Dlaczego Konfederacji spadło? Co dalej?
Abstrahując od opinii na temat samej Konfederacji, oglądamy dzisiaj dość spektakularny spadek i warto byłoby powiedzieć parę słów na temat jego przyczyn.
Konfa dotychczas kręciła kosmiczny jak na siebie wynik, ku przerażeniu mainstreamu zarówno pisowskiego, jak i opozycyjnego - jako powód komentatorzy najczęściej podawali zgarnięcie elektoratu buntu (Konfederacja stala się, jak takie zjawisko nazywa dr Jarosław Flis, Tymczasowym Ugrupowaniem Protestu, tak jak wcześniej Kukiz czy Palikot), ale też przedstawienie się jako technokraci od gospodarki w środowisku licytacji na rozdawnictwo oraz błyskotliwe użycie TikToka jako medium do zdobywania zasięgów. Jednocześnie udało się im utrzymać radykalna bazę poprzez rozmywanie kwestii spornych.
No i w tych powodach sukcesu osobiście doszukiwał bym się powodów obecnego spadku.
Marek Migalski w Polityce przyrównał Konfederację do sportowca, który życiowa formę łapie na kilka miesięcy przed zawodami i rzeczywiście tak trochę jest.
1. Konfa jako TUP - w przeciwieństwie do Kukiza, Konfederacja nie jest nowa na scenie politycznej. Pomimo, że wydaje się wnosić świeżość, ostatnie działania wysyłały sprzeczne sygnały - o ile można zrozumieć przejęcie Tyszki, to trudniej zracjonalizować wywracanie stolika i wciąganie na listy Siarkowskiej. Poza tym rodziny polityków na wysokich miejscach, kompletni odklejency od Brauna, to wszystko łatwo rzuca się w oczy i nie przysparza sympatii wyborców. Zdaje sobie sprawę, że Konfa za bardzo nie ma wyboru, bo listy trzeba kimś wypełnić, a wszyscy spodziewają się prób wykradania posłów po wyborach, wiec rodzina to solidny pomysł na zapewnienie lojalności, ale zwykły wyborca dostaje obraz amoralnego familizmu, a nie wyrachowanej strategii...
2. ...co prowadzi do kolejnego punktu, wizerunku Konfederatów jako znających się na gospodarce ekspertów i technokratów. Nie można jednocześnie być fachowcem od biznesu z ojcem-tancerzem na liście. Poza tym Mentzen walnął trochę kula w płot w tej słynnej debacie z Petru, nie przygotował sie i odsłonił slabizne. Można się zastanowić do jakiego stopnia Pszemek będzie w stanie to odkręcić, bo trzeba mu przyznać, że chłop umie się odpowiednio pokazać w telewizji, ale sam ma też trochę swoich problemów (wyciąganie kasy z fundacji, zamieszanie w aferę NCBiRu) i pytanie do jakiego stopnia będzie go można eksponować publicznie.
Nie sądzę, żeby Mentzen pojawił się jeszcze w jakiejś ekonomicznej debacie, ale pomnik doktora ekonomii został trochę zachwiany i moim zdaniem jest to dla Konfy spory minus.
3. TikTokowa polityka Mentzena - TikTok to mega wygodne medium dla polityka, który potrafi się na nim odnaleźć - komunikacja jednostronna, format na którym spędza się dużo czasu trawiąc krótkie materiały. No idealne miejsce, żeby rzucać korwinizmy - proste rozwiązania skomplikowanych problemów, które po prostu wydają się mieć sens. Problem w tym, że o ile szukanie poparcia politycznego można porównać do wędkowania w nikomu nieznanym jeziorze, to jezioro po prostu nie jest takie głębokie ani nie ma w nim aż tak dużo ryb. Konfa zgarnęła duża część młodych przez nowe media, Mentzen zdobył rozpoznawalność i wypromował swoje eventy polityczne jako po prostu dobra zabawę, zdobył na tym poparcie, którego część pewnie i utrzyma, ale dalszy rozwój tymi samymi kanałami może być trudny - po prostu z pustego to i Salomon nie naleje. Natomiast zmiana kanału na trafiający do innych grup nie jest taka łatwa, bo zazwyczaj wymaga konfrontacji, czy to z innym politykiem, czy choćby dziennikarzem, a postulaty Konfederacji można dość łatwo kontestowac. Poza tym są grupy społeczne które Konfa z góry ma spisane na straty, np. emeryci. Nie jest łatwo wejść do dużej polityki kiedy na starcie walczysz o max połowę tortu.
Jeśli chodzi o tych wyborców, do których Konfa już zdążyła zdobyć do tej pory, to laska młodego wyborcy na ostrym koniu jeździ i zainteresowanie go sobą na kilka tygodni jest o wiele łatwiejsze, niż na kilka miesięcy. Oczywiście część młodych "tiktokerow" może jeszcze wrócić do popierania Konfy, ale łatwiej jest utrzymać rybę która już haczyk połknęła i jest na lince, niż złapać ja ponownie po zerwaniu się, szczególnie w momencie kiedy w polu widzenia będą się pojawiać sygnały polityczne (a w zasadzie antykonfederackie) innych partii.
I tutaj przechodzimy do rzeczy ogólnych i bieżących.
Przede wszystkim, Końca ostatnio wydaje się niewiele robić? Wiadomo, wakacje i ostatnio przygotowania do trasy Mentzena z Bosakiem, ale nadal, moim zdaniem chłopaki dały o sobie zapomnieć. Oczywiście, trasa może coś tam zmienić, ale według mnie nie można ciągle robić tego samego, bo ludziom się to po prostu znudzi. Nie widzę wielkiej różnicy między obecnymi spotkaniami, a piwem z Mentzenem (no oprócz obecności Bosaka). Tłumy pewnie i tak będą, bo do zrobienia tłumu w dużym ośrodku wystarczyłoby spokojnie 5% bazy wyborczej Konfy, ale czy na dłuższą metę standup polityczny i powtarzanie frazesów mogą rozszerzyć, a nie tylko utwardzić, elektorat Konfy?
Druga sprawa, kasa. Konfa jest trochę biednym kuzynem tych wyborów, PiS i PO będą robić kampanię za 40 baniek każdy (PiS więcej ze względu na referendum), Konfy na to po prostu nie stać. Możemy się zastanawiać czy ze względu na dobór form przekazu (głównie internet) ma to dla Konfy aż takie znaczenie, ale moim zdaniem jeśli faktycznie wyciągnęli oni co się da z TikToka, to tradycyjna kampania będzie im potrzebna, a na nią potrzeba kasy.
Podsumowujac, uważam, że Konfa zdobyła popularność ze względu na bycie partia protestu, z wizerunkiem technokratów rozpromowanym przy użyciu nowych mediów. Obecne problemy wynikają z częściowego upadku tego wizerunku, braku nowych pomysłów na kampanię i po prostu znudzeniu części elektoratu, który ontologicznie po chwili traci zainteresowanie polityka.
Czy to koniec Konfederacji? Czy lewacy wszystkich krajów mają już otwierać szampany?
No nie. Moim zdaniem, Konfederacja po prostu sama trochę odpuściła. Przyznają, że chcą celować w przyspieszone wybory, wiec racjonalnym zachowaniem jest oszczedzanie kasy na kolejną kampanię, stąd brak nowości teraz. Po drugie, zbyt mocna wygrana wiąże się z wprowadzeniem posłów, których lojalność nie wynika z więzi małżeńskich, a ci skuszeni mogą zostać przez kolejna władze do zmiany barw partyjnych. Dlatego mocne 10% może dawać pozycję języczka u wagi i prowadzić do lepszego wyniku w przyszłym roku, gdzie 15% mogłoby się wiązać z ucieczka części posłów skuszonych perspektywa 4 lat w radzie nadzorczej narodowego championa.
Problemy z tym planem są trzy:
Pierwszy, wygrani wygrywają, przegrani przegrywają. O ile gra polityczna na stabilne, słabsze poparcie może mieć sens dla polityków, niekoniecznie będzie miała sens dla wyborców spoza bazy - Ci widząc Konfę oscylującą wokół 10% (a w szczególności spadającej na wynik jednocyfrowy) mogą stracić wiarę w wywracanie stolika i albo zmienić partie wyboru, albo się zdemobilizowany i olać wybory.
Drugi, do polityki idzie się po władzę. Jeśli Końca dostanie propozycje udziału w tworzeniu rządu, szeregowi posłowie mogą chcieć w to iść zamiast ryzykować wcześniejszymi wyborami, które dla nich są przecież dużym wydatkiem. Ja osobiście spodziewam się problemu z narodowcami, że to oni właśnie będą chcieli kawałek tortu tu i teraz - gościem od robienia polityki był Winnicki, Bosak może być twarzą kampanii i brylować na ekranach, ale to nie on jest specem od knucia, zakładam że Narodowcy mogą być rozgrywani.
Trzeci, zakładając, że udałoby się doprowadzić do wcześniejszych wyborów bez strat personalnych, czy wręcz rozłamu, niekoniecznie Konfa musi na takim rozwiązaniu zyskać. Polacy historycznie nie lubią politycznego pieniactwa, a Konfa może dużo stracić jeśli doprawić jej gębę hamulcowego tworzenia rządu.
Biorąc powyższe pod uwagę, Konfa jest obecnie w bardzo poetyckim miejscu. Niczym u Ayn Rand, Konfa staje naprzeciw establishmentowi który teraz będzie obierać ja na cel, rezultatem może być upadek bądź udowodnienie swojej wyjątkowości i swoich predyspozycji do udziału we władzy - jednocześnie moim zdaniem nie ma najłatwiejszej sytuacji, cierpi na problemy wewnętrzne i zewnętrzne, a droga naprzód nie jest prosta i równa, ale mają też największe pole do dalszych zmian poparcia w obie strony. Konfa stoi na rozdrożu i abstrahując od mojej opinii na ich temat, niezależnie od tego co zrobią, będzie to widowisko godne uwagi.
Starałem się pisać powyższy tekst w miarę obiektywnie, identyfikując istniejące oraz potencjalne problemy oraz próbując przewidzieć kierunek. Oczywiście jest to nadal tylko moja opinia i nie ukrywam, że fanem Konfy nie jestem, ale moim celem nie było walenie w nich bo hehe, spada, a raczej podzielenie się moimi przemyśleniami i zaproszenie do dyskusji, przede wszystkim Konfederatów.
#polityka #4konserwy #neuropa #konfederacja