Dzisiaj widziałem filmik (już nie przypomnę sobie gdzie tyle tego oglądałem) gdzie po ataku chyba w Charakowie była reanimowana mała dziewczynka około 5 lat, który wywarł na mnie ogromne wrażenie możliwe, że nawet mam jakies PTSD związane z tym, ponieważ jestem ratownikiem medycznym i kiedyś też reanimowałem dziecko, ale jak to się mówi taki zawód i żyje się dalej. Natomiast emocje które wtedy miałem podczas reanimacji wróciły ze zdwojoną siłą. Zwłaszcza, że takim sytuacjom często towarzyszą odmienne uczucia, nie chce żebyście mnie zrozumieli, ale reanimacja schorowanej osoby np. z nowotworem lub inna ciężką chorobą, inaczej się odbiera jej niepowodzenie, zawsze gdzieś tam z tyłu głowy jest, że ten człowiek już mocno cierpiał, a teraz śmierć przyniosła mu ulgę. Inne emocje towarzyszą podczas reanimacji ofiar nieszczęśliwych wypadków gdzie ofiara nie miała wpływu na rozwój wydarzeń. Pamiętam ten bezsilny płacz rodzica za plecami nawet jestem w stanie go sobie przypomnieć. To jest straszne co tam się dzieje i jeśli będzie taka potrzeba to będę bronić, nie nie kraju bo przez 32 lata życia decyzje polityków, skutecznie mi patriotyzm wybiły z głowy. Jednak do ostatniego tchu będę bronić najbliższych, rodzinę oraz przyjaciół, żeby nikt nie musiał być w takiej sytuacji jak ten rodzic.
#wojna #przemyślenia #feels