Podczas zakupu mieszkania mierzymy się z dodatkowymi "ukrytymi" kosztami takimi jak obligatoryjne zakupy miejsc parkingowych, ale ogólnie nie ma tutaj wielkiego ryzyka "utopienia" kasy. Jeśli chodzi o działki to tutaj w mojej opinii ryzyko jest znacznie większe. Na początku myślałem, że z działkami pośrednicy nie mają wiele do wymyślenia, ale podczas negocjacji przy zakupie działek wpadłem na kilka ciekawych pomysłów, dziele się moimi obserwacjami jako przestroga dla osób, które zaczynają poszukiwania i byłbym wdzięczny za Wasze rady jeśli na coś nie zwracam uwagi lub coś pominąłem:
1. Mapy zagrożenia powodziowego: Pod Krakowem jest wiele działek na sprzedaż, które znajdują się w trzeciej strefie ryzyka powodziowego. W przypadku powodzi woda może sięgać nawet 4 metrów. Nie mam pojęcia jakim cudem ludzie dostają tam pozwolenia na budowe. Przykład:
https://wykop.pl/wpis/79860781/czy-ja-dobrze-rozumiem-ze-ten-ziomek-wybudowal-sob 2. Media i koszty związane z ich dociągnięciem to oczywista oczywistość, ale radzę osobom, które chcą np. grzać gazem aby nie brać za pewną możliwość podłączenia do sieci gazowej ze względu na obecność nitki gazu w pobliżu. Podobno często zdarzają się odmowy przyłączenia np. ze względu na słabą przepustowość gazociągu w danej lokalizacji. Polecam wysłanie wniosku o możliwość podłączenia, nie musicie być właścicielami działki żeby takowy wniosek złożyć.
3. Linie średniego i wysokiego napięcia idące przez działkę - to jest naprawdę duży problem i nie wierzcie w bajki agentów, że wyślecie wniosek do gminy i na Wasze zawołanie wkopią te linie w ziemie albo że już miasto ma to robić i nie ma się o co martwić. To jest proces, który może się w ogóle nie odbyć albo trwać bardzo długo, a wkopanie tego w ziemie z własnej kieszeni jeśli się nawet uzyska tą zgodę to ogromny koszt, często nie wart zachodu. Poza zmuszeniem do odsunięcia się od takich obiektów dochodzi jeszcze niezbyt przyjemny dźwięk w złą pogodę oraz u mnie założę się, że teściowa by wszystkie choroby dzieci na to zrzucała :D
4. Działka bez WZ to nie działka budowlana mnie te ogłoszenia agentów w stylu "działka budowlana z możliwością wystąpienia o warunki zabudowy" doprowadzały do szału. Absolutnym minimum jest w mojej opinii uwarunkowanie zakupu od uzyskania WZ przez właściciela dla danej działki, wpłacamy zaliczkę/zadatek, ale mamy jasne warunki w umowie rezerwacyjnej. Jeden geodeta mówił mi, że niektóre gminy już powoli wstrzymują się z przyjmowaniem wniosków, a co znajdzie się w planie ogólnym dla zakupionej przez Ciebie działki i czy w ogóle będzie ona w nim zawarta w 2026 roku to już jedna wielka niewiadoma. Najgorszy możliwy scenariusz, to taki, że płacisz za działkę jak za budowlaną, a później na lata zostajesz z działką na której nic nie wybudujesz.
5. Polecam się wczytać w warunki zabudowy i to nie na zasadzie przeczytania podanych w opisie ogłoszenia podstawowych informacji tylko musicie poprosić o przesłanie tej WZtki na maila i ją przeczytać. Często okazuje się, że np. zabudowa jest możliwa w maks 10%, a gdy do tego dojdzie jakieś znaczne organicznie w wysokości kalenicy dachu, które uniemożliwia wybudowanie domu piętrowego i np. kupiliście działkę, która ma 8 arów, to tak naprawdę żadnego sensownego domu tam nie wybudujesz lub będziesz musiał płacić za projekt indywidualny.
Zauważyłem, że agenci w opisach bardzo często pomijają najważniejsze ograniczenia.6. Dopłata za udział w drodze dojazdowej (wrzucam zdjęcie przykładowej opłaty)
7. Miałem raz taką sytuacje, że właściciel nieruchomości chciał notarialnie ustalić stawkę służebności drogi dojazdowej na jakąś chorą cenę bo przez nią będą przechodziły media (nie wiem na ile to jest legalne, ale agent nieruchomości mnie poinformował, że będzie to koszt w zależności od działki od kilku do kilkunastu tysięcy rocznie)
8. Ogólnie ja mam również awersje do działek ze służebnością, zwłaszcza taką ewidentną na zasadzie, że została ustalona służebność, która komuś perfidnie przechodzi przez działkę na podstawie prawa do dojazdu do działki. Nie wiadomo co sobie sąsiad w przyszłości może wymyślić, a na pewno z powodu tego, że nagle przez jego działkę idzie droga nie jest zbytnio szczęśliwy i dla mnie to taki potencjalny generator kłopotów na przyszłość.
9. Okoliczna zabudowa, miałem raz taką sytuacje, że prawie kupiłem działkę, która graniczyła z myjnią samoobsługową w budowie. Nie wiem jakim cudem to nie było określone jako działalność uciążliwa no ale agent nieruchomości wspomniał o tym dopiero na miejscu gdy zapytałem co tam się buduje.