Cześć wszystkim, muszę się wygadać i zapytać Was o zdanie, bo powoli tracę zmysły. Czuję się mega wykończony tą całą sytuacją i mam wrażenie, że daję robić z siebie totalnego frajera. Chodzi o dziewczynę (nazwijmy ją Klaudia ), znamy się jakieś 3 lata. i co ważne chyba ona ma 20 a ja 23 lata
Jak to się zaczęło
Klaudia jakieś rok temu w marcu rozstała się ze swoim chlopakiem, byli ze sobą rok. Na początku naszej znajomości wszystko szło fajnie zwykła znajomość , ale po jakimś czasie (jakoś wrzesień tamtego roku) , jak zaczęliśmy się lepiej dogadywać, ona nagle wyskoczyła z tekstem, że "chce tylko przyjaźni". Tyle że ta "przyjaźń" bardzo szybko zamieniła się w gęsty situationship. Przestaliśmy zachowywać się jak zwykli znajomi, zaczęło się między nami dziać coś więcej, ale bez żadnej oficjalnej etykiety związku.( nie chodzi mi tu o współżycie tylko o coś co zwykli przyjaciele raczej nie robią a przynajmniej mi się nigdy wcześniej nie trafiło, typu oglądanie czegoś i się przytulanie, smyranie czy to jak jesteśmy sami czy nawet już wśród znajomych)
Raz gorąco, raz lodowato
Najgorsze jest to, że ona totalnie miesza mi w głowie. Stosuje gierki typu przyciąganie i odpychanie, zależnie od tego, czy piszemy, czy widzimy się na żywo.
Jak wyjeżdża na studia do Poznania , a ja jestem u siebie, to przez telefon wypisuje mi takie teksty, że głowa mała. Pisze np., że jest jej zimno i nie ma jej kto ogrzać. Albo wysyła swoje zdjęcie z tekstem "zaraz pokażę ci coś pięknego". Potrafi napisać, że idzie pod prysznic i pyta, czy idę z nią. Jak odpowiadam, że bardzo chętnie, to rzuca: "no widzisz, a niestety cię tu nie ma". Albo pisze, że po kąpieli smaruje się kremami i jakbym był, to mnie też by wysmarowała. No dla mnie to nie są teksty do zwykłego kumpla.
Z kolei jak widzimy się na żywo w grupie znajomych (ostatnio robiliśmy grilla u mnie), to nie ma żadnych barier. Leżymy obok siebie na kanapie, oglądamy film, trzymam ją za kolano, smyram po nodze czy kostce – zero sprzeciwu, wręcz jej to pasuje. Jakiś czas temu byliśmy z jej znajomymi na meczu i staliśmy tak sobie i gadaliśmy jak już było po i coś wpadło mi do oka i zakląłem, ona rzuciła z uśmiechem: "Ja..." (w sensie, że to ona mi wpadła w oko). Zaraz potem się speszyła, dotarło do niej co palnęła i uciekła kawałek dalej do znajomych.
Ściana, gdy pojawiają się realne plany
Problem pojawia się wtedy, kiedy próbuję przenieść tę bliskość na normalne plany. Ostatnio straciłem prawo jazdy, mam przez to sporo stresu. Znajomi planowali wyjazd na Juwenalia na jedną noc. Pomyślałem, że skoro mam wolny weekend, to zostanę na dwie i zapytałem ją wprost, czy by mnie nie przygarnęła do siebie na nocleg. I nagle ściana. Odpisała chłodno "nie wiem Krzysiek,, a potem: "no chyba wolałabym nie, jak mam być szczera". I nagle zaczęła gadać, że w ogóle nie chce jej się iść na te Juwenalia.
Dzisiejsza akcja (niedziela)
Kulminacja była dzisiaj. Byliśmy umówieni na spotkanie już od piątku. Tyle że ona poszła w sobotę na urodziny i siedziała tam do 5 rano. Wcześniej olała czasochłonne zadania na studia, które musi oddać na jutro. Obudziła się i pisze mi, że się źle czuje, boli ją głowa i raczej się nie zobaczymy, bo musi nadrabiać projekty. Trochę mnie poniosło z frustracji i napisałem jej coś w stylu: "no to zobaczymy się na dwie godziny za tydzień na meczu i się rozejdziemy, bo idziesz na kolejne urodziny (idzie na urodziny brata jej przyjaciółki)". poprostu już nie wiedziałem co powiedzieć bo wypada teraz wszystko tak że nie ma dla mnie wcale czasu( co prawda bywało tak że spędzaliśmy dużo czasu razem i każdy weekend w który wracała do domu spędzała tylko że mną ale na dobrą sprawę oprócz dwóch przjaciolek nie ma tu nikogo takiego a z nimi też się jej psuje kontakt.
Wtedy ona rzuciła we mnie potężnym poczuciem winy. Napisała, że ma przez to wyrzuty sumienia i porównała mnie do swojego byłego… Stwierdziła, że identycznie miała w związku ze swoim byłym (tam też się kłócili o brak czasu) i napisała: "A teraz nie jestem w związku i czuję się dokładnie tak samo. I wiem, że to tak nie powinno wyglądać". Dodała jeszcze, że planowanie weekendu ze mną wygląda tak, jakby "poświęcała mi cały weekend". To słowo "poświęcała" strasznie mnie uderzyło. Powiedziała też, że woli spontan i nie lubi się sztywno umawiać.
Ja w tym momencie spanikowałem, zmiękłem i zacząłem ją przepraszać. Napisałem, że nie chciałem, żeby tak wyszło, przepraszam, że tak się przez to czuje i że nie będę już na nic naciskał, byle tylko uratować sytuację i nie gnić w kwasie.
Jej schemat z przeszłości
Dowiedziałem się od wspólnych znajomych, jak wyglądał jej poprzedni związek. Że swoim robiła dokładnie to samo – on biegał, starał się, a ona go odpychała, dystansowała i narzekała, że nie ma wolności. Dopiero jak gość całkowicie urwał z nią kontakt i miał dość, Klaudia wpadła w panikę, płakała przyjaciółkom w rękaw i nagle "zrozumiała, co straciła" i chciała dawać mu szanse. Widzę, że ze mną leci identycznym schematem.
Co mam z tym zrobić?
Mam tego potwornie dość, czuję się jak darmowy dostawca atencji przez telefon i jakaś opcja awaryjna na jej warunkach. Moje zaangażowanie ląduje w śmietniku, a jak chcę normalnego spotkania, to jestem tym złym, który ją osacza i przypomina jej byłego.
Najgorsze, że za 3 miesiące mamy wspólne wakacje ze znajomymi – jedziemy jednym autem 20 godzin, a potem śpimy w jednym pokoju (na osobnych łóżkach, ale jednak). Z drugiej strony – mega mi na niej zależy i ciężko mi z niej zrezygnować, te momenty bliskości mocno mnie uzależniły. Na razie postanowiłem się zdystansować i nie pisać pierwszy.
Myślę że w miarę opisałem co mnie trapi, możliwie że coś pominąłem ale już nie mam do tego wszystkiego głowy tak szczerze. no i mam nadzieję że jesteście w stanie w ogóle zrozumieć co ja tu napisałem
Co o tym myślicie?
1. Ona się mną bawi dla czystej atencji i dopaminy, czy to jakiś głębszy lęk przed zaangażowaniem?
2. Jak mam rozumieć to "poświęcanie całego weekendu"? Dla mnie to jasny znak, że w realnym życiu ma mnie gdzieś.
3. Czy całkowite urwanie kontaktu (tak jak zrobił jej były) to jedyna opcja, żeby przełamać ten schemat, czy po prostu uciekać stąd i dać sobie spokój raz na zawsze?
4. Jak zachować twarz i przetrwać do tych wakacji, żeby nie zrobić piekła w podróży przez 20 godzin ?
#relacje #situationship #przyjaciele #relacje