Najgorsi w pracy fizycznej, szczególnie na wszelkich produkcjach, taśmach czy budowach, w kołchozach, januszeksach, łagrach są przeważnie ludzie.
Oczywiście zaraz ktoś wyskoczy na mnie, że się wymądrzam, uważam za lepszego, będzie wklejał obrazek free-thinkera, pisał że na produkcji są jednak spoko ziomeczki - owszem są, nie zaprzeczam, zdarzają sie jednostki, czasami osoby którym gdzieś na jakimś etapie życia powinęła sie noga i z takich czy innych przyczyn niestety muszą pracować w takim miejscu. Takim oczywiśćie bardzo współczuję i życze żeby jak najszybciej się stamtąd wyrwali.
Ogrom to jednak ludzie zwyczajnie prymitywni, toksyczni, złośliwi, zawistni, wszystko najlepiej wiedzący janusze, a jednocześnie przerażający jest ten kompletny brak ambicji u nich, chęci żeby minimalnie iść w górę. Częsty schemat to życie od weekendu do weekendu. Tematy rozmów w kółko - piłka nożna, motoryzacja, jakieś teorie spiskowe, Fame MMA, filmiki z YouTube z żółtymi napisami przeglądane namiętnie na przerwie, TikTok, Braun oraz oczywiście plotki i kto, gdzie, z kim i za i ile. A jak coś się wydarzy, ktoś coś zepsuje, będzie jakiś wypadek to sensacja na cały zakład - coś się dzieje, jakaś atrakcja w tym ich często z------m, szarym, nudnym życiu. Temat do gadania na kilka dni, bo młody to hehehehe się do niczego nie nadaje i oczywiście s--------ł.
Do tego Ci ludzie często intelektem nie grzeszą, mają problem ze zrozumieniem czegoś bardziej skomplikowanego, nie chą się uczyć czegokolwiek nowego, a rozmowa z nimi, to jakbyś mówił często do ściany.
Muza na full, disco polo najczęściej na hali, ruchanie oczywiście, gadanie co by jeden z drugim zrobił z atrakcyjną Anetką z biura i pytanie młodego w każdy poniedziałek czy coś było ten teges w weekend. Albo inne teksty do niego - młody jak można tego nie wiedzieć, to czego Was kur.. uczą w tych szkołach, ucz się młody bo ja wiecznie żyć nie będę. Ja pier... tak chyba wygląda piekło.
Wieczna walka o miejsce w stadzie, wywyższanie sie, naśmiewanie się ze słabszych, mniej asertywnych jednostek, które często wolniej ogarniają, bo są nowe na zakładzie, normalnie jak w jakiejś dżungli, jak w czasach gimnazjum. Dodatkowo donoszenie często do kierownika/lidera zmiany o byle g---o, bo ktoś na papieroska poszedł, lizanie dupska każdemu kto jest wyżej, bo tylko tak można zaistnieć w oczach przełożonych. Na takim poziomie umysłowym są Ci ludzie często, a przecież już dawno ukończyli te 18 lat.
Wrażliwy, cichy, spokojny, inteligentny człowiek, który z jakiś życiowych powodów znalazł sie w takim środowisku, będzie miał po prostu p--------e. Wejdą na łeb, zgnoją, zniszczą, zdepczą. A jak widzą inżynierka w kasku - wróg numer jeden.
Do tego sama specyfika pracy - wieczne poganianie, normy, częsty z-------l, stres, monotonia, brak klimatyzacji na hali, latem ukrop aż się leje po tyłku, zimą pizgawa, praca na trzy zmiany, czterobrygadówka, monitoring, kamery, wyliczanie czasu, pretensje i obwinianie o wszystko, niski prestiż społeczny - dla ludzi z biura jesteś przeważnie zwykłym fizolem/robolem, który ma zasuwać i nie zadawać pytań.
Biuro, korpo (przy wszystkich swoich oczywistych wadach) >>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>> produkcja/budowa. Zawsze i wszędzie.
Uczcie się mirasy, kształćcie, pnijcie w górę, niech ten wpis będzie przestrogą dla wszystkich co chcą iść na fizola.
#pracbaza #produkcja #biuro #kolchoz #januszex #budowa #pieklo #januszerka #korpo