#gsb najlepsze najnowsze

M.....a 2024-10-28 17:45:29 nsfw +5
Widzę tu spory hejt na Adbustera. Trochę krzywa akcja. Jednakowoż ciężko wyzbyć się sympatii do jego osoby. To właśnie jego filmy z zimowego przejścia Głównego Szlaku Beskidzkiego, zainspirowały mnie do podjęcia wyzwania jakim było przejście najdłuższego, górskiego szlaku pieszego w Polsce.
#famemma #chwalesie #gsb
PrzechodzimyNaCzasZimowy 2024-10-28 17:53:57 +1
@MgrKuciapa: Smacznego
Indygolas 2024-10-28 17:56:15 +6
@MgrKuciapa: Posoliles ogórka przynajmniej?Za ogorka bez soli jest wiadomo co w co w kryminale
pokaż komentarze (5)
Kaczy90 2024-05-01 15:28:00 +2
Pierwszy schron turystyczny na GSB otwarty w Izbach. Dobra wiadomość dla turystów bo w tamtym rejonie brakuje schronisk.

https://gazetakrakowska.pl/pierwszy-schron-turystyczny-na-glownym-szlaku-beskidzkim-otwarty-w-izbach-jest-patelnia-czajnik-biblioteczka/ar/c1-18498655

#gsb #gory
JPRW 2024-05-01 15:57:39 +1
@Kaczy90: Schron wygląda fenomenalnie. Piec, prycze, miejsce na ogień. Aż by się chciało, żeby takich powstało więcej, ale zobaczymy jak to będzie wyglądać za pół roku.
Kaczy90 2024-05-01 20:09:03 +0
@JPRW: Nie wiem ile takich schronów jest obecnie w Polsce, nigdy takiego nie spotkałem więc podejrzewam że to względna nowość ale sam chętnie bym skorzystał. Potencjał do tworzenia takich widzę bo wedrując podczas kilkudniowych wycieczek spotkałem się z "białymi plamami" jeśli chodzi o miejsca noclegowe.
pokaż komentarze (2)
ROCKNROLLLA 2022-10-27 15:25:44 +0
Dużo chodzę po górach i mam obtarte kostki, nie ma czasu sie kiedy zagoić. Jakie plastry lub inne poleacie na ochronę kostek? W jaki sposób regenerujecie swoje stopy po długim marszu? #gory #gsb #podrozujzwykopem
pronter 2022-10-27 15:27:34 +1
@ROCKNROLLLA: chyba kluczową kwestią jest dobór butów, ale ameryki nie odkryję xd sam się chętnie dowiem bo akurat mnie buty biegowe dokuczają obtarciowo
modzelem 2022-10-27 17:33:18 +1
@pronter: @ROCKNROLLLA: dobre rozchodzone buty to podstawa.
O odpowiednich skarpetkach nie wspominając.

Maść help 4 skin jest ok.
pokaż komentarze (8)
Kaczy90 2022-10-25 14:33:43 +11
Nowy rekord #gsb

https://sucha24.pl/artykul/romek-ficek-z-rekordem/917916

#gory #bieganie
pilot1123 2022-10-25 14:35:32 +1
@Kaczy90: on miał kilka prób z tego co pamiętam
kimunyest95 2022-10-25 14:59:20 +4
@Kaczy90: szacun ogromny, ale to GSB to interesuje 5 osob na świecie plus 3, które dośc regularnie tam się próbują przebijać w czasie przebycia. Wciąż czekam na sukces Romka na jakichś powaznych zawodach miedzynarodowych a'la UTMB, gdzie mu szczescie do tej pory nie sprzyjalo - jakby nie patrzeć, to nasz towar eksportowy w pakiecie z Marcinem Świercem i kibicuje im zawsze mocno. :)
pokaż komentarze (3)
kelesky 2022-10-17 23:04:52 +4
#gsb #gorce #pttk #turystyka #chwalesie #gory #podrozujzwykopem

W sobotę w końcu odhaczyłem rzecz z listy do zrobienia, o której bardzo długo myślałem chociaż nie jest czymś nadzwyczajnym. Przeszedłem się po moich terenach - Gorcach. Trasa 44km z niecałym 1500m pionu co z perspektywy kolarza górskiego, którym częściej jestem niż piechurem jest żadnym wyczynem. Ale na koniec wędrówki byłem tak podjarany, że idąc tą samą trasę, która na rowerze robiłem już wiele razy dostrzegłem tyle nowych rzeczy. Fizycznie tego nie odczułem, sprzętowo wybrałbym inne buty, ale po tej wycieczce wiem jedno. Napaliłem sie na GSB, czuje ze to jest coś co chce w życiu zrobić, najpierw pieszo żeby zachwycać sie terenami a potem na rowerze, dla własnej satysfakcji. Jakie były wasze inspiracje do zrobienia GSB, jakie były wasze przemyślenia w trakcie i po ? Przed czym czuliście największy strach?
Kaczy90 2022-10-19 13:46:37 +1
@kelesky: Do zrobienia GSB zainspirował mnie wpis na blogu znalezionym w internecie z pełną relacją przejścia. Po przeczytaniu tej relacji, a było to jakoś na jesieni, wiedziałem już że to jest mój cel na urlop w następnym roku. GSB to była moja pierwsza długodystansowa wyprawa, wcześniej nigdy nawet nie spalem w schronisku. Przemyślenia po skończeniu? Natychmiastowe planowanie kolejnych wypraw, myślalem o zrobieniu GSS w kolejnym roku, a potem atak na Słoweński Szlak Górski ale życie pozmieniało plany, może za parę lat się uda do nich powrócić. Podsumowując mocno polecam, przejście GSB wspominam jako jeden z najlepszych momentów w życiu.
kelesky 2022-10-19 19:31:43 +1
@Kaczy90: wow, znasz może adres tego bloga? Całe GSB bez żadnego przygotowani? Czyli jedna wielka niewidoma i przygoda?
pokaż komentarze (3)
szaman136 2022-07-29 07:37:52 nsfw +477
Hej miraski chciałem się pochwalić że udało mi się przejść główny szlak beskidzki #gsb przedwczoraj. To była mega przygoda na której spotkałem masę wspaniałych ludzi, naogladalem się pięknych widoków i spałem w naprawdę ciekawych miejscach. Była to wyprawa, która dała mi wiele satysfakcji, pozwoliła przetestować mój organizm i oczyściła umysł (wszak prawie dwa tygodnie bez zmartwień życia codziennego potrafi zdziałać cuda).

O szlaku pierwszy raz dowiedziałem się kilka lat temu właśnie z wykopu, właśnie z mirko. Jeden Mirek którego nicku już nie pamiętam dodał wpis o tym że przeszedł trasę. Wtedy zasiał we mnie ziarno inspiracji, które w ostatnich dniach wykiełkowało i rozkwitło ( ͡º ͜ʖ͡º) . Miras nie pamiętam twojego nicku ale dzięki, było to jakoś że dwa lata temu chyba i byłeś na głównej. Mam nadzieję że mój wpis będzie inspiracją również dla kogoś tak jak twój był dla mnie.

Z całego serduszka polecam szlak GSB, jak też inne szlaki jakie są dostępne w naszych górach, czy inne aktywności podróżnicze, bo każda taka przygoda zmienia nas na lepsze.

Z okazji mojego sukcesu #pokazmorde i pozdrowienia dla wszystkich mirkow.

#gory #podroze #podrozujzwykopem

Dodatkowo pod spodem umieszczam podsumowanie z ostatnich 3 dni ( z różnych przyczyn nie mogłem go wstawić wcześniej) i koszty jakie poszły na wyprawę (nie była to wyprawa mocno survivalowa, często jadłem obiady w knajpach czy spałem w schroniskach, nie miałem nawet swojego namiotu). Być może się przydadzą te informacje dla kogoś z was, kto będzie chciał przejść szlak ( @pronter ).

Pozdrawiam i z fartem
szaman136 2022-07-29 07:38:30 +57
@szaman136 Hej miraski poniżej podsumowanie moich 3 ostatnich dni wyprawy #gsb
Dzień 10 - Zacznę chyba od tego że jeszcze raz wygłoszę przemowę pochwalną dla bazy namiotowej Wisłoczek. Naprawdę świetna lokalizacja gdy doszedłem tam wcześniejszego dnia wieczorem, szef obozu oznajmił mi że sauna już czeka, dodatkowo mogłem się przepłukać w mini jeziorku przy wodospadzie/strumieniu. Dostałem dodatkowy koc oprócz swojego śpiwora i mega sie tam zregenerowałem. Ten obóz to czyste złoto.
Po pobudzce z rana i skorzystaniu z kibelka, pomogłem skałtkom rozpalić ognisko bo miały z tym problemy, potem poszedłem się przekompac jeszcze raz w strumieniu i zjadłem śniadanie. Przy okazji pogadałem z innymi podróżnikami z GSB poznanymi dzień wcześniej, jak i z Panią podróżująca z synem, którzy dotarli do obozu rano (startowali z Rymanowa)- syn 13 letni namówił ja żeby zrobić GSB -pelen podziw dla nich. Oczywiście trochę zeszło mi ogarnięcie się i wszyscy co szli w stornie Wolosatego wystartowali przede mną. Ostatecznie około 9 wreszcie się wziąłem, pożegnałem że wszystkimi i ruszyłem w drogę. Początek trasy to chyba z 8 km asfaltem aż za Puławy Górne, po drodze brak sklepu ale miałem takiego farta że akurat jeździł byś z chlebem i sobie kupielm 5 bułek i 2 drożdżówki. Na końcu asfalty dogoniłem Panią z synem, chwilę pogadaliśmy i ruszyłem dalej. Dalej drogą Piela się w górę, wśród łąk i pastwisk na których pasły się krowy. Przy wejściu do lasu spotkałem kolejnego podróżnika GSB, który szedł z Komańczy. Poratowałem go bułka bo nie jad nic prawie przez cały wczorajszy dzień (była niedziela i się okazało że sklepy pozamykane). Pogadaliśmy trochę o sprzęcie wyprawowym i tak dalej, zainteresowały mnie w szczególności jego buty, bo sam zamierzałem takie kupić - altra loan peak - kolega zachwalał więc być może się zdecyduje na takie.
Dalej trasa kryła się w gęstym lesie, w którym szło się nadzwyczaj miło i przyjemnie, dodatkowo trasa prawie że równa.

W okolicy Tokarni (góra z wieżą nadajnikowa) przyjechały koło mnie samochodem dziewczyny z Chaty w Przybyszowie (obok której szlak przebiega) i zaproponowały p--o jak wrócą ze sklepu i żeby poczekać. Ostatecznie gdy tam dochodziłem to one właśnie wróciły. Na miejscu obok chatki zastałem kolejnych 3 kolegów z GSB, którzy szli w stronę Wolosatego (poznanni wcześniej w wisloczku). Wypiłem z nimi po piwie, dodatkowo dostaliśmy trochę arbuza i kupiłem też wodę. Po około 40 minutowej przerwie ruszyliśmy wspólnie dalej. Jako że chłopaki chcieli nocować w Komańczy a ja miałem plan na bazę namiotową w Rabe, dodatkowo moje tempo było delikatnie lepsze od ich, postanowiliśmy się rozdzielić tj. ja ruszyłem swoim tempem marszowym nie czekając na nich. Trasa w tej części biegła trochę pod górę przez łąki a następnie przez las, by łagodnie zejść do Komańczy . Ostatecznie około 16 udało mi się dotrzeć do schroniska PTTK w Komańczy, gdzie poszedłem na obiad. Zakupiłem tam gulasz z kaszą gryczaną i ogórkami konserwowymi oraz piwko, za całość zapłaciłem około 45 PLN. Po zjedzeniu i chwili odpoczynku spostrzegłem że do schroniska doszli też koledzy, którymi wcześniej szedłem. Wychodziło by że zrobiłem nad nimi ponad 30 min przewagi. Ostatecznie ruszyliśmy razem do centrum Komańczy gdzie chłopaki mieli zarezerwowany nocleg w k85. Tam też się pożegnaliśmy, gdyż ja ruszyłem dalej. Najpierw do sklepu po zapasy a potem dalej w stronę Rabe. Najpierw trasa biegnie ścieżka przez las ale niestety potem idzie się dość długi kawałek asfaltem aż do Duszatynia. Po drodze mijamy tabliczkę że zaczynają się Karpaty Wschodnie, granicą jest rzeka Osława. Za Duszatyniem znów wchodzimy w szlak i leśna ścieżkę do jezior Duszatyniskich (powstałe z powodu osuwisk). Jeziora są bardzo klimatyczne, szczególnie wieczorowa porą, w około są otoczone lasem i gdzie nie gdzie wpadają do nich strumyki. Następnie idziemy dalej do gory Chryszczata. Na szczycie jest chatka i jak tam dotarłem zaczęło się już ściemniać i miałem w głowie by się tam zatrzymać ale Rabe było już tak blisko. Było już około 21 i musiałem użyć czołówki bo było już naprawdę ciemno, dodatkowo zacząłem sobie śpiewać i gwizdać aby odstraszyć dzika zwierzynę (szczególnie niedźwiedzie), by nie było potem dla żadnej ze stron nieprzyjemnej sytuacji. Gdy już byłem naprawdę blisko żółtego szlaku, który prowadzi do Rabe, nagle w krzakach coś załomotalo tak z 50 metrów ode mnie, dwie sztuki, jedna poszła w jedna stronę zbocza drugą drugą. Jednego stracha zauważyłem bo się zatrzymał i zaczął patrzeć w moim kierunku. Po posturze i kształcie myślę że były to żubry, zwierz stał jak krowa i w ciemności przypominał właśnie to zwierzę, więc zapewne to jeden z bieszczadzkich żubrów. Trochę wystraszony ruszyłem czym prędzej dalej cały czas śpiewaj polskie przeboje.
Po pewnym czasie udało się dojść do żółtego szlaku, który schodzi ostro w dol zboczem. Dodatkowym utrudnieniem na tym szlaku było to że był on przeorany przez sprzęt do wycinki drzew, która tam miała miejsce. Kilka razy zgubiłem ścieżkę ale ostatecznie przed 22 udało się dostać do obozu. Tam szybko nawiązałem kontakt z szefami, parką z Warszawy, pogadaliśmy, pokazali mi namiot i obóz, gdzie śmietnik, gdzie łazienka, gdzie ognisko. Umyłem się szybko - lazienka była przy strumieniu więc o 22 myłem się w zimnej górskiej wodze ale po szybkim marszu jaki odbyłem z Komańczy, taka kąpiel była wręcz wskazana. Po szybkim ogarnięciu się, dołączyłem do ekipy z ogniska. Jak to często bywa, zaczęło się na piwkach a skończyło sie na bimbrze i siedzeniem przy ognisku do 5 rano. Było tam kilka mega fajnych osób, z którymi można by siedzieć nawet kilka dni xD. Ostatecznie o 5 się położyłem żeby trochę się zdrzemnąć przed kolejnym dniem.

Dzień 11 po poniedziałkowej libacji na ognisku o dziwo wstałem dość wcześnie bo po 7, szybko postanowiłem się orzeźwić w strumieniu. Był to dobry pomysł bo od razu ożylem, poszedłem do ogniska zrobiłem herbatkę i zjadłem śniadanie (bułki z konserwą), okazało się że jedna koleżanka po imprezie jeszcze nie poszła wstać, dodatkowo reszta ekipy zaczęła wstawać, jak i inni obozowicze. Ogarnąłem wszystko do 8 i jeszcze postanowiłem posiedzieć do 9 z ekipą. Dwóch ziomków z Krosna, którzy wychodzili dalej poczęstowali jeszcze whiskaczem na odchodne - klin z rana jak śmietana, wiem że trochę pato ale w sumie pomogło. Chwilę przed 9 pożegnałem się z całą ekipą i ruszyłem dalej tj z powrotem na czerwony szlak. W sumie byłem w tym obozie może z 11 godzin a tak szybko poznałem nowe osoby i się zaaklimatyzowałem. Magia takich miejsc jest zadziwiająca, sami pozytywni ludzie plus trochę alko i mamy w kilka godzin kumpli obozowych.

Po dojściu do czerwonego szlaku ruszyłem dalej w kierunku Cisnej. Ta część trasy była naprawdę genialna bo bez trudniejszych podjesc czy zejść a w dodatku osłonięta drzewami, więc ciągle cień. Po drodze dogoniłem chłopaków z Krosna, chwilę pogadaliśmy i ruszyłem dalej. Następnie napotkałem kolejnego kolegę z GSB, który szedł w kierunku Ustronia. Tu również chwila rozmowy i każdy w swoją drogę. Turystów w tej części Bieszczad jest niewielu. Co jakiś czas ktoś się trafił ale dość rzadko. Bliżej Cisnej napotkałem całą 4 osobową grube GSB, zaczynali oddzielnie z tego co zrozumiałem ale wyszło tak że sformowali grupkę w trasie xD. Tu również pogadaliśmy, poleciłem im bazę w Wisloczku, z czego byli mega zadowleni. Ostatecznie około 13 dotarłem do Cisnej, zaszedłem po pieczątkę do schroniska, jednak obiad postanowiłem zjeść w dość popularnej restauracji Siekierezada, słyszałem o niej dobre opinie i chciałem sprawdzić. Rzeczywiście lokal robi wrażenie, najpierw bardzo ciekawym wystrojem (wszędzie wiszą diabły, siekiery i różne ciekawe malunki), następnie bardzo dobrym jedzeniem i piwkiem i na koniec przystępną ceną. Za p--o oraz żeberka z ziemniakami i kapustą zapłaciłem niecałe 50 PLN, a porcja była naprawdę solidna. Po uczcie postanowiłem jeszcze zrobić trochę zakupów spożywczych na dalszą trasę tj. do Smerku bo to był mój cel tego dnia. Po zakupach i chwili odpoczynku ruszyłem dalej szlakiem ku Jaśle i Okragliku. Pogoda pozowała podziwiać piękne widoczki, choć bliżej Smereka zaczęła się psuć, pojawił się lekki deszcz. W międzyczasie chwilę pogadałem z napotkanym rowerzystą i porobiłem sobie torche foteczek. Tu turystów już troszkę więcej, ale ciągle nie tyle co na połoninach.
Ostatecznie około 19 dotarłem do Smerku, gdzie zatrzymałem się w przystanku Smerek, ogólnie polecam miejscówkę, pokój wieloosobowy za 50 PLN, duże i dobre porcje jedzenia (ja jadłem tylko kwasnice, była mega dobra ale widziałem też porcje schabowego jakie zamawiali ludzie i były gigantyczne) oraz mega duży wybór piw regionalnych/kraftowych. Także i się zjadło i wypiło, dodatkowo zrobiłem sobie zakupy w sklepie obok na następny dzień. Pokój wieloosobowy okazał się pokoje z 2 łóżkami piętrowymi i ostatecznie tylko z jednym współlokatorem, o dziwo również Panem z GSB, tyle że w kierunku przeciwnym. Pan był już po 50 i jak mówił idzie na spokojnie, bo chcial się psychicznie oczyścić po ciężarach minionego roku. Poopowiadal mi trochę o swoich wcześniejszych podróżach, między innymi do Nepalu i zasiał we mnie pomysł kolejnej wyprawy xD

Dzień 12 przebudziłem się około 5 rano, Pan z pokoju również, jego celem na dzis była Cisna i przed 6 już wyszedł, czapki z głów przed nim że chce mu się tak wcześnie. Szkoda że ja nie miałem takiego samozaparcia podczas tej wyprawy. Dziś miał być ostatni dzień mojej wyprawy, więc zjadłem śniadanie z produktów zakupionych dzień wcześniej (konserwa, bułki i pomidor). Po ogarnięciu się i ubraniu ruszyłem w drogę około 7:30. Tego dnia założyłem buty górskie, gdyż uznałem że może być mokro bo w nocy padało. Ostatecznie po przejściu może że 2 km, zdecydowałem na zmianę na biegowe, gdyż strasznie bolała mnie prawa stopa od nacisku z buta na odcisk na małym palcu. Ogólnie po 3 wyprawach długodystansowych muszę przyznać że te buty to słabizna, można pochodzić dzień czy dwa albo jakieś małe dystanse ale przy większych obciążeniach sprawiają mega dyskomfort. Na pewno będę musiał pomyśleć o czymś lepszym a te traktować jako codzienne buty zimowe.
Pogoda była dość mglista i gdy około 9 wszedłem na Smerek, widok był żaden, jedna wielka mgła. Jednak wraz z poruszaniem się wzdłuż połoniny wetliniskiej, zaczęło się rozpogadzać. Po zejściu do Brzegów Górnych wstąpiłem do pobliskiej budy na hamburgera i podjadłem jeszcze banany i bułki, które miałem ze sobą. Następnie wróciłem na szlak i zacząłem wspinaczkę na Caryńską, po drodze spotkałem dwie dziewczyny, które zaczynały GSB i ruszały w stronę Ustronia. Pogadaliśmy, pozazdrościłem im że zaczynają i każdy ruszył w swoją stronę. Podejście na górę było dość ciężkie ale rozpierała mnie energia więc wszedłem dość szybko. Widoczki tu były znacznie lepsze, bo mega zeszła ze szczytów, minusem był dość silny wiatr ale na połoninach to normalne. Wierchem połonin idzie się bardzo sprawnie i przyjemnie, dlatego nadrobiłem tu trochę czasu. Przy zejściu spotkałem sympatycznego Pana, który robił GSB kawałkami oraz chwilę później parkę ze Śląska, która była zainteresowana moja wyprawa. Z nimi sporo pogadaliśmy i jeszcze poczęstowali mnie smakową wódeczka xD
Zejście z połoniny również poszło sprawnie i o 15 byłem już w Ustrzykach. Postanowiłem zrobić znowu małe zakupy (banany, maślanka, bułki, woda, pączek, mała konserwa). Część z tego zjadłem od razu przy sklepie a resztę zostawiłem na później, gdyż jeszcze spory kawałek był przede mną. Około 16 ruszyłem dalej w trasę i w stronę Tarnicy. Większość ludzi o tej porze już schodziła z wierchów i mało kto szedł do góry. Po drodze na górę spotkałem ostatniego kolegę z GSB, jak zawsze gadka szmatka o podróży i każdy w swoją stronę. Trochę zazdrościłem mu że dopiero zaczyna i tyle przygód przed nim no ale cóż, wszystko ma swój czas.
O 18 byłem już na Tarnicy (niby nie jest na szlaku ale jest tak blisko że grzech nie wejść) gdzie na szczycie nie było nikogo, dopiero jak schodziłem to dwie rodzinki się wspinały. Zszedłem do przełęczy i zrobiłem sobie przerwę we wiacie, zjadłem ostatnie bułki i konserwę, tam też widziałem ostatnich turystów tego dnia. Następnie zacząłem wspinaczkę na Halicz, podejście niby wydaje się trudne ale idzie się bardzo przyjemnie. Jedynym dyskomfortem był silny zimny wiatr, który sprawił że zaczynało mi się robić zimno. Na szczycie porobiłem kilka fajnych fotek, słońce schylało się ku zachodowi, więc było naprawdę pięknie. Jednak ja nie mailem wiele czasu bo już było po 20 a przede mną jeszcze 10 km. Po zejściu z górek trafia się na bardzo niewygodna drogę niby to kamienie w asfalcie ale już tak podniszczona że chodziło się po tym bardzo niewygodnie. Droga ta jest prawie do samego Wolosatego, po drodze dodatkowo złapała mnie ciemność i znów czołówka była niezbędna. Przed 22 udało się dotrzeć do miasta i dojść do punktu mety. Tam z pomocą pewnej Pani zrobiłem sobie pamiątkowe zdjęcie i otworzyłem szampana, którego kupielm wcześniej w Ustrzykach. Następnie wziąłem się za poszukiwanie noclegu (tak jestem idiotom czasem i nie ogarnąłem tego wcześniej a w górach miałem problem z zasięgiem), niestety w Wolosatem się nie udało i ostatecznie musiałem wykonać długi marsz do Ustrzyk gdzie ostatecznie udlao się zakwaterować w schronisku PTTK kremenaros (40 zł za nocke w pokoju wileosobowym). Ostatecznie dotarłem tam przed północą, umyłem się i poszedłem na zasłużony spoczynek. Tego dnia przeszedłem w sumie około 55 km i ciało już odczuwało zmęczenie ale mimo wszystko jestem z siebie niezmiernie dumny i szczęśliwy że udało mi się przejść cały szlak i sprostać tak wielu trudnością. Na koniec było mi też mega smutno że to niestety koniec i trzeba wracać do standardowego życia.
prodi 2022-07-29 07:52:40 +55
@szaman136: Ja przeczytałem i bardzo mi się podobało, zwłaszcza że sam po tych okolicach trochę chodziłem :)
pokaż komentarze (84)
szaman136 2022-07-25 07:28:57 +16
Hej miraski, podsumowanie dnia 9. Wczoraj wstałem na kwaterze w Kątach dość późno i z mocno obolałymi nogami. Postanowiłem tego dnia trochę później wyjść i przy okazji napisać podsumowanie z 2 wcześniejszych dni. Dodatkowo postanowiłem w tym czasie pomoczyć nogi w wodzie (na kwaterze była miska). Ostatecznie wyszedłem około 9:30 i zacząłem wspinaczkę na wzgórza nad Kątami, posuwając się w stronę Chyrowej.

Wczorajsza burza nie przyniosła wiele deszczu ale mimo to trawy były dość mokre i dość szybko zamokły mi moje buty do biegania, mimo to nie zdecydowałem się na zmianę bo chłód rosy koił moje obolałe stopy. Górki w stronę Chyrowej to trochę łąki, trochę krzaki, ogólnie po pierwszym podejściu teren jest już w miarę równy. Zejście do Chyrowej też nie było jakieś mega wymagające ale widoczki na drugiej stronie doliny mega fajne. W tej miejscowości zaszedłem też na obiad do schroniska, za 35 Ziko dostałem zupę pomidorówka, ziemniaki z karkówka i fasolą, szarlotkę i kompot. Jedzenie była mega smaczne i po chwili odpoczynku ruszyłem dalej dość szybkim krokiem. Tego dnia liczyłem na dojście do bardzo popularnego wśród szlakowiczów, pola namiotowego Wisłoczek.

Po drodze z Chyrowej odwiedziłem pustelnię sw. Jana z Dukli. Jest tam fajny kościółek i stacje drogi krzyżowej, kręci też się tam sporo turystów.Za Nowa Wsią zrobiłem sobie kolejna przerwę na przekąskę (bułka z puszka z łososiem i piwko) o ruszyłem w stronę Cergowej. Podejście pod górę nie było jakoś mocno wymagające ale ze względu na ból stop trochę je odczułem. Na samej górze jest wieża widokowa z której, rozpościera się piękny widok. Dodatkowo z drugiej strony góry jest mega urwisko i samo zejście z drugiej strony to też dobry hardcore. Raz nawet zaliczyłem glebę.

Niestety za Cegrowa trasa w dużej mierze biegnie droga aż za Iwanicz Zdrój, jedyne co to można podziwiać architekturę mijanych uzdrowiskowych miasteczek. Oczywiście jest też tam sporo turystów. W Lubatowej, korzystając z otwartego sklepu zrobiłem sobie zakupki i standardowo przekąskę z bananami, kefirem i buła. Około 18 byłem na wyjściu z Iwanicza by przez kolejną górkę dojść do Rymanowa, trasa całkiem przyjemna, kilka lżejszych podjesc a potem zejście do samego miasta. Miałem mega duże tempo gdyż obawiałem się że przed zmrokiem nie zdołam dojść do Wisloczka. Do Rymanowa udało się dojść około 19:30 i został mi tylko kawałek do Wisloczka, około 5 km, który również jako że byłem mocno zmotywowany to szybko przeszłem. W sumie jedynie podjescie z miasteczka było wymagające a dalej to już po prostym.

Ostatecznie około 20:30 dostałem do celu i powiem wam było warto tam gnać. Na miejscu szef oobozu zaprosił do sauny (tak mają tam saunę), dodatkowo w pobliskim strumieniu jest zagłębienie w którym można popływać. Ogarnąłem się a potem do ogniska i do 23 siedziałem z szefem i innym obozowiaczami (w tym ludźmi z GSB). Dodatkowo na obozie byli też skauci. Był mega miły wieczór i na pewno tu wrócę.

Dziś z rana również pływałem w strumyku na orzeźwienie, mega fajne miejsce, polecam każdemu.
Pozdrawiam i fartem mordeczki ( ͡º ͜ʖ͡º).

#gsb #gory #podroze #podrozujzwykopem
ereak 2022-07-25 11:18:02 +1
@szaman136: Miras dasz dokładną lokalizację gdzie ta zatoczka do pływania się znajduje?
pokaż komentarze (2)
szaman136 2022-07-24 08:58:39 nsfw +43
Elo Miraski poniżej podsumowanie 7 i 8 dnia mojej wędrówki (tj piątek sobota) przez #gsb Wczoraj postanowiłem wyruszyć dość wcześnie z rana więc podsumowania nie było.

Piątek - Jak co dzień po śniadaniu (pasztet z bułką i banany) ruszyłem przed ósmą w dalszą wędrówkę. Pierwszym celem była Krynica - popularne sanatorium. Zejście z schroniska na Jaworzynie Krynickiej jest dość strome i w niektórych miejscach trasa poprowadzona jest przez krzaki ale dało radę jakoś zejść. Przy diabelskim karmieniu spotkałem Pana, który również szedł GSB tylko w przeciwnym kierunku, chwilę pogadaliśmy i każdy ruszył w swoją stronę.

Przed 10 dotarłem do Krynicy, gdzie zrobiłem zakupy o zrobiłem sobie przerwę na drugie śniadanie (maślanka, bułka, banan - to połączenie na tej podróży to chyba będzie moja główna dieta śniadaniowe/obiadowa). Po tym ruszyłem przez miasto w którym aż roi się od turystów i kuracjuszy. Szczytem wszystkiego była akcja że jakiś starszy Pan mnie zagadał a potem zapraszał do bliższego zapoznania się i że razem możemy jeździć na zagraniczne wojaże bo jest przy kasie itp.....

Dalej wyprawa gnała przez wzgórza za Krynica porośnie lasem, by wejść w łąkowe tereny za Mochczką Niznina (tam też zrobiłem przerwę maślankową). Upał w tym miejscu doskwierał straszliwy, dodatkowo jak się dowiedziałem po drodze od kolejnego kolegi z GSB był tam ostatni sklep przez najbliższe 30 km na trasie. Dlatego zaopatrzyłem się w zapas wody, piwka (plan był taki żeby dojść do bazy namiotowej w Regietowie a to był piątek więc to mówi samo za siebie) i zapas jedzenia na dziś i jutro. Efekt tego był jednak taki że mój plecak zaczął ważyć odczuwalnie więcej, co niezbyt dobrze odbiło się na moich plecach. Dalszą trasa w stronę pola namiotowego biegła głównie przez otwarte łaski o drogi szutrowe, co prawda w dużej mierze w około był las ale z racji że drogi szerokie to nie dawał cienia. Na tym odcinku trasy się dość mocno wyleczyłem, a w szczególności stopy (zwiększające się odcinki na lewej) i plecy. Około 17 zaczęło grzmieć i zapowiadało się na deszcz, wtedy też doszedłem do miejscowości Ropki, w której obiecałem sobie że podejdę na ciasto i lemoniadę do starszej Pani, która tym handlowała. Niestety to wymagało zejścia z trasy delikatnie (około 600m w niebieski szlak). Pomimo niestabilnej pogody postanowiłem zaryzykować, jednocześnie zabezpieczając plecak narzutą przeciwdeszczową). Po przybyciu na miejsce zastałem około 80/90 letnia Panią, która jeszcze byla jak widać obsłużyć klienta i upichcić ciasto. Ciasto było naprawdę rewelacyjne, coś ala szarlotka plus zimna lemoniada z cytryny i mięty. Pyszności, naprawdę polecam. Po tym ruszyłem dalej w stronę Regietowa, po drodze spotykając kolejnego kolegę z GSB. Ostatnim wyzwaniem tego dnia było zdobycie Koziego Żebra, dość strome podejście ale się udało, jednak gorzej było z zejściem gdzie było jeszcze bardziej stromo i kilka razy prawie się wywróciłem. W dodatku nogi bolały straszliwie.

W obozie dostałem namiot jak się okazało ostatni wolny. W dodatku w obozie była grupa harcerzy chyba że 30, trochę rodzin z dziećmi i jak się następnego dnia okazało kolejny kolega z GSB, który szedł w stronę Wolosatego. Trochę pogadałem z opiekunami i szefami obozu, umyłem się i ostatecznie zakończyłem dzień samotnie w namiocie sącząc piwka, bo nie było bardzo z kim pić a w dodatku dzieci na obozie to nie będę z piwem latał.

Jeśli chodzi o obóz to cena standardowa 12 zł, jest prowizoryczny prysznic konewki podwieszonej, zagrzali mi wody w garnku więc miałem ciepły ten prysznic. Dodatkowo blisko jest źródełko oraz strumyk.

Sobota
Wstałem z rana, ogarnąłem się dość szybko, zjadłem śniadanie, napelnilem butelki woda z źródełka i po pożegnaniu się ruszyłem w dalszą drogę około 8 rano. Po pół godziny doszedłem do starego cmentarza z 1 wojny światowej, tzw rotundy. Robi to mega wrażenie i myślę że jest to miejsce warte zobaczenia. Po zwiedzaniu cmentarza ruszyłem dalej zalesioną ścieżka, mijając co i rusz kogoś z GSB ( tego dnia chyba z 7 osób mi się przewinęło - ale w sumie mało kto inny chodzi tym szlakiem w tym miejscu więc nie łatwo nie zauważyć). Droga do miejscowości Zdynin biegła wzdłuż pastwisk na których wypasano krowy, niestety też dość często byłem narażony na słońce. W miejscowości w sklepie napotkałem kolezanke z GSB z którą zjadłem śniadanie (banany, bułka, maślanka), pogadaliśmy i w sumie zmieniła mój plan by nie iść do schroniska w Bartnem (od każdego słyszałem że typ który tym zarządza jest mega bucowaty ale ona tam spala już dwa razy i z jej obserwacji wynikało że to po prostu jakiś aspołeczny człowiek być może z jakimś zaburzeniami, który popprostu nie umie się komunikować z ludźmi a nie że jest nie miły). Po śniadaniu pożegnaliśmy się i każdy y ruszył w swoją drogę. Za miejscowością trasa biegła przez chaszcze i przy strumyku, tu również było pełno ogrodzonych pastwisk (pastuchem elektrycznym) na których niekiedy pasło się bydło. W tym miejscu ponownie spotkałem sympatyczna koleżankę, która szła w przeciwnym kierunku i też ociepliła wizerunek Pana z Schroniska w Bartnem.

Przy dojściu do Wołowca minąłem parkę prawdopodobnie z GSB która przesiadywała u kogoś na podwórku, niesty nie było nam dane pogadać bo nim się zebrali to ja już byłam daleko. Dalej przedzierając się przez nieosłonięte od słońca chaszcze i drogi szutrowe wreszcie dotarłem do Bartnwgo. Na zewnątrz było torche turystów a w środku spotkałem kolegę z GSB który spal na tym samym polu namiotowym co ja o szedł w tym samym kierunku. Także miła niespodzianka. Jeśli chodzi o wygląd w środku schroniska, to hala główna jest mega niedoświetlona i i było tam zwyczajnie ciemno, Cox wystrój był dość ciekawy, bo widać było tam wiele eksponatów zbieranych latami. Menu było skromne ale dalo sie coś wybrać, ja wziąłem pierogi łemkowskie i piwko (20 za pierogi,10 za p--o). Pierogi były mega pyszne i piwko też niczego sobie (jakieś regionalne). Jeśli chodzi o zachowanie Pana no to w moim odczuciu nie jest popprostu zbyt rozmowny, skaldasz zamówienie on nic nie mówi, płacisz i czekasz aż cię poprosi po odbiór. Trochę dziwnie, mega poirytowani byli turyści, którzy zamówili większą ilość i w sumie kazał im czekać ale też ani nie potwierdził że przyjął zamienienie ani hajsu nie wziął. Też odstaraszajace tam jest na pewno ciemność w głównej sali i większość osób woli siedzieć na zewnątrz. No w każdym bądź razie z mojej strony mogę polecić bo pierogi były mega smaczne.

Po obiedzie, skumalem się z koleżką z pola namiotowego. Okazało się że wyszedł wcześniej i jakoś nie było nam dane się na polu zgadać. Jakoś do połowy parku narodowego Magurskiego, przez który prowadziła trasa szliśmy razem, gadając o trasach długodystansowych i górach, jednak ostatecznie postanowiliśmy się rozdzielić gdyż ja miałem trochę szybsze tempo a on i tak chciał spać na wiacie w Parku. Moim planem była miejscowość Kąty, która z kolei była dość daleko.

Po rozdzielaniu się ruszyłem przez bezkres Parku. Plus marszu przez Park był taki że idzie się przez puszczę bukową, która daje życiodajny cień. Szło by się naprawdę miło gdyby nie ból nóg pod koniec. W dodatku i tego dnia zaczęło grzmieć i wisiało mi nad głową oberwanie chmury, szczególnie pod koniec trasy. Szczególnie obawiałem się burzy przy wyjściu z barku gdzie szlem odsłoniętym Wierchem a w okół strzelały pioruny ale na szczęście dość szybko udało dojść do niziny i do samej miejscowości, gdzie bez problemu znalazłem nocleg i sklep. Nocleg w kwaterze w przy pizzeri za jednyne 45 zł także całkiem spoko, nieżyt pizzeria była nieczynna wiec kolację musiałem sobie sam ogarnąć ale jako że był sklep tazke sobie poradziłem. W sumie tego dnia zrobiłem około 45 km więc moje stoi są zniszczone.

Dziś ruszam dalej ale już bardziej na spokojnie, chciałbym dość do pola namiotowego Wisloczek ale to kolejne 40 km a nie wiem jak moje stopy na to zareagują ( ͡º ͜ʖ͡º)

Pozdro i z fartem miraski #gory #podrozujzwykopem #podroze
Kaczy90 2022-07-24 09:19:17 +1
@szaman136: Ach pierogi łemkowskie w Bartnem, też zapamiętałem je jako przepyszne. Powodzenia dzisiaj na szlaku
Carmina_burana 2022-07-24 09:21:58 +1
@szaman136: dobrze Ci idzie, powodzenia Miras i czekam na dalsze wpisy (ʘ‿ʘ)
pokaż komentarze (1)
szaman136 2022-07-22 07:26:49 +28
Hej miraski, zbliżam się do 7 doby na #gsb dzień wczorajszy był bardzo satysfakcjonujący, udało się dojść że schroniska na Pohybie do schroniska na Jaworzynie Krynickiej, ponad 45 km. Dodatkowo zdobyłem Radziejową, najwyższą górę Beskidu Sądeckiego, która wlicza się do korony gór polskich a na koniec miałem okazję przejść przez naprawdę śliczne krajoznawczo tereny dla mnie - lasy bukowe.

Dzień jak zawsze zacząłem od śniadania (bułki z pasztetem i jabłko) i wpisu na mirko z dnia poprzedniego. Po umyciu zębów i spakowaniu oddałem klucz i przed 8 byłem już w trasie. Z Przyhyby na Radziejową jest około 2 h drogi, szlak jest prosty bez większych podejść, mimo to i tak namieszałem. W tym miejscu podobne oznaczenia ma szlak narciarski i w pewnym momencie nie ogarnąłem że oba szlaki się rozchodzą a ja idę niewłaściwym, zboczem Radziejowej a nie jej Wierchem. W taki sposób zaszedłem dość daleko, więc by nie tracić czasu postanowiłem przejść z powrotem na czerwony szlak przez drogę wytyczoną przez wycinkę lasu oraz na wskroś przez chaszcze (wiem wiem trochę niedozwolone i niebezpieczne ale wracać się z 1,5 km mi się nie widziało). Po przedarciu się przez różne krzaki, głównie jagody, i pomiędzy lasem świerkowym, udało się wrócić na szlak prawie idealnie na szczycie Radziejowej. Tam oczywiście selfie itp, wszedłem na wieżę widokową, która się tam znajduje, widok z niej naprawdę spektakularny, nadal widać Tatry a oprócz tego Pieniny wraz z 3 koronami. Na wieży też spotkałem miłego Pana z którym trochę pogadaliśmy.

Po zejściu od szybkim ogranieciu ruszyłem dalej w stronę doliny Popradu. Co ciekawe większość drogi idzie się po równym, wzdłuż głównie lasu świerkowego, który powoli zmienia się w buczynę. Niestety pod koniec dojścia do Rytra (miejscowość nad Popradem) zaczyna się duży spadek na odsłoniętym terenie, cieszę się że z tam schodziłem a nie wchodziłem, bo słońce chyba by mnie dobjilo podczas wspinaczki. Grzało niemiłosiernie na otwartym terenie, a do tego jak trzeba dźwigać plecak i się ruszczac to już całkiem lipa. Na szczęście wszystko wynagradzają widoczki, tj. dolina Popradu wraz zamkiem w Rytrze, naprawdę piękne tereny. Zejście okazało się całkiem szybkie, choć męczące. W miejscowości udałem się do sklepu gdzie kupiłem trochę drobiazgów i zrobiłem przerwę na przekąski (jogurt, jagodzianka, 2 banany oraz 2 bułki).

Podejście do góry było równie strome co zejście ale z jednym ważnym pozytywem, mianowicie było zalesione, co dawało życiodajny cień ( ͡º ͜ʖ͡º) dodatkowo było mniej asfaltu, co też dla mnie jest pozytywne, wolę chodzić po szutrze. W drodze na górę spotkałem ziomeczka, który przyjechał na jednodniową schadzkę a na samym szczycie parkę, która robiła GSB ( współczuję im podjęcia drugą stroną), pogadałem chwilę z nimi, polecili mi jedzenie w schronisku u Cyryla i z tej opcji też skorzystałem ( ͡º ͜ʖ͡º). W schronisku jedzenie mega pyszne, mimo że wziąłem coś tak prostego jak ziemkaniki z kwaśnym mlekiem to i tak smak wyśmienity a i porcje solidne (przynajmniej ziemniaków bo kwaśnego mleka musiałem domówić), dodatkowo walnąłem sobie też piwerko. Finalnie skończyło się to tym że byłem mega obrzarty - w Rytrze trochę zjadłem i jeszcze 2h później na schronisku. Z tego powodu zrobiłem sobie około 1 h przerwy, j-------m się na trawę pod schroniskiem i trawiłem.

Okolo 15 postanowiłem ruszyć dalej, w stornie schroniska na Jaworzynie, gdy wychodziłem od Cyryla napotkałem laske która też idzie GSB w kierunku Bieszczad (tym co ja ) i od kilku dni się mijamy, raz ja ja przegonię a raz spotykam ja na schronisku. Niestety nie miałem jeszcze okazji z nią bardziej pogadać, bo na ogół urywa wszelakie konwersacje i idzie swoją drogą ( ͡° ʖ̯ ͡°) W każdym bądź razie początek marszu za Popradem usłany był bólem brzucha z przejedzenia ( chyba nigdy nie nauczę się umiaru), ale fajne było to że zaczął się fajny rowny kawałek, w dużej mierze porośnięty bukiem, który daje cień i chłód, no i fajne dla oka widoczki. Po około 2 h doszłem do schroniska na Hali Łabowskiej (pierwotnie to miał być cel tego dnia) ale że jeszcze miałem sporo czasu to ruszyłem dalej w stronę schroniska na Jaworzynie Krynickiej. Krajobraz do tego miejsca również bukowy z widokiem na cały Beskid Sądecki, niestety z moich oczu znikł widok na Tatry i Pieniny. Po drodze napotkałem kolejnego kolegę z GSB, którego namówiłem na nocleg u Cyryla, gdyż jedzenie i cena noclegów (od 40 do 60 PLN) robią robotę. Dodatkowo pogadaliśmy trochę o trasach długodystansowych, kolega był pierwszy raz i był mega zachwycony.

Około 19:30 doszedłem na Wierch ale okazało się że schronisko jest w trochę innym miejscu i trzeba się cofać, ale dość szybko tam dotarłem. Za pokój było płatne 80 PLN ale za to że robię GSB to dostałem zniżkę 10 zł na pokój i 1 zł na piwie i jedzeniu. Także cena mimo wszystko dość wysoka ale w sumie miło że mają te zniżki. Ostaty skusiłem się na dwa piwka, na schronisku było trochę ludzi ale każdy pzoamykany w swoim pokoju ale gadlai między sobą więc nawet nie było za bardzo do kogo gęby otworzyć. Trochę pogadałem z właścicielką i pracownikiem ale też byli raczej oni zajęci sobą. Także to chyba drugi wieczór gdzie nie wpadłem w jakąś ciekawą rozmowę z kimś.
Jeśli chodzi o standard schroniska to całkiem spoko, dostałem pokój tylko dla siebie bo mało gosic co też jest na plus.

Dziś ruszam dalej, prawdopodobnie uda mi się wejść już w bezkres Beskidu Niskiego, zobaczymy co tam ciekawego mnie spotka.

#podroze #podrozujzwykopem #gory #gsb
b.....a 2022-07-22 08:22:39 +3
@szaman136: Chylę czoła za wędrówkę w ten upał, ale niemiłosiernie kłuje mnie w oczy przekręcanie nazw schronisk. Patrz, gdzie śpisz! ;-) Przehyba! Schronisko Cyrla!
Baw się dobrze w Niskim, uwielbiam te tereny ( ͡° ͜ʖ ͡°)
Carmina_burana 2022-07-22 08:41:25 +4
@szaman136: nie wiem czy byłeś w b.niskim, ale ja ostatnio byłem i miałem problem ze zrobieniem zakupów. O ile woda pitna jest w każdym kranie to od Hanczowej do Kątów nie było żadnego sklepu. Ponoć raz na tydzień przyjeżdża tam samochód, który jest sklepem. Nie wiedzialem, że są jeszcze takie miejsca w Polsce. Fakt faktem byłem poza sezonem, ale jak robisz 40km dziennie to warto sobie przemyśleć sprawę jedzenia. Oczywiście b. Niski bardzo dziki i przyjemny. Polecam

A i jeszcze jedno. Bacówka pod Bartnem, pracuje tam taki stary dziad, który pracuje jak chce. Byliśmy tam o 13 to było jeszcze zamknięte, a na necie dużo informacji, że często nie udziela noclegów, jest niemiły itp. Trzymaj się tam w tym Bartnem Miras.
pokaż komentarze (5)
szaman136 2022-07-21 07:46:32 +24
Hej miraski, wczoraj zakończyłem kolejny dzień zmagań z #gsb udało mi się przejść Gorce i wejść na Beskid sądecki. Dziś atak na Radziejową i dalej w świat ( ͡º ͜ʖ͡º)

Wczoraj na schronisku zjadłem lekkie śniadanie, pogadałem że współtowarzyszami z pokoju (para i ziomek którzy też robią GSB tylko w drugim kierunku) ogarnąłem się i po pożegnaniu, chwilę przed 8 ruszyłem w dalszą trasę.

Pierwszym celem było pole namiotowe PTTK na Lubaniu, swoją drogą genialna inicjatywa- za 12 zł macie namiot, w którym można spać w bardzo fajnym miejscu, takich punktów jest kilka (po wyprawie rzucę zdjęcia z książeczki PTTK z tymi polami namiotowymi). Trasa na Lubań jest pełna zejść i podejść, mimo że jest niżej niż Turbacz to trochę się trzeba powspinac. Najgorszy odcinek jest przy samej górze, gdzie nie dość że podejście jest dość strome, to jeszcze jest masa luźnych kamieni, które uciekają z pod nóg. Na szczycie czeka na nas wysoka wieża widokowa z której jest naprawdę piękny widok na okolicę oraz rzeczone pole namiotowe. Na polu poznałem opiekunów, którzy wskazali mi miejsce źródła wody do picia, po zapełnieniu butelki i gadce z chłopakami ruszyłem dalej. Dodam że doszedłem tam przed 13.

Trasa do Krościenka to głównie schodzenie w dół, co też może być męczące, szczególnie gdy jest stromo. Ogólnie różnica poziomów między Lubaniem a Krościenkiem to prawie 800 metrów. Droga na szczęście w dużej większości biegła przez las więc mniej odczuwało się upaly jakie w tym tygodniu mamy. Dopiero pod samą wsią zaczyna się iść asfaltem i jest trochę mniej komfortowo. Miasteczko czy raczej wies jest atrakcją turystyczną ale na szczęście nie aż w tak dużym stopniu jak położona wyżej Szczawnica, do tego miejsca też płynie część spływów Dunajcem i trochę turystów się kręci. W Krościenku zrobiłem sobie też zakupy i drobną przerwę obiadową (2 banany, 2 bułki i zsiadłe mleko z Krasnystawu) po czym ruszyłem dalej w góry na spotkanie z Beskidem Sądeckim w stronę schroniska na Pohybie. A i jeszcze mogłem zbić pionę z moim starym przyjacielem Dunajcem, którym splywalem dwa lata temu (między innymi miałem akcje ratunkową w Starym Sączu jak mi kajak wpadł w mega bystrze).

Podjęcie na szczyty Beskidu Sądeckiego przy takich upałach jest mega ciężkie a że już była prawie 17 to i zmęczenie dawało o sobie znać. Mimo to powoli parłem do przodu, zachwycając się widoczkami doliny Dunajca. Podejscia w niektórych miejscach dość wymagające ale do przejścia myślę że dla każdego. W drodze do schroniska były też dwa zejścia po czym znów podejścia, co zawsze trochę mnie frustruje bo nie po to wchodzę żeby zaraz schodzić a potem znów wchodzić ( ͡º ͜ʖ͡º). Do schroniska doszedłem około 19, okazało się że bar czynny jest od 9 do 18 więc się spóźniłem na jedzonko, mimo to miła Pani odgrażała mi pierogi i dała piwka więc to na plus. Pokój też dostałem fajny z widokiem na Tatry. Za pokój jedyne 50 zł więc całkiem fajnie.

Dziś celem mym będzie dojście w okolice hali Łabowskiej i oczywiście zdobycie Radziejowej.

#gory #podroze #podrozujzwykopem
pronter 2022-07-21 12:53:38 +1
@szaman136: schroniska mają ot tak wolne pokoje w wakacje? :o
szaman136 2022-07-21 13:03:45 +1
@pronter w tygodniu bez problemu
szaman136 2022-07-20 07:10:48 nsfw +55
#dziendobry miraski, pozdro z Turbacza. Piękny widok na Tatry tu jest. #gsb #gory #podroze #podrozujzwykopem

Dziś szybkie podsumowanie mojej dotychczasowej wyprawy. Jak wiecie że wcześniejszych wpisów zacząłem marsz głównym szlakiem beskidzkim w piątek po południu, dziś jest środa w tej chwili jestem w schronisku na Turbaczu. Plany miałem bardziej ambitne i chciałem iść co najmniej 40 km dziennie ale życie zweryfikowało że nie ma co być aż tak pewnym swego ( ͡º ͜ʖ͡º)

Pierwszy dzień: start o 16, udało zrobić się około 16 km z Ustronia do schroniska na Szoszowie. Trasa tu jest bardzo ciekawa ale też mega turystyczna. Najtrudniejsze dla mnie było wejście na Czartorię, które jest dość strome. Na miejscu w schronisku poznałem parę która szła w tym samym kierunku oraz Pana nauczyciela który również szedł w kierunku Wolosatego. Zrobiłem z nimi piwko wieczorem i rano zjadłem śniadanie, po czym ruszyłem dalej.

Ps. Na Szoszowie polecam brać śniadania, są za 25 zł ale mamy szwedzki stół jak w hotelu i można się porządnie najeść i wsiąść kanapki na wynos


Dzień 2: tu trasa bardzo ciekawa, ogląda się piękno Beskidu Śląskiego. Wejście na Baranią Górę nie było jakoś bardzo wymagające. Po drodze minąłem kilka schroniska. Ta część trasy jest całkiem spoko jeśli chodzi o schroniska, jest ich kilka po drodze. Dalej przy schodzeniu z Baraniej idziemy do Węgierskiej Górki i Żabnica gdzie też jest sporo sklepów. Tam uzupełniłem zapasy o jakieś bułki, kiełbaski i piwko. Nocleg zrobiłem za żabnica w prywatnej kwaterze ale podchodzącej pod schronisko - Abrahamowka. Polecam z całego serca, mega mili właściciele. W kwaterze ejst bar więc można zjeść i wypić. Jako że to był sobotni wieczór to pozlwoliem sobie na kilka piwek, w barze był też lokale i właściciele więc można było ciekawie porozmawiać a w dodatku postawili mi p--o ( ͡º ͜ʖ͡º)

Dzien 3 Z rana na śniadanie jajecznica od właścicielki (w sumie zostawiłem tam 100 zł, za nocleg, kwasnice,. Chyba że 3/4 piwa w tym jedno na koszt baru i śniadanie). Jajecznica prima sort, bardzo dobra i dla energii przed dalszym marszem. Około 10 wszedłem na schronisko w Rysiance ( węgierska górka to była dolina i od tamtego miejsca szedłem się ciągle w górę). Tu ktoś rozpalił ognisko więc się przyłączyłem i usmazylem moje 3 kiełbaski z dnia wczorajszego, co było mega błędem bo nie trzymałem ich przez noc lodówce i po kilku godzinach złapało mnie zatrucie pokarmowe. Wcześniej jednak ruszyłem dalej w stronę hali Mizowiej i Pilzna. Warto dodać że na rysiankach mega dużo turystów przychodzi ze swoimi namiotami i tam śpi. Wyglądało to jak wielkie pole namiotowe. Po dojściu do schroniska na hali Mizowiej i krótkim odpoczynku wdrapałem się na Pilzno o ogarnąłem że czerwony szlak je omija.... Na szczęście niebieskim szlakiem z Pilzna dało się wrócić na szlak czerwony w dalszej części bez cofania się. Zejście z Pilzna dość strome ale szkód od całkiem spoko. Dodatkowo w tym rejonie rozniez dużo turystów. Po drodze spotkałem kilka osób z GSB które szły w przeciwnym kierunku, miło zawsze jest z kimś pogadać na wspólny temat. Dodatkowo po drodze też spotkałem jednego kolegę turystę z którym razem przeszliśmy około 1 h w tym samym kierunku, również gadając o różnych rzeczach, takie same tempo więc można to wykorzystać ( ͡º ͜ʖ͡º). Niestety przed Jaworzyną musiałem się z nim rozstać że względu na problemy gastryczne po kiełbaskach. Najpierw biegunka, potem wymioty, udało mi się doczlapac do studenckiego pola namiotowego w Głuchczkach, gdzie tamtejsi opiekunowie, mega pozytywne osoby poratowali mnie herbatą, toaletą i zweglonym chlebem. Mimo prób wyruszenia dalej, nie miałem na to siły i zostałem na polu namiotowym. Co prawda nie mam ze sobą namiotu ale na polu jest kilka dużych wojskowych namiotów w których można spać, dodatkowo można pobrać dodatkowe śpiwory, które przydają się bo w nocy robi się naprawdę zimno. Na polu oprócz pary opiekunów poznałem turystę z Śląska, który dał mi część swoich zapasów ( w tym elektrolity) gdyż kończył już wyprawę (turystyczne chodzenie). Wieczorem mi się poprawiło i trochę z nimi posiedziałem po czym poszedłem spać.

Ogólnie jest to mega fajne miejsce, nocleg kosztuje jedynie 12 zł, jest prowizoryczny prysznic (ciepła woda tylko w dzień jak się nagrzeje), kibelki (sławojki) i kuchnia. Z tego co mówił kolega turysta, czasem są tu fajne imprezy jak jakas większa ekipa się zabierze.

Dzień 4: Rano pobudka, lekkie śniadanie na zmęczony organizm i w dalszą drogę. Pożegnałem się że wszystkimi i ruszyłem w kierunku z schroniska w Markowych szczawinach oraz Babiej Górze - która jest najwyższym szczytem GSB. W schronisku w szczawinach porządny obiad a potem wspinaczka na górę. Udało się dość szybko wejść, choć wejście jest dość wymagające. Jednak widok jak się roztacza z tego miejsca jest wręcz fenomenalny. Zostałem tam około 30 minut odpoczywając i czilatujac by wypoczętym ruszyć w dalszą drogę. Z Babiej w kierunku schroniska na hali Krupowej. Zejście od drugiej strony wydawało się dłuższe niż to na które ja wchodziłem, na dole spotkałem kolejnego kolegę z GSB, który również szedł w kierunku Ustronia, po zejściu do drogi znów zaczęła się wspinaczka w strone hali Krupowej. Jest to dość wymagające etap trasy, a co gorsza mi w połowie skończyła się woda. Do hali doszłem okół 17, po drodze zaczepił mnie baca i poczęstował piwkiem oraz mlekiem owczym. Z chęcią skorzystałem, trochę z nim pogadałem i poszłam na schronisko po pieczątkę i odkupiłem mu piwko a sobie kupielm drugie xD. Okół 18 postanowiłem ruszyć dalej by dotrzeć jeszcze tego dnia do Jordanowa, po drodze znowu spotkałem gsb-owicza, dziewczynę która szła w stronę Wolosatego, trochę się mnie chyba przestraszyła bo spotkaliśmy się wieczorem w lesie a ja dość szybko szedłem jak bym ją gonił xD. Ale pogadaliśmy i ruszyłem dalej. Do miejscowości Bystra doszedłem około 20 i zacząłem szukać noclegu ale niestety nic nie było więc musiałem iść aż do Jordanowa, bo tam były pokoje w galerii (dość drogo bo 130 zł). Także udlao się tam dojsc dopiero po 21. Tam się mocno ogarnąłem i korzystając z pralki zrobiłem pranie.
Dzień 5. Po szybkim śniadaniu i ogarnięciu się wyruszyłem w stronę Rabki, szło się średnio dobrze bo dnia wczorajszego zrobiłem dość duży dystans, trasa szła raz przez drogi raz przez las. Z każdą godziną było coraz goręcej i przy dojściu do Rabki, byłem dość zmęczony. I ty znów popełniłem błąd bo kupielm sobie dużego loda włoskiego i popiłem jakimś gazowanym piciem co znów skutkowało byłem brzucha przez resztę dnia. W Rabce trochę odpoczęłam i zaczlaasm wspinaczkę ku Maciejowej ale bol brzucha doskwierał coraz bardziej. Widocznie by coraz lepsze ( w porównaniu do trasy bystra-rabka gdzie jest głównie asfalt i chodzenie przez wiochy), ale w Maciejowej musiałem zrobić pierwszy pit stop na około 2 h bo nie mogłem iść że względu na ból brzucha. Około 15 ruszyłem dalej, wlokac się straszliwie i co jakiś czas chodząc w krzaki w wiadomym celu. Natura piękna w tym rejonie i znów pokazał się widoczek na Tatry, nawet lepszy niż na Babiej i okolicach, ale cóż z tego jak ja cierpiałem. Ostatecznie przed 19 udało się dojść do Turbacza i że względu na problemy żołądkowe postanowiłsm zostać tu na noc. Spotkałem tu przy okazji kolejną grupę wędrowców długodystansowych ktrorzy szło na Ustroń (para i samotny pan). Pogadaliśmy trochę, powyminialismy doświadczeniami, Pan poratowal mnie węglem aktywnym i poszedłem spać.

Cena na schronisko na Turbaczu to 70 zł, dość wysoka w porównaniu do wcześniejszych schronisk, jedzenid też dość drogie ale standard naprawdę spoko a widoki oszałamiają
T.....y 2022-07-20 07:53:37 +11
@szaman136:
D---------m się, ale...

wsiąść kanapki
i.....a 2022-07-20 08:37:11 +5
@szaman136: Mam wrażenie, że Ty tam więcej w krzakach srałeś niż chodziłeś :D

Ale traska i wyprawa ładna. Dawaj znać, co dalej i zadbaj, kurde, o żołądek.

W ogóle to jak oceniasz swoją kondycję?
pokaż komentarze (7)
szaman136 2022-07-19 10:41:26 +15
Elo miraski, kolejny dzień na #gsb leci, dziś gorąco aż się w cieniu pod drzewem chce się siedzieć zmaist isc( ͡º ͜ʖ͡º)

Dziś start z #jordanow a kierunek Turbacz. Z fartem miraski #gory #podrozujzwykopem #podroze
szaman136 2022-07-19 14:56:05 +3
@pronter 1. Dokładnie, a o zagadanie bardzo łatwo bo na szlaku sami wspaniali ludzie ( ͡º ͜ʖ͡º)
3. Wydaje mi się że nie ma co za dużo jedzenia brać, co i rusz są jakieś punkty spożywcze, nie warto wiele ubrań bo jak się śpi po schroniskach to można prać i szybko dość schnie przy tej pogodzie
4. Tak, choć często staram się przewidzieć gdzie dojdę i dojść np do schroniska
5. Tak, znacząco ułatwiają marsz i stabilizację, szczególnie z plecakiem na plecach
pronter 2022-07-19 15:10:55 +1
@szaman136: super!
pokaż komentarze (1)
szaman136 2022-07-18 12:37:32 +74
Miraski pocie ze mną kompot, #babiagora zdobyta, najwyższy szczyt na #gsb jeszcze tylko 400 km do przejścia i fajrant ( ͡º ͜ʖ͡º)

W oddali widać #tatry

#gory #podrozujzwykopem #podroze
pronter 2022-07-18 14:01:02 +11
@szaman136: trzeci dzień zmagań i Babia Góra? relacjonuj na bieżąco, chętnie poczytam o której wstajesz, gdzie nocujesz, co jesz, jak stupki
piesnababy 2022-07-18 15:24:43 +7
@pronter
@Niebadzlosiem
@szaman136 ja przeszedłem w czerwcu w 16 dni, może napisze podsumowanie to was zawołam
pokaż komentarze (22)
Shocore 2022-07-11 01:56:48 +0
Mirki, chce zrobić główny szlak beskidzki i potrzebuje jakiegoś zegarka, który zapisze mi trasę na strave, bo telefonem tego nie ogarnę. Co polecie, może być używka, za nieduże pieniądze, bo jeszcze muszę kupić śpiwór.
#gory #gsb #garmin #smartwatch
pilot1123 2022-07-11 02:02:35 +7
@Shocore: cały czas czerwonym ( ͡° ͜ʖ ͡°)
PaaD 2022-07-11 08:23:25 +2
@ramirezvaca: Odpowiem za OPa, bo sam odbijałem się od podobnych problemów. Telefon jest słabym narzędziem do rejestracji trasy. Po pierwsze telefon ma słabszy zasięg niż zegarek, bo na trasie siedzi w kieszeni albo plecaku, więc w zalesionym terenie po prostu może nie dać rady zarejestrować niczego sensownego (czasem będzie to tylko wejście do lasu i wyjście z niego). Zegarki często obsługują kilka systemów: GPS, Glonass, Galileo, Beidou itp, co również bardzo poprawia dokładność. No i koniec końców aplikacje do rejestracji aktywności za bardzo nie szczypią się z baterią telefonu, a IMHO telefon w górach powinien być przede wszystkim sprawny jako telefon (ze względów bezpieczeństwa).

@Shocore: Przedmówcy chyba nie załapali że chodzi o rejestrację a nie nawigację. Ja chodzę z Garminem 735xt, zegarek już się trochę zestarzał (np. nie ma ekranu dotykowego, nie map oprócz opcji słabego pokazania przebytej aktualnie trasy itp), ale do rejestracji wędrówek sprawdza się wystarczająco dobrze. Z minusów: przy dłuższych wędrówkach muszę podładować go na trasie po około 8h (można by to przedłużyć rezygnując z dokładności i w trybie dla ultra biegaczy działałby dłużej i mniej dokładnie, ale osobiście wolę dokładność), no wielki ból całej serii Forerunner: nie ma aktywności "chodzenie" (można obejść edytując potem z poziomu aplikacji lub strony, albo instalując na zegarku aplikację IQ: Any Activity ale pod względem wygody to tylko proteza co mógłby garmin dać w standardzie), na szczęście jest tryb "wędrówka" (hike). Acha, no i wysokość bierze nie jestem pewien skąd, bo niby z ciśnienia (Fenixy mają to bardziej rozbudowane), ale np. wejścia na wieże widokową +30m zdaje się nie zauważać.
pokaż komentarze (15)
Kaczy90 2021-09-20 13:26:06 +63
Po 7 latach od przejścia, w końcu zebrałem się żeby wysłać książeczkę PTTK do weryfikacji i zakupić odznakę.

#gory #pttk #glownyszlakbeskidzki #gsb #beskidy
DerMirker 2021-09-20 14:01:30 +5
@Kaczy90: diamentowa, winszuję
Kaczy90 2021-09-20 17:39:34 +9
@blogger: Trzeba przejść cały Główny Szlak Beskidzki (ok. 500 km), podczas jednego przejścia w czasie nie dłuższym niż 21 dni - to są wymagania na diamentową odznakę, są jeszcze odznaki brązowe, srebrne i złote za przejście fragmentów szlaku
pokaż komentarze (14)
piesnababy 2021-07-05 11:01:54 +0
Mirki szukam dobrych, lekkich butów górskich bez goretexa. Potrzebuję ich na lato do przechodzenia długodystanowych szlaków (ponad 250 km) w niskich górach. Zastanawiam się pomiędzy typowymi podejściówkami a jakimiś dobrymi butami do biegania. Jakieś propozycje/porady?

#trekking #gory #buty #gsb #beskidy
maly1234 2021-07-05 11:08:16 +1
@piesnababy: Coś szerokiego z grubą podeszwą - może La Sportiva Akasha?
Albo Hoka One One, modele w teren.
Hellvis 2021-07-05 11:08:32 +3
@piesnababy: Podejściówki sobie odpuść, bo to raczej techniczne buty na krótkie dystanse w wysokich górach, czyli przeciwieństwo tego czego szukasz. Buty do biegów trailowych będą o wiele lepszym wyborem.
pokaż komentarze (6)
a.....p 2021-05-10 16:12:15 +2
Mirki jaki śpiwór do spania wiosną latem i jesienią polecacie?
#podrozujzwykopem #podrozujzwykopem #gory #gsb #rower
Schwarzenigger 2021-05-10 16:45:21 +2
@zdjeciegipsu: Że co proszę? Komfort -15? Tylko syntetyk? O czym ty w ogóle piszesz? XD

@ajsp: Cumulus x-lite 200, jeśli zależy ci na wadze/objętości. Jak nie, to lite line 300 powinien wystarczyć.
Schwarzenigger 2021-05-10 17:55:22 +2
@zdjeciegipsu: wśród tagów jest również #gsb. Rower czy nie rower, dwukilowy śpiwór zajmujący połowę plecaka jest średnią opcją na jakimkolwiek szlaku.
Kwestię zamoczenia rozwiąże odpowiednie zabezpieczenie bagażu, puch hydrofobowy też może zmniejszyć wpływ wilgoci. Reszta to dobór właściwej temperatury, mając na uwadze, że zawsze można docieplić się odpowiednią bielizną i butelką z gorącą wodą.
pokaż komentarze (4)
ramirezvaca 2021-04-16 15:37:34 +0
Mirasy i Mirabelki poszukuje przewodnika Główny Szlak Beskidzki napisany przez panią Agatę Hanula, może ktoś z Was ma na zbyciu ?

#gsb #gory #szlaki #podroze #przewodniki #ksiazki
M.....l 2021-04-16 21:00:54 +2
@ramirezvaca:

@JPRW: dzięki za info ale z doświadczenia wiem, że Polsce 26 kwiecień to 17 maj, a ruszamy 29 kwietnia, wersję pana Leszka Piekło mam, ale ona od Wołosatego, my ruszamy od Ustronia.
@ramirezvaca:

To możesz czytać od końca( ͡° ͜ʖ ͡°)
Musisz chyba do wydawnictwa napisać, bo w obiegu tego raczej nie znajdziesz.

Jest szansa że się spotkamy na wykopkawę gdzieś w Beskidzie Niskim, ja koło 5-7 maja wychodzę z Wołosatego.
M.....l 2021-04-16 21:09:20 +2
@ramirezvaca: wrzucaj jakieś relacje na mirko od czasu do czasu żebym nie zapomniał( ͡° ͜ʖ ͡°)
pokaż komentarze (7)
DerMirker 2020-11-29 11:12:20 +104
Pijcie ze mną kompot, mireczki! Po ośmiu latach Główny Szlak Beskidzki ukończony #gory #pttk #glownyszlakbeskidzki #gsb #beskidy
JPRW 2020-11-29 11:19:09 +18
@DerMirker: Przyjmijmy, że GSB ma okrągłe 500 km, rok 365 dni, no to będzie jakiś 170 metrów dziennie ( ͡° ͜ʖ ͡°) Można powiedzieć, że nacieszyłeś się szlakiem, nie tak jak te łebki co pędzą i go robią biegiem w 4 doby ( ͡º ͜ʖ͡º)
piesnababy 2020-11-29 13:15:21 +3
@DerMirker a faktycznie, nie 1 rok tylko 8 lat. To jednak ja p-------m XD

W sumie szanuję za determinację do śledzenia tych wycieczek i spisywania w książeczkach. Natomiast ze sportowego punktu widzenia to żaden wyczyn ¯\(ツ)/¯
pokaż komentarze (24)
LudzieMnieWkurzaja 2020-09-16 20:36:45 +1654
Czołem górskie świry!
Udało mi się przejść Główny Szlak Beskidzki w niecałe 15 dni! Żeby dostać odznakę wystarczy 21. Gdybyście nie wiedzieli, szlak prowadzi przez główne granie Beskidów w Polsce od wschodu na zachód. Zaczęłam w Bieszczadach w Wołosatym, a skończyłam w Ustroniu na Śląsku. Jestem cebulakiem więc spałam głównie pod namiotem oprócz kilku dni kiedy lało i bałam się że przemoknę.
Z chęcią posłużę radą, można zadawać pytania ( ͡° ͜ʖ ͡°)
A nawet jak nie zapytacie, to sama będę pisać na Mirko, bo trochę przygód mnie spotkało

500km za mną, ponad 30 km dziennie, 30000 kcal spalone, suma podejść 21 158 metrów, zwierzęta: rzadkie okazy ptaków, tropy żubrów i niedźwiedzi
#gsb #gory #beskidy #pttk #wakacje #przyroda #ama #logikarozowychpaskow #cebuladeals #poradnik #fotografia #bieszczady #glownyszlakbeskidzki #chwalesie i trochę #gorzkiezale bo umierałam na trasie xd #atencyjnyrozowypasek
LudzieMnieWkurzaja 2020-09-16 21:20:06 +120
@bigger: owieczki w gorcach
LudzieMnieWkurzaja 2020-09-16 21:22:28 +92
@bigger: beskid niski
pokaż komentarze (275)
Ragnarokk 2018-04-03 15:04:28 +7
Mój stary jest fanatykiem tworzenia albumów i kronik. Całe mieszkanie z------e zdjęciami, wycinkami z gazet, czasopismami i notatkami. Cóż, zawsze to lubił, a teraz na emeryturze musi coś robić, by sobie czas zająć. Ja sam najwyraźniej też mam trochę takich genów, bo choć tematyka o której on robi kroniki mnie totalnie nie interesuje, to zapragnąłem stworzyć coś podobnego. Tylko w temacie, który mnie interesował, czyli #gory.
Jak byłem małym gówniakiem zafascynowała mnie mała książeczka Zbigniewa Garbaczewskiego o Głównym Szlaku Sudeckim. Będąc z Wrocławia i mając rodzinę w Sudetach sporo z tego szlaków zeszłem, choć nigdy nie w całości. Później po wyjeździe do stolicy wreszcie zainteresowałem się pozostałymi górami i poznałem też wówczas Główny Szlak Beskidzki. Będąc już starym i poważnym człowiekiem (a do tego nawet czasem bordo), to śledziłem głównie palcem po mapie z niedoboru urlopu, ale i tak wsiąkłem nieco. Wybrałem się potem dwukrotnie na kilka dni i bardzo podobała mi się ta trasa. Któregoś dnia zacząłem zbierać informacje o trasie - noclegi, szczyty, kilometry, relacje i filmy innych osób - takie pierdoły. A później wymyśliłem, że może fajnie by zebrać to wszystko do kupy, aby ludzie którzy albo planują iść na trasę, albo tak jak ja lubią czytać o takich wyprawach mieli wszystko w jednym miejscu. Później trochę tak się ślimaczyło, ale powoli rozwijałem stronę, aż w końcu przyszedł czas by wybrać domenę i puścić stronę w świat, co też niniejszym czynię:

Url: https://szlakbeskidzki.pl/
FB: https://www.facebook.com/szlakbeskidzkipl/

Strona celowo jest w zasadzie pozbawiona szaty graficznej, ma być prosta w obsłudze, wygodna i użyteczna. Oczywiście chętnie usłyszę jakieś konstruktywne uwagi, choć nie oznacza to, że się do nich zastosuję, gdyż albo nie będę chciał, albo nie będę mógł przez założenia technologiczne :)

Na stronie/fanpage'u raczej nie będzie dużo własnych treści, tak jak jest na stronie wktoregory naszego wykopowego kolegi @Permanent-Travel, zdecydowana większość treści to będzie zrepostowana treść innych autorów. Taki też celowy zabieg, to ma być bardziej kronika szlaku, niż moja prywatna o nim strona.

Dodam jeszcze tagi #beskidy #gsb i wołam też kolegę @byczys którego zdjęcie zrobione podczas przejazdu MRDP także jest w galerii :)

Jeśli macie jakieś zdjęcia/relacje którymi chcielbyście się podzielić by się znalazły na stronie, zapraszam na PW :)
P.....l 2018-04-03 16:19:40 +1
@Ragnarokk: Bardzo dobra inicjatywa, której pozorna ascetyczność rekompensowana jest bogactwem informacji oraz galerii zdjęć ukrytych w linkach. Pozdrawiam i życzę powodzenia w rozwijaniu projektu!
AgresywnyKaloryfer 2018-04-03 17:02:19 +1
@Ragnarokk: Bardzo dobrze zrobiona strona, diament w morzu nowomodnych internetowych wymiocin.
pokaż komentarze (3)
DerMirker 2017-09-14 09:25:12 +9
Hej górskie mirki, w poniedziałek 18.09.2017 wyruszam z Krakowa przejść fragment Głównego Szlaku Beskidzkiego z Iwonicza Zdroju do Krynicy Zdrój. Odcinek ma około 100 km, chciałbym go przejść w cztery dni. Noclegi pod namiotem. Zachęcam do wspólnej wędrówki. #gory #beskidy #krakow #gsb #pttk
Jestem_tu_nowy 2017-09-14 14:49:50 +1
@DerMirker: j--------i, powodzenia ( ͡º ͜ʖ͡º)
Przyczajona_Dzika_Swinia 2017-09-14 19:18:31 +1
@DerMirker: Pochwalę się, że ja w tym roku przeszedłem cały.
Tak się składa, że dziś odebrałem diamentową odznakę.
pokaż komentarze (4)
P.....l 2017-06-02 09:06:01 +445
Mirabelki i Mireczki,

pragnę zorganizować dla Was małe #rozdajo, czy jak kto woli - #konkurs!

Wybieracie się może na wyjazd w #bieszczady albo #beskidniski? W takim razie mam dla Was dwie świeżutkie mapy tych pasm górskich!

Wyjazd w te strony może być świetnym wstępem do przejścia całego Głównego Szlaku Beskidzkiego - najdłuższego polskiego szlaku. Przy okazji zachęcam do zapoznania się z wpisem dotyczącym przewodnika po Głównym Szlaku Beskidzkim (widoczny na zdjęciu po środku).

Jak natomiast wziąć udział w konkursie o mapy? Wystarczy zaplusować ten wpis a ja po godzinie 20:00 wylosuję przez mirkorandom 2 osoby, do których wyślę pocztą nagrody. Pierwsza z nich otrzyma mapę Beskidu Niskiego a druga Bieszczadów.

Życzę powodzenia!

#permanenttravel #gory #mapy #beskidy #gsb #podroze #podrozujzwykopem
P.....l 2017-06-02 09:15:08 +11
P.....l 2017-06-02 09:54:41 +10
@cult_of_luna: Uwierz mi, że Beskid Niski należy zaliczyć do "must see" ;)
pokaż komentarze (46)
tor_Arka 2016-09-29 11:53:43 +16
Plan trzeba było zweryfikować, więc za bardzo nie ma się czym chwalić ale 150 km za mną. Zajęło to tydzień i juz dawno się skończyło. Jeszcze w tym roku wracam na #gsb !
Polecam ten styl życia
Specjalne pozdrowienia dla @faramka, bo obiecałem dedykację
#gory #gsbarki #azylboners #strumyk
pilot1123 2016-09-29 13:17:42 +1
150 km za mną

@akg_:
akg_ 2016-09-30 00:10:08 +1
@tor_Arka: No to powodzenia! Też kiedyś szedłem tą trasą. Jakby co to we wsi "Chyrowa" są świetne pierogi u Pani w Centrum Sportowym, trzeba tam zapukać. Polecam!
pokaż komentarze (6)