#tojestmultikonto #mydelnictwo #rozowepaski #mirabelkipolecajoŚwieża porcja mydła. To już jest niemalże szczyt moich możliwości. Nic lepszego raczej nie wyprodukuję. To mydło usuwa martwy naskórek, zdrapując go, usuwa też brud z oleju, smaru itp. Ma dużą zawartość tłuszczu i pełno drobinek materiału roślinnego pozwalającego na usunięcie martwych komórek naskórka (zmniejsza ilość powstającego kurzu - polecam przy alergii na kurz), co poprawia kondycję i wygląd skóry, spowalnia też proces starzenia się zmuszając komórki do szybszej regeneracji. Duża zawartość gliceryny roślinnej (mydło nie jest oczyszczane z "nadmiaru" gliceryny) nawilża skórę. Olej kokosowy ułatwia zmywanie łoju, który jest źródłem nieprzyjemnego zapachu. Drobinki kawy usuwają też wągry, oraz rogowaciejący naskórek na stopach (szczególnie palce i pięty), skóra jest elastyczna, wygładzona, a przede wszystkim nieskazitelnie czysta. W tym mydle są też drobiny łusek nasion konopi siewnych i lnu, a także odrobina goździków, sporo cynamonu, a nawet sproszkowany korzeń lukrecji i mielony kardamon (w małych ilościach). Mydło robi się bez dodatków, następnie rozgotowuje się je dodając wodę i zioła. Te mydła zrobiłem na wodzie źródlanej z dodatkiem spirytusu salicylowego (2 g / 100 g oleju) i cytrynianu sodu (2% masy mydła). Mieloną kawę i zioła miesza się z mydłem, a następnie gotuje się na wolnym ogniu przez 3 godziny. Mydło po biedowaniu leżakuje w słoiku przez minimum tydzień, co zapobiega reakcjom chemicznym resztek sody ze składnikami roślinnymi.