Gdy odchodziłeś po raz ostatni, wykrzyczałam, że nigdy nie przestanę Cię kochać.
To była prawda.
Minęło naście lat, a ja wciąż czuję do Ciebie miłość.
Są różne rodzaje miłości, prawda?
Jest ta młodzieńcza. Takich miałam kilka.
Jest dorosła. Taka, która rozumie, dyskutuje, zmienia się.
I jest pierwsza i jedyna.
Taka, którą można przeżyć tylko raz.
Która - mimo bólu - nigdy nie mija.
Tak jak moja do Ciebie.
Gdy to piszę czuję się jak idiotka. Po tylu latach? Mimo całego tego szamba? Mimo tego, że przyszła ta dorosła?
Gdy myślę o naszej relacji to mam takie migawki. Jak śmialiśmy się z rzeczy, które rozumieliśmy tylko my. Ciszę w której czułam się komfortowo. Moment w którym pierwszy raz się zobaczyliśmy. I ten kiedy uświadomiłam sobie, że jesteś miłością mojego życia. Pch! Jak to brzmi.
Miłość życia.
Co to jest?
To uczucie, które narodziło się we mnie nagle. Rosło i rosło, aż umiejscowiło się w całym ciele. To ciepło w brzuchu gdy o Tobie myślę. To łza, którą ronię za każdym razem kiedy uświadamiam sobie, że nigdy Cię nie usłyszę, nie dotknę. To przekonanie, że cokolwiek by się stało, skoczyłabym za Tobą w ogień. To żal i tęskota. To odpuszczenie, aby w myśl mojej miłości nie zakłócić Ci życia. Dać odejść.
Teraz mam przed oczami tą scenę kiedy się żegnaliśmy ostatni raz. Kiedy złapałam Cię za rękę i nie chciałam puścić. Trochę żałosne, nie? Może. Jednak wiedz, że potem przez długie lata, jak i teraz czasem patrzę na swoją dłoń i myślę, że nigdy do nikogo nie pasowała tak idealnie.
Jesteś dla mnie sprzecznością. Kocham Cię, a jednocześnie nienawidzę.
Czasami myślę, czy nie oszalałam. Czy to nie tylko uporczywe przywiązanie do wspomnienia. Jeśli tak to nigdy nie chcę go stracić.
Jednak o tym już się nie przekonam. Nie sprawdzam, co u Ciebie. Nie wypytuję. Nie szukam Cię.
Jesteś jak pierwszy dom, wiesz? Nie mieszkam w nim od lat, a wciąż wiem, gdzie skrzypią schody.
Nie chcę abyś poczuł się źle po przeczytaniu tego listu. Potrzebuję jednak abym mogła w końcu się do tego przyznać. Przed Tobą. Przed sobą. Uświadomić sobie, że nie oszalałam. Że to uczucie ma prawo bytu. Że jest żywe. Że się zdarza.
Mam nadzieję, że relacja w której jesteś teraz, jest dla Ciebie właśnie tą jedyną. Obustronnie, bo gdy jest inaczej to nigdy nie kończy się to dobrze. Mam nadzieję, że za żadne skarby się o tym nie przekonasz.
Dziękuję.
Że nauczyłeś mnie kochać.
#list #pisanie #tworczoscwlasna #opowiadanie #literatura #milosc #pierwszamilosc #tesknota #wspomnienia #uczucia #zwiazki #relacje #rozstanie #byla #byly #nostalgia #pamiec #zycie #emocje #halinaiszesclistow #listy #projektpisarski
To była prawda.
Minęło naście lat, a ja wciąż czuję do Ciebie miłość.
Są różne rodzaje miłości, prawda?
Jest ta młodzieńcza. Takich miałam kilka.
Jest dorosła. Taka, która rozumie, dyskutuje, zmienia się.
I jest pierwsza i jedyna.
Taka, którą można przeżyć tylko raz.
Która - mimo bólu - nigdy nie mija.
Tak jak moja do Ciebie.
Gdy to piszę czuję się jak idiotka. Po tylu latach? Mimo całego tego szamba? Mimo tego, że przyszła ta dorosła?
Gdy myślę o naszej relacji to mam takie migawki. Jak śmialiśmy się z rzeczy, które rozumieliśmy tylko my. Ciszę w której czułam się komfortowo. Moment w którym pierwszy raz się zobaczyliśmy. I ten kiedy uświadomiłam sobie, że jesteś miłością mojego życia. Pch! Jak to brzmi.
Miłość życia.
Co to jest?
To uczucie, które narodziło się we mnie nagle. Rosło i rosło, aż umiejscowiło się w całym ciele. To ciepło w brzuchu gdy o Tobie myślę. To łza, którą ronię za każdym razem kiedy uświadamiam sobie, że nigdy Cię nie usłyszę, nie dotknę. To przekonanie, że cokolwiek by się stało, skoczyłabym za Tobą w ogień. To żal i tęskota. To odpuszczenie, aby w myśl mojej miłości nie zakłócić Ci życia. Dać odejść.
Teraz mam przed oczami tą scenę kiedy się żegnaliśmy ostatni raz. Kiedy złapałam Cię za rękę i nie chciałam puścić. Trochę żałosne, nie? Może. Jednak wiedz, że potem przez długie lata, jak i teraz czasem patrzę na swoją dłoń i myślę, że nigdy do nikogo nie pasowała tak idealnie.
Jesteś dla mnie sprzecznością. Kocham Cię, a jednocześnie nienawidzę.
Czasami myślę, czy nie oszalałam. Czy to nie tylko uporczywe przywiązanie do wspomnienia. Jeśli tak to nigdy nie chcę go stracić.
Jednak o tym już się nie przekonam. Nie sprawdzam, co u Ciebie. Nie wypytuję. Nie szukam Cię.
Jesteś jak pierwszy dom, wiesz? Nie mieszkam w nim od lat, a wciąż wiem, gdzie skrzypią schody.
Nie chcę abyś poczuł się źle po przeczytaniu tego listu. Potrzebuję jednak abym mogła w końcu się do tego przyznać. Przed Tobą. Przed sobą. Uświadomić sobie, że nie oszalałam. Że to uczucie ma prawo bytu. Że jest żywe. Że się zdarza.
Mam nadzieję, że relacja w której jesteś teraz, jest dla Ciebie właśnie tą jedyną. Obustronnie, bo gdy jest inaczej to nigdy nie kończy się to dobrze. Mam nadzieję, że za żadne skarby się o tym nie przekonasz.
Dziękuję.
Że nauczyłeś mnie kochać.
#list #pisanie #tworczoscwlasna #opowiadanie #literatura #milosc #pierwszamilosc #tesknota #wspomnienia #uczucia #zwiazki #relacje #rozstanie #byla #byly #nostalgia #pamiec #zycie #emocje #halinaiszesclistow #listy #projektpisarski
Maupicjusz_Jerry
2026-03-23 23:12:33
+4
@katarzyna-sarna: głembokie
smallboobslover
2026-03-24 01:28:07
+4
wdowa po czadzie.





