Dziś podjąłem szóstą próbę założenia soczewek kontaktowych i chyba ostatnią. Każda z nich trwała co najmniej 20 minut i kończyła się bólem powiek oraz rosnącym poczuciem bezsilności. Naprawdę zaczynam się zastanawiać, czy coś jest ze mną nie tak, czy może to kwestia moich nienaturalnie długich rzęs i wklęsłych oczu. Tyle że mój brat ma dokładnie to samo – a zakłada soczewki bez lustra, od niechcenia, jakby to była najprostsza rzecz na świecie.
Doszliśmy już do takiego poziomu absurdu, że moja narzeczona trzyma mi górną powiekę, ja dolną, a mimo to, w ostatniej chwili – czy to przez rzęsę, czy nie wiadomo co – soczewka się podwija i cała próba idzie na marne.
Przerobiłem już wszystko: kropki na lustrze, obracanie się bokiem, patrzenie pod kątem, kontrolowany oddech... Bez rezultatu. Najgorsze jest to że zauważyłem, że nic w życiu nie frustruje mnie tak bardzo, jak właśnie te nieudane próby. Po kilku nieudanych próbach mam ochotę rozwalić lustro. Zacząłem już nawet szukać jakiegoś trzymadłą do powiek z Temu, ale obstawiam, że to też nie zadziała.
Czy istnieją jeszcze ludzie, którym nie udało się założyć soczewki? Mi optyk powiedział, że jeszcze mu się nie zdarzyło żeby komuś się nie udało na wizycie założyć soczewki - byłem pierwszy (╯°□°)╯︵ ┻━┻
#soczewki #okulary