Jestem na skraju załamania psychicznego.
Na co dzień pracuję w korporacji, gdzie jest mnóstwo roboty, wiadomo, że zdarzają się nadgodziny, ale praca jest bardzo angażująca wszystkie komórki nerwowe.
Zaocznie jestem na 5 roku magisterki, więc w sumie zaraz kończę, ale prawdopodobnie u-------ę wiele przedmiotów, bo moja głowa w ogóle nie odpoczywa.
Na w miarę prostym kolosie, który normalnie bym rozpykała napisałam takie głupoty, że aż wstyd. Wiem co napisałam, więc jak wpadnie trójka to się zaskoczę.
W najbliższym czasie czeka mnie z 5 egzaminów, w tym dwa cholernie ciężkie, a ja nie uczę się w ogóle.
Promotor mnie ciśnie, bo jest mega terminowy, więc jedynie co zrobiłam to wydukanie 10 strony pracy magisterskiej.
Całe studia kosztowały mnie dotąd prawie 10 tysięcy, więc rezygnacja z nich w takim momencie byłaby głupotą ostateczną.
Rozważam wzięcie dziekanki, ale wszyscy w ogół z rodziną na przodzie chyba by mnie zamordowali.
No i musiałabym poprawiać cały ten semestr, który w sumie się zaraz kończy, a ja już zapłaciłam za niego prawie 3 tysiące.
Myślałam, że zdam to co najprostrze i wezmę warunki z tego co trudniejsze, ale w sumie nie wiem ile mi wyjdzie ECTS.
Chciałabym skończyć te studia i mieć już naukę w dupie, ale to graniczy z cudem.
#studbaza #nauka #studia #korposwiat #gownowpis #depresja
jak ktoś przejdzie obok z w miarę nowym szajsungiem z włączoną opcją to odświeży lokalizację