Mam lęk wysokości, który objawia się tylko w obiektach stworzonych przez człowieka. Balkon (od 5 piętra w górę), kolejka górska, przeszklona winda. Na szczycie góry nie mam tego problemu, ekspozycja jest ok. Natomiast balkon? Mieszkam właśnie na 5 piętrze i ostatnio zamiatałem/myłem balkon przyklejony do podłogi, trzymając się futryny 1 ręką.
Poleciałbym gdzieś w tym roku na wakacje, ale obawiam się, że dostanę ataku paniki w samolocie, zawału lub pobiję załogę. Sama myśl o zamknięciu w puszce na 10 000 metrach mrozi mi dosłownie krew w żyłach.
Chyba tylko został mi samochód ;/
#psychologia #przegryw
Poleciałbym gdzieś w tym roku na wakacje, ale obawiam się, że dostanę ataku paniki w samolocie, zawału lub pobiję załogę. Sama myśl o zamknięciu w puszce na 10 000 metrach mrozi mi dosłownie krew w żyłach.
Chyba tylko został mi samochód ;/
#psychologia #przegryw








Ale ... jak po Orlej Perci z przyjemnością chodzę, mimo przepaści i lekkiego pietra związanego z szacunkiem do ekspozycji i pamięci o rozwadze przy takich przepaściach tak w budynkach to czasami dostaję fioła. Np. Bazylika konkatedralna Najświętszej Marii Panny w Gdańsku. Tam jak idę to mam niesamowitego pietra, normalnie przyklejony do ściany i tętno nie wiem czy się mieści w skali. Ta przeraźliwa pustka pośrodku tej wieży i te schody które jedyne czego się trzymają to tylko ściany, sprawiają mocną dozę podejrzliwości (takiej wynikłej ze strachu a nie logiki). A co dziwne w Tatrach, na szlaku na Rysy sobie spokojnie staję nad przepaścią i przepuszczam ludzi na łańcuchach. Ot dziwota dla mnie średnio zrozumiała. Jakbym podświadomie nie ufał tym sztucznym konstrukcjom zbudowanym przez człowieka.