mirki, co się stało to beka konkretna. tak się złożyło, że w czerwcu tego roku w------i mnie z mieszkania. kumple zrobili sobie miejsce na dziewczynę jednego z nich czy tam ich wcześniejszego bestfrenda, co mi w sumie różnicy nie robi żadnej, po prostu takie życie. no ale tam były jakieś jęki i stęki, że niby byłem złym współlokatorem, bo miałem syf na moim biurku w pokoju, który dzieliłem z typem, co miał własne biurko, bo "wszystkie inne akcje". generalnie nie wiem co myśleć o ich decyzji, bo najemca, który wbił mojego ostatniego dnia mieszkalnego, już z góry wiedział, że odchodzę i mi to obwieścił żegnając się ze mną, podczas gdy chłopcy mówili, że nie mu nie mówili. to by było jeszcze do zniesienia, gdyby nie to, że najemca spotkał mnie, gdy przyjechali po mnie rodzice wziąć moje rzeczy (był koniec semu, więc tym bardziej musiałem zabrać bagatele do chaty) i w skowronkach zaczął coś gadać, że to był dobry rok, że fajnie, że tu mieszkałem, ciekawe gdzie będę dalej i żebym zdał klucze. oczywiście rodzice zdziwko, bo nic im nie powiedziałem (dowiedziałem się dzień wcześniej, a takie sprawy to trzeba na spokojnie z moim padre xd). wbiłem ledwie do pokoju, zaczynam uspokajać mamę, tate zdziwiony, ale szybko to zaakceptował, mama oczywiście cichy szloch, no bo jak to, ktoś odrzucił jej syna xd. mija parę minut, wbija najemca, daję mu klucz, zbijam pionę, eloszka, powodzenia na nowej drodze życia.
no i na tym byłby koniec, gdyby nie to, że dzwoni do mnie dzisiaj coompel i mówi gdzie klucze. jakie klucze ziom. no od mieszkania. no zdałem, a co, nie ma pewnie. no nie ma. no to może czyjeś inne. nie bo najemca ma specjalne procedury odkładania ich na haczyk i to twoje na pewno. no raczej nie, przypominał mi parę razy i oddawałem. no okej.
mija parę minut, telefon czy na pewno zdałem. mówię, że rozumiem co mi sugerują, ale zdałem i jak coś to niech dzwoni najemca. nie, bo coompel boi mu się tego powiedzieć i powołuje się na jakąś solidarność mieszkalną, że jesteśmy ziomami to mam niby sam tam jeździć, załatwiać to, najlepiej jeszcze opłacić nowy komplet kluczy i podpisać jakieś zaświadczenie, że jak ktoś wejdzie tamtym kompletem to mam odpowiadać karnie xd. szkoda, że tam sama solidarność pozwoliła im bezpruderyjnie w---------ć mnie z dnia na dzień, nie mówiąc o tym, że nigdy nie dostałem komunikatu o treści "przeszkadza mi syf na twoim biurku".
no boki zrywam i czekam na dalsze telefony, ale nie wiem czy odbierać, bo w sumie to już po 19, a normalni ludzie o tej porze spędzają czas z rodziną/znajomymi, a nie rozmawiają o takich niesnaskach przeszłości.
#niewiemjaktootagowac #mieszkanie #wynajem #heheszki