#wykopaka #podziekowania #wykopjointclub #heheszkiWstęp: Chciałbym serdecznie podziękować użytkownikowi
@miehu za skompletowanie oraz wysłanie mi paczki
#wykopaka. Z ręką na sercu, mogę powiedzieć, że mogłeś konkurować pomysłowo-prezentowo jedynie z różową. Od momentu poznania twojego hobby- piwowarstwem wiedziałem że Mikołaj w tym roku będzie wyjątkowo hojny oraz dopasowany.
Oczekiwanie: Paczka wyczekiwana, miała dojść dzień wcześniej, ale wyczekiwanie dodawało miłego akcentu, więc czekałem przebierając nóżkami. Bezsenna noc i cyk, czekamy dalej. Tu sobota
@InPost odbiera i informuje, że paczki są dostarczane przez kurierów do późnego wieczora. Pozytywne zaskoczenie, paczki dochodzące w weekend to dla mnie nowość.
Odbiór: Godzina 19:50 paczka dostarczona do paczkomatu, 22:27 odbiór paczki. Pudłu duże, myśle „na bogato”. Patrzę dalej, a tam. Na środku. Pięknie wyeksponowany. Delikatnie podklejony taśmą. Paponauta z Misji Pappolo 2137. No, powiem wam, ze śmiechłem. Trochu ciężkie, myśle. Pewnie dużo alkoholu.
Lądowanie lotu 2137: Doniosłem do domu, otwieram. Odklejam Papaja od pokładu. Paponauto! Gratuluje! Wzorowo wykonane zadanie! Spojrzał na mnie już z salutując. A łza pociekła po jego żółtym policzku. Spoczął na miejscu przy kominku. Nieodrywając dłoni od czoła.
Opis artefaktów: Na pierwszy plan wyszły ciasteczka. Ciastka bardzo dobre, przekładane kremem z cytryny. Włoskie? Coś innego, chociaż same ciastka przypominały mi nasze polskie biszkopty. Różniły się jedynie kolorem, na ten nam dobrze znany. Przedzierając się dalej, znalazłem buteleczkę o pięknej ornamętyce. A na jej etykiecie piękne okręty hiszpańskiej armady i napis, James Cook. Oj Kubuś, Kubuś. Długo nie postoisz. Lubię rozbierać takie kształtne buteleczki jak ty. Rum, nic nie powiedział. Rum nie mówi. Wyciągam dalej. Kopalnioki i szkloki. I zaskoczenie. Smak anyżu jest mi znanny. Tak, rabarbarowych cuksów jeszcze nie jadłem. I posmakowały, cechując się połączenie słodyczy i kwasku. Dosłownie rabarbar. Został ostatni dla Papponauty chociaż dla niego chyba lepszy ten czarny. Dalej jest Żur i hop do lodówki. Zjem, zjem, ale nie teraz bo teraz jestem podekscytowany. Musztarda śląska. Odkręciłem. Po rancie poleciał palec grzebalec. Jest bardzo delikatna. Nie ma tego ostrego posmaku do którego jestem przyzwyczajony. Dobra, bardziej słodka taka w smaku miodowa. Czekolady. Jestem maniakiem cukrowym, staram się nie jeść słodyczy, bo kiedy mam do nich dostęp nie znam umiaru…400g żelek, jasne na raz. Duża czekolada? No k---a raczej. Chipsy? Mordo otwieraj. I tu było podobnie. Jedna o smaku słonego karmelu druga jakaś taka też podobna świąteczna. Czekolada Shogotten. Niepotrzebnie dzielą ja na kostki. Łatwiej się ją jak jest w całości. Można ją gryźć jak batonika wtedy. Ale czekoladki bardzo dobre. I teraz przechodzimy do konkretów. Czytadło Dukaja. W ilości całej trylogii lodu. Pięknie owite folią. Będzie czytane, Pappolo też chce. Patrzy cały czas na okładkę robiąc daszek z salutującej ręki. Ale ten typ już chyba tak ma. Po Tokarczuk przyda mi się inny gatunek. Lodzik. Piwko ambrozja prawdziwych potomków praojca założyciela Lecha. Zostałem uprzedzony, że należy jej pić mocno schłodzone ze względu na mocne nasycenie dwutlenkiem węgla. Piwko w stylu brett saison. BLG 14, ALC 6%. Mój darczyńca zajmuje się, piwowarstwem domowym i to z sukcesami. Poprzeczka zawieszona wysoko. Zatem otwieram. Miało być zimne. Przy temperaturze pięciu stopni podczas rozszczelnienia kapsa i tak gwałtownie wystrzeliło. Delikatnie wyczuwalna nuta alkoholu. Owocowy posmak, słodowe dość mocno. Przypominając mi tymi nutami weizena. IBursztynowy kolor, spodziewałem się mocniejszej goryczki po nazwie wyrobu :)). Szybko znikająca piana. P--o idealne do posiłku, nie zamulające. Mimo dość istotnej siły. I to jeszcze nie koniec przygody. Kawa z palarni Nuno. Jedna już spożytkowana. Brazylia to do niej wybrałem się w pierwszej kolejności. Smak zbalansowany, średni poziom palenia. Nie występujaca kwasowość. Dobra do mlecznych kaw. Druga leży i czeka. Dzięki za kawkę, właśnie mi się kończyła a i palarnia wydaje się atrakcyjna cenowo więc miłe zapoznanie. Polskie zioła. Mieszanka ziołowa ”Mikstura mocy pradawnych słowian”. Saszeta na skromne dwa litry. Pytanie: Czy można te zioła zostawić na x dłużej w butelce transformacyjnei nie spowoduje to utraty leczniczych właściwości a tym samym jakiegoś gorzkiego posmaku chlorofilu? I mam wrażenie, że im się dawkowanie na opakowaniu pomyliło porcja łyżki stołowej, trzy razy dziennie jest wskazaniem dla kobiet w ciąży a nie mężczyzny walczącego na wykopie. Słuchawki, znanej marki MAOAM z motywem patriotycznym w kolorach narodowych. Wyposażone w zaprojektowany przez AI przedłużacz kabla wytycza nowe trendy patriotyzmu. Normalnie mnie ludzie z koszulkami z husarią zatrzymywali. Dźwięk pędzących koni jest wgrany fabrycznie. Same kamienie mają pod kopytami podczas truchtu. Jest jeszcze herbatka oraz makaronik śląski będzie jedzony. Coś zapewne jeszcze tam było, ale więcej grzechów nie pamiętam. I obiecuje poprawę. A był jeszcze list. List zostawiam dla Siebie :)
Podziękowania: Chciałbym podziękować ekipie organizatorów
#wykopaki.
Jak przystało na paczkowego prawiczka, odnalezienie w upragnionej sytuacji bywa ciężkie do uzyskania. Tak było i w moim przypadku, jednak trafiłem na fajnych organizatorów prowadzących mnie za rączkę.
Wyrazy szacunku: I Tobie mój darczyńco. Jednocześnie trzymaj się i wiedź, że sprawiłeś radość wyczekiwania i uśmiechu który ostani raz towarzyszył mi kiedy mama wołała mnie do kuchni żebym zobaczył lecącego saniami mikołaja. Nigdy go nie widziałem, ale zawsze po powrocie prezenty były pod drzewem. Chciałbym, życzyć Ci spełnienia marzeń. Czasu który będziesz mógł przeznaczać na rozwój. Tylko więcej luźnych pieniędzy które mogą zostać spożytkowane na podróże. Podium w przyszłym a może i w tym roku :) I SAMYCH SUKCESÓW.
Wiem, że trochę minęło. Nie mogłem jednak zostawić mojej pierwszej paki bez opisu. Dziękuje zatem i do przyszłego roku.