Mirki, czy ktoś z Was zarzuca sobie na zimę/okres grypowy "kurację" za pomocą probiotyku? Nawet nie żrąc wcześniej antybiotyku. Ostatnio byłem w galerii w aptece i podsłuchałem rozmowę farmaceutki z klientką, której ktoś tam dostał grypy żołądkowej. Z rozmowy wyszło, że takie grypy konkretnie rozpieprzają jelita, że flora bakteryjna dostaje ostro po głowie, itp. Dodatkowo aptekarka powiedziała, że probiotyki powinno się brać nie tydzień - jak radzą lekarze - a minimum miesiąc, oraz, że poleca ich wciąganie nawet osobom, które nie przechodziły żadnej grypy, ot tak profilaktycznie.
Czy jest tu na sali jakiś
#lekarz albo
#farmaceuta ewentualnie fan
#grypa który mógłby cokolwiek powiedzieć na ten temat? Nie wiem, dorzucę jeszcze tagi
#medycyna #probiotyk #probiotyki i
#bigpharma ;)