#okupacja najlepsze najnowsze

daniel-darcio 2025-10-30 13:11:08 nsfw +1
Ilu potrzeba bylo by Rosjan aby przejac kontrole nad Polska i Polakami? Mam tu na mysli administracje, resorty silowe etc.
#rosja #polska #okupacja #pytanieczystoretoryczne
niegwynebleid 2025-10-30 13:14:45 +12
@daniel-darcio: parę tysięcy. Napiszą kilkadziesiąt tysięcy komentarzy w necie i już im młodzi liberalni włączający myślenie oddadzą władzę w wyborach powszechnych
Pabick 2025-10-30 13:18:45 +4
Myślę że szybko, jest jakieś 10% zwolenników konfederacji.
pokaż komentarze (3)
IIWSwKolorze1939-45 2024-04-26 17:00:03 nsfw +32
Witam wszystkich na #wojnawkolorze następcy tagu #iiwojnaswiatowawkolorze.

79 lat temu...

DYPTYK SOWIECKI

''Niech żyją nam sojusznicy,
Amerykanie i Anglicy
Niech żyje nam Armia Czerwona
Przez sojuszników uzbrojona''

Tak ironicznie śpiewali żołnierze Armii Krajowej w 1944 roku. Niejeden z nich na ''lend-leasowym'' Studebakerze pojechał do katowni NKWD, czy w głąb ZSRR.

To chyba moje ulubione zestawienie zdjęć z czasów II WŚ. Pokazuje tylko jak błędne jest założenie, że II WŚ była ''starciem dobra ze złem''.

Symbolem tego było miasto Brześć nad Bugiem, które 22 września 1939 roku doświadczyło najbardziej niezwykłej chwili tej wojny. Po południu, przed gmachem Urzędu Wojewódzkiego woj. podlaskiego gromadziły się tłumy. Dominowały postaci w szarozielonych mundurach i baniastych hełmach, chociaż widać było żołnierzy odzianych w inne mundury, przypominające z koloru brudne worki. Ulicą sunęły jednostki zmotoryzowane dwóch zaprzyjaźnionych armii: motocykliści w gumowych płaszczach przeciwdeszczowych i z goglami, samochody, ciągniki artyleryjskie, holujące armaty, samochody pancerne. Potem wjechały czołgi z których włazów wystawali czołgiści w hełmofonach i czarnych skórzanych kurtkach, salutując trybunie, na której stało trzech oficerów. Dwóch Niemców i Sowiet - jak na ironię, żydowskiego pochodzenia. Legendarny bóg niemieckiej broni pancernej, generał Heinz Guderian, dowódca XIX. Korpusu Armijnego, gen. Mauritz von Wiktorin, dowódca 20. Dywizji Piechoty, oraz kombrig (dowódca brygady) Siemion Kriwoszein, dowódca 29. Brygady Pancernej. Guderian serdecznie uśmiechał się do - wydawałoby się - zawstydzonego Kriwoszeina.

Była orkiestra niemiecka, wygrywająca ''Międzynarodówkę'', były owacje, były kwiaty. Była wymiana flag, saluty, a później toasty i świętowanie wspólnego zwycięstwa i wieczystej przyjaźni. I dużo wódki, bo bez niej żaden pakt nie jest dla Rosjan ważny.

Onieśmielony niemiecką kurtuazją Kriwoszein zbiera się w sobie i skleca swoją szkolną niemczyzną jedno zdanie: ''Piję za niemiecką wrogość'' (Feindschaft). Zapada na chwilę kłopotliwa cisza. Kriwoszein, spostrzegłszy swoją pomyłkę oblewa się rumieńcem i poprawia natychmiast mówiąc: ''przyjaźń'' (Freundschaft). Niemieccy oficerowie wybuchają śmiechem i wesoło podnoszą kieliszki.

I tylko echa wystrzałów i serie z broni maszynowej, dobiegające z górującej nad miastem starej twierdzy o czerwonych murach mąciły radosny nastrój sojuszników. Batalion marszowy kapitana Wacława Radziszewskiego z polskiego 82. pułku piechoty nadal bronił się z V forcie twierdzy przed wściekłymi atakami - najpierw Niemców z 10. Dywizji Pancernej, gdzie poległ adiutant samego Guderiana - a potem Sowietów. Wytrzymał aż do 26 września, gdy potajemnie opuścił miasto.

Dwa dni później III Rzesza Niemiecka i ZSRR zawarły traktat o wieczystej przyjaźni, wypełniając toast samego Stalina z 23 sierpnia 1939 roku, wzniesiony po podpisaniu paktu o nieagresji w Moskwie:

''Wiem, jak naród niemiecki kocha swojego Führera, toteż piję za jego zdrowie i pomyślność!''

* * *

Dwadzieścia miesięcy później potężna Unternehmen ''Barbarossa'' przekreśliła toast kombriga Kriwoszeina. Wiatr historii zdmuchnął niczym pył obrazki wrześniowe z 1939 roku: wspólne działania wojenne przeciw ''bękartowi traktatu wersalskiego'', wspomnienie przyjaznej parady w Brześciu, przyjazne konferencje metodyczne Gestapo-NKWD, owocne układy handlowe. Pancerne pięści Wehrmachtu roztrzaskały ten obraz w kilka gorących letnich tygodni 1941 roku.

Główni bohaterowie brzeskiej historii spotkali się jeszcze tylko jeden raz, choć nie bezpośrednio. 13 lipca 1941 roku oddziały dowodzonego przez Kriwoszeina 25. Korpusu Zmechanizowanego uderzyły na jednostki 2. Grupy Pancernej gen. Guderiana pod Bychowem. Całkowicie bez powodzenia, dzieląc los innych pogrzebanych przez Panzerwaffe sowieckich jednostek.

Gdy rankiem 25 kwietnia 1945 roku oddziały amerykańskiej 69. Dywizji Piechoty w rejonie wsi Leckewitz nad Łabą napotkały samotnego sowieckiego kawalerzystę z 5. Armii Gwardyjskiej, nikt już o tym nie pamiętał.

I nie chciał pamiętać.

Amerykanie, jak przystało na prawdziwych przyjaciół, taktownie ''zapomnieli'' o roli ZSRR przed 22 czerwca 1941 roku. By nie kłopotać swoich przyjaciół spod czerwonej gwiazdy, zadbali o wyciszenie krępującej sprawy zamordowanych w Katyniu polskich oficerów. Dla wsparcia Sowietów, amerykańska ''księżniczka'' - Kathleen Harriman, córka ambasadora USA w Moskwie - odwiedziła w styczniu 1944 roku miejsce kaźni w Katyniu i w swoim raporcie, traktowanym jako półoficjalne stanowisko USA, twardo zaprzeczyła, by zbrodni tej dokonali Sowieci. Ironią losu, a może wolą Nemezis, w tym samym Katyniu, gdzie panna Harriman - słodka idiotka bez żadnych kompetencji - chwiała się po usłużnie serwowanym przez Sowierów szampanie, spoczął zamordowany kapitan Radziszewski, broniący brzeskiej twierdzy w 1939 roku.

Amerykanie i Brytyjczycy, jak na prawdziwych przyjaciół przystało, oczerniali polski rząd emigracyjny, a potem odizolowali go na arenie międzynarodowej. By nie kłopotało on swoimi pytaniami sowieckich sojuszników. Usłużnie również odstąpili od lądowania na Bałkanach, bo sobie nie życzył tego Uncle Joe. Zrobili tak, chociaż państwa Osi deklarowały, że poddadzą się Aliantom bez walki, jeśli ci się zdecydują uderzyć od południa. Zamiast tego, zgodnie z życzeniem Stalina, Alianci wylądowali we Francji - najpierw w Normandii, a potem, całkowicie niepotrzebnie, w Prowansji na południu.

W maju 1944 roku wiceprezydent USA, Henry Wallace odwiedził Kołymę, by zdementować plotki o tym, jakoby Sowieci mieli tam obozy koncentracyjne, w których ginęły miliony ludzi. Był zachwycony i uznał łagry za ''coś w rodzaju obozowisk drwali'', będące ''skutecznym sposobem zarządzania ludźmi''. Oczywiście nie zastał prawdziwych zeków. Ci bowiem marli z głodu w prawdziwych łagrach, a to, co widział Wallace, było przygotowanym dla niego spektaklem, potiomkinowską wioską NKWD. By nie drażnić sowieckich przyjaciół, brytyjski minister informacji, Brendan Bracken, nałożył cenzurę prewencyjną w brytyjskich mediach na wszelkie doniesienia z Wileńszczyzny w lipcu 1944 roku. Wszak informacje, że Armia Krajowa zajęła Wilno mogłyby wywołać niewygodne komentarze, skąd na ''sowieckich'' ziemiach wzięli się polscy żołnierze. Alianci długo udawali też, że Armia Krajowa nie jest armią sojuszniczą, pozwalając Niemcom bezkarnie mordować jej żołnierzy. Dopiero po długich namowach zgodzili się uznać AK za część polskiej armii, ale tylko tych walczących w Warszawie z Niemcami. Zrobili to dopiero 29 sierpnia 1944 roku, po blisko miesiącu tragicznej walki Powstania. Dzięki takiemu postawieniu sprawy, Sowieci dalej mogli bezkarnie mordować żołnierzy AK, albo wysyłać ich na wczasy na Syberię. By również nie denerwować sowieckich przyjaciół, Amerykanie zdecydowali się nie pomagać walczącym w Warszawie Polakom w sierpniu 1944 roku, odmawiając przez 1,5 miesiąca zrzutów. Pierwszego i ostatniego zrzutu dokonali dopiero 18 września 1944 roku.

Wisienką na torcie była konferencja w Teheranie, a potem Jałcie, gdzie Alianci pogwałcili wszystkie wcześniejsze ustalenia dotyczące państw, na czele z Kartą Atlantycką.

Ale kto by się tam przejmował jakimiś tam Polakami!

Liczyło się, by świętować z sojusznikami.

Liczyło się - tak jak wówczas w Brześciu - napotkanie sojuszników i idący w świat przekaz: oto wrogie terytorium zostało przecięte na pół przez idących z dwóch stron przyjaciół.

Scenariusz spotkania w Torgau nad Łabą niczym nie różnił się od pamiętnego spotkania w Brześciu, chociaż Amerykanie nad Łabą byli już od ponad tygodnia i czekali na Sowietów. Były saluty, uściski dłoni, wspólne toasty zdobycznym piwem, sznapsem i winem, tańce, pozowanie do zdjęć, wymienianie się pamiątkami - zegarkami, zapalniczkami i innymi suwenirami. Barierę językową szybko przełamano uśmiechami, prezentami i żywiołową gestykulacją. Sowieccy żołnierze próbowali Coca-Coli i przymierzali amerykańskie hełmy. Amerykańscy reporterzy wojenni obfotografowali roześmianych sojuszników: podporucznika Williama Robertsona i porucznika Aleksandra Silwaszkę. Ustawiono pamiątkowe tablice, upamiętniające spotkanie. Następnego dnia przybył do Torgau dowódca 69. Dywizji, gen. Emil Reinhardt i dowódca sowieckiej 58. Dywizji Strzeleckiej, gen. Władimir Rusakow.

Chociaż pierwsze spotkanie Amerykanów i Sowietów miało miejsce w rejonie miasteczka Lorenzkirch, kilka kilometrów dalej, to reporterom i oficerom obu armii niezbyt podobało się to miejsce. Brzegi Łaby w tym rejonie były wręcz zawalone ciałami zabitych cywilów, głównie kobiet i dzieci, zabitych kilka dni wcześniej podczas próby przekraczania Łaby. Część zginęła na wysadzonym przez niemieckich saperów moście pontonowym, część zabiła sowiecka artyleria, a część amerykańskie samoloty. Taka sceneria niezbyt nadawała się na fotografowanie historycznego spotkania, które ''przeniesiono'' do Torgau.

Poklepujący się po plecach z sowieckimi sojusznikami Amerykanie nie wiedzieli - nie mogli wiedzieć ze swoją skromną znajomością świata ''na wschód od Mississippi'' - że w tym czasie ich przyjaciele toczą krwawe bitwy w nie tak odległej Polsce, z kryjącymi się po lasach partyzantami, ciągle łudzącymi się, że tzw. ''cywilizowany świat'' zainteresuje się ich losem. W marcu i kwietniu 1945 r. NKWD, siłami dwóch dywizji, przeprowadziło obławę w powiecie lidzkim zabito 109 i aresztowano 5245 Polaków. Zakończono ją 12 kwietnia 1945 roku. Polskie wsie nieustannie były pacyfikowane przez Sowietów, a ich mieszkańcy - bezlitośnie mordowani. Nazwy takie jak Ławże, Klukowicze, Orany, Chlebowce, Ejszyszki i inne, gdzie sowieccy siepacze mordowali dziesiątki Polaków, pozostają do dziś nieznane.

Dzień przed tym, nim amerykańscy i sowieccy sojusznicy wpadli sobie w objęcia, 24 kwietnia 1945 r. oddział mjr Mariana Bernaciaka ''Orlika''rozbił więzienie w Puławach i ocalił 107 więźniów. 20 maja jego wyczyn powtórzył oddział por. Edwarda Wasilewskiego ''Wichury'', który rozbił obóz koncentracyjny NKWD w Rembertowie i ocalił 500 więźniów przed deportacją do obozów sowieckiego ''sojusznika'' na Syberię. 7 maja 1945 roku oddział Narodowej Organizacji Wojskowej kpt. Franciszka Przysiężniaka starł się z NKWD pod Kuryłówką, 24 maja oddziały AK-DSZ mjr. Mariana Bernaciaka pokonały NKWD w Lesie Stockim, 28 maja rozbity został pod Kotkami oddział NSZ por. Stanisława Sikorskiego.

Ale to były ostatnie podrygi wielkiej przyjaźni amerykańsko-sowieckiej. Już kilka dni później i kilkaset kilometrów na południe doszło do pierwszych wyraźnych spięć między Amerykanami, a Sowietami na tle Czechosłowacji i Pragi. Zaraz potem tarcia dotyczyć miały okupacji Niemiec i podziału Berlina, później - porządków wprowadzanych na terenach kontrolowanych przez Sowietów. W sowieckim filmie ''Spotkanie nad Łabą'' z 1949 roku Amerykanie zostali przedstawieni jako potajemni sojusznicy nazizmu i półoficjalni wrogowie ZSRR. Apogeum nienawiści nastąpiło latem 1950 roku, gdy komuniści - wspierani przez Sowietów - dokonali agresji w Korei. Dopiero gdy Amerykanie zaczęli odnajdować pod Busanem, czy Seulem ciała swoich kolegów ze skrępowanymi za plecami rękami i ranami w potylicy, wyleczyli się szybko z prokomunistycznych urojeń.

''Przyjaźń'' zaczęła się więc przeistaczać w ledwie skrywaną wrogość, która trwać miała aż do 1991 roku, mimo powtarzających się i odosobnionych apeli ze strony naiwnych, wręcz oszałamiająco głupich amerykańskich żołnierzy, którzy 25 kwietnia 1945 roku spotkali się z sojusznikami i nawoływali, by ten dzień uznać za ''dzień pokoju'' i ''przyjaźni'' z Sowietami.

Oni bowiem, wraz z tysiącami sobie podobnych pożytecznych idiotów, nigdy nie pojęli, że tego dnia poklepywali się po ramionach z kimś co najmniej równie nikczemnym i zbrodniczym, którego kraj pokonali owej wiosny 1945 roku.

* * *

Od 1991 roku minęło już ponad 30 lat. Choć Związek Radziecki się rozpadł, to świat zapomniał o tej wrogości. ZSRR niestety do dziś cieszy się ogromną taryfą ulgową. Sowieckie zbrodnie są wybielane i usprawiedliwiane na wszelkie sposoby, wiele jest przemilczanych i kompletnie nieznanych. Nikt nigdy nie wyzwolił sowieckich obozów koncentracyjnych. Nikt nigdy nie zrobił wzruszających zdjęć ofiarom Kołymy. Pamiętnika żadnej dziewczynki uwięzionej w sowieckim łagrze nikt nigdy nie wydał. Losy eksterminowanych bezlitośnie Tatarów, Czeczenów, Inguszy, Bałkarów, Kałmuków, Bałtów - kompletnie nikogo nie obeszły. Sowieccy żołnierze byli i są nadal tłumaczeni i uczłowieczani za czyny, które w każdym normalnym człowieku powinny budzić obrzydzenie.

Gdyby wobec Niemiec stosować retorykę, jaką stosuje wiele mediów, autorów i wydawnictw wobec Armii Czerwonej i ZSRR, to świat zapłonąłby od oskarżeń o negacjonizm i kłamstwo oświęcimskie.

Niestety, jak widać, są równi i równiejsi.

O ile można jakoś zrozumieć krótką pamięć Amerykanów, to jednego nie rozumiem: dlaczego zapomnieli sami Polacy?

Wypada tutaj sparafrazować legendarne słowa lorda Henry'ego Temple'a, 3. wicehrabiego Palmerston:

Państwa nie mają wiecznych sojuszników, ani wiecznych wrogów. Wieczne są tylko interesy państw, oraz obowiązek ich ochrony.

Właśnie takiego, realistycznego, a nie idealistycznego postrzegania historii jako walki ''dobra ze złem'' wszystkim życzę.

* * *

Jeśli macie ochotę mnie wspierać, zapraszam do odwiedzenia profilu na Patronite, lub BuyCoffee i postawienia mi symbolicznej kawy/piwa za moje teksty.

https://patronite.pl/WojnawKolorze
https://buycoffee.to/wojnawkolorze

#iiwojnaswiatowa #gruparatowaniapoziomu #qualitycontent #historiajednejfotografii #wojna #historia #usa #anglia #wielkabrytania #polska #okupacja #rosja #ruskimir #zsrr
sikejsikej 2024-04-26 17:38:51 +2
@IIWSwKolorze1939-45 Jak zwykle świetne.
zsokiemowocowym 2024-04-26 22:14:11 +1
@IIWSwKolorze1939-45: ciekawy tekst pokazujący jak kruche są przyjaźnie z Związkiem Radzieckim
pokaż komentarze (3)
IIWSwKolorze1939-45 2024-04-24 16:16:36 nsfw +25
Witam wszystkich na #wojnawkolorze następcy tagu #iiwojnaswiatowawkolorze.

NIEWYGODNA HISTORIA ŻYDOWSKIEJ ORGANIZACJI BOJOWEJ

Dzisiaj z okazji rocznicy powstania w getcie warszawskim, zapowiadany wstępniaczek dotyczący pewnych faktów o Żydowskiej Organizacji Bojowej. Cytat z książki Moszego Arensa ''Flagi nad gettem'' (ostatni akapit jest najważniejszy):

''Podczas pierwszego spotkania z Polakami wytłumaczono mu [Ariemu Wilnerowi ''Jurkowi'', przedstawicielowi ŻOB do kontaktów z Polakami poza gettem], że warunkiem aby AK pomogła podziemiu w getcie, jest to, aby reprezentowało ono wszystkie partie i ruchy żydowskie tam działające. Po umowie z Bundem [socjalistami] w listopadzie 1942 r. i utworzeniu komitetu koordynującego działalność ŻOB, Wilner był w stanie zaraportować AK, że wszystkie partie są reprezentowane w ŻOB. Włączył w to nawet fałszywie Rewizjonistów [prawicowy Betar], bo zdawał sobie sprawę, że związki Rewizjonistów z przedwojennym rządem polskim i Wojskiem Polskim są znane AK. Pominął udział komunistów w ŻOB, bowiem AK była wroga komunistom, oraz podejrzewała, że organizacje socjalistyczno-syjonistyczne są bliskie komunistom.

Ale teraz AK postawiła ŻOB przed następującym dylematem: Polacy powiedzieli Wilnerowi, że warunkiem poparcia z ich strony jest deklaracja, iż w razie wojny między Polską, a Związkiem Sowieckim, ŻOB będzie gotowa walczyć za Polskę przeciw Armii Czerwonej. To żądanie spowodowało spore zamieszanie wśród niektórych organizacji członkowskich ŻOB, które pozostawały wierne swym ideologiom. Podjęto długą debatę. Lewicowe Haszomer Hacair i Poalej Syjon Lewica uznały, że taka deklaracja byłaby »dradą ich świętych ideałów«. Przedstawiciel Bundu nie wyraził zdania na ten temat. Odprawa ŻOB, zwołana w celu przedyskutowania polskiego żądania, nie doprowadziła do rozwiązania sprawy.

Spotkano się więc następnego dnia. Hersz Berliński [działacz Poalej Syjon-Lewicy], wymyślił jak z tego wszystkiego się wykaraskać. Zasugerował on, że nie ŻOB, a Żydowski Komitet Narodowy [tworzony przez lewicę] powinien wysłać do rządu polskiego deklarację: »Jako obywatele Polski jesteśmy zobowiązani do przestrzegania deklaracji rządu RP«. I wtedy Berliński w imieniu całej Poalej Syjon Lewicy przemówił:

»Drodzy towarzysze! W razie konfliktu między Polską, a Związkiem Sowieckim, zrobimy wszystko co w naszej mocy, aby podminować polski potencjał do walki. Nasze miejsce jest w szeregach Armii Czerwonej i zrobimy wszystko, aby pomóc jej zwyciężyć. Październik 1917 roku nauczył nas, że wielu z naszych przyjaciół, będzie naszymi krwawymi wrogami w decydującym momencie bitwy o władzę nad robotnikami.«''

Członkowie ŻOB, jak widać z powyższego cytatu, wywodzili się głównie z lewicowych formacji, nie tylko z lewicowych Ha-szomer Ha-cair i Poalej Syjon-Lewicy, ale także wprost z Komunistycznej Partii Polski.

Po wojnie działacze ŻOB, w tym Icchak Cukierman, twierdzili, że Polacy nie chcieli dawać im broni z powodu antyse-cośtam. Jak widać z powyższego - ''delikatnie'' rozmijał się z prawdą. W rzeczywistości gen. Stefan Rowecki ''Grot'' ''odnosił się ze sceptycyzmem wobec sympatii politycznych i lojalności Żydowskiej Organizacji Bojowej.'' Dlatego też ŻOB nigdy nie stała się częścią AK.

Ten sam Cukierman wspominał: ''Mieliśmy kontakty na różnych poziomach z Armią Ludową, bo oni byli przyjaźni dla Żydów, a poza tym Żydzi odgrywali centralną rolę w komunistycznej partii w Polsce''.

Pragnę też dodać, że 13 kwietnia 1943 r., na sześć dni przed wybuchem powstania w getcie, Radio Berlin obwieściło światu odkrycie masowych grobów polskich oficerów w Katyniu. ŻOB bez wahania uznała sowiecką wersję wydarzeń i nazwało Katyń ''niemiecką prowokacją''.

Dodam też, że AK przekazała ŻOB 90 pistoletów, 10 karabinów, 600 granatów, 165 kg materiałów wybuchowych i 2000 litrów benzyny. Wysłano także ekspertów saperskich od budowy umocnionych punktów oporu i konstruowania granatów, aby pomogli ŻOB, bo ci nie mieli praktycznie żadnego przeszkolenia wojskowego (warto wspomnieć, że w trakcie powstania zbudowali jedną barykadę. Z materaców...). Warto też dodać, że bez tych dostaw ŻOB mogłaby powalczyć z Niemcami najwyżej kamieniami - w 1942 r. jej całym uzbrojeniem był... JEDEN pistolet. Do kwietnia 1943 r. zebrali aż jeden pistolet maszynowy, 10 karabinów i ok. 100 pistoletów. Jej głównym uzbrojeniem były noże, granaty i pałki.

ŻOB była sformowana z biednej młodzieży na wzór milicji robotniczych. Z czysto militarnego punktu widzenia przekazywanie im większej liczby broni, przy ich stosunku do ZSRR, było cokolwiek lekkomyślne.

Na zdjęciu: powojenne obchody rocznicy powstania w getcie, obchodzone z pompą przez komunistów. Pierwszy pomnik getta odsłonięto już w 1946 r., a następny - w 1948 r., podczas gdy Powstańcy Warszawscy na swój pierwszy oficjalny pomnik musieli poczekać jeszcze 40 lat.

Kult ŻOB w Polsce wskutek partyjnych walk o władzę między komunistami skończył się do lat 60., ale byli ŻOB-owcy doskonale odnaleźli się w Izraelu, rządzonym przez następnych 30 lat przez socjalistów Dawida Ben Guriona, którzy uczynili z ŻOB - ideowo sobie bliskich - bohaterów narodowych. Swoje dołożył też lewicowy kanclerz RFN, Willy Brandt, który w 1970 r. oddał hołd w Warszawie bohaterom getta i upowszechnił tym samym historię ŻOB. Jednak niemiecki kanclerz jakoś nie uczynił podobnego gestu wobec Powstańców Warszawskich...

Dzięki tej propagandzie, powstanie w getcie i Powstanie Warszawskie do dziś są mylone ze sobą za granicami Polski.

Po lewej pomysłodawca akcji ''Żonkile'', Marek Edelman - który ukradł wszystkie zasługi Żydowskiego Związku Wojskowego i całkowicie zakłamał przebieg powstania w getcie - i Icchak Cukierman, który powiedział wyżej to, co powiedział. O ŻZW mówił tak: "Gdy Cukierman mówił o Związku, to lekceważąco. Jako o mało ważnej, podrzędnej grupce, która podczas walk nie odegrała większej roli".

Zapamiętajcie ten wpis, jak ktoś będzie coś mówił o ''biernych Polakach'' i antysemityzmie.

* * *

Jeśli macie ochotę mnie wspierać, zapraszam do odwiedzenia profilu na Patronite, lub BuyCoffee i postawienia mi symbolicznej kawy/piwa za moje teksty.

https://patronite.pl/WojnawKolorze
https://buycoffee.to/wojnawkolorze

#iiwojnaswiatowa #gruparatowaniapoziomu #qualitycontent #historiajednejfotografii #wojna #historia #warszawa #getto #zonkile #zydzi #okupacja #izrael
IIWSwKolorze1939-45 2024-04-23 16:55:21 nsfw +600
Witam wszystkich na #wojnawkolorze następcy tagu #iiwojnaswiatowawkolorze.

W filmie ''Hotel Ruanda'' jest taka scena, która mnie mocno poruszyła. Paul Rusesabagina, bohaterski dyrektor Hotelu Diplomat, który ocalił 1268 istnień podczas rzezi ludu Tutsi w Ruandzie, rozmawia w niej z jednym z brytyjskich dziennikarzy. Mówi mu, że to dobrze się stało, że nagrali na taśmie dokonywanie mordów. Że przecież - jak się by zdawało - ''cywilizowany'' zachodni świat nie mógłby przejść obojętnie obok takiego bestialstwa. Jeden z Brytyjczyków patrzy na Paula i odpowiada:

- Myślę, że powiedzą ''Och nie, to okropne'', i wrócą do kolacji.

Scena ta przypomniała mi coś także z mojej działki. Wszak przecież wtedy ''cywilizowany'' świat też powiedział: ''Och nie, to okropne'' i wrócił do kolacji. Niejeden raz.

Już w lipcu 1938 roku, z inicjatywy Franklina D. Roosevelta, w Évian zwołano specjalną konferencję, podczas której omawiano możliwości pomocy dla prześladowanych Żydów. Udział wzięły w niej 32 kraje, ale żaden z nich nie zaoferował żydowskim uciekinierom realnej pomocy. Żadnej żydowskiej organizacji nie zaproszono. Przedstawiciel Australii bez ogródek powiedział, że jego kraj „nie ma żadnych realnych problemów rasowych, i nie ma ochoty zmieniać tej sytuacji”. Polska nie została zaproszona na konferencję. Nie miało to i tak znaczenia, bowiem już jesienią 1938 r. musiała przyjąć tysiące żydowskich uchodźców z Niemiec, wypędzonych przez nazistów bez żadnego majątku w ramach tzw. ''Polenaktion'' i udzielić im jakoś pomocy, m.in. w Zbąszyniu.

Wszak biedna Polska miała z pewnością większe możliwości pomocy, niż najpotężniejsze mocarstwa świata, jakimi były Stany Zjednoczone i Wielka Brytania...

Smutnym potwierdzeniem tego były losy statku ''St. Louis'' z 900 żydowskimi uchodźcami z Niemiec, który po wypłynięciu z Hamburga w maju 1939 r. przez kilka tygodni błąkał się po Atlantyku, szukając miejsca, gdzie mógłby zawinąć. Z USA i Kuby odprawiono go z kwitkiem i dopiero po długich i żmudnych targach Wlk. Brytania, Francja, Holandia i Belgia zgodziły się łaskawie przyjąć część uchodźców w czerwcu 1939 r.

Wbrew temu, co głosili (i nadal głoszą) Amerykanie, na Zachodzie doskonale wiedziano, co Niemcy robią w obozach koncentracyjnych i gettach. Informacje takie spływały od co najmniej lata 1941 roku. Przekazywał je m.in. rząd generała Władysława Sikorskiego.

Jesienią 1942 roku do Londynu przybył polski kurier, Jan Karski, który osobiście przedłożył raport z ludobójstwa Żydów w Polsce. Własny raport, oparty m.in. o ustalenia Karskiego, sporządził w grudniu 1942 r. minister spraw zagranicznych RP, Edward Raczyński. Oba raporty trafiły do rąk brytyjskich i amerykańskich dyplomatów. Bardzo mocno nagłaśniał ludobójstwo na Żydach Szmul Zygielbojm - Żyd... a raczej ''Polak wyznania mojżeszowego'', przedstawiciel Bundu i członek Rady Narodowej, który osobiście odwiedzał brytyjskie media. Zygielbojm m.in. mówił na falach radia BBC i pisał w brytyjskim ''The Daily Telegraph'' (gdzie wskazał, że Niemcy zamordowali już ok. 700 000 Żydów do czerwca 1942 r.). Tragedię Szmula Zygielbojma omówię jednak innym razem, bo ten człowiek na to zasługuje.

Brytyjska i amerykańska cenzura jednak nie przepuszczały tych informacji dalej, a wszelkie doniesienia nakazywały wyciszać, uznając je za niepoparte żadnymi dowodami plotki.

Jednak dłużej nie dało się ignorować całej sprawy i trzeba było przedsięwziąć jakieś działania, choćby tylko pozorowane.
Gdy Niemcy szturmowali warszawskie getto, ostrzeliwali budynki z armat i palili ludzi żywcem miotaczami ognia 19 kwietnia 1943 roku, w spokojnym Hamilton na odległych Bermudach rozpoczęła się konferencja, która miała ustalić, w jaki sposób pomóc Żydom pod okupacją niemiecką.

Miejsce konferencji nie było przypadkowe - celowo wybrano zapomniany, mały archipelag, położony na środku Atlantyku, bez dużych miast w pobliżu, by nie wzbudzać zainteresowania opinii publicznej. Akredytację otrzymało tylko pięciu dziennikarzy i to z kontrolowanych przez propagandę Aliantów agencji Associated Press i Reutersa. Na konferencji nie pojawił się żaden znany polityk, czy dyplomata. Jej uczestnikami były ''trzecie garnitury'', absolutnie nikt znany. Przewodniczącym amerykańskiej delegacji był rektor uniwersytetu w Princeton, prof. Harold W. Dodds (na zdjęciu w środku). Wybrano go, gdy dwóch innych typowanych kandydatów (sędzia Owen Roberts z Sądu Najwyższego USA i dyplomata Myron Taylor, który brał udział w konferencji w Évian) wykręciło się od udziału w konferencji. Zanim Dodds wyjechał na Bermudy, poinstruowano go, aby nie zobowiązywał się do żadnych istotnych działań, czy deklaracji. Pilnować go miał sekretarz Robert Reams. Brytyjskiej delegacji przewodniczył pośledni dyplomata Richard Law, podsekretarz w Foreign Office.

Co zrobiono na konferencji? Nic.

Już pierwszego dnia delegaci uznali, że nie można przystać na niemiecką propozycję wymiany Żydów europejskich na niemieckich jeńców. Powodów była cała masa: przede wszystkim w alianckiej niewoli nie było tylu Niemców, by ich wymienić za Żydów. Poza tym nikt nie uważał, by wymienianie zdrowych, silnych mężczyzn, zaprawionych w walce żołnierzy na ''bezwartościowych'' z bezdusznego punktu widzenia gospodarki starców, kobiety i dzieci mogło być rozsądne.

Odrzucono też pomysł zrzucania ulotek nad Niemcami informujących o ludobójstwie na Żydach. Podobnie stało się z pomysłem bombardowania torów prowadzących do obozów zagłady i samych obozów. Przyjęto, że ludobójstwo na Żydach właściwie pomaga Aliantom, bo Niemcy angażują ogrom sił i środków, by je przeprowadzić, a to zmniejsza niemiecki potencjał na froncie.

Następnie na konferencji skupiono się na tym, jak pomóc Żydom z krajów neutralnych, głównie Hiszpanii. Uznano, że Wielka Brytania i USA - przypomnę, dwa najpotężniejsze mocarstwa świata - mogą pomóc w ewakuacji jedynie 630 Żydów z 5000 znajdujących się w Hiszpanii, bo na więcej nie ma statków i środków transportu...

Jedynym ustaleniem konferencji było zobowiązanie się Amerykanów do zachowania milczenia i niepodejmowania jakichkolwiek działań. Z zadowoleniem zamknięto temat, uznając, że tylko pokonanie diabolicznych nazistów może uratować Żydów. Tym samym Alianci podarowali Niemcom pełne dwa lata na dokończenie swojego ludobójczego planu.

Amerykanie nie życzyli sobie zmian w prawie imigracyjnym, nie chcieli wyasygnować dodatkowych funduszy na pomoc Żydom, nie dopuścili do konferencji przedstawicieli środowisk żydowskich w Ameryce. Wszystko to wypływało z antysemityzmu prezydenta Roosevelta i jego otoczenia, całkowicie powszechnego dla jego czasów. Brytyjczycy zaś podtrzymali zakaz wjazdu Żydów do Palestyny zgodnie z ustaleniami opublikowanej w 1939 r. ''Białej Księgi'', limitującej liczbę imigrantów do 75 tys. przez kolejnych pięć lat. Wielkiej Brytanii - toczącej wyniszczającą wojnę - nie było stać na tłumienie nadprogramowej arabskiej rewolty, która z pewnością by wybuchła, gdyby postanowienia te zostały naruszone. A wizja masowego udziału Arabów przyłączających się do III Rzeszy była aż nadto przerażająca...

Przez resztę czasu - bo konferencja trwała aż do 29 kwietnia 1943 r. - uczestnicy zajmowali się głównie żeglowaniem, grą w golfa i bankietami, gdzie jeden drink kosztował tyle, ile w okupowanej Polsce kosztowało uratowanie kilku istnień. Podziwiano piękne plaże, ogrody pełne lilii i zajadano się homarami.

Ustalenia konferencji utajniono, chociaż do prasy i tak przedostały się przecieki. Londyński ''The Observer'' zjadliwie później komentował: ''Oto w luksusowych hotelach, na plażach luksusowej wyspy na Atlantyku, zebrali się dobrze ubrani dżentelmeni, by zapewniać się nawzajem, że naprawdę niewiele da się zrobić...''

Ja tylko tak przypomnę, że w wyniszczonej wojną i okupacją, biednej, sterroryzowanej Polsce, gdzie za wszelką pomoc Żydom groziła kara śmierci, od grudnia 1942 r. funkcjonował Komitet Pomocy Żydom im. Konrada Żegoty, założony przez Zofię Kossak-Szczucką (notabene, zajadłą antysemitkę). Bez jakiejkolwiek pomocy ze strony Aliantów.

Nie dajcie sobie wmówić nigdy żadnych bajek, że ''dobrzy'' Alianci kiedykolwiek walczyli o powstrzymanie ludobójstwa na Żydach.
Jednak nie ma to znaczenia, do którego roku się cofniemy. Czy będzie to 1943 rok, czy 1994 rok, czy 2024 rok. ''Och nie, to okropne'' jest ponadczasowe. I niezależnie kogo ono dotyczy. I dzisiaj warto się nad tym zastanowić.

* * *

Jeśli macie ochotę mnie wspierać, zapraszam do odwiedzenia profilu na Patronite, lub BuyCoffee i postawienia mi symbolicznej kawy/piwa za moje teksty.

https://patronite.pl/WojnawKolorze
https://buycoffee.to/wojnawkolorze

#iiwojnaswiatowa #gruparatowaniapoziomu #qualitycontent #historiajednejfotografii #wojna #historia #usa #anglia #wielkabrytania #zydzi #holocaust #polska #okupacja
misiozaur 2024-04-23 22:05:51 +54
Piękna opowieść. Aż się zamyśliłem, powzdychałem, a potem dla równowagi przejrzałem najnowsze doniesienia z obozu koncentracyjnego Strefa Gazy
sandal 2024-04-23 22:39:28 +23
W polityce nie ma empatii ani bezinteresownej pomocy, liczy się biznes. A po tym co przeczytałem to już wiem czemu znaczna większość amerykańskich historyków nie wspomina nawet słowem o Polakach ratujących żydów, a wręcz jest narracja że Polacy wydawali ludzi wyznania mojżeszowego za przysłowiową flaszkę wódki. Dlatego w Izraelu jest takie negatywne nastawienie do nas, bo to bliscy ziomale USA, a im nie na ręke by żydzi poznali prawdę.
pokaż komentarze (32)
IIWSwKolorze1939-45 2024-04-19 13:01:01 nsfw +62
Witam wszystkich na #wojnawkolorze następcy tagu #iiwojnaswiatowawkolorze.

ZANIM PRZYPNIECIE ŻONKILE

Akcję z żonkilami wymyślił Marek Edelman, członek Żydowskiej Organizacji Bojowej i ostatni jej przywódca. Akcja ta wzięła się od wiązanki żonkili, które składał pod pomnikiem Bohaterów Getta (powstały w 1948 roku; dla porównania powiem, że Powstańcy Warszawscy na swój pomnik w przestrzeni publicznej w Warszawie musieli czekać do 1989 roku...). Akcja miała upamiętniać poległych powstańców żydowskich.

Ale tylko jednych.

Edelman - zatwardziały socjalista od przedwojnia - do końca życia (zmarł w 2009 roku) wszystkie zasługi w walce z Niemcami przypisywał ŻOB. Zawłaszczył wszystkie działania Żydowskiego Związku Wojskowego, którego członków wyzywał od ''betarowskich faszystów'' i ''bandytów''. Twierdził, że byli marginalną bandą, bez żadnego poparcia w getcie, choć była to organizacja dużo lepiej zorganizowana i uzbrojona od ŻOB. To właśnie ŻZW wywiesił dwie flagi na placu Muranowskim w getcie - polską i żydowską - i wydał Niemcom regularną bitwę. Edelman ukradł wszystkie ich zasługi. Nikt jego słów nie podważał - wszak kto by nie wierzył bohaterskiemu żydowskiemu powstańcowi z getta? Jego kolega z ŻOB, Icchak Cukierman "gdy mówił o Związku, to lekceważąco. Jako o mało ważnej, podrzędnej grupce, która podczas walk nie odegrała większej roli".

Przez niego i jego kolegów z ŻOB historia ŻZW była niemal całkowicie nieznana jeszcze do niedawna. W odróżnieniu od ŻOB, nie poświęcono im żadnego filmu, a książki - i to nie wydane po polsku - policzyć można było na palcach jednej ręki. Dopiero w ciągu ostatnich kilku lat wyciągnięto z zapomnienia ''Wyklętych Getta'', a zdjęcie lidera ŻZW, Pawła Frenkla - odnaleziono dopiero w zeszłym roku. Warto dodać, że pacyfikujący getto SS-Brigadeführer Jürgen Stroop, po wojnie w polskim więzieniu doskonale pamiętał walkę z członkami ŻZW na placu Muranowskim. Za to nie potrafił przypomnieć sobie żadnego epizodu z walki z ŻOB...

Warto to mieć w pamięci, gdy będziecie sobie przypinać te żonkile. Kto zapoczątkował tę akcję i co takiego zrobił, by upamiętnić prawdziwych bohaterów powstania w getcie.

#iiwojnaswiatowa #gruparatowaniapoziomu #qualitycontent #historiajednejfotografii #wojna #historia #warszawa #getto #zonkile #zydzi #okupacja
kupczyk 2024-04-19 13:29:54 +22
@IIWSwKolorze1939-45 to jak z powstaniami w Polsce. Było ich kilka ale oczywiście tylko warszawskie jest gloryfikowane. C---a to dało, kupę ludzi zginęło ale to przecież najważniejsze bo stolicowe.
SoplicaTadeusz 2024-04-19 14:25:38 +38
@kupczyk Albo może dlatego, że było ostatnim polskim powstaniem, którego przebieg wywiera swoje efekty po dzień dzisiejszy. Powstanie styczniowe czy listopadowe to już z perspektywy ludzi odległa historia, a ludzie pamiętający Warszawskie wciąż żyją. Nie wszystko trzeba zwalać na złą warszafkę¯\(ツ)/¯
pokaż komentarze (8)
IIWSwKolorze1939-45 2024-02-22 17:39:05 nsfw +15
Witam wszystkich po przerwie na tagu #wojnawkolorze, następcy #iiwojnaswiatowawkolorze

ZAPOMNIANI POLSCY KOLABORANCI GESTAPO

W Polsce bardzo dokładnie szuka się wszelkich śladów kolaboracji z Niemcami. Pod lupę trafiają więc Narodowe Siły Zbrojne, Goralenvolk, ''granatowa policja'' i inne ruchy. O tym słyszeli wszyscy.

Mało kto jednak słyszał i wie coś więcej o Armii Ludowej - organizacji słynącej z grabieży, mordowania Żydów i Polaków, zabijania żołnierzy AK i NSZ. A także - z kolaboracji z Gestapo.

Głównym zadaniem Gwardii/Armii Ludowej nie była bowiem walka z Niemcami. Wywiad Gwardii Ludowej przeciwko Niemcom niemal zupełnie nie istniał. Czym więc zajmowali się gwardziści? Przygotowaniem do zdobycia władzy w Polsce (oczywiście tylko tej rozumianej na zachód od Bugu) przez Sowietów i komunistów. Poza akcjami propagandowymi, w których m.in. straszono oficerów AK sądem po wojnie (jak się okazało - proroczo...), głównym zadaniem GL/AL była działalność przeciwko Armii Krajowej i Narodowym Siłom Zbrojnym. Bandy GL/AL sporządzały specjalne listy żołnierzy AK i NSZ do likwidacji, a potem ich mordowały.

W ramach Gwardii Ludowej istniała specjalna tajna komórka, kierowana najpierw przez Marcelego Nowotkę - fanatycznego komunistę, będącego w partii od 1916 roku, zastrzelonego wskutek partyjnych porachunków przez innych ''gwardzistów'', braci Mołojców. Po jego śmierci przejął ją przysłany z Moskwy Salomon Kurland. Jej bezpośrednim zadaniem było zwalczanie polskiego podziemia poprzez... donosy na Gestapo.

Tak, polskojęzyczni komuniści, by zwalczać polskie podziemie, współpracowali z niemieckim Gestapo.

W wytycznych z 3 sierpnia 1943 r. rozkazano: ''Przenikać w większym niż dotąd stopniu do polskich organizacji niepodległościowców w celu wyłowienia ludzi na kierowniczych stanowiskach, których należy natychmiast likwidować przez denuncjacje do Gestapo''.

W ten oto sposób komuniści wysyłali donosy Niemcom o rzekomych ''żydokomunistach'' - z ich nazwiskami i adresami. W rzeczywistości byli to ludzie powiązani z AK, NSZ, lub po prostu niewygodni dla komunistów z jakiegoś powodu. Przykładowo, w donosie z 27 września 1943 roku, wysłanym przez Stanisławę Sowińską na rozkaz Mariana Spychalskiego ''Marka'' (na zdjęciu), szefa Wydziału II Sztabu Głównego GL zadenuncjowano Niemcom trzy osoby, które brały udział w wyjeździe do Katynia i pomagały odkopywać ciała zamordowanych przez NKWD polskich oficerów. Gwardia Ludowa chciała pozbyć się w ten sposób świadków. Wśród ofiar donosów był też ppłk Przemysław Kraczkiewicz, zastępca szefa Wydziału Produkcji Konspiracyjnej Kedywu KG AK.

Komuniści jednak donosy składali na oślep. Część osób faktycznie była konfidentami Gestapo. Większość jednak w ich donosach to byli kompletnie przypadkowi ludzie. Byli tak sprytni, że wydali Gestapo... własną drukarnię konspiracyjną przy przy pl. Grzybowskim.

Wskutek donosów w ręce Niemców wpadło około 200 polskich działaczy konspiracyjnych. Wielu z nich później zamordowano.

Jednak nie był to koniec.

* * *

Wczesnym rankiem 17 lutego 1944 roku do mieszkania nr 20 przy ul. Poznańskiej 37 zadzwonił dzwonek. 45-letni Wacław Kupecki ''Kruk'', utykając, podszedł do drzwi i spojrzał przez wizjer. Ujrzał znajomą twarz, więc postanowił otworzyć drzwi. Gdy to zrobił, te natychmiast się rozwarły i wtargnęło do mieszkania sześciu uzbrojonych mężczyzn. ''Kruk'' poleciał na podłogę, a napastnicy zaczęli terroryzować domowników, wiązać ich i kneblować, podczas gdy inni ruszyli na strych i wyrwali tam deski z podłogi. Kierował nimi jeden człowiek, owa znajoma ''Krukowi'' twarz.

Był to 35-letni Bogusław Hrynkiewicz ps. ''Aleksander'', fanatyczny komunista od 1929 r. i agent NKWD. Był to jeden z najbardziej inteligentnych i niebezpiecznych agentów NKWD w Polsce. Na swoim koncie miał już duże ''zasługi'' w rozbiciu prawicowej, zdecydowanie antykomunistycznej organizacji konspiracyjnej ''Miecz i Pług'', do której wstąpił latem 1943 r. z polecenia Gwardii Ludowej, w której zaczął piąć się w górę, udając rozczarowanego komunistę. Jego działania prowadził osobiście Marian Spychalski, kierownik Oddziału Informacji GL. Rozpracowanie MiP było szczególnie ważne, bo organizację tworzyli byli oficerowie Oddziału II Sztabu Generalnego WP, czyli wywiadu, i byli fachowcami w zbieraniu informacji, zwłaszcza o Sowietach. Hrynkiewicz twierdził też, że odnalazł dowódcę AK, generała Roweckiego, i proponował Gwardii Ludowej przeprowadzenie zamachu na niego.

Przedstawicielstwo rządu londyńskiego w Polsce, czyli Delegatura Rządu na Kraj, chciała podporządkowania sobie Miecza i Pługa. Rozmowy prowadził Wacław Kupecki ''Kruk'', który miał szerokie kontakty - zarówno wśród komunistów i socjalistów, jak i narodowców. Kupecki był wówczas archiwistą centralnego wywiadu śledczego Delegatury, w którym znalazły się kartoteki członków komunistycznych PPR i AL. W ten sposób poznał Hrynkiewicza i obaj mężczyźni razem zaplanowali prowokację, mającą na celu zgładzenie kierownictwa MiP.

Dzięki sugestiom Hrynkiewicza, dowódcy MiP - Anatol Słowikowski i Zbigniew Grad - podjęli potajemne rozmowy z Niemcami. Hrynkiewicz następnie doprowadził do ich egzekucji przez pluton likwidacyjny organizacji jako zdrajców, po czym przejął kontrolę nad pionem wywiadowczym MiP. Od tej pory Miecz i Pług ulegał stopniowemu rozpadowi.

Po tym ''sukcesie'' Hrynkiewicz zyskał zaufanie ''Kruka''. Zaczął mu także przekazywać mało ważne materiały o komunistach. Z czasem poznał konspiracyjny lokal Kupeckiego. Ten wprowadził go jako swojego pracownika i powierzał głównie zadania biurowe.

Co szokujące, nikt nie sprawdził, kim rzeczywiście jest Hrynkiewicz. A ten otrzymał dostęp do ściśle tajnych dokumentów Armii Krajowej. Były tam liczne teczki dotyczące nie tylko komunistów, ale też Niemców i członków innych organizacji podziemnych. Była nawet teczka samego Spychalskiego, co oznaczało, że nawet w ścisłym kierownictwie AL działa agent AK. Był to istny skarbiec. Hrynkiewicz powiadomił o tym Spychalskiego, który nakazał mu kopiować materiały. Jednak było ich zbyt dużo, więc w głowie Hrynkiewicza zrodził się plan: zabić ''Kruka'' i przejąć archiwum, obarczając winą za to Niemców.

W tym samym czasie Hrynkiewicz - dalej pod przykrywką członka Miecza i Pługa - spotkał się z agentem Abwehry, Rosjaninem por. Włodzimierzem Bondorowskim, któremu - udając antykomunistę - zaproponował wspólną akcję ''przeciw komunistom'' i przejęcie archiwum. Bondorowski obiecał przekazać sprawę wyżej. Na następnym spotkaniu pojawił się w towarzystwie oficera Gestapo. Był nim 30-letni SS-Hauptsturmführer Wolfgang Birkner, kierownik referatu IV A 4 warszawskiego Gestapo. Birkner był ekspertem od akcji prowokacyjnych i podziemia polskiego. W 1941 roku jako funkcjonariusz Einsatzgruppe ''B'' brał udział w masowych mordach na Żydach i wg wielu historyków, osobiście kierował mordem w Jedwabnem 10 lipca 1941 r.

Hrynkiewicz, udając członka MiP, występował jako konfident Gestapo. Spychalskiemu rola Hrynkiewicza bardzo odpowiadała. Dzięki Hrynkiewiczowi, udało się od Niemców wyciągnąć ok. 2 miliony złotych ''na zwalczanie polskiego podziemia''. W zamian Spychalski dał Hrynkiewiczowi listę około 100 polskich działaczy AK i Delegatury, którą ten przekazał Gestapo. Hrynkiewicz zainteresował Birknera informacjami o archiwum Delegatury. Gestapowiec wyraził zgodę na wspólną akcję.

Do udziału w niej Hrynkiewicz dobrał sobie dwóch ''gwardzistów'': Wincentego Romanowskiego i Jerzego Wiechockiego, wysłanych przez wywiad GL - Oddział Informacji Jerzego Fonkowicza. Do akcji dołączyć miało czterech funkcjonariuszy Gestapo, wybranych przez Bondorowskiego i Birknera. Hrynkiewicz poinstruował ich, gdzie i kiedy mają się stawić, a także zakazał rozmów z gestapowcami. Akcja miała zacząć się o 7:00 17 lutego 1944 r.

On sam 16 lutego 1944 roku udał się do Kupeckiego i razem pili całą noc. Gdy pijany ''Kruk'' zasnął, Hrynkiewicz potajemnie wyselekcjonował materiały dotyczące komunistów, tak, aby je zabrać. Następnie wyszedł o 6:30 i spotkał się z grupą gestapowsko-komunistyczną.

* * *

Akcja zaczęła się punktualnie. Ludzie Bondorowskiego zerwali kabel telefoniczny, po czym zaczęli wywracać mieszkanie do góry nogami i rabować pieniądze. Kupeckiego związali i zakneblowali, podobnie jak właścicieli mieszkania. Następnie chwytali każdego wchodzącego do mieszkania - w tym także przypadkowych ludzi (wśród schwytanych był m.in. kuzyn Kupeckiego, który go odwiedził z piwem...) i ich rabowali. Wpadło tam ok. 20-30 osób. Gestapowiec Birknera zajął jeden z pokojów mieszkania, gdzie przesłuchiwał zatrzymanych w ''kotle''. Wśród schwytanych były m.in. łączniczki Delegatury, Zofia Lambrychtówna i Zofia Nanowska i współpracujący z podziemiem granatowy policjant, Aleksander Księżopolski. Z kolei przedstawiciel Delegatury, Wacław Iwaszkiewicz, zdołał się wyrwać dzięki doskonałym dokumentom i zimnej krwi. Komuniści zaś zaczęli wyłamywać zamki szuflad i zerwali część podłogi, wyciągając przygotowane przez Hrynkiewicza teczki. Ten zaś nakazał otruć Kupeckiego cyjankiem. Bał się, że zdradzi gestapowcowi ich znajomość. ''Kruk'' jednak wyczuł w szklance cyjanek i wypluł go.

Wszyscy usiłowali mówić łamanym niemieckim, jednak szybko się to posypało. Zatrzymani w ''kotle'' przejrzeli nieporadną grę i pytali, czy napastnicy są z PPR, czy NKWD. Hrynkiewicz, po zabraniu materiałów, szybko się ulotnił z miejsca zdarzenia. Akcja jednak trwała aż do 19:30. Niemcy zabrali dokumenty dotyczące ich samych, komuniści - antykomunistyczne. Potem Niemcy wyprowadzili siedem osób, na czele z Kupeckim i jego żoną, i zabrali samochodami. Ślad po nich zaginął. Nie ma wątpliwości, że zostali oni zamordowani. Pozostałe osoby zostały zostawione w mieszkaniu, skrępowane. Gdy komuniści skończyli zabierać swoje materiały, zostawili ich. Zakładnicy rozwiązali się wzajemnie i uciekli do domów.

Hrynkiewicz w tym czasie pokazywał zdobyte materiały Spychalskiemu. Były to informacje o w sumie ok. 700 komunistów z PPR i AL. Spychalski był nimi tak zaaferowany, że część z nich wysłano do Moskwy w marcu 1944 r. Akcję pozytywnie oceniał też sekretarz generalny PPR, Władysław Gomułka.

Ile osób poniosło śmierć wskutek wspólnej akcji komunistów i nazistów? Nie wiadomo.

W podziemiu AK i Delegatury sprawa archiwum wywołała szok. Wszczęto śledztwo, nadzorowane przez słynnego Bolesława Kontryma, jednak nic nie wykazało. Udało się co prawda zdobyć rysopis Hrynkiewicza, jednak nikt go nie znał z nazwiska. Wielu informacji dostarczył zatrzymany w mieszkaniu Wacław Iwaszkiewicz. Podał on szczegółowy opis całej akcji. Mimo to, nie znaleziono żadnego z punktów zaczepienia. AK i Delegaturze nie udało się ustalić nikogo z nazwiska.

Chociaż wiedziano, że za akcję odpowiadają komuniści, to kierownictwo polskiego podziemia... nie przedsięwzięło żadnych środków! Nie zaczęto działań przeciwko komunistom, nawet nie rozpoczęto szeroko zakrojonej akcji medialnej. W marcu 1944 roku Delegat Rządu na Kraj, Stanisław Jankowski, oskarżył komunistów o zwalczanie Armii Krajowej i współpracę z Gestapo. Komuniści, jak zwykle, zaczęli krzyczeć głośniej i kłamać prymitywnym językiem, że to AK i NSZ bardziej współpracują z Gestapo, a w ogóle to PPR walczy o Polskę...

Raport Delegatury z maja 1944 r. ostrzegał: ''W akcji przeciwko organizacjom polskim komuna posługuje się m.in. metodą współdziałania z gestapo, denuncjując całe grupy, względnie poszczególnych członków organizacji polskich. Na potwierdzenie tych faktów istnieją dowody"

Jednak poza Narodowymi Siłami Zbrojnymi żadna organizacja podziemna nie zdecydowała się twardo postawić komunistycznym kolaborantom NKWD i Gestapo. To też powinno odpowiedzieć, dlaczego NSZ były i nadal są najgłośniej zwalczane w mediach...

* * *

Losy uczestników tej akcji były różne. Nikt nie wie, kim był gestapowiec w mieszkaniu przy ul. Poznańskiej. Jerzy Wiechocki zginął w tym samym roku od niemieckiej kuli. Wincenty Romanowski brał udział w zamordowaniu agenta kontrwywiadu AK, ulokowanego w Armii Ludowej. Po wojnie był brutalnym śledczym Informacji Wojskowej i służył aż do 1990 roku. Nadano mu order Virtuti Militari, który odebrał mu dopiero prezydent Lech Kaczyński. W 1998 r. za zbrodnie na Żołnierzach Wyklętych skazano go na 1,5 roku więzienia. Z kolei Marian Spychalski - po wewnątrzpartyjnych czystkach w końcu lat 40., gdy uwięziono go jako stronnika Gomułki - został szychą w PRL. Doczekał się nawet marszałka Polski, jako ostatni mianowany na ten stopień. Pytanie brzmi, jaki wpływ na ten awans miała jego pracowitość w zwalczaniu AK. Z kolei Jerzy Fonkowicz doczekał się generalskiego awansu i stanowiska szefa kontrwywiadu PRL. W 1997 roku został zamordowany w do dziś niewyjaśnionych okolicznościach.

A Bogusław Hrynkiewicz? Nic nie zyskał na swojej grze operacyjnej. Niedługo po akcji zerwano z nim wszelkie kontakty. W 1945 r., gdy próbował przekroczyć front, wszedł na minę i stracił nogę. Tuż po wojnie został aresztowany przez... NKWD za niewykonywanie rozkazów i wywieziony do ZSRR. Najprawdopodobniej wiedział za dużo nawet dla sowieckich mocodawców. Wyszedł dopiero w 1956 roku. Do końca swoich dni żył na uboczu i próbował nie interesować nikogo swoim losem. Odszedł w zapomnieniu w 2003 roku. Tajemnicę szczegółów akcji zabrał do grobu.

Śledztwo w tej sprawie w 2002 r. wszczął IPN. Jednak po śmierci Hrynkiewicza sprawę zamknięto. Wniosek był jednoznaczny: ''Nie budzi wątpliwości, że nieżyjący obecnie Bogusław Hrynkiewicz brał udział w dokonaniu zbrodni nazistowskiej''.

Sojusz nazistów i komunistów z 1944 roku był i nadal pozostaje jedną z najbardziej zapomnianych kart historii. Ciekawe dlaczego.

Aleja Armii Ludowej w Warszawie leży zaledwie dwa kilometry od nadal istniejącego mieszkania przy ul. Poznańskiej.

Zapamiętajcie ten wpis, gdy ktoś będzie przy Was szukał polskich kolaborantów Gestapo. I gdy ktoś powie, że Armia Ludowa to tacy patrioci, co to walczyli o Polskę.

Jeśli podobał Ci się ten wpis, zachęcam do wspierania mnie na Patronite lub BuyCoffee pod adresem ''wojnawkolorze''. Daje mi to motywację do dalszej pracy i pisania nowych wpisów. Z góry dziękuję.

Na zdjęciu: Marian Spychalski, nadzorca gestapowsko-komunistycznej współpracy w 1944 roku.

* * *

Mój fanpage na Facebooku: https://www.facebook.com/WojnawKolorze2.0/

Jeśli macie ochotę mnie wspierać, zapraszam do odwiedzenia profilu na Patronite, lub BuyCoffee i postawienia mi symbolicznej kawy/piwa za moje teksty. Za każde wsparcie dziękuję - motywuje mnie do dalszej działalności.

https://patronite.pl/WojnawKolorze
https://buycoffee.to/wojnawkolorze

Zdjęcie kolorowane dla mnie przez: https://www.facebook.com/KolorFrontu

#iiwojnaswiatowa #gruparatowaniapoziomu #qualitycontent #historiajednejfotografii #warszawa #okupacja #kolaboracja #armialudowa
Trojden 2024-02-22 19:39:50 +1
Bogusław Hrynkiewicz był, owszem, jednym z najbardziej niebezpiecznych agentów NKWD w okupowanej przez Niemców Polsce, i ponosi odpowiedzialność za schwytanie przez gestapo i śmierć siedmiu osób podczas akcji na archiwum AK przy ul. Poznańskiej.
Tylko że współpraca Spychalskiego z Hrynkiewiczem odbywała się "po linii radzieckiej", a nie po linii GL-AL.
Poza tym, warto tu zaznaczyć, że akcja Hrynkiewicza i jego ludzi była bardziej hucpą, wynikającą stąd, że - o czym Hrynkiewicz powiadomił Spychalskiego - w archiwum Kupeckiego figurowało wiele nazwisk komunistów posługujących się fałszywymi dokumentami tożsamości. I Spychalski bał się, że te materiały służą nie tylko do rozszyfrowania komunistów przez AK, ale też gromadzone są w celu przekazywania ich do gestapo. Więc chciał sparaliżować te działania. Wspomniana tu organizacja "Miecz i Pług" była zinfiltrowana przez gestapo, a i w samej Komendzie Głównej AK zdarzali się zdrajcy, vide Ludwik Kalkstein. A Spychalski nie informował o tych działaniach Gomułki, który po dowiedzeniu się o akcji na archiwum AK zakazał mu dalszych działań tego typu.
Włodzimierz Bondorowski był dla Hrynkiewicza "kumplem od kieliszka", który razem z nim dokonywał rozbojów.
Mówienie, że "Gwardia Ludowa współpracowała z gestapo", to używanie zbyt wielkich kwantyfikatorów.
oskar-dziki 2023-10-06 20:30:09 nsfw +5
Dziś lekcja historii, bo przedstawiam Wam pierwszy, powojenny film pełnometrażowy jaki nakręcono w Polsce. Tematyka, jak na rok 1946, oczywista, waga kulturowa ogromna. Dlatego też zapraszam do mojej recenzji pod link TUTAJ

#film #filmy #filmnawieczor #okupacja #wojna #drugawojnaswiatowa #warszawa #polska #historia #recenzja #ogladajzwykopem
tigletpilesarus 2023-10-06 21:05:37 +0
pierwszy, powojenny film pełnometrażowy jaki nakręcono w Polsce

@oskar-dziki: A nie były to przypadkiem "Zakazane piosenki" L. Buczkowskiego, których pierwszą wersję zaczęto kręcić już pod koniec 1945?
tigletpilesarus 2023-10-06 21:07:54 +0
@oskar-dziki: Edit. A dobra, bo widzę teraz, iż w recenzji piszesz właśnie o ",skazanych piosenkach", a okładka "Filmu" mnie zmyliła ( ͡° ͜ʖ ͡°)
pokaż komentarze (4)
Dzieci_z_Choroszczy 2023-09-13 23:52:42 nsfw +338
Uwaga, teraz na poważnie!
Jeśli chcecie, to mogę wam kiedyś opowiedzieć ze szczegółami historię mojego dziadka, który był jednym z pierwszych więźniów obozu KL Auschwitz (politycznym) i spędził tam prawie 5 lat aż do wyzwolenia. Historia jest bardzo długa, ciężka no i smutna ale zarazem ciekawa i pokrzepiająca. Muszę tylko jeszcze przejrzeć stare pamiętniki, albumy i archiwa żeby się upewnić co do niektórych faktów. §

Jeśli chcecie to dajcie dużo plusów żebym wiedział że wam zależy, w sumie jak nie dacie to też wrzucę bo myślę że warto, tylko później bo to naprawdę długa i skomplikowana historia.
Pozdrawiam (・へ・)
_______________________________________________
#ciekawostki #ciekawostkihistoryczne #historia #wojna #iiwojnaswiatowa #auschwitz #opowiadanie #holokaust #obozykoncentracyjne #rodzina #truestory #oswiecim #okupacja #niemcy #tarnow
Dzieci_z_Choroszczy 2023-09-14 00:06:00 +19
@asdfghjkl Widzę że z niesamowitą lekkością przychodzi ci bezmyślne krzywdzenie ludzi, ale to akurat nie jest miejsce na twoje głupie żarty na poziomie gimnazjum. Pomyśl czasem zanim coś napiszesz!
hihi_jery 2023-09-14 03:48:31 +163
@Dzieci_z_Choroszczy: a na uj trailer wpisu? Wrzucisz gotowy to plusy będą
pokaż komentarze (20)
Razor2100 2023-07-01 12:45:15 nsfw +16
#ukraina #polska #okupacja #inflacja #rzeszow
Jesteśmy już pod okupacją ukraińską w naszym własnym kraju. Czy w Niemczech, UK, bądż innym kraju puszczają repertuary z Polskim dubbingiem?
Bodzias1844 2023-07-01 12:50:29 +434
@Razor2100:
Czy w Niemczech, UK, bądż innym kraju puszczają repertuary z Polskim dubbingiem?
Tak i to od ładnych paru lat. Się nie zesraj xD
BFyre 2023-07-01 12:52:35 +363
@Razor2100: XDDDD ratunku, okupuje nas film z ukraińskim dubbingiem
pokaż komentarze (36)
K.....o 2023-04-27 18:16:36 nsfw +66
Taki typ @IdillaMZ raczył sobie wybełkotać, że

sowieci nie tyle wyzwolili Polaków, ale ocalili nasz naród od zagłady z rąk Niemców

A od 17 września 1939 do 22 czerwca 1941 też nas ocalali od zagłady, czy wtedy im nie przeszkadzała eksterminacja Polaków i fizyczna likwidacja Polski jako kraju(już IV w historii z ich ręki), do spółki z niemcami?

Propaganda subtelna, jak radziecki czołg.

#ukraina #polska #r0sja #IIWS #okupacja
S.....r 2022-08-01 02:00:10 +13
1 sierpnia 1944 roku - dzisiaj 78 rocznica Powstania Warszawskiego. Ku pamięci bohaterom! cenię wasze poświęcenie i jestem z was szczerze dumny. Moja pamięć o was nie wygaśnie w moim sercu.
#1sierpnia #powstaniewarszawskie #polska #patriotyzm #ojczyzna #bohaterowiepolscy #okupacja #armiakrajowa
Tyrell_Wilford 2022-08-01 02:12:39 +19
@SquarexLoserLover: Wiwat nieudanemu i tragicznemu w skutkach powstaniu! Oby tylko więcej dzieci szło na następne powstanie!
Christoph_4 2022-08-01 07:30:32 +6
albacore 2021-02-22 09:00:39 +18
Dzień dobry!
Oglądając ostatnio film ze znaleziska Poznań w 1940 roku: film niemieckiego żołnierza wpadła mi w oko flaga powiewająca przed poznańską Operą (wówczas zwaną Großes Haus der Reichsgautheater), która nie daje mi spokoju, a której nie jestem w stanie zidentyfikować. Te flagi pojawiają się na wielu zdjęciach Poznania z tego okresu.

Będę wdzięczny za pomoc. Tutaj link do mojego komentarza pod znaleziskiem gdzie padały już jakieś pierwsze propozycje...

#heraldyka #flagiswiatamirko #historia #poznan #festungposen #okupacja
W związku z tym, że to może mieć związek z jakimiś wojskowymi lub partyjnymi strukturami taguję #zagadkimilitarne, #nsdap, #nazi.
albacore 2021-07-15 08:33:51 +3
@XkemotX: tak, sorry zapomniałem się pochwalić, ale po dłuugim śledztwie ustaliłem, że te to symbolika związana z imprezą nazywającą się "Ostdeutscher Kulturtage 1941" odbywającą się w dniach 16-23 marca 1941. W tym czasie Poznań, czy w zasadzie Posen dostąpił zaszczytu wizyty dr. Goebbelsa (zachowały się fotografie, na których widać też te flagi, więc musiały wisieć w tym czasie).

Sama symbolika została oryginalnie stworzona - tak sądzę - na potrzeby "Tag der deustchen Kunst" odbywającej się cyklicznie w Monachium w latach trzydziestych. Takie trzy tarcze herbowe występuja na wielu materiałach promocyjnych czy fotografiach związanych z tym wydarzeniem. Jak sądzę (czysta spekulacja) jest to inwencja twórcza plastyków, mająca tyle wspólnego z rzeczywistością co herby na tarczach ludzików LEGO - taki generyczny germański symbol.

cc: @RobieInteres, @i_pan_pawel, @kotodron, @Millionth_Visitor, @ciemnienie
albacore 2021-07-15 08:36:27 +3
Jak pisałem dokładnie takie same flagi pojawiają się na wielu fotografiach z Monachium, tutaj przykład:
pokaż komentarze (14)
histeryk_13 2021-01-22 21:35:21 +7
„Słyszałem jęki, których nie można odtworzyć. Były to nadludzkie wycia”

Wstrząsająca relacja świadka masowej egzekucji Polaków dokonanej przez Niemców w Lesie Szpęgawskim.

#historia
#iiwojnaswiatowa
#okupacja
#polska
NiebieskiWStringach 2021-01-22 21:36:51 +0
@histeryk_13: a wy dalej kupujcie folcwageny p0laki
Trojden 2021-01-23 13:12:39 +1
@matkaPewnegoMirka: Była częściowa denazyfikacja. Choć została przerwana po tym, gdy powstała RFN i jej kanclerzem został Adenauer. Mimo że Adenauer nie był sympatykiem nazistów, to po zostaniu kanclerzem stosował wobec nazistów politykę, można powiedzieć, grubej kreski. I później, również gdy on już nie był kanclerzem, sądy RFN świadomie unikały karania hitlerowskich zbrodniarzy, którzy uniknęli kary w ciągu kilku lat po wojnie. I wcześnie zniesiono tam karę śmierci, mimo że taka kara należałaby się co najmniej kilkudziesięciu tysiącom gestapowców i oficerów Wehrmachtu.
pokaż komentarze (1)