#kurnik #pasta #heheszki #kalambury Mój stary to fanatyk Kurnika. Cały dom zawalony wydrukami z wynikami w tysiąca, literaków i remika. Na drzwiach do kibla wiszą screeny z czatów, gdzie rozwalił jakiegoś Ruska w warcaby 10:1 i dopisał flamastrem: „TAK SIĘ GRA, KU**A”. Kompa nie wyłącza nawet na noc, bo „ranking sam się nie zrobi”.
Zamówił kiedyś klawiaturę mechaniczną tylko po to, żeby „lepiej trzaskać w karty”, ale używa tylko klawiszy Enter, Spacja i Alt+Tab. Jak raz spadło mu połączenie przy rozdaniu z samymi czwórkami, to zaczął krzyczeć, że „TO BYŁ SZLEM W CIEMNO” i wypier**lił router przez okno.
Mama mu kiedyś zainstalowała Steama, bo myślała, że zagra w coś nowoczesnego - to ją zwyzywał od degeneratów i powiedział, że tylko na Kurniku jest „czysta, niekomercyjna rywalizacja oparta na honorze i skillu”. Ma specjalny zeszyt, gdzie zapisuje, kto mu dał rewanż, a kto nie, i dopisuje komentarze typu „Marzena1965 – chamka, rzuca i wychodzi”.
Na święta przyniósł tablet, odpalił Literaki i kazał babci grać. Jak zrobiła słowo „kot”, to się załamał i powiedział, że „z takimi to się nawet bezrankingowych nie gra”. Wujka Zenka nazwał analfabetą, bo nie znał słowa „niechederowy”.
Przez jego fiksację nie pojechaliśmy raz na pogrzeb cioci. Bo akurat był turniej w tysiąca i stary był w drugiej rundzie eliminacji. „Zmarła z godnością, ale ja jeszcze żyję i mam szansę na finał” – powiedział i zatrzasnął drzwi do pokoju. Siedział potem siedem godzin i grał, a na koniec powiedział tylko: „Pier**lona kontra, zepsuli mi rozdanie”.
Kalambury to już zupełnie inna liga. Stary siada przed monitorem jak przed ołtarzem. Ma osobny tablet graficzny do rysowania, specjalnie kupiony na OLX od jakiegoś Ukraińca. A i tak się wścieka, bo mówi, że „trolle rysują kutasy, a potem się dziwią, że Polska upada”. Robi screeny każdego takiego rysunku i wysyła codziennie do admina z opisem „kolejna rana zadana kulturze”.
Ma nawet czarną listę trolli – zeszyt A4, gruby jak podręcznik do biologii, w którym zapisuje nicki, IP i osobiste notatki, typu: „Ten narysował kutasa w okularach – możliwe, że prowokacja polityczna”.
Jak raz admin odpisał mu „ok, dziękuję za zgłoszenie”, to chodził po domu przez tydzień w koszulce z napisem „ja i admin – razem walczymy o czystość serwera”.
Raz posprzeczał się z jakimś typem, co użył słowa „fiut” w literakach. Zgłosił go 19 razy, potem sam zrobił prezentację w PowerPoincie pt. “Erozja moralna w środowisku scrabblistów – studium przypadku użytkownika Zdzichu74”
Mi konto założył jak miałem 7 lat. Miałem nick "synmistrza", a hasło musiałem powiedzieć na głos przy nim. Brzmiało: "honor123". Jak raz nie trafiłem hasła w kalamburach, to mnie nie puścił do szkoły, bo "hańba nie powinna wychodzić na ulicę".
Czasem siadam wieczorem, słyszę jak z jego pokoju lecą odgłosy stukania w klawiaturę, a potem:
„Pięć liter, coś do picia… zioło… rozwiązanie rozpoczyna się na S… SY.. SYR + BLISKO! SYROP. MAM CIĘ, FRAJERZE!”
Czasami zaś mówi tylko w liczbach. „Zagrałem tysiąc trzysta siedemdziesiąt dwie gry, wygrałem tysiąc dwieście, tysiąc pięć słów na P w pamięci, tysiąc jeden osób zbanowanych za cheatowanie.” Jak kiedyś przekroczył tysiąc godzin spędzonych na kalamburach, to zrobił imprezę i zaprosił tylko sąsiada z naprzeciwka, bo raz grali razem w 2008 roku i sąsiad narysował idealne mleko od wściekłej krowy. Ojciec mówi, że „takich ludzi się nie zapomina”.
Zna wszystkie hasła w kalamburach, wszystkie, nawet te najdziwniejsze typu „kłamać jak morawiecki” czy „dzielić skórę na niedźwiedziu”. Wydrukował je wszystkie i wytapetował nimi ściany w dużym pokoju. Goście myślą, że to jakiś konceptualny design, a to po prostu „ściąga wizualna, jak gra się rozciąga do rana”.
Twórca serwisu, Marek Futrega, to dla starego świętość. Kiedyś wpadł w depresję, bo Marek zbanował go za „sugerowanie nieregulaminowych zachowań”, czyli za wpisanie na czacie w literakach, że „AAA to g---o nie słowo”. Stary całe życie był za Kaczorem, ale potem mu przeszło, bo zobaczył, że Marek nienawidzi PiSu, to od razu się przekręcił politycznie i zaczął kibicować Trzaskowskiemu. Mówił: „Ch*ja się znam na polityce, ale jak Marek mówi, że Trzask to porządek, to ja mu wierzę”.
W literakach ma ranking ponad 3000 i gardzi każdym, kto używa słownika SJP. Mówi, że to „kulturowe plugastwo i intelektualna zdrada”. Jak raz podsłuchał sąsiada, że ten sprawdzał słowo „żgajże” w słowniku, to wyrwał mu modem i wrzucił do kibla. „Takim jak ty to bym ręce po łokcie ucinał – nie grasz, tylko migasz, migaczu ku*ewski!”. Oczywiście nie obeszło się bez interwencji policji.
W tysiąca gra z dziwną intensywnością. Zawsze twierdzi, że „jakby nie PRL, to byłby mistrzem Polski”. Nikt nie wie, skąd ta logika, ale jak przegra, to mówi, że „to przez stan wojenny mam PTSD i źle licytuję”. Jak raz wygrał z jakimś emerytem z Zamościa, to napisał mu wiadomość prywatną: „na twoim miejscu oddałbym wnuki do bidula - nie zasługujesz na rodzinę po takiej porażce”.
Nie wiem już, czy mój ojciec jeszcze istnieje. Może został wchłonięty przez Kurnik. Może my wszyscy jesteśmy tylko pionkami w jego rozgrywce z wiecznością.
Wczoraj podczas naszej tradycyjnej niedzielnej gry, tocząc pianę z pyska powiedział, że jeszcze raz ułożę w literakach słowo, którego nie ma w słowniku to mnie za*ebie, ale najpierw zgłosi.
Ale i to nie pomoże mojej rodzinie uwolnić się od tego piekielnego serwisu, bo jestem pewien, że na moim pogrzebie patykiem będzie rysował w ziemi hasła z kalamburów i jak nikt nie zgadnie, to nie pozwoli zakopać trumny.