#coolstory z wczoraj w #poznan
Mój różowy pasek wczoraj wieczorem pojechał do koleżanki coś odebrać.
Po jakimś czasie dzwonie do niej i mówię, że musi wracać bo nie daję rady
z berbeciem (zapalenie ucha) i musi go położyć spać.
Wraca i mówi, że chyba przytarła kogoś jak wyjeżdżała z parkingu.
Nawet nie poczuła ale cieć wyleciał i poinformował.
Idę zobaczyć samochód. Rzeczywiście z tyłu mamy dwie małe ryski.
Tak małe, że zauważyłem dopiero po pewnym drugim obejściu auta.
Zostawiła kartkę i rano oddzwania tata właścicielki auta, że samochód tak bardzo porysowany.
Pasek: Ale jak? Tam były dwie małe ryski jak u nas. Oglądała z cieciem.
Potem dzwoni mąż poszkodowanej, że policja tak bardzo wezwana i tak bardzo mamy p--------e.
Wczoraj wieczorem spotykamy się z poszkodowanymi. Patrzę - u nich też dwie małe ryski w tym samym miejscu co u nas. ALE poza tym wgniecione nadkole i spore przetarcie na drzwiach + rozbite lusterko. WUT?
Patrze jeszcze raz na mój samochód.
Mąż poszkodowanej patrzy na mój samochód.
No coś się nie zgadza.
Miało iść z OC ale na razie umówiliśmy się, że zapłacimy za malowanie ewidentnie porysowanego przez nas zderzaka.
2 minuty roboty czarną kredką i nie byłoby śladu, ale cóż - uszkodziliśmy = płacimy jak za malowanie całego elementu.
Będzie sprawdzany monitoring, bo na bank ktoś po moim różowym przerysował jeszcze raz, ten sam samochód, tej samej nocy O_o To trzeba mieć pecha.
ps. Swoją drogą porysowany samochód zaparkowany był nieprzepisowo w mega ciasnej - strefie zamieszkania.
Mój różowy pasek wczoraj wieczorem pojechał do koleżanki coś odebrać.
Po jakimś czasie dzwonie do niej i mówię, że musi wracać bo nie daję rady
z berbeciem (zapalenie ucha) i musi go położyć spać.
Wraca i mówi, że chyba przytarła kogoś jak wyjeżdżała z parkingu.
Nawet nie poczuła ale cieć wyleciał i poinformował.
Idę zobaczyć samochód. Rzeczywiście z tyłu mamy dwie małe ryski.
Tak małe, że zauważyłem dopiero po pewnym drugim obejściu auta.
Zostawiła kartkę i rano oddzwania tata właścicielki auta, że samochód tak bardzo porysowany.
Pasek: Ale jak? Tam były dwie małe ryski jak u nas. Oglądała z cieciem.
Potem dzwoni mąż poszkodowanej, że policja tak bardzo wezwana i tak bardzo mamy p--------e.
Wczoraj wieczorem spotykamy się z poszkodowanymi. Patrzę - u nich też dwie małe ryski w tym samym miejscu co u nas. ALE poza tym wgniecione nadkole i spore przetarcie na drzwiach + rozbite lusterko. WUT?
Patrze jeszcze raz na mój samochód.
Mąż poszkodowanej patrzy na mój samochód.
No coś się nie zgadza.
Miało iść z OC ale na razie umówiliśmy się, że zapłacimy za malowanie ewidentnie porysowanego przez nas zderzaka.
2 minuty roboty czarną kredką i nie byłoby śladu, ale cóż - uszkodziliśmy = płacimy jak za malowanie całego elementu.
Będzie sprawdzany monitoring, bo na bank ktoś po moim różowym przerysował jeszcze raz, ten sam samochód, tej samej nocy O_o To trzeba mieć pecha.
ps. Swoją drogą porysowany samochód zaparkowany był nieprzepisowo w mega ciasnej - strefie zamieszkania.
h.....2
2014-12-10 09:15:32
+1
@cthln: nawet gdyby był zaparkowany na środku, stojący samochód nie może spowodować kolizji. Rada na przyszłość, po jakiejkolwiek kolizji, zawsze robić fotki w razie co :)
c.....n
[OP]
2014-12-10 09:17:32
+1
@ha_112: Ja to wiem. Niestety poinformowała mnie o zdarzeniu dopiero jak dotarła do domu.
c.....n
[OP]
2014-12-11 10:15:28
+1
Update: Dzisiaj spotkałem się ze strażnikiem z tamtej nocy.
Pan widział, że zdewastowany bok już był przed zarysowaniem mojego różowegopaska.
W razie czego może zaświadczyć. Więc chyba wszystko będzie spokoloko :)
Pan widział, że zdewastowany bok już był przed zarysowaniem mojego różowegopaska.
W razie czego może zaświadczyć. Więc chyba wszystko będzie spokoloko :)