Inżynier B2B vs Socjolog z korpo. Dlaczego wykształcenie wyższe dzieli Wykop na dwa obozy? [ANALIZA] Mircy, często w wątkach politycznych przewija się temat: *„kto w ogóle głosuje na Konfederację/krula/Mentzena?”*. Jedni krzyczą, że to kuźnia kuców i gimbusów, drudzy – że to partia jedynych świadomych ekonomicznie przedsiębiorców. Gdzie leży prawda? W twardych danych demograficznych (Ipsos, exit polls), ale dopiero po rozbiciu kategorii „wykształcenie wyższe” na dwa zupełnie różne światy.
Oto brutalne, ale prawdziwe zestawienie: dlaczego politechniki kochają wolny rynek, a uniwersytety go nienawidzą.
### 1. Bastion Mentzena i Korwina: Wydziały IT i Politechniki 🛠️💻
Jeśli spotkasz typa z wyższym wykształceniem, który rzuca cytatami z Rothbarda albo Mentzena, to z prawdopodobieństwem 90% ma przed nazwiskiem tytuł „inż.” lub pracuje w IT. Dlaczego ta grupa tak silnie ciąży ku prawej, wolnorynkowej stronie?
*
Myślenie zero-jedynkowe: Programiści i inżynierowie żyją z algorytmów. Widzą świat przez pryzmat optymalizacji. Hasło *„mniejszy podatek = więcej kasy w portfelu”* to dla nich czysta matematyka i optymalizacja kosztów. Państwowa machina urzędnicza jawi im się jako zbugowany kod, który trzeba napisać od nowa.
*
Kult czystej merytokracji: W branży tech liczysz się ty i twój skill. Dowożisz projekt – zarabiasz. Nie dowożisz – wypadasz. Przenoszą tę logikę na całe społeczeństwo, wierząc w czysty, darwinistyczny kapitalizm.
*
B2B i zderzenie z systemem: To są ludzie, którzy najwcześniej przechodzą na samozatrudnienie. Gdy młody programista dostaje pierwszą fakturę i widzi, ile zjada mu ZUS i podatki, natychmiast dostaje potężnego, wolnorynkowego rykoszetu.
### 2. Anty-kucowy biegun: Uniwersytety (Humaniści i Nauki Społeczne) 📚🎭
Na drugim końcu skali mamy wydziały socjologii, kulturoznawstwa, psychologii czy filologii. Tam poparcie dla „uczniów Korwina” szoruje po dnie. Dlaczego?
*
Rozumienie problemów systemowych: Studia społeczne uczą czegoś zupełnie odwrotnego niż politechniki. Tam tłucze się do głowy, że człowiek nie jest samotną wyspą. Pojęcia takie jak „nierówności społeczne”, „wykluczenie komunikacyjne” czy „kapitał kulturowy” sprawiają, że hasło *„każdy jest kowalem własnego losu”* brzmi dla nich jak naiwny żart z podstawówki.
*
Światopoglądowy mur: Uniwersytety to centra progresywizmu. O ile kwestie podatkowe młody socjolog mógłby jeszcze przemilczeć, o tyle konserwatyzm obyczajowy Konfederacji (podejście do aborcji, Kościoła czy mniejszości) działa na tę grupę jak płachta na byka.
*
Ekosystem zawodowy: Humaniści rzadziej zakładają jednoosobowe firmy produkcyjne czy software house'y. Częściej lądują w korporacjach (HR, marketing), NGO-sach lub sektorze budżetowym (edukacja, kultura). Ich dobrobyt zależy od stabilności systemu i instytucji, a nie od „rozwalenia podatków”.
### Podsumowanie:
Wizerunek „wykształconego wyborcy prawicy” w Polsce to nie jest 50-letni profesor prawa z UW.
To
26-letni inżynier na kontrakcie B2B z Gdańska, Krakowa czy Wrocławia, który chce świętego spokoju od państwa. Z kolei jego rówieśniczka po psychologii z tego samego miasta będzie głosować na Lewicę lub KO, bo widzi świat jako sieć zależności, które państwo powinno naprawiać.
Dwa różne typy edukacji tworzą dwa kompletnie różne systemy operacyjne w mózgu. Zgadzacie się z taką diagnozą, czy u Was na roku było inaczej? Zapraszam do gównoburzy w komentarzach.
#polityka #wybory #konfederacja #studia #programista15k #socjologia #gospodarka #bekazlewactwa #bekazprawactwa
Nie ma komu nad tym zapanować z internetu usunąć?