Dwie kluczowe informacje o leasingach, najmach długoterminowych oraz nowych niższych limitach odliczenia, czyli o tym jak handlowcy namawiają do naciągania przepisów(lub po prostu ich nie znają).Druga sprawa to fakt, że mimo bardzo wysokich rabatów w przypadku leasingu wcale
najtańsza oferta to nie jest ta prosto z salonu. O tym szerzej opowiem w kolejnym wpisie i wrzucę go jutro.
Popularność najmu długoterminowego w dużej mierze spowodowana jest nadprodukcją samochodów na europejskim rynku i próbą znalezienia sposobu jak uniknąć strat, gdyby zostały niesprzedane. Pierwsza fala popularności to na pewno okres programu NaszEauto - wtedy najem
z wkładem w wysokości dotacji dawał możliwość wynajmu samochodów elektrycznych za 200-1000 zł miesięcznie.Drugi etap mamy to aktualne czasy. Popularne europejskie marki - głównie Audi, Volkswagen, Peugeot, Renault oferują auta klasy średniej za 150-180 tysięcy w najmie za około 1000 zł netto, często bez wkładu lub z minimalnym. Bardziej sportowe modele i bazowo droższe jak np. S3, Golf R, większe suvy od Audi to ceny od 2000 zł netto za najem na 24/36 miesięcy. Oczywiście najtańsze oferty to często limit kilometrów rzędu 10-15k rocznie, ale dla większości to nie problem.
Kolejna sprawa to zmiana trendów konsumpcyjnych i opcje abonamentów są szerzej promowane, a także akceptowane niż własność. Trochę w myśl trendu - nie będziesz miał nic i będziesz szczęśliwy. Gdy do tego dochodzą na papierze dobre warunki finansowanie ludzie chętnie w to idą.
Haczykiem na pewno może być narażenie się na duże koszty związane z drobnymi uszkodzeniami przy oddaniu samochodu.Ostatnia najważniejsza rzecz.
Według niektórych handlowców w salonach, czy dużych firm zajmujących się najmem najem długoterminowy w magiczny i niczym nie podparty sposób omija limit 100 tysięcy wartości pojazdu przyjmowany do obliczeń. Tłumaczenia są różne, że to tylko abonament, że oferty specjalnie nawet nie dają opcji wykupu, że wskaźnik RV(dokładnie 100% - RV) jest traktowany jako realny koszt najmu, a nie wartość pojazdu.
Czy to wszystko prawda i co na to organy podatkowe? Oczywiście, że uważają inaczej. Niezależnie czy najem, leasing, czy zakup limit jest zawsze ten sam. Duża część ludzi sama interpretuje fakty pod siebie i robi się nam wraz z wzrostem fali popularności nowa, nielegalna optymalizacja. Bo przecież handlowiec z salonu ma swoje cele, na prawie się nie zna, opowie co słyszał, a potem poprawne rozliczenie to obowiązek przedsiębiorcy. A organzy skarbowe mówią jasno - limit obowiązuje zawsze i liczony jest od wartości rynkowej pojazdu. Szerzej o tym np. w tej interpretacji KIS.Najem to ciekawe rozwiązanie i w przypadku niektórych marek i ofert na modele, których wyprodukowano za dużo bywa bezkonkurencyjny. Nadal jednak przepisy obowiązują Was te same co przy leasingu. Więc nie warto ufać pierwszemu handlowcowi z salonu, który chce dopiąć swój cel kwartalny.
Jeśli szukasz auta w finansowaniu typu leasing lub najem zgłoś się do mnie. W ofercie mamy ponad 20 firm, a sam oczywiście jak dobrze wiecie finansami zajmuje się naprawdę w szerokim zakresie, a prawne kwestie z racji na doświadczenie w Kancelariach również nie są mi obce.