#perfumy Byłem dziś w Arkadii odebrać dla Różowej Power of you na prezent. Jako kulturalny nałogowiec przeszedłem się zatem Notino->Quality Misala->Douglas.
Notino w Arkadii przeszło glow-up. Mają swój kącik z niszą. Sporo Xerjoffów, Nishane, Orto Parisi, nawet pusty flakon Vibrato xD. Dobre dwa standy z arabami. I tu ponownie French Avenue Aether to jest zapach k---a klasa. Dla testu sprawdziłem także Armaf Sillage - Bardzo fajny świeżak. Czuć różnice jakościową pomiędzy Creed SMW, ale biorąc pod uwagę, że to świeżak to dobry zapach. Nie ma takiego arabskiego sznytu i smrodu, co często przemycają w świeżych kompozycjach. Jak za stówkę daily psikacz naprawdę pozytywne zaskoczenie.
Za to przeurocze Panie w Quality Misala rozpieszczały mnie dziś na full (pewnie dlatego, że w służbowym outficie o------y xD). Przepiękny lokal z takimi zapachami, że skrętu szyi idzie dostać. Po kolei:
Amłaż Reflection - Tu mój zawód, nie dlatego, że zapach jest słaby, bo naprawdę fajny czysty jaśminowy zapach. Natomiast po dłużej chwili zapach jest bardzo zbliżony do Gucci Guilty Elixir (które ma dużo bardziej sztuczny i ostry początek, ale to zanika po kilku minutach). Jest też bardziej wytrawny. Natomiast czuję też paczulę jak w MSLF L'Absolu - natomiast MSLF jest znacznie ostrzejsze i czuć róznice w składnikach na korzyść Amłaża - mimo, że L'Absolu dalej bardzo dobry smród.
Amłaż Decision - ja p------ę, tak mój mózg zapamiętał kadzidło w kościele jak się jeszcze chodziło w podstawówce. 1:1 nie ma nawet ułamka róznicy od tego czym macha klecha w kościele.
ROJA ElysiuM EDP - Peperek podkusił by zbadać nosem przed blind buyem i dobrze zrobiłem. Niestety, perfuma cudowna, ale woda z kranu to idealne określenie. Gdyby zapach był trochę bardziej trwały brałbym już dwa testery z Luxa xD.
Xerjoff P33 - Nijaki i bezbarwny. Na początku lekki cytrus, potem tak subtelne piżmo. Pachnie jak niektóre chusteczki wilgotne do dłoni.
Xerjoff Renaissance - Bardzo konkretna cytryna. Tak jak Torino21 to najlepsze Mojito. Tak tutaj cytryna daje konkretny vibe wycisniętego soku prosto z owocu. Bezpieczny świeżak.
Widian London EDP - To za sugestią ekspedientki, ciekawy słodko skórzany zapach. Coś jak premium azzaro forever wanted elixir. Tylko, Azzaro na początku jest słodka malinka, a potem zostaje sama skóra. Widian natomiast cały czas daje dobrej jakości skórką o malinowym zabarwieniu.
Creed Delphinus - Cięzko mi się odnieść. Dla mnie zapach typowo kobiecy, a nie unisex. Słodki migdał w asyście wanili i tonki. Natomiast brak jakiegoś pazura.
Creed Iris Debonair - Naprawdę dobra premiera. Otwarcie bardzo podobne do Prada L'homme intense. Potem skręca w subtelniejszą stronę. Przypominał mi słodkiego irysa z Mr Thomspona Penhaligon's, który niedawno wąchałem. Perfuma solidna, ale jak za tę cenę - kompozycja bez polotu. Równie dobrze to mógłby być jakiś flanker Diora czy Prady.
Creed Original Vetiver - Tu już raz pisałem, ale ponownie powiem - dla mnie najlepsza wetyweria. Jak świeżo wysuszone pranie na dworze na czystym powietrzu. Naprawdę piękny zapach.
Creed Green Irish Tweed - Chyba najlepszy Creed po Aventus Absolu w moim odczuciu. Cudowny, elegancki zapach, świeża łąka w okolicy o nieskazitelnym powietrzu.