Smacznego ! ... ziemniaczka. W sałatce jajecznej od Lisnera nie tylko jest prawie połowę mniej jajka ale tez mniej marchewki czy selera. Natomiast ziemniaczków jest ponad 15% więcej.
Ona nie jest sfatygowana, tylko poczerniała. Jeśli służyła do jedzenia jajek, to nic dziwnego - siarczek srebra po prostu. To się czyści całkiem łatwo, ale zapytaj wujka google zanim zaczniesz ją mechanicznie szorować.
Ale sobie koreańskiego smażonego kurczaka opendzlowałem. W sosie miodowo czostkowym. Poezja. Wreszcie coś innego niż ryby, bbq i te ich gorące zupy z kościami bo już tego miałem dość.
Nigdy mój wybór. Zawsze ryba (polecam 고등어구이), wołowina lub owoce morza. Chociaż czasem niechętnie spróbuję żeby w jednej knajpie nie zamawiać tego samego. Np. ostatnio w Hoi An kurczak w lemongrass. Po wielu rybach i krewetkach. Wielka i pyszna porcja. No ale trzeba się było napracować żeby knajpę odkryć. To w ogóle ciekawa trawa. Pachnącą cytryną i dająca olej. Warto spróbować. Charakterystyczny smak i barwa potrawy. Niby mam swoje wybory, ale aktualnie jadam w bufecie na wagę. Nie mogę się dogadać w innych. Skan kodu że stolika i tyle komunikatów po chińsku, że sobie odpuszczam. Żadnej pomocy od personelu. W bufecie zero komunikacji. Ale jedzenie jest ciężkie. Tłuste.
Jak w tradycyjnym polskim domu- jednego dnia rosół, następnego pomidorowa. Jeszcze miałam botwinkę, ale ta pomidorowa za mną długo chodziła więc botwinka przydała się jako buraczki do drugiego dania. I ziemniaczki tym razem lepsze mimo że z marketu ale te białe z rynku to nieporozumienie. Podobno białe kiedyś świniom dawali
Makaron dość cienki, w smaku po prostu OK. Wywar intensywny, pikantny. Głównie czuć przyprawy- chilli, papryka(?), czosnek, coś w typie maggi. Z dodatków to pływa śladowa ilość czegoś zielonego. Dość mocna w smaku zupka, niezbyt złożona ale całkiem smaczna.