#przyjaciele najlepsze najnowsze

Flaterszaaj 2026-09-04 13:56:01 +1
Chcialabym sobie poznać nowych znajomych ale w realu xD bo ci starzy to sa beznadziejni mam wrażenie ze traktują mnie tylko wtedy kiedy mam ich gdzies zawieźć.....


Chcialabym sie zaprzyjaznic z takim 1 typem i jedna laska jeździłam z nimi busem w 2018 roku xD ale z 2 strony wstyd tak napisać hej znamy sie z 2018 jeździliśmy jednym busem xD spotkajmy sie na kręgle ehhh ja przegryw damski

#przegryw #gownowpis #znajomosci #przyjaciele
Matii323 2026-09-04 14:04:27 +2
@Flaterszaaj: zacznij może od zwykłego hej co słychac i zobacz czy small talkiem na początek chociaż są zainteresowani :D
Flaterszaaj 2026-09-04 14:06:38 +2
@Matii323: wstydzę sie....
pokaż komentarze (2)
tomwick55 2026-07-31 10:28:46 nsfw +163
#zwiazki #p0lka #blackpill #redpill #facebook #dzieci #przyjaciele #przegryw #pytanie #polska
Zopyross 2026-07-31 10:39:21 +41
@tomwick55: przede wszystkim tematyka reinkarnacji związana jest z pogańskimi bałwanami; hinduizm, dżinizm czy inny buddyzm
Katolicy takiego konceptu nie uznają, św Paweł stawia sprawę jasno:
„Postanowione ludziom raz umrzeć, a potem sąd”.
Hbr 9,27
orange3443 2026-07-31 10:57:04 +12
@Zopyross: Bernatowicz twierdzi co innego. Reinkarnacja jest realna i są na to dowody.
pokaż komentarze (13)
krzyssiuu 2026-05-17 16:35:24 +0
Cześć wszystkim, muszę się wygadać i zapytać Was o zdanie, bo powoli tracę zmysły. Czuję się mega wykończony tą całą sytuacją i mam wrażenie, że daję robić z siebie totalnego frajera. Chodzi o dziewczynę (nazwijmy ją Klaudia ), znamy się jakieś 3 lata. i co ważne chyba ona ma 20 a ja 23 lata
Jak to się zaczęło
Klaudia jakieś rok temu w marcu rozstała się ze swoim chlopakiem, byli ze sobą rok. Na początku naszej znajomości wszystko szło fajnie zwykła znajomość , ale po jakimś czasie (jakoś wrzesień tamtego roku) , jak zaczęliśmy się lepiej dogadywać, ona nagle wyskoczyła z tekstem, że "chce tylko przyjaźni". Tyle że ta "przyjaźń" bardzo szybko zamieniła się w gęsty situationship. Przestaliśmy zachowywać się jak zwykli znajomi, zaczęło się między nami dziać coś więcej, ale bez żadnej oficjalnej etykiety związku.( nie chodzi mi tu o współżycie tylko o coś co zwykli przyjaciele raczej nie robią a przynajmniej mi się nigdy wcześniej nie trafiło, typu oglądanie czegoś i się przytulanie, smyranie czy to jak jesteśmy sami czy nawet już wśród znajomych)
Raz gorąco, raz lodowato
Najgorsze jest to, że ona totalnie miesza mi w głowie. Stosuje gierki typu przyciąganie i odpychanie, zależnie od tego, czy piszemy, czy widzimy się na żywo.
Jak wyjeżdża na studia do Poznania , a ja jestem u siebie, to przez telefon wypisuje mi takie teksty, że głowa mała. Pisze np., że jest jej zimno i nie ma jej kto ogrzać. Albo wysyła swoje zdjęcie z tekstem "zaraz pokażę ci coś pięknego". Potrafi napisać, że idzie pod prysznic i pyta, czy idę z nią. Jak odpowiadam, że bardzo chętnie, to rzuca: "no widzisz, a niestety cię tu nie ma". Albo pisze, że po kąpieli smaruje się kremami i jakbym był, to mnie też by wysmarowała. No dla mnie to nie są teksty do zwykłego kumpla.
Z kolei jak widzimy się na żywo w grupie znajomych (ostatnio robiliśmy grilla u mnie), to nie ma żadnych barier. Leżymy obok siebie na kanapie, oglądamy film, trzymam ją za kolano, smyram po nodze czy kostce – zero sprzeciwu, wręcz jej to pasuje. Jakiś czas temu byliśmy z jej znajomymi na meczu i staliśmy tak sobie i gadaliśmy jak już było po i coś wpadło mi do oka i zakląłem, ona rzuciła z uśmiechem: "Ja..." (w sensie, że to ona mi wpadła w oko). Zaraz potem się speszyła, dotarło do niej co palnęła i uciekła kawałek dalej do znajomych.
Ściana, gdy pojawiają się realne plany
Problem pojawia się wtedy, kiedy próbuję przenieść tę bliskość na normalne plany. Ostatnio straciłem prawo jazdy, mam przez to sporo stresu. Znajomi planowali wyjazd na Juwenalia na jedną noc. Pomyślałem, że skoro mam wolny weekend, to zostanę na dwie i zapytałem ją wprost, czy by mnie nie przygarnęła do siebie na nocleg. I nagle ściana. Odpisała chłodno "nie wiem Krzysiek,, a potem: "no chyba wolałabym nie, jak mam być szczera". I nagle zaczęła gadać, że w ogóle nie chce jej się iść na te Juwenalia.
Dzisiejsza akcja (niedziela)
Kulminacja była dzisiaj. Byliśmy umówieni na spotkanie już od piątku. Tyle że ona poszła w sobotę na urodziny i siedziała tam do 5 rano. Wcześniej olała czasochłonne zadania na studia, które musi oddać na jutro. Obudziła się i pisze mi, że się źle czuje, boli ją głowa i raczej się nie zobaczymy, bo musi nadrabiać projekty. Trochę mnie poniosło z frustracji i napisałem jej coś w stylu: "no to zobaczymy się na dwie godziny za tydzień na meczu i się rozejdziemy, bo idziesz na kolejne urodziny (idzie na urodziny brata jej przyjaciółki)". poprostu już nie wiedziałem co powiedzieć bo wypada teraz wszystko tak że nie ma dla mnie wcale czasu( co prawda bywało tak że spędzaliśmy dużo czasu razem i każdy weekend w który wracała do domu spędzała tylko że mną ale na dobrą sprawę oprócz dwóch przjaciolek nie ma tu nikogo takiego a z nimi też się jej psuje kontakt.
Wtedy ona rzuciła we mnie potężnym poczuciem winy. Napisała, że ma przez to wyrzuty sumienia i porównała mnie do swojego byłego… Stwierdziła, że identycznie miała w związku ze swoim byłym (tam też się kłócili o brak czasu) i napisała: "A teraz nie jestem w związku i czuję się dokładnie tak samo. I wiem, że to tak nie powinno wyglądać". Dodała jeszcze, że planowanie weekendu ze mną wygląda tak, jakby "poświęcała mi cały weekend". To słowo "poświęcała" strasznie mnie uderzyło. Powiedziała też, że woli spontan i nie lubi się sztywno umawiać.
Ja w tym momencie spanikowałem, zmiękłem i zacząłem ją przepraszać. Napisałem, że nie chciałem, żeby tak wyszło, przepraszam, że tak się przez to czuje i że nie będę już na nic naciskał, byle tylko uratować sytuację i nie gnić w kwasie.
Jej schemat z przeszłości
Dowiedziałem się od wspólnych znajomych, jak wyglądał jej poprzedni związek. Że swoim robiła dokładnie to samo – on biegał, starał się, a ona go odpychała, dystansowała i narzekała, że nie ma wolności. Dopiero jak gość całkowicie urwał z nią kontakt i miał dość, Klaudia wpadła w panikę, płakała przyjaciółkom w rękaw i nagle "zrozumiała, co straciła" i chciała dawać mu szanse. Widzę, że ze mną leci identycznym schematem.
Co mam z tym zrobić?
Mam tego potwornie dość, czuję się jak darmowy dostawca atencji przez telefon i jakaś opcja awaryjna na jej warunkach. Moje zaangażowanie ląduje w śmietniku, a jak chcę normalnego spotkania, to jestem tym złym, który ją osacza i przypomina jej byłego.
Najgorsze, że za 3 miesiące mamy wspólne wakacje ze znajomymi – jedziemy jednym autem 20 godzin, a potem śpimy w jednym pokoju (na osobnych łóżkach, ale jednak). Z drugiej strony – mega mi na niej zależy i ciężko mi z niej zrezygnować, te momenty bliskości mocno mnie uzależniły. Na razie postanowiłem się zdystansować i nie pisać pierwszy.
Myślę że w miarę opisałem co mnie trapi, możliwie że coś pominąłem ale już nie mam do tego wszystkiego głowy tak szczerze. no i mam nadzieję że jesteście w stanie w ogóle zrozumieć co ja tu napisałem
Co o tym myślicie?
1. ⁠Ona się mną bawi dla czystej atencji i dopaminy, czy to jakiś głębszy lęk przed zaangażowaniem?
2. ⁠Jak mam rozumieć to "poświęcanie całego weekendu"? Dla mnie to jasny znak, że w realnym życiu ma mnie gdzieś.
3. ⁠Czy całkowite urwanie kontaktu (tak jak zrobił jej były) to jedyna opcja, żeby przełamać ten schemat, czy po prostu uciekać stąd i dać sobie spokój raz na zawsze?
4. ⁠Jak zachować twarz i przetrwać do tych wakacji, żeby nie zrobić piekła w podróży przez 20 godzin ?

#relacje #situationship #przyjaciele #relacje
TimeIsImportantAndIamAClock 2026-05-17 16:36:52 +2
WentylatorDoRozrzucaniaLuznychMysli 2026-05-17 16:47:03 +1
@krzyssiuu: olej tę karynę ziomuś, bo się psychicznie zajedziesz. Typiara tobą manipuluje jak jakaś socjopatka. Znajdź sobie kogoś normalnego, kto nie będzie odwalał takiej szopki. Im szybciej to zakończysz, tym lepiej dla ciebie.
pokaż komentarze (6)
Cesarz_Polski 2026-02-22 11:46:44 nsfw +2
Jakie te figurki i cały merch są paskudne, to głowa mała. Pomysł mieli fajny, ale wykonanie ujowe. Najtańsze i najbrzydsze gównofigurki z chin i jeszcze takie same brzydkie grafiki na ubraniach

#mcdonalds #friends #przyjaciele
Vadzior 2026-02-22 11:48:51 +3
@Cesarz_Polski: a najbardziej boli brak nowości jedzeniowych :< figurki jakie by nie były to mnie zupełnie nie interesują, takie coś to powinno być w happymeal
mirko_anonim 2026-01-28 22:44:37 nsfw +0
✨️ Jak znaleźć bliskich znajomych w dobie samotności? Ⓘ
Mirki i Mirabelki, doskwiera mi #samotnosc (jestem koło 30-tki). Mi nawet nie chodzi o związki, ale o zwykłych znajomych, z którymi rzeczywiście mnie coś łączy. Mam oczywiście kilku zaufanych z dawnych lat, ale w ich hierarchii nie jestem w czołówce, więc też nie chcę być szczególnie nachalny, czy im się narzucać, a tym bardziej opowiadać o rzeczach, które ich nie interesują. Za bardzo nie wiem gdzie można poznać nowe osoby, bo koncepcja, że mam się dosiąść do kogoś w randomowym barze (pomijając, że nie chodzę do takich miejsc) wydaje się być mocno creepy. Czasem w związku z moimi zainteresowaniami uda mi się poznać kogoś "na chwilę" - fajnie się rozmawia, ale potem i tak każdy już ma jakąś swoją grupkę, z którą trzyma kontakt i nie ma szans, by do takich kręgów towarzyskich dołączyć na równych zasadach. Wiecie jak to jest - znacie się od 10 lat, a nagle jakiś "nowy" was zagaduje. Może być spoko, ale nigdy nie będzie waszym pełnoprawnym przyjacielem. Jest internet i czasem ktoś obcy mnie zaobserwuje, czy mi skomentuje relację (wspólne zainteresowanie). Kilka wymienionych wiadomości tematycznych, a potem #ghosting (nie wiem, może dziewczyny myślą, że jak chłopak im odpisuje to automatycznie je podrywa, pomimo, że związki to ostatnia rzecz o której myślę). Raczej nie chodzi o to, że coś ze mną nie tak, po prostu nikt nie ma czasu na gadki z jakimś randomem.

Tylko mi nawet nie chodzi o gadki, tylko o dyskusje z osobami, z którymi mamy wspólne tematy.

Gdzie można znaleźć bliskich znajomych?

#gownowpis #zalesie #przyjaciele #znajomi #przyjazn #pytaniedoeksperta #pytanie #kiciochpyta

〰〰〰〰〰〰〰〰〰〰〰〰〰〰〰
▶︎ Obserwuj nasz tag #mirkoanonim
〰〰〰〰〰〰〰〰〰〰〰〰〰〰〰
· Akcje: Odpowiedz anonimowo · Więcej szczegółów
· Opublikuj swój własny wpis: Mirko Anonim
· Zaakceptował: Dipolarny

🫶 Twoje wsparcie = dalszy rozwój projektu. Wspomóż projekt

Northmaniack 2026-01-28 23:11:31 +1
@mirko_anonim: Wspólne hobby.
Weź przeczytaj ten swój wpis i zobacz ile razy napisałeś że Ci się nie uda ¯\(ツ)/¯ No z takim podejściem to napewno.

Do mnie możesz pisać.
jednorazowka 2026-01-28 23:11:32 +1
@GoddamnElectric: No, u mnie w mieście jest grupa NW, no i jeżdżą na zawody, robią jakieś imprezy, bale, kuligi, kolędowanie itp. i widać, że ludzie się integrują.
pokaż komentarze (2)
VeritasEtLux 2025-12-18 10:52:25 nsfw +18
Miał to być mój komentarz do filmu na głównej o samotnym panu zagadniętym przez fotografa, ale wyszła mi jakaś epopeja, więc postanowiłem, że rozpiszę się tutaj.

Jestem dopiero przed 40, ale też nie mam żadnych przyjaciół jak wyżej wspomniany facet i jeśli się głębiej zastanowię to nigdy nie miałem i jakoś nie widzę obecnie szansy żebym kiedyś miał. Miałem dużo kolegów i nawet koleżanek, byłem lubiany, ale nigdy nie było w tym czegoś głębszego.

W dzieciństwie miałem jednego kolegę od pierwszej klasy podstawówki, z którym spędzałem niemal każdy dzień aż do momentu gdy poszliśmy do innych liceów. Kontakt się urwał z dnia na dzień.

Później miałem jeszcze dwóch znajomych na studiach. Imprezowaliśmy przez te 5 lat porządnie, dużo zrobiliśmy rzeczy, które mogą brzmieć jak definicja przyjaźni, coś co łączy ludzi na zawsze, wiecie, coś w stylu "a pamiętasz jak wtedy zrobiliśmy to i to? - Tak, to było mega." Ale w tej relacji zawsze się czułem trochę niepotrzebny, taki trochę na doczepkę. Byłem świetnym słuchaczem i powiernikiem, ale nikt się nie interesował moimi problemami i odzywali się już później tylko jak czegoś potrzebowali. Podobnie jak wcześniej, studia się skończyły razem ze znajomością.

Teraz codziennie mijam wielu znajomych, głównie rodziców dzieci, z którymi uczą się moi chłopcy. Czasami się zatrzymam, pogadamy parę minut o wszystkim i o niczym i tyle.
Mam duże, spłacone mieszkanie w centrum miasta i jakieś działki na czarną godzinę. Mam nowy samochód. Nie mam żadnych kredytów i stać mnie na przyjemne życie. Mam dobrą pracę. Dobrze płacą, pracuję 8 godzin dziennie, wychodzę i już mnie nic nie obchodzi. Mam cudowną, wyrozumiałą żonę, taką której jestem pewien na 200% że nigdy by mnie nie zdradziła i dwójkę świetnych dzieciaków, bawię się z nimi często, pokazuję jak skręcać meble, piec ciastka, liczyć w pamięci, naprawiać sprzęt w domu gdy coś się zepsuje. Niemal każdego wieczoru, już od jakichś 6-7 lat, codziennie czytam im na dobranoc, chyba że coś przeskrobali to za karę nie ma czytania a to dla nich jest największa kara.
Czasami w chwili nadmiernej próżności myślę, że wyglądamy jak taka rodzinka z filmów familijnych, siedząca przy kominku, popijająca gorącą czekoladę i uśmiechająca się. Mimo tego w środku czuję się bardzo samotny. I zaraz mam do siebie żal, że tak myślę, przecież mam wszystko czego inni ludzie chcieliby mieć.

I zastanawiacie się teraz zapewne "gdzie jest haczyk?", jak mawiał poeta: "czemu jest tak źle, skoro mówią że tak dobrze"? Zapewne z powodu ojca alkoholika czego nastepstwem jest brak pewności siebie i jeszcze kilka problemów. Ale, ale! I tutaj znowu myślę sobie "nie zrzucaj winy za swoje niepowodzenia na innych ludzi". Podobnie jak poprzednio wspomniałem, zawsze biorę wszystko na swoje barki, myślę "To moja wina, nikogo tutaj nie ma oprócz mnie, jestem dorosły a sądzę że to wina tatusia czy mamusi. Żałosne". No to też wpomnę nieco o rodzinie.

Ojciec był alkoholikiem odkąd pamiętam. Pijał falowo, tydzień lub dwa nie pił i tydzień pił, aż go rozbolała wątroba. Strasznie się go wstydziłem. Mimo to od wszystkich dorosłych słyszałem tylko dobre rzeczy o nim. Nic nie rozumiałem, jakbym patrzył na coś na żywo a inni mi mówili, że to tylko film. Był podobno kiedyś wuefistą, ale go wylali bo był pijany w robocie. Resztę życia spędził na rencie. Nie robił niemal nic, tylko jakieś minimum. Z jakiegoś powodu matka nie rozwiodła się z nim. Nie wiem dlaczego, jakieś współuzależnienie prawdopodobnie, syndrom sztokholmski, ale to była wieś na ścianie wschodniej, więc niektórzy nie brali nawet takiej opcji pod uwagę w tamtych czasach. W dodatku dom należał do matki. Więc można powiedzieć, że mieszkał u niej i był na jej garnuszku, bo ona pracowała. Kosmos.
Nigdy mnie nie uderzył jakby co, ani rodzeństwa. Ale bywał agresywny. Pamiętam jak miałem kilka a potem kilkanaście lat, byłem bardzo szczupły i stawałem miedzy nim wrzeszczącym, przeklinającym, z czystym złem w oczach a płaczącą matką. Pięści miałem zaciśnięte, gotowe do obrony przed 100 kilowym mężczyzną z umysłem zupełnie rozłączonym od najtańszego wina. Pamiętam, że w zimie biegałem robić dwójkę za dom, bo stary spał na toalecie, obżygany, zasrany i obszczany, bez pieniędzy, bo "koledzy" od kieliszka mu zabrali (podobnie jak wymarzony rower brata, który dostał na komunię i pojeździł nim dwa tygodnie).

Od momentu, gy zacząłem być bardziej świadomy sowjego istnienia (a w takich domach dorasta się szybko), zacząłem traktować go jak kolesia, który po prostu z nami mieszka, bo w sumie kim innym niby był, na pewno nie ojcem. Nie rozmawiałem z nim o niczym poważnym, czasami tylko parę słów o tym co jest w telewizji, czy coś w tym stylu. Niczego mnie nie nauczył, niczego mi nie dał, raczej zabrał. Szczęśliwie zmarł kilka lat temu na raka płuc, bo palił minimum jedną paczkę czerwonych ruskich fajek dziennie za pieniądze matki, w długich i bolesnych konwulsjach i jest to jeden z najszczęśliwszych dni mojego życia do tej pory. Na pewno w pierwszej piątce.
Wiem, że w moim stanie przyjaciół nie zdobędę, nie potrafię zaufać absolutnie nikomu, może tylko żonie powiedziałem parę rzeczy. Ten wywód jest na pewno moim największym otwarciem na świat, chociaż wciąż łatwiejszym bo anonimowym.

Od dwóch lat przeglądam dostępnych w okolicy psychologów, ale nie mogę się przemóc, ze by się zapisać na terapię. A nie, przepraszam, raz zadzwoniłem do jednej Pani, ale nie miała wolnych terminów. Sam ten telefon tyle mnie kosztował, że przez długi czas odganiałem myśli o dzwonieniu do psychologa. Żeby była jasność, nigdy nie rozważałem targnięcia się na własne życie. Za bardzo boję się śmierci jako niewierząca osoba, bo wiem że po tym mnie po prostu nie będzie, no i mam jeszcze rodzinę, którą muszę się zaopiekować.

Dzięki, że czytałeś/czytałaś do końca. Mogłbym tak jescze długo, ale już samo pisanie trochę dodało mi sił, więc wracam do życia. Nałożę moją codzienną maskę i będę się uśmiechał do wszystkich, mając nadzieję, że jutro się odważę pomóc samemu sobie.

#psychologia #przyjaciele #rozkminy #dziecinstwo #smutnazaba #alkoholizm
VeritasEtLux 2025-12-18 12:12:22 +4
@astrodamus: Dzięki i trzymam kciuki za Ciebie. Na studiach pracowałem jako barman i też byłem na początku tej drogi, ale w pewnym momencie uświadomiłem sobie, że mogę się stać taki jak ojciec, co mnie przeraziło. Od tamtej pory zastanawiam się "co zrobiłby mój ojciec w tej sytuacji" i robię dokładnie odwrotnie. Przynajmniej na tyle się przydało jego smutne życie.
enten 2025-12-18 12:44:43 +2
Za bardzo boję się śmierci jako niewierząca osoba, bo wiem że po tym mnie po prostu nie będzie, no i mam jeszcze rodzinę, którą muszę się zaopiekować.

@VeritasEtLux: Są dwie możliwości - albo świadomość w jakiejś formie po śmierci ma swoją kontynuację albo nie.
Przyjrzyjmy się tej pierwszej, w którą Ty wierzysz (bo wara lub niewiara w coś czego udowodnić się nie da to zawsze wiara a nie wiedza - będąc niewierzącym też wierzysz, tylko w coś przeciwnego niż wierzący)
Światło gaśnie nie ma nic. Tak samo jak nie było nic zanim się narodziłeś. To dotyczy Ciebie ale prawo to będzie dotyczyło też i Twojej żony i Twoich dzieci i Twoich wnuków jeżeli się ich dorobisz. W jednej chwili znikasz. Nie ma Ciebie, nie ma dobra, nie ma zła, nie ma upływającego czasu. Wszystko jest obojętne bo i nie ma obserwatora któremu miałoby na czymś zależeć.
Jesteś (a raczej nei ma Cię) poza czasem, przestrzenią, poza dobrem i złem.
Z tej perspektywy nic nie ma znaczenia. Ani Twój ojciec alkoholik, ani Twoja wierna żona, ani Twoje dobrze wychowane dzieci. Każde z Was dąży do tego samego bezsensownego niebytu. O każdym z Was czas zapomni. Co więcej z Twojej perspektywy nie ma nawet znaczenia co będzie po Twojej śmierci. Ty tego nawet nie zobaczysz. To tylko sentyment.
Gdybym powiedział Ci, że już do końca Twoich dni Twoje życie będzie bardzo szczęśliwe, nie spotka Cię nic złego, zobaczysz jak dzieci dorastają na wybitne jednostki ale zaraz po tym jak umrzesz Twój dom napadną włamywacze, zgwałcą Ci żonę (byłą żonę bo Ciebie już nie będzie) i wymordują rodzinę i wiedziałbyś, i z jakiegoś bliżej nieokreślonego powodu wiedziałbyś, że to się wydarzy, to pomimo szczęśliwego życia umarłbyś nieszczęśliwy. A przecież nigdy bys tego cierpienia nie doświadczył. Perspektywa.

I właśnie coś takiego czeka każdego z nas, bo śmierć przychodzi po każdego prędzej czy później. A więc w kontekście wiecznego niebytu krótkie wrzucenie w byt nie ma najmniejszego sensu...

Jaka zatem jest druga możliwość? Spróbuj sobie odpowiedzieć sam. Są dwie możliwości...
pokaż komentarze (18)
mirko_anonim 2025-11-16 17:24:39 nsfw +1
✨️ Czy brakuje ci przyjaciół w dorosłym życiu? Ⓘ
Mirasy między 30-tką a 40-tką, macie jakichś przyjaciół? Ostanio jak rozmawialiśmy z żoną to jakoś wyszedł temat relacji społecznych i zdaliśmy sobie sprawę, że mamy okrągłe 0 przyjaciół czy nawet znajomych xD. Żona ma jakichś kolegów i koleżanki z pracy, ale raczej się nie spotykają pozazawodowo, ja od covidu pracuję full zdalnie, wcześniej kontakty typu small-talk przy automacie z kawą, piwko po robocie, wbiłem na imprezę firmową itp., szkolne i studyjne znajomości się skończyły max. kilka lat po szkole, a tak to od kilku lat w sumie zero xD. Z najbliższą rodziną z obu stron kontakt tylko od święta, raczej wymiana uprzejmości niż jakiekolwiek poważne relacje. Hobby i inne "zajęcia pozapracowe" mamy takie, że nie sprzyjają nawiązywaniu głębszych kontaktów.
Zastanawiam się na ile są takie sytuacje powszechne czy to ja jestem jakimś gigantycznym zamulaczem.

#gownowpis #znajomi #przyjaznie #przyjaciele #pytaniedoeksperta #przegryw

〰〰〰〰〰〰〰〰〰〰〰〰〰〰〰
▶︎ Obserwuj nasz tag #mirkoanonim
〰〰〰〰〰〰〰〰〰〰〰〰〰〰〰
· Akcje: Odpowiedz anonimowo · Więcej szczegółów
· Opublikuj swój własny wpis: Mirko Anonim
· Zaakceptował: Dipolarny

🫶 Twoje wsparcie = dalszy rozwój projektu. Wspomóż projekt

Bardzo_Suabe_Rymy 2025-11-16 17:26:40 +3
@mirko_anonim: powinni zablokować możliwość dodawania tagu świętego z anonimowych
wypok_wypok 2025-11-16 17:27:18 +0
@mirko_anonim jak najbardziej powszechne
pokaż komentarze (4)
AlexBrown 2025-11-09 12:02:02 nsfw +9
Pukam się w głowę, gdy wspominam, jak w latach młodzieńczych marzyłem, że w moim życiu zniecka pojawi się ktoś, kto wyciągnie mnie z mojego bagna samotności, niezrozumienia i wyobcowania. Ta postać z mojej fantazji miała jakimś cudem mnie znaleźć, wyciągnąć dłoń, przytulić, poklepać po plecach i powiedzieć „wiem, że ci ciężko, ale pomogę ci”. Oczywiście nikt taki się nigdy nie pojawił, a ja czuję się głupi, że w ogóle roiłem w swojej plastycznej wyobraźni scrnariusze o wielkiej przyjaźni i oddaniu. Wszystko było okraszone najmniejszymi detalami, głosem, wyglądem, sposobem ubierania i wysławiania się, zainteresowaniami i charakterem tej postaci ze snów. Rzeczywistość okazała się zgoła inna. A świadomość, że sam muszę ogarnąć swój przegryw była jak zimny prysznic. Zastanawia mnie jedno: skąd u mnie wzięły się takie nierealistyczne przekonania i oczekiwania? Dlaczego myślałem, że autentycznie zjawi się jakiś rycerz, który mi pomoże z tym wszystkim? Na jakiej podstawie tworzyłem w głowie takie scenariusze? I czy inni mieli tak samo?

Załączam piosenkę w temacie.

_I believe god or superman
One of them has to get me off this dump tonight
And I believe in bands and miracles
And they will sweep me off my feet tonight
With technicolor love delight_

#samotnosc #feels #psychologia #przegryw #przyjaciele #frenpill #depresja #niebieskiepaski #rozowepaski #muzyka
p.....f 2025-11-09 12:05:14 +3
@AlexBrown: nadal tak robie czasem
Kitty88 2025-11-09 16:55:22 +1
@AlexBrown: No nie wiem, może dlatego że tak to działa u lasek? ( ͡~ ͜ʖ ͡°)

@Flutter_M_Shydale: i u Chadów ( ͡°( ͡° ͜ʖ( ͡° ͜ʖ ͡°)ʖ ͡°) ͡°)
A tak serio, to fajnie, że wykopek dokonał autorefleksji, że sami musimy coś robić w kierunku wyjścia z dna, a nie czekać aż ktoś nas wyciągnie, bo nawet jak się ktoś taki trafi, jego działania będą sabotowane, bo mechanizmy uzależnienia od pewnych wzorców zachowań, które powtarzamy jak ten Syzyf każdego dnia robią swoje. ¯\(ツ)/¯
pokaż komentarze (4)
Rad-X 2025-10-20 09:32:37 +2
W tym wątku wypisujemy epicko śmieszne momenty z serialu "Przyjaciele"

Dla mnie numerem jeden, jest piosenka która przewija się przez cały serial, jak Phoebe śpiewa
Kotku śmierdziuszku, kotku śmierdziuszku, czym oni cię karmią?
Kotku śmierdziuszku, kotku śmierdziuszku, to nie twoja wina!

Zapraszam do dyskusji

#przyjaciele #friends #seriale #heheszki
Bardzo_Suabe_Rymy 2025-10-20 09:58:10 +4
@Rad-X: wszystkie śmieszne momenty:
ptt_ 2025-10-20 13:31:47 +4
@Rad-X: Najbardziej irytująca postać serialu. Nigdy jej nie lubiłem.
pokaż komentarze (4)
tomwick55 2025-08-31 10:11:12 nsfw +86
#szkola #historia #drugawojnaswiatowa #memy #przyjaciele #niebieskiepaski #wakacje #wojna #piesel #historycznememy
Salomonthekrol 2025-08-31 10:33:00 +19
@tomwick55: 1 września 39' to byl piątek akat.
ratty 2025-08-31 11:41:26 +11
@tomwick55 czytałam za dzieciaka taką książkę “Wojtek Warszawiak” o Wojtku, który miał właśnie iść do pierwszej klasy, ale wybuchła wojna ( ͡° ʖ̯ ͡°) i całe jego losy aż do 1945. Później miałam traumę i bałam się przelatujących nisko samolotów :P
pokaż komentarze (3)
e.....o 2025-08-03 17:36:06 +1
#znajomi #przyjaznie #przyjaciele #pytaniedoeksperta #samotnosc #pomoc
Mam problem, z którym zmagam się od dłuższego czasu – szukam normalnych kumpli, ale niemal zawsze trafiam na tzw. “element społeczny”: osoby z uzależnieniami, szemraną przeszłością, pasożyty finansowe albo emocjonalne. Takie znajomości nie tylko mnie wyniszczały, ale przez nie sam miałem problemy z używkami i do dziś noszę skutki tego, co działo się ze mną kilka lat temu.
Szukam tylko zwykłego ziomka – kogoś, z kim mógłbym pójść na siłownię, pogadać, może wyskoczyć gdzieś na weekend – bez tej wiecznej roli niańczenia, jakiej doświadczyłem w jednej z poprzednich “przyjaźni”. Tylko tyle. Nie imprez, nie dram, tylko zwyczajna, zdrowa relacja.
Pochodzę z małej wsi, dojeżdżam 50 km do pracy i przez to też nie mam zbyt wielu okazji do poznawania ludzi. Co gorsza, umiejętności przyjaźnienia się musiałem dopiero zacząć rozwijać po technikum, bo przez całe szkolne życie byłem izolowany, unikany, traktowany jak ktoś gorszy. Każda moja inicjatywa była odrzucana, a kiedy ktoś inny wyskoczył z dokładnie takim samym pomysłem – nagle była to zajebista opcja. Pamiętam nawet, jak kiedyś zaproponowałem wspólny wypad do klubu, a usłyszałem tylko: „Przecież wiesz, że jeżdżą do Bielska pociągi, to sobie kogoś poznasz.” Tak się kończyła każda próba z mojej strony.
e.....o 2025-08-03 17:57:37 +1
@kossok: próbowałem i to byli znajomi do zlotu albo do danego spotkania. Nic poza tym
kossok 2025-08-03 17:59:17 +1
@elDomino kiepsko, trzymaj się tam Mirek, mam nadzieję że znajdziesz przyjaźń
pokaż komentarze (1)
Haszenberg 2025-06-10 16:41:43 +4
#przyjaciele #friends to będzie pierwszy serial do którego użyją #ai do nagrania nowych odcinków bez udziału oryginalnych aktorów. Mark my words.
Odcinków jest z 250 więc czym karmić model ai.
zapalara 2025-06-10 16:42:36 +2
@Haszenberg: nah, moda na sukces
bialy100k 2025-06-10 20:10:45 +1
@Haszenberg: Chyba pierwsza w Polsce opera mydlana to "Niewolnica Isarua" - 100 odcinków. Wszystkie (niemal) panie czekały kiedy w końcu zły i bardzo przystojny Leoncio sponiewiera do cna biedną Isaurę.
pokaż komentarze (4)