W kontekście ostatnich wydarzeń w Krakowie, zastanawiam się dlaczego tak bardzo grilluje się temat tego wypadku samochodowego, gdzie zginęła rodzina na chodniku. Natomiast to, że patusy z premedytacją zabiły maczetami gościa na ulicy, jak gdyby nigdy nic, to jest dużo ciszej.
Wg mnie różnica jest taka, że sprawca wypadku nie zabił tej rodziny z premedytacją, a ludzie żądają dla niego dożywocia. Faktem jest, że wypadek był wynikiem brawury. Z drugiej strony patusy świadomie zabiły gościa i ludzie mówią tylko o braku honoru. Osobiście jako mieszkaniec Krakowa dużo bardziej obawiam się agresywnych naćpanych patusów, których ostatnio jest coraz więcej na ulicach, niżeli niefortunnego wypadku samochodowego. Niektórzy powiedzą, że kibole nie zaczepiają zwykłych ludzi - patrząc na własne doświadczenia i to co ci frajerzy robią z miastem mam inne wrażenie. Pytanie kto jest większym szkodnikiem...
#krakow #wypadek