W
#praca miałem dzisiaj "rozmowę korygującą". Ok, dałem ciała, kiepsko wykonałem swoje obowiązki, niski standard, rozumiem, premia zabrana. Rozmowa zeszła na wykonywanie zadań przez innych, że nie mogę polegać na biurze bo coś obiecują i nie robią, np. Na odpowiedź w sprawie zapłaty za nadgodziny czekam od poniedzialku, i znowu muszę się upominać o odpowiedź. No i dostaje od dyrektora regionu info, że on mi nie uznaje tych nadgodzin bo niski standard wykonanej pracy.
Z resztą czemu domagam się pieniędzy za:
- serwis samochodu - 5h
- czas poświęcony na przeczytanie maili po urlopie.
- dojazd do punktu który nie jest moim rewirem i wykonałem pracę za inną osobę.
Bo u nas w firmie za takie rzeczy się nie płaci xD jak spytałem czy oni na prawdę nie chcą mi zapłacić za wykonywane na rzecz pracodawcy czynności stwierdzili ze oni to w sumie się nie znają na tym, ale z doświadczenia, a pracują po 15 lat, nikt takich rzeczy nie wpisuje w czas pracy.
Chyba muszę zgłosić sprawe do HR a w konsekwencji do PiP bo chyba przestaje mi zależeć.