Słyszeliście o miniserialu Time od BBC?
Ja też nie. A przyznam że to dla mnie absolutnie największe zaskoczenie od dawna. Spodziewałem się niezłego dramatu więziennego, a dostałem coś dużo mocniejszego, bardziej surowego i autentycznego.
Sean Bean robi tu świetną robotę człowieka który nie umie się odnaleźć w systemie, ale tak naprawdę cały klimat serialu robi rola Grahama. Serio koleś po Adolescence i tym serialu, staje się moim ulubionym aktorem. Najlepsze w jego grze jest to, jak pokazuje wewnętrzne rozdarcie swojej postaci. Z jednej strony masz twardego klawisza, który zna realia więzienia i musi trzymać dyscyplinę, a z drugiej normalnego gościa, który ma swoje granice i wartości. I właśnie to pęknięcie jest tu kluczowe. Graham potrafi jednym spojrzeniem albo krótką sceną pokazać więcej niż inni długimi dialogami. To nie jest żadna hollywoodzka bajka, tylko ciężka, momentami wręcz przytłaczająca historia, która pokazuje więzienie bez upiększania. Wszystko jest tu bardzo przyziemne i przez to jeszcze bardziej uderza.
Najbardziej podobało mi się to, jak ten miniserial pokazuje psychikę bohaterów i to, jak szybko można się złamać w takim środowisku. Nie ma tu zbędnego przeciągania ani fillerów, każdy z trzech odcinków ma sens i trzyma poziom.
Krótko mówiąc, zajebisty miniserial i totalnie nie spodziewałem się, że aż tak mnie wciągnie. Jeśli ktoś lubi mocne, realistyczne dramaty, to zdecydowanie warto obejrzeć. Drugiego sezonu który opowiada historię z oddziału kobiecego niestety nie warto.
#seriale #time #bbc