Ja też mam śmieszną historię, w temacie o którym pisał
@thorgoth :D
Do nas jak jeszcze wtedy mieliśmy domowy wydzwaniał co sobotę/pątek jakiś gagatek czy w kilku jak mieli wolny czas, prosty numer mieliśmy i chyba sobie ten numer zapisali jakoś. Robili sobie jaja wieczorami pewnie jak matka z ojcem gdzies wychodzili lub się spotykali w wolnym czasie. Ojciec się wkurzył i poszedł do sklepu z elektroniką bo miał tam znajomego i kupił takie urządzonko jak caller id czy coś takiego, wpinało się to przed aparat i cyk numer pokazywał...Jako, że były wtedy książki i numery były kierunkowe to cyk książeczka, numer i mamy rodzinkę w Tarnowie. Ojciec poczekał do niedzieli do obiadu, żeby mieć pewność, że na pewno rodzice będą w domu i poprosił (pewnie ojca bo on był w książce) i zaczął mu opowiadać co synalek ze znajomymi wyprawia, że sprawa zgłoszona na policję jest że znajomego w sądzie mamy i będą mieli przerąbane po czym się rozłączył. Nie wiem jak się u nich sprawa skończyła, ale już nigdy nikt nie zadzwonił z tego numeru choć podejrzewam, że musiało być tam przez pewien czas nieciekawie i niepewnie czy policja się zgłosi do nich czy nie :D
były też inne telefony, ale od razu się dzwoniło, że wiemy skąd dzwonią, że się dodzwonili na komisariat i zwykle było przepraszanie słychać w słuchawce. My jako dzieciaki zawsze staliśmy i śmialiśmy się bo była jakaś akcja w tym wtedy nudnym świecie. Mi nigdy nie przyszło na myśl tak robić bo wiedziałem, że takie urządzenie jest, a potem dostałem komórkę i mogłem robić numer zastrzeżony i wtedy dołączyliśmy do tej drugiej strony :D
#heheszki #nostalgia