#moto2 najlepsze najnowsze
Dziś w serii FIM MotoJunior na torze Magny Course we Francji startował #milanpawelec #44.
Wyścigi ukończył w najlepszy możliwy sposób: wygrał dwukrotnie w przekonującym stylu, pozbawiając zwycięstw swojego najgroźniejszego rywala.
Brawo Milan.
#motogp #moto2
Wyścigi ukończył w najlepszy możliwy sposób: wygrał dwukrotnie w przekonującym stylu, pozbawiając zwycięstw swojego najgroźniejszego rywala.
Brawo Milan.
#motogp #moto2
Ależ fantastyczny wyścig Milana Pawelca - P1 po bardzo zacętej walce. Jaram się ( ͡° ͜ʖ ͡°)
A teraz do hymnu
PS. eric fernandez to ciota i **uj
#motogp #moto2 #milanpawelec
A teraz do hymnu
PS. eric fernandez to ciota i **uj
#motogp #moto2 #milanpawelec
@MatyasHunyadi: Niech młody ciśnie, żeby się jakiś sponsoring trafił i Moto2 welcome to (。◕‿‿◕。)
#moto2 Milan Pawelec zwycięża w Jerez 乁(♥ ʖ̯♥)ㄏ
#moto2 Milan Pawelec 乁(♥ ʖ̯♥)ㄏ
O 13:00 3 runda Motocyklowych Mistrzostw Europy FIM Moto2 w słonecznym Jerez.
Z P2 do wyścigu wystartuje Milan Pawelec. Trzymamy kciuki i oglądamy na żywo występ naszego rodaka:
#motocykle #motogp #moto2 #milanpawelec
Z P2 do wyścigu wystartuje Milan Pawelec. Trzymamy kciuki i oglądamy na żywo występ naszego rodaka:
#motocykle #motogp #moto2 #milanpawelec
Milan Pawelec #44 prowadził także w drugim zaciętym wyścigu na Estoril, niestety popełnił niewielki błąd, przez który spadł na 10 miejsce, a ostatecznie zajął 9 miejsce ratując kilka punktów do klasyfikacji, w której zajmuje 2 miejsce ze strata 4 ok do lidera mistrzostw.
Could be worse
Could be better
#motogp
#moto2
Could be worse
Could be better
#motogp
#moto2
@MatyasHunyadi: ale prosze te motorynki se dla siebie zachowac tu jest prawdziwy sport a nie jakies gunwno dla dawców
@MatyasHunyadi: Robert by nie hamował
Hej. Nie calym lemansz czlowiek żyje, dziś startuje także Milan Pawelec w Moto2. Transmisja na jutub.
Wyścig po młodszych seriach za jakąś godzinę.
https://m.
#lemans #motogp #moto2
Wyścig po młodszych seriach za jakąś godzinę.
https://m.
#lemans #motogp #moto2
Hej! Ogarnęliście, że na rundzie w Brnie, w #moto2 pojedzie nasz rodak, Milan Pawelec? Dostał dziką kartę. Będzie się działo! #motogp
@contraband: No fajnie, fajnie. Jedna z nielicznych dzikich kart i trafia do Polaka.
Ogólnie to studził bym entuzjazm, bo był już Besekierski itp.
Ogólnie to studził bym entuzjazm, bo był już Besekierski itp.
@yannikto ptaszki ćwierkają, że trzyma TOP
Absolutny dominator klasy Moto3 - David Alonso, 14 wygranych wyścigów w zeszłym sezonie. Kreowany na talent na miarę pokolenia i porównywany do legendarnego Valentino Rossiego, którego rekord wygranych w najmniejszej klasie pobił - po awansie do wyższej kategorii zupełnie nie może się odnaleźć na mocniejszej i cięższej maszynie.
Po dwóch wyścigowych weekendach zajmuje odległą 25 pozycję w Moto2 a jego dorobek punktowy to 0 pkt.
Równie słabo radzi sobie II vice-mistrz klasy Moto3 z 2024 Colin Veijer na 26 miejscu.
Jedynie vice-mistrz zeszłego sezonu Moto3, Daniel Holgado zaczął przyzwoicie w klasie Moto2 i obecnie zajmuje 7 miejsce po dwóch finiszach w pierwszej 10.
#motogp #moto3 #moto2
Po dwóch wyścigowych weekendach zajmuje odległą 25 pozycję w Moto2 a jego dorobek punktowy to 0 pkt.
Równie słabo radzi sobie II vice-mistrz klasy Moto3 z 2024 Colin Veijer na 26 miejscu.
Jedynie vice-mistrz zeszłego sezonu Moto3, Daniel Holgado zaczął przyzwoicie w klasie Moto2 i obecnie zajmuje 7 miejsce po dwóch finiszach w pierwszej 10.
#motogp #moto3 #moto2
@jackpie: Moto2 to specyficzna kategoria. Raul Fernandez prawie zdobył tytuł w debiucie, a w MotoGP nie potrafi się odnaleźć. Niekoniecznie sukcesy z Moto2 są przełożeniem na MotoGP.
@Szary_Anon: tym bardziej niekonieczne sukcesy moto3 mają przełożenie na motogp
#motogp #moto2 #pseudodziennikarstwo
KALENDARIUM KLĄTWY CANETA
Dziary na całe ciało, Aron już nie przeklęty, w drugą lokatę zaklęty. Z okazji przełamania klątwy i pierwszego zwycięstwa Caneta w Moto 2 sprawdźmy zatem, ile razy Hiszpanowi brakowało milimetrów. Za wyścig obłożony klątwą przyjmuję ten, w którym wystąpił przynajmniej jeden z następujących czynników:
A. Bohater ustawia się na pole position
B. Bohater dojeżdża drugi
C. Bohater na danym etapie rywalizacji prowadził lub był w walce o prowadzenie
Początek klątwy - Styria 2020
Najbardziej przeklęty okres - Austin do Katalonii 2022
Najwięcej przypadków wystąpienia klątwy na danym torze - 3 (Katar 2022, 2023, 2024)
Najlepsza szansa na złamanie klątwy w poszczególnych sezonach:
2020 - Styria
2021 - Emilia Romagna (tylko P3, ale było bliżej niż w przypadku drugich miejsc)
2022 - Austin/Motegi (wywrotki na dwusekundowym prowadzeniu)
2023 - Katalonia (last lap battle z Dixonem)
Łącznie przypadków wystąpienia klątwy:
2020 - 1
2021 - 4
2022 - 10
2023 - 8
2024 - 1
ALL - 24
MOMENT ZDJĘCIA KLĄTWY:
Portimao 2024
Życzymy Aronowi, aby na drugą wygraną nie musiał tyle czekać (chociaż żeby za bardzo się nie rozpędził, ten sezon ma należeć do Fermina i kropka, ewentualnie wykrzyknik).
KALENDARIUM KLĄTWY CANETA
Dziary na całe ciało, Aron już nie przeklęty, w drugą lokatę zaklęty. Z okazji przełamania klątwy i pierwszego zwycięstwa Caneta w Moto 2 sprawdźmy zatem, ile razy Hiszpanowi brakowało milimetrów. Za wyścig obłożony klątwą przyjmuję ten, w którym wystąpił przynajmniej jeden z następujących czynników:
A. Bohater ustawia się na pole position
B. Bohater dojeżdża drugi
C. Bohater na danym etapie rywalizacji prowadził lub był w walce o prowadzenie
Początek klątwy - Styria 2020
Najbardziej przeklęty okres - Austin do Katalonii 2022
Najwięcej przypadków wystąpienia klątwy na danym torze - 3 (Katar 2022, 2023, 2024)
Najlepsza szansa na złamanie klątwy w poszczególnych sezonach:
2020 - Styria
2021 - Emilia Romagna (tylko P3, ale było bliżej niż w przypadku drugich miejsc)
2022 - Austin/Motegi (wywrotki na dwusekundowym prowadzeniu)
2023 - Katalonia (last lap battle z Dixonem)
Łącznie przypadków wystąpienia klątwy:
2020 - 1
2021 - 4
2022 - 10
2023 - 8
2024 - 1
ALL - 24
MOMENT ZDJĘCIA KLĄTWY:
Portimao 2024
Życzymy Aronowi, aby na drugą wygraną nie musiał tyle czekać (chociaż żeby za bardzo się nie rozpędził, ten sezon ma należeć do Fermina i kropka, ewentualnie wykrzyknik).
#motogp #moto2 #pseudodziennikarstwo
Były już dwie klasy, to teraz czas na trzecią. Legenda taka, jak ostatnio, przy czym przy Salacu nie byłem w stanie się zdecydować, jak go ocenić. Ostatecznie dałem mu plusa za cały sezon, ale końcówka była w jego wykonaniu tak żenująca, że "zasłużył" na umowną czerwoną kreskę. Podobnie SDK, rozumiem, że wyrzucenie z zespołu mocno go przyhamowało, ale umówmy się. Wiele nie pokazał. To samo tyczy się długo kontuzjowanego Nozane, bo nie można być aż tak bardzo ostatnim, jak był Japończyk. W następnych dniach wracamy do streszczenia najciekawszych momentów sezonu Moto3, a w nim dość porządnie pochylimy się już nad kwestią klasyfikacji generalnej. Do następnego, przyjaciele!
Były już dwie klasy, to teraz czas na trzecią. Legenda taka, jak ostatnio, przy czym przy Salacu nie byłem w stanie się zdecydować, jak go ocenić. Ostatecznie dałem mu plusa za cały sezon, ale końcówka była w jego wykonaniu tak żenująca, że "zasłużył" na umowną czerwoną kreskę. Podobnie SDK, rozumiem, że wyrzucenie z zespołu mocno go przyhamowało, ale umówmy się. Wiele nie pokazał. To samo tyczy się długo kontuzjowanego Nozane, bo nie można być aż tak bardzo ostatnim, jak był Japończyk. W następnych dniach wracamy do streszczenia najciekawszych momentów sezonu Moto3, a w nim dość porządnie pochylimy się już nad kwestią klasyfikacji generalnej. Do następnego, przyjaciele!
#motogp #moto2 #pseudodziennikarstwo
Dzień dobry wszystkim. Nie zwalniamy tempa i jedziemy z czwartym odcinkiem naszego cyklu. Dziś przeniesiemy się na ziemię naszych zachodnich sąsiadów i pochylimy się nad chwilą długo wyczekiwaną tak przeze mnie, jak i przez znaczną część padoku.
4/10 - The pain ends, czyli przełamanie klątwy
Deniz Oncu na pewno nie mógł zaliczyć pierwszych wyścigów kończącej się za chwilę kampanii do udanych. Przed sezonem, po 3 latach spędzonych w Tech3, zdecydowano się na przenosiny Turka do głównego zespołu, prowadzonego przez Akiego (choć obecnie bardziej Niklasa) Ajo. Sam zawodnik nie był z tego szczególnie zadowolony, głośno mówił o chęci przejścia klasę wyżej. KTM postanowił jednak inaczej.
W testach okazało się, że jest źle i widać było, że to nie jest jeszcze Deniz z ekipy Herve Poncharala. Nawet gdy udawało się dobrze złożyć jedną sesję, w kolejnej coś się rozregulowywało. Zmiana przyszła po 3-tygodniowej przerwie, na torze Mugello.
I to jaka zmiana. Oncu od pierwszego treningu był daleko przed rywalami, we wszystkich trzech przypadkach dokładając rywalom przynajmniej po cztery dziesiąte. Prawdziwą poezją była jednak sesja kwalifikacyjna. Nie udało się pobić rekordu, ale jeśli przód, a następnie tył wyjeżdża spod ciebie co kilka zakrętów, a i tak jesteś o wiele szybszy od rywali.... Można było uwierzyć, że to ten dzień.
Z Mugello jest jednak pewien problem. Długa, ponad kilometrowa prosta z szybkim wyjściem skutecznie uniemożliwiała próby ucieczki w poprzednich sezonach. I to się potwierdziło. Widać było, kto ma coś więcej. Zresztą, niejednokrotnie Oncu podejmował próbę ucieczki, ale nawet wtedy, kiedy jego przewaga na wyjeździe z Buccine oscylowała w granicach pół sekundy, w jedynce robiło się z tego pół, ale długości motocykla.
Skoro nie ucieczką, to może walką? To też nie takie proste. Linia mety jest dość daleko i wychodząc na ostatnią prostą na prowadzeniu ryzykuje się bycie połkniętym i właśnie to przydarzyło się Turkowi. Rywalizował z mniejszymi, lżejszymi zawodnikami, nie dziwi więc, że jeden z nich, Dani Holgado, zdołał dopaść go i strzelić na kresce, odbierając być może najlepszą szansę na zwycięstwo w życiu. Takiej przewagi tempa Oncu nie miał chyba nigdy, a i tak się nie udało.
Jednakże, życie postanowiło pisać ten scenariusz dalej. Tydzień później karawana przeniosła się na tor Sachsenring w Niemczech. Już w pierwszym treningu Ayumu Sasaki rozprawił się z rekordem obiektu, dając do zrozumienia, czyja kolej nadeszła. Sprawę dodatkowo ułatwił mu popołudniowy deszcz, wielu zawodników nie zdołało zebrać odpowiednich ustawień. A Ayumu dopiero się rozkręcał. W kwalifikacjach, korzystając z pomocy kolegi, Collina Veijera, pojechał wręcz idiotycznie szybko, odsadzając drugiego i trzeciego zawodnika na ponad sekundę. Za jego plecami znalazł się Oncu, a tuż za nim Ortola.
Znaczący pokaz siły, a przypominam, że mówimy o torze, gdzie ucieczka jest możliwa, zaledwie rok wcześniej Izan Guevara wpadł na metę ponad 5 sekund przed drugim zawodnikiem. W wywiadzie po czasówce Oncu był jednak pewny siebie, twierdząc, że Japończyk nie będzie w stanie przejechać tak całego wyścigu i w tym widzi dla siebie szansę.
Sasaki świetnie wystartował, ale prawdziwą petardę odpalił czwarty na polach Veijer, który na tym dość krótkim dojeździe do zakrętu nr 1 był w stanie przeskoczyć na czoło stawki. Tego nie zamierzał tak zostawić Oncu i w Omedze zaatakował obu zawodników Intactu, planując coś w rodzaju podwójnego blockpassa. Udało się z Holdendrem, z Japończykiem już nie bardzo.
Szybko okazało się, że planem Sasakiego jest ucieczka. Dość szybko stracił jednego ze swoich asów w rękawie, gdyż pod koniec 1 okrążenia przewrócił się jego partner. Wydawało się jednak, że ta pomoc i tak byłaby zbędna. Japończyk zaczął oddalać się od rywali. Kilku próbowało go gonić, jednak w tej fazie wyścigu w grupie tej panował duży chaos i szybko przewaga ta urosła do ponad sekundy.
Oncu z pewnym opóźnieniem, ale jednak, zaczął się budzić. Odparł atak Ortoli, po czym wyprzedził Holgado, oderwał się od niego i rzucił się w pogoń za liderem. Jego strata wynosiła około 1,5 sekundy, ale wbrew przewidywaniom, nie była to jeszcze przegrana sprawa.
Szybko w oczy rzuciło się coś jeszcze - co jakiś czas zawodnik Ajo uderzał się w nogę. Okazało się później, że wywrotka z piątku, jaką zaliczył, wywołała pewien ból w kończynie i do wyścigu skurczów nie udało się wyeliminować. Mimo to, kawałek po kawałku, okrążenie po okrążeniu, Turek zaczął zbliżać się do Japończyka. Potwierdziły się jego zapowiedzi, bo rzeczywiście jego przeciwnik nie był w stanie utrzymać tak rewelacyjnego tempa na pełnym dystansie. Od Holgado i Ortoli jednak cały czas się oddalali.
Półtorej minuty trwało ostatnie okrążenie i to na nim rozegrała się walka. Sasaki wiedział, że można się spodziewać ataku do najmocniejszego hamowania - jedynki. Na początku toru postawił więc na defensywne linie i zablokował swojego rywala. Liczył na to, że w środku toru, gdzie jego przewaga była największa, oderwie się od Deniza na tyle, że atak stanie się niemożliwy. Jeśli jednak był ktoś, kto w ten weekend choćby zbliżał się do niego w tej sekcji, to tego kogoś miał za plecami.
Oncu świetnie wyszedł z dziesiątki i w Wodospadzie podjechał bardzo blisko motocykla Intactu (wg szacunków ich opony minęły się o 5mm). Sasaki długo więc trzymał wewnętrzną do dwunastki, ale nieznacznie wypluło go szerzej na wyjściu z tego zakrętu.
Tyle wystarczyło. Oncu wskoczył pod lewy łokieć Japończyka i tym razem, inaczej niż jak na początku wyścigu, nie wpuścił go przed siebie. W Niemczech kreska jest bardzo blisko ostatniego zakrętu, więc pierwsze zwycięstwo zawodnika Red Bulla stało się faktem. Trzeci był Holgado, który utrzymał za sobą Ortolę, a dopiero za nimi finiszowała większa grupa zawodników.
Przykład dzisiejszego bohatera pokazuje, że czasami trzeba czekać długo na sukces, a oczekiwanie to potrafi być niezmiernie irytujące. Turkowi w końcu jednak się udało i chyba nie było w padoku nikogo, może poza zespołem Intactu, kto nie cieszyłby się z tego przełamania. Mniej zadowolony mógł być też przewodzący w klasyfikacji Dani Holgado, który zyskał kolejnego rywala w walce o tytuł. W następnym odcinku trochę więcej o tej walce będzie, na razie dziękuję za lekturę, zachęcam do plusowania i dyskusji.
Dzień dobry wszystkim. Nie zwalniamy tempa i jedziemy z czwartym odcinkiem naszego cyklu. Dziś przeniesiemy się na ziemię naszych zachodnich sąsiadów i pochylimy się nad chwilą długo wyczekiwaną tak przeze mnie, jak i przez znaczną część padoku.
4/10 - The pain ends, czyli przełamanie klątwy
Deniz Oncu na pewno nie mógł zaliczyć pierwszych wyścigów kończącej się za chwilę kampanii do udanych. Przed sezonem, po 3 latach spędzonych w Tech3, zdecydowano się na przenosiny Turka do głównego zespołu, prowadzonego przez Akiego (choć obecnie bardziej Niklasa) Ajo. Sam zawodnik nie był z tego szczególnie zadowolony, głośno mówił o chęci przejścia klasę wyżej. KTM postanowił jednak inaczej.
W testach okazało się, że jest źle i widać było, że to nie jest jeszcze Deniz z ekipy Herve Poncharala. Nawet gdy udawało się dobrze złożyć jedną sesję, w kolejnej coś się rozregulowywało. Zmiana przyszła po 3-tygodniowej przerwie, na torze Mugello.
I to jaka zmiana. Oncu od pierwszego treningu był daleko przed rywalami, we wszystkich trzech przypadkach dokładając rywalom przynajmniej po cztery dziesiąte. Prawdziwą poezją była jednak sesja kwalifikacyjna. Nie udało się pobić rekordu, ale jeśli przód, a następnie tył wyjeżdża spod ciebie co kilka zakrętów, a i tak jesteś o wiele szybszy od rywali.... Można było uwierzyć, że to ten dzień.
Z Mugello jest jednak pewien problem. Długa, ponad kilometrowa prosta z szybkim wyjściem skutecznie uniemożliwiała próby ucieczki w poprzednich sezonach. I to się potwierdziło. Widać było, kto ma coś więcej. Zresztą, niejednokrotnie Oncu podejmował próbę ucieczki, ale nawet wtedy, kiedy jego przewaga na wyjeździe z Buccine oscylowała w granicach pół sekundy, w jedynce robiło się z tego pół, ale długości motocykla.
Skoro nie ucieczką, to może walką? To też nie takie proste. Linia mety jest dość daleko i wychodząc na ostatnią prostą na prowadzeniu ryzykuje się bycie połkniętym i właśnie to przydarzyło się Turkowi. Rywalizował z mniejszymi, lżejszymi zawodnikami, nie dziwi więc, że jeden z nich, Dani Holgado, zdołał dopaść go i strzelić na kresce, odbierając być może najlepszą szansę na zwycięstwo w życiu. Takiej przewagi tempa Oncu nie miał chyba nigdy, a i tak się nie udało.
Jednakże, życie postanowiło pisać ten scenariusz dalej. Tydzień później karawana przeniosła się na tor Sachsenring w Niemczech. Już w pierwszym treningu Ayumu Sasaki rozprawił się z rekordem obiektu, dając do zrozumienia, czyja kolej nadeszła. Sprawę dodatkowo ułatwił mu popołudniowy deszcz, wielu zawodników nie zdołało zebrać odpowiednich ustawień. A Ayumu dopiero się rozkręcał. W kwalifikacjach, korzystając z pomocy kolegi, Collina Veijera, pojechał wręcz idiotycznie szybko, odsadzając drugiego i trzeciego zawodnika na ponad sekundę. Za jego plecami znalazł się Oncu, a tuż za nim Ortola.
Znaczący pokaz siły, a przypominam, że mówimy o torze, gdzie ucieczka jest możliwa, zaledwie rok wcześniej Izan Guevara wpadł na metę ponad 5 sekund przed drugim zawodnikiem. W wywiadzie po czasówce Oncu był jednak pewny siebie, twierdząc, że Japończyk nie będzie w stanie przejechać tak całego wyścigu i w tym widzi dla siebie szansę.
Sasaki świetnie wystartował, ale prawdziwą petardę odpalił czwarty na polach Veijer, który na tym dość krótkim dojeździe do zakrętu nr 1 był w stanie przeskoczyć na czoło stawki. Tego nie zamierzał tak zostawić Oncu i w Omedze zaatakował obu zawodników Intactu, planując coś w rodzaju podwójnego blockpassa. Udało się z Holdendrem, z Japończykiem już nie bardzo.
Szybko okazało się, że planem Sasakiego jest ucieczka. Dość szybko stracił jednego ze swoich asów w rękawie, gdyż pod koniec 1 okrążenia przewrócił się jego partner. Wydawało się jednak, że ta pomoc i tak byłaby zbędna. Japończyk zaczął oddalać się od rywali. Kilku próbowało go gonić, jednak w tej fazie wyścigu w grupie tej panował duży chaos i szybko przewaga ta urosła do ponad sekundy.
Oncu z pewnym opóźnieniem, ale jednak, zaczął się budzić. Odparł atak Ortoli, po czym wyprzedził Holgado, oderwał się od niego i rzucił się w pogoń za liderem. Jego strata wynosiła około 1,5 sekundy, ale wbrew przewidywaniom, nie była to jeszcze przegrana sprawa.
Szybko w oczy rzuciło się coś jeszcze - co jakiś czas zawodnik Ajo uderzał się w nogę. Okazało się później, że wywrotka z piątku, jaką zaliczył, wywołała pewien ból w kończynie i do wyścigu skurczów nie udało się wyeliminować. Mimo to, kawałek po kawałku, okrążenie po okrążeniu, Turek zaczął zbliżać się do Japończyka. Potwierdziły się jego zapowiedzi, bo rzeczywiście jego przeciwnik nie był w stanie utrzymać tak rewelacyjnego tempa na pełnym dystansie. Od Holgado i Ortoli jednak cały czas się oddalali.
Półtorej minuty trwało ostatnie okrążenie i to na nim rozegrała się walka. Sasaki wiedział, że można się spodziewać ataku do najmocniejszego hamowania - jedynki. Na początku toru postawił więc na defensywne linie i zablokował swojego rywala. Liczył na to, że w środku toru, gdzie jego przewaga była największa, oderwie się od Deniza na tyle, że atak stanie się niemożliwy. Jeśli jednak był ktoś, kto w ten weekend choćby zbliżał się do niego w tej sekcji, to tego kogoś miał za plecami.
Oncu świetnie wyszedł z dziesiątki i w Wodospadzie podjechał bardzo blisko motocykla Intactu (wg szacunków ich opony minęły się o 5mm). Sasaki długo więc trzymał wewnętrzną do dwunastki, ale nieznacznie wypluło go szerzej na wyjściu z tego zakrętu.
Tyle wystarczyło. Oncu wskoczył pod lewy łokieć Japończyka i tym razem, inaczej niż jak na początku wyścigu, nie wpuścił go przed siebie. W Niemczech kreska jest bardzo blisko ostatniego zakrętu, więc pierwsze zwycięstwo zawodnika Red Bulla stało się faktem. Trzeci był Holgado, który utrzymał za sobą Ortolę, a dopiero za nimi finiszowała większa grupa zawodników.
Przykład dzisiejszego bohatera pokazuje, że czasami trzeba czekać długo na sukces, a oczekiwanie to potrafi być niezmiernie irytujące. Turkowi w końcu jednak się udało i chyba nie było w padoku nikogo, może poza zespołem Intactu, kto nie cieszyłby się z tego przełamania. Mniej zadowolony mógł być też przewodzący w klasyfikacji Dani Holgado, który zyskał kolejnego rywala w walce o tytuł. W następnym odcinku trochę więcej o tej walce będzie, na razie dziękuję za lekturę, zachęcam do plusowania i dyskusji.
#motogp #moto3 #moto2 #pseudodziennikarstwo
FIŃSKI CUDOTWÓRCA? - MIT AKIEGO AJO
Trochę się nie odzywałem. Wynikało to różnych przyczyn, głównie z braku weny, czasu i chęci do pisania. Od jakiegoś czasu nieco kole mnie w oczy jednak pewna, powtarzana bezkrytycznie opinia. Chodzi mianowicie o nieustanne pasmo pochwał wobec Akiego.
Kiedy spojrzymy na to, jak jego zawodnicy w ostatnich latach zdominowali Moto 2, a także co na mniejszych motocyklach wyprawiali Raul Fernandez, a szczególnie Pedro Acosta, wydaje się, że wszystko z takim myśleniem w porządku. Jednak.... kilku zawodników szło do jego zespołu z myślą walki o tytuły. Nie udało się żadnemu z nich. Przybliżę sytuację tych gości
A) Niccolo Antonelli - chyba najbardziej przejaskrawiony z przypadków. Antonelli w Moto 3 jeździł od 2012 roku, i w zasadzie co sezon robił postępy. Może nie zachwycał, ale po 2015, który to rok zakończył na piątym miejscu, wydawało się, że ta kariera na dobre się rozpędza. Rok później jednak przyhamowała, a potem zupełnie się rozsypała. Wpływ na to miał transfer do zespołu Ajo. Antonelli po prostu nie udźwignął psychicznie tego, że wsiada ma mistrzowską maszynę i jako zawodnik z doświadczeniem oczekuje się od niego wielkich rzeczy w zasadzie od razu. Szybko pojawiły się bezbarwne wyścigi, wypadki i coraz częstsze kontuzje. Wszystkie rysy na wizerunku tego zawodnika odezwały się, i choć Włoch nigdy już nie odjechał sezonu tak złego (może poza próbą okiełznania maszyny średniej kategorii), to tak naprawdę nigdy też te rysy nie zniknęły i ostatni sezon bez kontuzji Antonelli przejechał jeszcze w 2015 roku. Bilans roku w RB? 38 punktów, jedno podium i 18 miejsce. Kiepsko
B) Darryn Binder - młodszy brat mistrza świata Moto 3 z 2016 dostał okazję wejścia w buty Brada dwa lata po nim. Okres miał niełatwy, bo KTM przeżywał wtedy lekki kryzys w Moto 3, niemniej nierewelacyjne wyniki Bindera z poprzednich lat tłumaczono słabą Mahindrą i przekonywano, że Aki Ajo okiełzna wybuchowy temperament nowego zawodnika. No... nie. Nic z tego. Tak jak w przypadku Antonellego, Binder na podium był raz, w Japonii. Zebrał trochę więcej punktów, bo 57, ale przełożyło się to na 17 lokatę na koniec sezonu. Oczywiście doszły kontuzje, wypadki i brak wiary, że coś się może jeszcze zmienić. A czy Darryna udało się uspokoić? Cóż, rok później, w CIP, zaliczył chyba najbardziej chaotyczny sezon, jaki w życiu widziałem w wykonaniu kogokolwiek. Symptomy dojrzewania pojawiły się dopiero w Petronasie, a tak naprawdę już w RNFie, po krótkim pobycie Daza w Moto GP. I to chyba jedyny plus tamtego sezonu - Darryn wreszcie zaczął zachowywać się jak zawodnik, a nie gówniarz, któremu ktoś zapomniał powiedzieć, gdzie ma hamulce. Jedno jest pewne. Nie dzięki Akiemu Ajo.
C) Kaito Toba - przypadek Cana Oncu pominę, bo tam nie zagrało absolutnie nic, zarówno ze strony zawodnika, jak i motocykla. Zdarzą się. Zajmę się jego następcą, a przynajmniej jednym z dwóch, bo w 2020 roku Aki przystąpił do ofensywy. Zakontraktowano młodego, obiecującego Fernandeza oraz właśnie Kaito Tobę, jako tego doświadczonego, który miał dostarczać punkty na początku, póki młody jeszcze nie wjeździł się w zespół. Oczywiście, swoje dołożył covid, który dotknął Azjatów w tym sporcie znacznie bardziej niż Europejczyków, nie możemy jednak zrzucić wszystkiego tylko na to. Już testy były słabe, a 14 miejsce w Katarze tylko to potwierdziło. Po długiej przerwie nie było lepiej - Toba znacząco odstawał od Fernandeza, zwłaszcza w tempie na jedno okrążenie. Efekt? 18 miejsce, 41 punktów, jedno podium w Aragonii i odejście bez większego żalu do CIP. Coś jak Binder, tyle że Toba z Moto 3 raczej się nie wygrzebie. Poza poważnie naruszoną psychiką, pobyt w zespole Fina nie dał mu nic.
D) Jaume Masia - tutaj mamy do czynienia z problemem innego rodzaju, bo Masia przychodził do zespołu w jednym, jedynym celu - zostać mistrzem świata i awansować do konkurencyjnej ekipy wyżej, czego Leopard nie mógł mu zapewnić. Zaczęło się świetnie - Hiszpan wygrał na otwarcie w Katarze, w kolejnych rundach jednak na przemian popełniał błędy lub był eliminowany z wyścigu. Na podium stanął jeszcze na Mugello, ale potem, po utracie trzeciej lokaty przez limity toru w Barcelonie zaczęła się czarna passa Hiszpana. Został kompletnie zdominowany przez Acostę, ale i sam na to pozwolił, bo przez kilka miesięcy ani razu nie był nawet blisko miejsca na podium. Ostatecznie na nie wrócił, w Misano i Walencji, ale słaby środek kampanii spowodował, że nie było nawet lokaty w top3 - 171 pkt i 4 miejsce. Poprawka miała przyjść za rok. Tyle, że Jaume dalej popełniał te same błędy. Świetne miesiące przeplatał bezbarwnymi, ustawiał się w złych miejscach, przez co bywał kasowany przez rywali i, co gorsza, stracił jedną ze swoich przewag - tempo kwalifikacyjne. Kwintesencją gadki o uspokojeniu zawodnika niech będzie sytuacja z pożegnalnej rundy z Walencji. Masia w treningu zderzył się z Tobą (o ironio). Żaden z nich nie był zachwycony, ale należy zauważyć, że to Hiszpan, choć prawdopodobnie miał rację, pierwszy doskakuje do Japończyka z łapami i zaczyna go popychać i szarpać,na co zgody absolutnie nie powinno być. I nie było, akurat tu sędziowie zareagowali bez zarzutu, bo ukarali obu startem z alei serwisowej. 177 oczek, 6 miejsce, ponownie nie był najlepszym zawodnikiem Red Bulla. A teraz? A teraz w Leopardzie złapał formę życia i jedzie po tytuł. Ale jest już 3 lata starszy i nie sądzę, żebyśmy kiedyś zobaczyli go w Moto GP. A była na to szansa.
E) Deniz Oncu - najświeższy i najbardziej bolesny dla mnie przykład. Sytuacja w sumie podobna, transfer do Akiego z ekipy Herve, głównie w celu "dojrzenia" i lepszej pozycji do rozmów z zespołami z Moto 2, zresztą zawodnik ten już wcześniej sygnalizował, że na tę maszynę zrobił się po prostu zbyt duży i ciężki. Początek sezonu jednak nie był obiecujący, bo pojawił się jakiś problem z pozycją na motocyklu, co udało się rozwiązać dopiero w Le Mans. W kolejnych wyścigach Deniz złapał naprawdę niezłą formę, wreszcie wygrał też swój pierwszy wyścig, ale pojawiły się też błędy, które w czasie pobytu w Tech 3 udało się ograniczyć do minimum. Silverstone, Barcelona, Indie czy ostatnio Japonia. To jest ten spokój Akiego? W dalszej perspektywie cel udało się zrealizować, ale pociąg z napisem "tytuł" odjechał. Jakiejś szczególnej zmiany w zachowaniu też nie zaobserwowałem. Witam ponownie, zgodnie z tym, co napisałem, dokańczam historię. Deniz w tej chwili jest w generalce 5, ma 147 punktów. A zatem, jest możliwe, że transfer do teoretycznie lepszego zespołu poskutkuje regresem w punktacji. No nie wystawia to najlepszej laurki Akiemu Ajo.
Jaki z tego wniosek? Nie taki krystalicznie czysty ten posąg z Finlandii, jak go malują. Pewnie, może się to wiązać z przeniesieniem środka ciężkości na zespół Moto 2, jak i tym, że część obowiązków Akiego od pewnego czasu pełni syn, Niklas. Zawodników, którym ekipa jednak za bardzo nie pomogła, jest zbyt dużo, żeby to był przypadek, przynajmniej według mnie. Jasne, ktoś może powiedzieć, że żaden z wymienionych przeze mnie grajków nir był diamentem pokroju Bindera czy Acosty, dwóch ostatnich mistrzów najmniejszej kategorii w tych barwach. Tyle, że Leopard w ostatniej dekadzie doprowadził na szczyt choćby Danny'ego Kenta i Lorenzo Dalla Portę, a Aspar Alberta Arenasa. Nie licząc Kaito Toby, potencjał całej reszty, którą opisałem, na pewnym etapie kariery oceniany był (lub dalej jest) wyżej. Według mnie podejście Fina i jego ludzi z czasem zrobiło się zanadto zero-jedynkowe, bo o ile dalej świetnie prowadzeni są juniorzy, o tyle ostatnim zawodnikiem, który przyszedł do ekipy z zewnątrz z jakimś większym doświadczeniem i renomą i odpalił, był w 2015 roku Miguel Oliveira. Co myślicie? Zachęcam do dyskusji
FIŃSKI CUDOTWÓRCA? - MIT AKIEGO AJO
Trochę się nie odzywałem. Wynikało to różnych przyczyn, głównie z braku weny, czasu i chęci do pisania. Od jakiegoś czasu nieco kole mnie w oczy jednak pewna, powtarzana bezkrytycznie opinia. Chodzi mianowicie o nieustanne pasmo pochwał wobec Akiego.
Kiedy spojrzymy na to, jak jego zawodnicy w ostatnich latach zdominowali Moto 2, a także co na mniejszych motocyklach wyprawiali Raul Fernandez, a szczególnie Pedro Acosta, wydaje się, że wszystko z takim myśleniem w porządku. Jednak.... kilku zawodników szło do jego zespołu z myślą walki o tytuły. Nie udało się żadnemu z nich. Przybliżę sytuację tych gości
A) Niccolo Antonelli - chyba najbardziej przejaskrawiony z przypadków. Antonelli w Moto 3 jeździł od 2012 roku, i w zasadzie co sezon robił postępy. Może nie zachwycał, ale po 2015, który to rok zakończył na piątym miejscu, wydawało się, że ta kariera na dobre się rozpędza. Rok później jednak przyhamowała, a potem zupełnie się rozsypała. Wpływ na to miał transfer do zespołu Ajo. Antonelli po prostu nie udźwignął psychicznie tego, że wsiada ma mistrzowską maszynę i jako zawodnik z doświadczeniem oczekuje się od niego wielkich rzeczy w zasadzie od razu. Szybko pojawiły się bezbarwne wyścigi, wypadki i coraz częstsze kontuzje. Wszystkie rysy na wizerunku tego zawodnika odezwały się, i choć Włoch nigdy już nie odjechał sezonu tak złego (może poza próbą okiełznania maszyny średniej kategorii), to tak naprawdę nigdy też te rysy nie zniknęły i ostatni sezon bez kontuzji Antonelli przejechał jeszcze w 2015 roku. Bilans roku w RB? 38 punktów, jedno podium i 18 miejsce. Kiepsko
B) Darryn Binder - młodszy brat mistrza świata Moto 3 z 2016 dostał okazję wejścia w buty Brada dwa lata po nim. Okres miał niełatwy, bo KTM przeżywał wtedy lekki kryzys w Moto 3, niemniej nierewelacyjne wyniki Bindera z poprzednich lat tłumaczono słabą Mahindrą i przekonywano, że Aki Ajo okiełzna wybuchowy temperament nowego zawodnika. No... nie. Nic z tego. Tak jak w przypadku Antonellego, Binder na podium był raz, w Japonii. Zebrał trochę więcej punktów, bo 57, ale przełożyło się to na 17 lokatę na koniec sezonu. Oczywiście doszły kontuzje, wypadki i brak wiary, że coś się może jeszcze zmienić. A czy Darryna udało się uspokoić? Cóż, rok później, w CIP, zaliczył chyba najbardziej chaotyczny sezon, jaki w życiu widziałem w wykonaniu kogokolwiek. Symptomy dojrzewania pojawiły się dopiero w Petronasie, a tak naprawdę już w RNFie, po krótkim pobycie Daza w Moto GP. I to chyba jedyny plus tamtego sezonu - Darryn wreszcie zaczął zachowywać się jak zawodnik, a nie gówniarz, któremu ktoś zapomniał powiedzieć, gdzie ma hamulce. Jedno jest pewne. Nie dzięki Akiemu Ajo.
C) Kaito Toba - przypadek Cana Oncu pominę, bo tam nie zagrało absolutnie nic, zarówno ze strony zawodnika, jak i motocykla. Zdarzą się. Zajmę się jego następcą, a przynajmniej jednym z dwóch, bo w 2020 roku Aki przystąpił do ofensywy. Zakontraktowano młodego, obiecującego Fernandeza oraz właśnie Kaito Tobę, jako tego doświadczonego, który miał dostarczać punkty na początku, póki młody jeszcze nie wjeździł się w zespół. Oczywiście, swoje dołożył covid, który dotknął Azjatów w tym sporcie znacznie bardziej niż Europejczyków, nie możemy jednak zrzucić wszystkiego tylko na to. Już testy były słabe, a 14 miejsce w Katarze tylko to potwierdziło. Po długiej przerwie nie było lepiej - Toba znacząco odstawał od Fernandeza, zwłaszcza w tempie na jedno okrążenie. Efekt? 18 miejsce, 41 punktów, jedno podium w Aragonii i odejście bez większego żalu do CIP. Coś jak Binder, tyle że Toba z Moto 3 raczej się nie wygrzebie. Poza poważnie naruszoną psychiką, pobyt w zespole Fina nie dał mu nic.
D) Jaume Masia - tutaj mamy do czynienia z problemem innego rodzaju, bo Masia przychodził do zespołu w jednym, jedynym celu - zostać mistrzem świata i awansować do konkurencyjnej ekipy wyżej, czego Leopard nie mógł mu zapewnić. Zaczęło się świetnie - Hiszpan wygrał na otwarcie w Katarze, w kolejnych rundach jednak na przemian popełniał błędy lub był eliminowany z wyścigu. Na podium stanął jeszcze na Mugello, ale potem, po utracie trzeciej lokaty przez limity toru w Barcelonie zaczęła się czarna passa Hiszpana. Został kompletnie zdominowany przez Acostę, ale i sam na to pozwolił, bo przez kilka miesięcy ani razu nie był nawet blisko miejsca na podium. Ostatecznie na nie wrócił, w Misano i Walencji, ale słaby środek kampanii spowodował, że nie było nawet lokaty w top3 - 171 pkt i 4 miejsce. Poprawka miała przyjść za rok. Tyle, że Jaume dalej popełniał te same błędy. Świetne miesiące przeplatał bezbarwnymi, ustawiał się w złych miejscach, przez co bywał kasowany przez rywali i, co gorsza, stracił jedną ze swoich przewag - tempo kwalifikacyjne. Kwintesencją gadki o uspokojeniu zawodnika niech będzie sytuacja z pożegnalnej rundy z Walencji. Masia w treningu zderzył się z Tobą (o ironio). Żaden z nich nie był zachwycony, ale należy zauważyć, że to Hiszpan, choć prawdopodobnie miał rację, pierwszy doskakuje do Japończyka z łapami i zaczyna go popychać i szarpać,na co zgody absolutnie nie powinno być. I nie było, akurat tu sędziowie zareagowali bez zarzutu, bo ukarali obu startem z alei serwisowej. 177 oczek, 6 miejsce, ponownie nie był najlepszym zawodnikiem Red Bulla. A teraz? A teraz w Leopardzie złapał formę życia i jedzie po tytuł. Ale jest już 3 lata starszy i nie sądzę, żebyśmy kiedyś zobaczyli go w Moto GP. A była na to szansa.
E) Deniz Oncu - najświeższy i najbardziej bolesny dla mnie przykład. Sytuacja w sumie podobna, transfer do Akiego z ekipy Herve, głównie w celu "dojrzenia" i lepszej pozycji do rozmów z zespołami z Moto 2, zresztą zawodnik ten już wcześniej sygnalizował, że na tę maszynę zrobił się po prostu zbyt duży i ciężki. Początek sezonu jednak nie był obiecujący, bo pojawił się jakiś problem z pozycją na motocyklu, co udało się rozwiązać dopiero w Le Mans. W kolejnych wyścigach Deniz złapał naprawdę niezłą formę, wreszcie wygrał też swój pierwszy wyścig, ale pojawiły się też błędy, które w czasie pobytu w Tech 3 udało się ograniczyć do minimum. Silverstone, Barcelona, Indie czy ostatnio Japonia. To jest ten spokój Akiego? W dalszej perspektywie cel udało się zrealizować, ale pociąg z napisem "tytuł" odjechał. Jakiejś szczególnej zmiany w zachowaniu też nie zaobserwowałem. Witam ponownie, zgodnie z tym, co napisałem, dokańczam historię. Deniz w tej chwili jest w generalce 5, ma 147 punktów. A zatem, jest możliwe, że transfer do teoretycznie lepszego zespołu poskutkuje regresem w punktacji. No nie wystawia to najlepszej laurki Akiemu Ajo.
Jaki z tego wniosek? Nie taki krystalicznie czysty ten posąg z Finlandii, jak go malują. Pewnie, może się to wiązać z przeniesieniem środka ciężkości na zespół Moto 2, jak i tym, że część obowiązków Akiego od pewnego czasu pełni syn, Niklas. Zawodników, którym ekipa jednak za bardzo nie pomogła, jest zbyt dużo, żeby to był przypadek, przynajmniej według mnie. Jasne, ktoś może powiedzieć, że żaden z wymienionych przeze mnie grajków nir był diamentem pokroju Bindera czy Acosty, dwóch ostatnich mistrzów najmniejszej kategorii w tych barwach. Tyle, że Leopard w ostatniej dekadzie doprowadził na szczyt choćby Danny'ego Kenta i Lorenzo Dalla Portę, a Aspar Alberta Arenasa. Nie licząc Kaito Toby, potencjał całej reszty, którą opisałem, na pewnym etapie kariery oceniany był (lub dalej jest) wyżej. Według mnie podejście Fina i jego ludzi z czasem zrobiło się zanadto zero-jedynkowe, bo o ile dalej świetnie prowadzeni są juniorzy, o tyle ostatnim zawodnikiem, który przyszedł do ekipy z zewnątrz z jakimś większym doświadczeniem i renomą i odpalił, był w 2015 roku Miguel Oliveira. Co myślicie? Zachęcam do dyskusji
#motogp #moto2
A tu Moto 2. Piękny to był sezon, nie zapomnę go nigdy. Oby następny był jeszcze lepszy
A tu Moto 2. Piękny to był sezon, nie zapomnę go nigdy. Oby następny był jeszcze lepszy
@BogdanBonerEgzorcysta: Lopez mógłby być debiutantem roku, gdyby nie wyglebił. Największe zaskoczenie tego sezonu.
@Szary_Anon
Dla mnie największym to jest jednak Lowes ( ͡º ͜ʖ͡º)
Dla mnie największym to jest jednak Lowes ( ͡º ͜ʖ͡º)
@BogdanBonerEgzorcysta: Spokojnie, chodzą plotki że Auguste ma KTM kupić, to będzie wtedy w KTMie ( ͡°( ͡° ͜ʖ( ͡° ͜ʖ ͡°)ʖ ͡°) ͡°)
@schwarzstork
Przynajmniej w Moto2 powygrywa
Przynajmniej w Moto2 powygrywa
#motogp #moto2 #moto3
Czyli co, Piotrek wylatuje? Ta bardziej realistyczna część mnie woła: no nareszcie, może coś się ruszy jak już ma nóż na gardle
Czyli co, Piotrek wylatuje? Ta bardziej realistyczna część mnie woła: no nareszcie, może coś się ruszy jak już ma nóż na gardle
@Zoknarf
Niestety ta kariera stoi. Miałem nadzieję, że coś drgnie jak mistrzostwa Europy przejdą na Triumphy, ale wielu z tych zespołów po prostu nie stać i dalej używają tych starych Hond. A sam Pioter od trzech lat w zasadzie nie robi postępu
Niestety ta kariera stoi. Miałem nadzieję, że coś drgnie jak mistrzostwa Europy przejdą na Triumphy, ale wielu z tych zespołów po prostu nie stać i dalej używają tych starych Hond. A sam Pioter od trzech lat w zasadzie nie robi postępu
@BogdanBonerEgzorcysta: fajnie jest mieć kogoś w przedsionku mistrzostw świata. Jak na nasze warunki Piotr i tak jest bardzo szybki, ale pozostaje czekać na kogoś kto zajdzie jeszcze dalej. Póki co z szybkich zawodników jest Kuśmierczyk, a z prosperujących Oleksiak, ten drugi szczególnie przez to gdzie teraz uczy się jeździć.
#motogp #moto2 #moto3
Mocne zestawienia. Zastanawia tylko, że nie ma nic o samym Biaggim, a interesem mają zarządzać stary Oettl i ludzie KTMa... Osobny team?
Mocne zestawienia. Zastanawia tylko, że nie ma nic o samym Biaggim, a interesem mają zarządzać stary Oettl i ludzie KTMa... Osobny team?
@BogdanBonerEgzorcysta: to co, za rok husqvarna w motogp jako wcale nie kolejny ktm? xDD
Strona 1 z 7
Następna →














Powtórka jest również satysfakcjonująca
( ͡° ͜ʖ ͡°)