a właśnie
miałem opisać wizytę i mi wypadło z głowy
Hotel wygląda bardzo fajnie - przez to że jest sam na dużym terenie to nie ma wrażenia jakiegoś niedopasowania. Z której strony popatrzysz to taki vibe statku wycieczkowego i jest estetyczny. Działka ładnie zaprojektowana i wykonana.
Trafiłem na zacięty system więc check in trwał pół godziny, więc duży minus
Wnętrza takie jakieś, nie wiem. Projekt lobby nie robi wrażenia, choć z czasem się przyzwyczaiłem do niebieskich żyrandoli.
Pokoje ogromne, ładne łazienki, kretyńskie szklane drzwi w łazience i w wewnętrznym kiblu i prysznicu, więc jak siedzisz na tronie to cię widać z korytarza. Debilna moda.
Czysto, codzienne sprzątanie spokojnie na 5 gwiazdek. Lodówka bez baru, więc zaoszczędziłem na własnej coronie jakieś 700 zł
Jedzenie największym plusem - pomimo bufetu, było bardzo smacznie i wysokiej jakości. Owoce jak z obrazka, masę sałatek, desery trochę gorzej, ciekawe mięsa, zróżnicowane nie tylko codziennie ale też pomiędzy obiadem a kolacją (choć większość bierze tylko jedno z nich).
Przy wykupie trzech posiłków za ekstra dwie stówki doszła jeszcze smakolandia, czyli bufet dla dzieci pomiędzy posiłkami - i to nie taki na odwal się tylko tona pysznych owoców, posiłki w sam raz dla dzieci, jakieś popcorny czy donuty kosztujące gdzie indziej pewnie po 10zł za sztukę.
Dla żarcia jak najbardziej warto.
Baseny takie sobie, szczególnie dla małych dzieci - jakiś kretyn projektant uznał, że dzieci nic bardziej nie lubią niż wodę tryskającą ci w pysk z każdej strony. Zjeżdżalnie fajnie dla takich okolic 6-14. Dla większych trochę nudniej. Rzeka wolniejsza niż polskie sądownictwo, fala też ograniczona ale to strzeguły. Basen zewnętrzny to wymaga pogody na 30+, czyli można pewnie trafić raz na rok. Jacuzzi plastikowe i po taniości, ale za to milion miejsc, więc jak ktoś potrzebuje to miejsce znajdzie. Projekt raczej na zasadzie -pół dla gości, drugie pół dla plebsu z zewnątrz.
Sala zabaw dla dzieci bardzo duża i z pomysłem. Dodatkowo dmuchańce na zewnątrz + animacje.
Plaża blisko, dość wąska jak na bałtyk, brak jakiegoś baru, ale mi to nie przeszkadza w ogóle. Leżaki i ręczniki dla gości na plaży. Ale jak to nad bałtykiem - trzeba siedzieć za parawanem/namiotem więc leżaki to nie dla mnie. Przez to że nie licząc domu Ewy Braun to gołębiewski jest na końcu miejscowości, to nawet jest iluzja "prywatnej" plaży jeśli to kogoś kręci.
Wiele jeszcze niegotowe - klub nocny, bilard/kręgle, podziemny parking, połowa pokoi.
Jak się to wszystko wybuduje to ludziów będzie jak mrówków, więc top sezonu będzie raczej dla ekscentryków.
Lubię takie molochy, bo jak jadę z dziećmi to mają milion atrakcji i taki jest cel wyjazdu. Szczególnie do polski, gdzie ładna pogodo to coś, co się zdarza innym.
Jak nie masz dzieci to poza sezonem można się przejechać, ale wtedy w sumie poza jedzeniem nie ma po co specjalnie akurat tam. Szczególnie do takiej dziury jak pobierowo.
Także hotel dla mnie to wybór tylko dla rodzin z dziećmi i w takiej konfiguracji na pewno będą zadowoleni (jeśli nie zadepcze ich milion pozostałych gości)
#hotel #golebiewski #wakacje