#rozkminyztromby - Ostatnio zacząłem tu wrzucać swoje paplaniny.
Uprzejmość w dyskusjiLudzie w dyskusjach w internecie często mówią dużo rzeczy które nakręcają spiralę agresji. Nie jest to pojedynczy problem. Ogólnie brakuje kultury uprzejmości w zwracaniu się do ludzi o odmiennych poglądach.
Tym co chcę przekazać jest to, że dobrze jest dzielić się swoimi opiniami i odpowiadać na opinie innych w taki sposób, by nie zrażać innych do siebie bardziej niż to konieczne.
Oczywiście nie chodzi mi o to, by unikać konfrontacji, przytakiwać, by tylko inni nie poczuli się urażeni odmienną opinią, czy w jakikolwiek inny sposób obchodzić się z nimi „jak z jajkiem”.
Chodzi mi raczej o przekazywanie swojej odmiennej, a nawet przeciwstawnej opinii w taki sposób, by uniknąć nerwowych reakcji drugiej strony.
Przydatne jest np. zastosowanie odpowiedniego dobóru słów, np. unikanie takiego po którym spodziewamy się, że może on urazić rozmówcę (często ludzie czują się urażeni nie z powodu samej odmiennej opinii a sposobu w jaki została ona przekazana).
W sporach dotyczących „racji” w jakiejś kwestii, jeżeli rzeczywiście zależy nam na przekonaniu naszego rozmówcy lub innych osób które widzą dyskusję o odmiennych od nas poglądach – o ile jest to dla nas wgl istotne – dobrze jest zwracać się do nich w taki sposób który nie utradnia im pod kątem emocjonalnym rozważenie alternatywnej perspektywy czy zmiany zdania.
Chodzi mi ogólnie o unikanie wszelkiego rodzaju uszczypliwości, wyśmiewania, wyzwisk, odpowiadania z brakiem zrozumienia stanowiska drugiej osoby itp.
Gdy wypowiadamy się z pewną ostrożnością i rezerwą wobec cudzego zdania, łatwiej udzielić wyjaśnień w przypadku nieporozumień lub wycofać się gdy okaże się gdy się myliliśmy i nie zrobić z siebie głupków.
Z drugiej strony tym pewniej i bardziej agresywnie jakieś osoby wygłaszają swoje zdanie, tym trudniej jest je zaadresować w taki sposób, by jakkolwiek do nich trafić.
W ostatnim czasie mam nawet wrażenie, że gdy widać, że jakiekolwiek próby polemiki nie przyniosą skutku, a jedynie sprawią, że rozmówca się się do nas zrazi i stanie się dla nas bardziej uszczypliwy w przyszłości gdy będziemy mieć z nim styczność, a sprawę można po prostu zignorować, to czasami lepiej tak zrobić. Byłoby to tylko marnowanie czasu.
Często jednak, da się podjąć próbę rozmowy i się dogadać (co widać np. po tym, że forma słowna jakiej ktoś używa nie jest szczególnie napastliwa).
Czasami jednak zdarza się, że po prostu trzeba odpowiedzieć komuś nieprzysiadalnemu. Nawet wtedy dobrze jest się starać. Nawet jeśli niekoniecznie się uda dogadać, to jest to lepsze od odpowiadania agresją słowną na agresję słowną.
Trudno jest mi napisać o wszystkich możliwościach, co można u siebie poprawić w dyskusjach. Może za jakiś czas napiszę o tym więcej.
Przydatną metodą jest to, żeby np. po napisaniu tego co się zamierza wysłać, przeczytać to i zastanowić się, czy może da się przekazać to samo, ale w taki sposób, by zwiększyć szansę na to, by przekonać rozmówcę do siebie i swojego zdania.
Jeżeli i tak trawimy czas na dyskusjach w internecie to raz, że perspektywa przekonania kogoś do swojego zdania lub chociaż porozmawiania w cywilizowany sposób brzmi lepiej niż perspektywa bezproduktywnego gadania jak grochem o ścianę, jedynie niepotrzebnie konfliktując się z rozmówcą.
Tym co trzeba też sobie uświadomić jest to, że bycie uprzejmym i życzliwym, nawet wobec osób które niekoniecznie takie są nie jest żadnego rodzaju „ujmą na honorze”. Także bycie uprzejmym, nie wyklucza bycia asertywnym i nie dawania wejść sobie na głowę.
Wiem, że mogą się teraz pojawić wypowiedzi w stylu „Niektórych i tak nie przekonasz.” i inne głosy pesymizmu i jest to jak najbardziej prawda, ale prawdą jest również to, że do wielu ludzi da się dotrzeć jeżeli się człowiek postara. Oczywiście nie zawsze to się uda, ale to jest jak z dbaniem o zdrowie. To, że dbanie o zdrowie nie uczyni nas nieśmiertalnymi, nie oznacza, że powinniśmy je kompletnie olać. Wielu problemów w życiu nie da się w pełni wyeliminować, ale często da się zrobić coś by je ograniczyć.
Może rozwinę ten temat za jakiś czas.
Przepraszam, że to było takie długie (ehhh, miało być pół strony w wordzie,a wyszło półtora), ale chciałem powiedzieć trochę więcej konkretów niż „idźcie i bądźcie mili dla innych”, bo z takich skrótowych farmazonów nic nie wynika i same proszą się o salwy śmiechu.
Jak chcecie, podzielcie się co myslicie o tym temacie, tylko proszę bez wytykania nikogo palcem. To co staram się przekazać, jest to, by znaleźć coś co można poprawić u siebie. Nie dlatego, bo inni są idealni (bo nie są), ale dlatego, bo ostatecznie głównie na nasze działania mamy wpływ, a stwierdzenia, że np. ten czy tamten źle się zachowuje raczej go nie naprawi. Ja sam nie jestem idealny i staram się przeprowadzić autorefleksję gdy widzę, że coś jest nie tak z moim zachowaniem.
Bazgrołek z mamą i bombelkiem dla uwagi.