Czytanie dziecku. Mam dość tego cyrku. Jestem zaangażowanym tatą i mam dość tego gówna w książkach dla dzieci. Codziennie czytam mojemu dziecku. Wstaję w nocy, zmieniam pieluchy, bawię się, gotuję, sprzątam. Jestem prawdziwym ojcem, a nie jakimś weekendowym gościem czy jakimś pomocnikiem mamy. I wkur wia mnie to niemiłosiernie, co moje dziecko chłonie z tych popularnych książek.
Przejrzałem sporo tych bestsellerów polecanych przez blogerki. Ojca albo nie ma w ogóle, albo to totalny pajac.
Myszonek: mały myszek mieszka tylko z mamą. Taty nie ma. Zero wzmianki, po prostu nie istnieje.
Świnka Pepppa: ojciec to gruby ciołek, który ciągle robi z siebie idiotę, boi się wszystkiego, a matka ogarnia cały świat.
Rodzina Niedźwiedzi: ojciec leniwy nieudacznik, wszystko psuje, zapomina, a mama wiecznie go ratuje.
Marcelinka: polskie creme de la creme, dziewczynka tylko z mamą i bratem. Taty nie ma.
Olivia: ojciec w tle, siedzi za gazetą i mało go widać.
W wielu innych seriach tak samo. Tata to albo trup, albo rozwodnik-duch, albo debil do wyśmiewania.
To nie jest przypadek. To celowe osłabianie roli ojca.
Dziecko chłonie te historie i widzi, że tata to opcjonalny żart. A ja tu walczę, żeby być dla niego wzorem, silnym, obecnym i odpowiedzialnym.
Autorzy, wydawcy i recenzentki, macie synów? Chcecie, żeby dorastali z takim obrazem?
Mam dość tego ideologicznego badziewia. Szukam normalnych książek, gdzie tata jest facetem, a nie clownem. Ojcowie, czy też to widzicie? Moja żona tak. I też jest oburzona. Polecicie jakieś normalne książki?
#dzieci #rodzicielstwo #dzieci #wychowanie #psychologia #ksiazki #ojcostwo #tatacontent