6 lat tańczenia pękło właśnie, ama? ( ͡° ͜ʖ ͡°)
Czy byłem przegrywem ciężko stwierdzić, jednak bagaż doświadczeń z rodziny i z-------o środowiska z dzieciństwa swoje piętno odcisnął na mnie. Jakoś 1,5 roku temu byłem przez chwilę na legendarnej terapii, ale babeczka się zgodziła że większość problemów przepracowałem w tańcu, niemniej jakoś sobie to wszystko podsumowałem. Do pełni szczęścia brakowało miłości, która w sumie parę miesięcy póżniej się w końcu popadła. Dwa miesiące se pochodziłem potem uznałem że szkoda mi hajsu, już płaciłem i tak za słuchanie mnie, tylko że na lekcji śpiewu (historia na inny raz) XD
Z perspektywy czasu podziało się wchuj. Od początku ledwo co po przejściu przez nowotwór, epizod solo aż po tryhardowanie w parach salsy i bachaty. Ta druga została już ze mną do tej pory. Parcie na rozwój spowolniło mi zdecydowanie, przeważnie już się tym tylko bawię. Cieszy fakt że na jakie warsztaty nie wbije, nie mam już problemów z techniką, bodymovement i swobodne prowadzenie mam już obcykane do perfekcji. Koniec końców różowa też się popadła, już niedługo pęknie nam roczek ( ͡° ͜ʖ ͡°)
Picrel jeden z pierwszych karnetów ( ͡° ͜ʖ ͡°)
#taniec #wychodzimyzprzegrywu