@fonfi
8 obserwujących

Kiedy nie psuję czegoś w komputerze, to jeżdżę na rowerze - głównie po Warszawie. Piszę "endorfiki". Czasem wyciągnę telefon, żeby zrobić fotkę...

fonfi 2022-07-03 15:44:02 +41
496 403 + 68 + 42 + 15 + 79 + 28 + 25 = 496 660

Piątki przed urlopem powinny być ustawowo zakazane. Serio…

Nie wiem, czy to tylko ja mam takie szczęście, ale prawa Murphyego przed KAŻDYM moim urlopem turlają się ze śmiechu po podłodze. Różowa to zaczyna już podejrzewać, że ja celowo te fuckupy generuję, żeby ona mogła biegać jak kot z pęcherzem, pakując walizki kiedy ja siedzę przyklejony do klawiatury… A na dodatek w drodze z fabryki empirycznie udowodniłem, że jak się zajeździ klocki do zera to hamulce w rowerze przestają hamować… No i pojechałbym na urlop - bez zębów.

Na szczęście jakoś się udało - i z fuckupem, i z zębami, tzn. hamulcami. Po pozbyciu się progenitury (spokojnie - wysłane tylko na wakacje) udaliśmy się z różową na gościnne występy nad polskie morze. W tym roku doskonale widać pierwsze długoterminowe efekty prorodzinnej polityki rządzących. Na plażach i ulicach - myślę, że spokojnie o połowę mniej ludzi niż w ubiegłych (nawet pandemicznych) latach. Dziękujemy pan PiS.

A jak najlepiej rozpocząć urlop? Wkurzając kolegów pedalarzy - tak, żeby wstając w poniedziałek do pracy znaleźli w telefonie zdjęcia z mojej porannej wycieczki. Specjalnie w tym celu wstałem o 4 rano, wsiadłem w ciapong do Władka (żeby chociaż w jedną stronę nie turlać się ścieżką na półwyspie) i pojechałem zbierać kwadraty. Pomorskie asfalty i szutry razem z mocno zróżnicowanym nachyleniem terenu co roku mnie nie zawodzą. Do tego te widoki… I przy tym wszystkim śladowa ilość ruchu samochodowego. Chociaż tutaj wczesno-poranna godzina mogła mieć znaczenie… No nie wiem.

Korzystając z chwilowego ochłodzenia (18-20 stopni, zamiast 30-35) zabrałem różową na wycieczkę do Sopotu. Okazuje się, że logistycznie to nie jest takie proste do zrealizowania - przecież nie będę biuduli kazał tam z półwyspu pedałować… Tak więc dojazd mieliśmy łatwy. Najpierw prosto z Jastarni ścieżką rowerową na Hel. Ale rano, więc ruch na niej niewielki. Tylko rowery się zakurzyły. Tam wskakujemy na prom, który wiezie nas do Gdyni. Duży jest, kilkupoziomowy, więc bardzo nie buja. Już po godzinie schodzimy na ląd w gdyńskim porcie. Tam szybka fotka przy zupełnie nie wiem czym, ale fajnie wyglądało i jedziemy Kępą Redłowską w stronę Sopotu. Kępa jest urocza… I stroma… W związku z tym utrzymuję odpowiednią odległość, żeby nie słyszeć przekleństw rzucanych przez żonę. Dalej już z górki - dosłownie - to ochłonęła. I tak dojeżdżamy do molo. Tego Molo. Trzy szybkie focie, kilka westchnięć do bursztynowej biżuterii i lądujemy w knajpce na plaży. W celu konsumpcji. Pizzy, bo przecież nie związku… A później prosto do Rewy, po drodze tylko wkurzając kierowców: tych na podjeździe na Kontradmirała Czernickiego i tych stojących w mega korku na Open’era. W Rewie jesteśmy godzinę przed promem. Pijemy ciacho i zjadamy kawę - to w Jastarni już nie będziemy musieli.

Koniec urlopu podsumowuję dzisiaj lokalnym, około-legionowskim kwadratobraniem, strzelając kilka fotek - w tym #smiesznypiesek dla @krabozwierz.

#rowerowyrownik #gravel #rower #ruszwarszawa #wykopgiantclub

Skrypt | Statystyki
fonfi 2022-07-03 15:44:48 +6
Pomorskie asfalty i szutry razem z mocno zróżnicowanym nachyleniem terenu co roku mnie nie zawodzą. Do tego te widoki…
fonfi 2022-07-03 15:45:31 +9
Tam szybka fotka przy zupełnie nie wiem czym, ale fajnie wyglądało
fonfi 2022-06-23 22:58:35 +51
452 227 + 22 + 30 + 15 + 18 + 22 + 21 + 12 + 7 + 20 + 42 + 11 + 22 + 3 + 219 + 2 + 31 + 25 = 452 749

Większość jazd to jak zwykle jakieś popierdółki w postaci prac-domów i kręcenia się po jednym czy drugim mieście w celu załatwiania “biznesów”, więc rozpiszę się tylko o tej najdłuższej na dystansie 220km.

Uwaga dzisiaj będzie dłuuuuugo, dlatego dla tych co ich odstrasza więcej niż jeden akapit tekstu, TLDR: trasa sztos, ludzie zajebiści, upał koszmarny, cena totalnie z czapy - ja chcę jeszcze raz!!! Resztę zapraszam do lektury poniżej.

Jak gdzieś, kiedyś tam, wspominałem przymierzałem się do pierwszego w życiu ultramaratonu. Nie jestem pewien czy 220km można nazwać już “ultra”, ale przyjemności trzeba sobie dawkować. Wybór padł na Mazowiecki Gravel z kilku powodów:
1 (primo) - odbywa się w płaskopolsce więc ryzyko zgonu jest relatywnie niewielkie
2 (tertio) - start i meta tegorocznej edycji miały miejsce w moim rodzinnym Wolnym Mieście Radom, więc logistyka dużo prostsza, bo można się przekimać i najeść u mamusi
3 (secundo) - ma dystans 500km ale i 200km, które to (200, nie 500) było moim celem do przełamania na ten rok
4 (quinto, chyba jednak się pogubiłem) - nie pamiętam, ale powodów było na pewno cztery

Start miałem o 6:55 rano. Przezornie zjawiłem się na miejscu ponad pół godziny wcześniej przez co po odebraniu trackera, co trwało jakieś 30 sekund, przez kolejne 30-40 minut mogłem spokojnie mamrotać i robić sobie wyrzuty z powodu straconego czasu na sen… Na start przyjechał potowarzyszyć mi lokalny funfel, który robił za eskortę przez pierwsze 30 kilometrów. Może pojechałby jeszcze kawałek dalej, ale koncertowa wyjebka z lotem przez kierownicę i lądowaniem z telemarkiem spowodowana gadaniem przez telefon, zakończyła jego występ. Po powierzchownym obmyciu ran postanowiliśmy go zostawić, krwawiącego ze wszystkich czterech kończyn, w środku Puszczy Kozienieckiej. Możliwości miał dwie: albo da radę wrócić do domu, albo zjedzą go dzikie zwierzęta. Podobno dojechał…
Dalej jechaliśmy już we dwóch. Aha - bo zapomniałem napisać, że zaraz po starcie dołączył do mnie kolega R (no wtedy jeszcze nie, ale teraz już kolega), z którym pokonaliśmy pierwszą połowę trasy sympatycznie przy tym dyskutując o życiu i nie tylko. Tak jak napisałem we wstępie - trasa sztos, zwłaszcza ta pierwsza połowa. Malownicze tereny Puszczy Kozienieckiej, przeplatane Warecko-Grójeckimi sadami z relatywnie niewielką ilością asfaltów za to z genialnymi “szutrostradami”, polnymi drogami, jakimś drobnym singlem, leśnymi duktami i kilkoma drobnymi piaskami.
Tempo narzuciliśmy sobie przyzwoite pilnując żeby średnia nie spadła nam poniżej 20km/h co było o tyle wyzwaniem, że kolega R zabrał ze sobą MTB na kołach 26”, kilka zmian odzieży i wiadro pokarmu - co wszystko razem upakowane wiózł dzielnie w plecaku na plecach. Szacun!
Pierwszy pitstop w Warce, poza urokliwym miejscem na kempingu nad Pilicą niespecjalnie miał coś do zaoferowania: możliwość uzupełnienia wody i skosztowania lokalnych przysmaków w postaci pokrojonych jabłek (paaaaanie - bez robaków, nic a nic nie pryskane) i soku wyciskanego z tychże. Dlatego też zebraliśmy się sprawnie i pojechaliśmy w stronę drugiego i niestety ostatniego (serio??) pitstopu w Grójcu. Po drodze zaliczyliśmy jeszcze jeden przystanek przy sklepie o wdzięcznej nazwie Poziomka, gdzie spotkaliśmy dwóch kolegów śmieszków. W tak doborowym towarzystwie zasiedliśmy na “kanapie” z palet za sklepem, z której sądząc po rozrzuconych dookoła odpadach szklanych i kartce “Nie sprzedajemy na zeszyt!”, korzysta na co dzień lokalna “burżuazja”. Pojedli, popili, pośmieszkowali i pojechali dalej - teraz już we czterech.
Doturlaliśmy się do Grójca z nadzieją na jakiś ciepły posiłek i wygodny odpoczynek. Niestety hala sportowa, na której zorganizowano postój ugościła nas ponownie wodą, napojami i tym razem drożdżówką (no chyba że coś przeoczyłem). Przynajmniej klop był schludny…
Koledzy śmieszkowie odjechali właściwie bez postoju, a kolega R postanowił w tym miejscu zrewidować swoje plany utrzymania średniej powyżej 20km/h i w ten sposób się pożegnaliśmy a ja pognałem dalej sam. Jak zwykle zostając sam na sam ze swoimi myślami doszedłem do wniosku, że mogę tak długo nie wytrzymać, więc tempo drastycznie wzrosło. Chociaż mogła to być też zasługa większej ilości asfaltów i wiatru w plecy. Ale wersja lęków przed wewnętrznym ja, bardziej mnie przekonuje…
Po jakiś dwudziestu paru kilometrach, zmuszony uzupełnić zapasy płynów, ponownie zatrzymałem się pod sklepem, gdzie znowu natknąłem się na panów śmieszków czyli “kumpli spod sklepu”. I tak wspólnie dotarliśmy do Biedronki w Mogielnicy. Mam wrażenie że chłopaki generalnie postawili sobie za cel jazdę od sklepu do sklepu, a do tego pod Biedronką postanowili urządzić niezły piknik, bo rozłożyli się z pokaźnymi zakupami na parkingu, rozpoczęli konsumpcję, a znając moje założenia czasowe - delikatnie i sympatycznie dali mi do zrozumienie, że może nie będą mnie już dalej spowalniać.
Tym sposobem ostatnie 60km turlałem się sam. Coraz szybciej… Po dojechaniu w okolice zalewu Domaniowskiego, czyli w znajome tereny, w ogóle puściły mi hamulce i włączył się jakiś dziki tryb rywalizacji - co, niewiele brakowało, skończyłoby się b---ą. Na szczęście resztki rozsądku przedarły się z wrzaskiem przez szum łańcucha i wewnętrznych głosów, dzięki czemu zreflektowałem się, że na rowerze to jednak trzeba jeść i pić. Posiliwszy się (niespecjalnie zwalniając) ostatnim tostem i landrynką (sztuk jeden, bo po kolejnej to bym chyba pawia od tych słodyczy puścił) szczęśliwie dotarłem do mety. Tam, całkiem bezmyślnie, wlałem w siebie pół litra piwa, które okazało się NIE być bezalkoholowym, co po 11 godzinach jazdy na rowerze w upale, ścięło mnie niczym gilotyna Ludwika XVI podczas Rewolucji Fancuskiej…

Podsumowując. Powtórzę to jeszcze raz - trasa mega, sam bym lepiej nie ułożył. GPX zapisany do ponownego wykorzystania, może np. z dzieciakami w rozbiciu na dwa dni. Tylko dwa bieda-pitstopy i to tylko na pierwszej połowie trasy - lekka lipa, zwłaszcza przy tej cenie. Do organizacji na mecie (ciepły posiłek, napoje, atmosfera, etc.) raczej nie można się przyczepić. Wiem, że w ramach imprezy były dodatkowe, wieczorne przed i po “pasta-party” i różne integracje, ale ze względów logistycznych nie miałem możliwości skorzystać. Impreza udana, 200km pękło, samozadowolenie i radocha bezcenne!

#rowerowyrownik #gravel #rower #ruszwarszawa #wykopgiantclub

Skrypt | Statystyki
fonfi 2022-06-23 22:59:56 +4
fonfi 2022-06-23 23:00:47 +4
fonfi 2022-06-05 23:18:51 +50
365 352 + 71 + 6 + 20 + 54 + 25 + 31 + 40 + 24 + 27 + 28 + 26 + 22 + 21 = 365 747

Niestety trochę za dużo się ostatnio dzieje i nie mam czasu na bieżąco dzielić się kilometrami. Ale zapowiada się lekkie rozluźnienie, żeby nie powiedzieć, że rozwolnienie więc będzie czas i pojeździć i popisać, zwłaszcza że w najbliższy weekend jakieś małe (moje pierwsze) ultra się szykuje.

Jednak, pomimo natłoku obowiązków udało mi się:

- zepsuć przerzutkę w rowerze córki i przekonać się, że znalezienie jakiejkolwiek przerzutki Shimano 105 “od ręki” jest w obecnych czasach praktycznie niewykonalne a przy okazji odkryć, że lament nastolatki działa niezmiernie motywująco… ¯(ツ)/¯

- przekonać żonę, że przy aktualnych cenach paliwa jej małe autko z 200 konnym silnikiem jest słabym pomysłem na dojazdy do pracy, przez co prac-domy mam teraz w przemiłym towarzystwie ale w żółwim tempie…(⌐ ͡■ ͜ʖ ͡■)

- w ramach resetu głowy i wyciszenia nerwów wybrać się po kwadraty i przebić pancerne Panaracery SS+ na pierwszych kilku kilometrach. Małym kamykiem… (╯°□°)╯︵ ┻━┻

- wstać o 5 rano na patoporanek, gdzie wszystko było na opak: drogi co miały być a ich nie było, asfalty co ich miało nie być a były, kopkie piachy co wyglądały na ubite i ubite, które wyglądały na sypkie. A na deser drogi prywatne i kąpiel w bagnie. Komary lubią to! ᕙ(⇀‸↼‶)ᕗ

Do tego dowiedziałem się, że jestem samolubną i egocentryczną zakałą narodu, więc szukam teraz mistrza u którego można terminować na szewca… Ktoś, coś? ( ͡º ͜ʖ͡º)

#rowerowyrownik #gravel #rower #ruszwarszawa #wykopgiantclub

Skrypt | Statystyki
fonfi 2022-06-05 23:22:35 +10
wstać o 5 rano na patoporanek, gdzie wszystko było na opak
fonfi 2022-06-06 00:08:14 +8
@PrzekliniakCQ: No ja 200 też jeszcze nie jechałem. Zobaczymy co z tego wyjdzie - jadę w ramach przygody i sprawdzić się czy dam radę. W razie czego możecie moje truchło gdzieś z krzaków zbierać - łatwo po wąsach poznać ( ͡º ͜ʖ͡º) I stravę mi spauzujcie!
fonfi 2022-05-16 22:16:27 +60
284 119 + 21 + 63 + 8 + 27 + 24 + 22 + 21 + 26 + 25 = 284 356

Zeszło-poniedziałkowe pracdomy zaplątały się do poprzedniego wpisu i to na dodatek całkiem bez komentarza. Może to i dobrze, bo generalnie włączył się wtedy jakiś “depreche mode” - nawet na zdjęcia nie chciało mi się zatrzymywać. Jasne się stało, że kolejnego dnia trzeba było sobie jakoś humor poprawić. Jak pomyślałem tak też zrobiłem i wtorkowy “tour de trvail” był prima sort:
- najpierw spacerowe tempo z żoną, którą udało się namówić na jazdę rowerem do pracy, aż na samą Pragę
- później spokojny inaczej podjazd pod Agrykolę
- wspólna kawa z @mles
- i wspólny, leniwy objazd Mokotowa w drodze do fabryki
I niech mi ktoś powie, że rower nie jest dobry na wszystko - na chandrę, na katar, na wrzody na d… No dobra, na wrzody to może niekoniecznie…

Powrót równie udany, bo najpierw na złamanie karku po małżonkę a dalej, spokojnym już tempem wiejskiej baby z zakupami, w kierunku domu. Z jednym tylko kapciem po drodze.

Tak w ogóle to zaczął się już sezon na korki na DDRach. Zimo wróć! Najbardziej fascynującym dla mnie zjawiskiem przyrodniczym są dziwni ludzie, przepychający się i mijający rowerzystów czekających cierpliwie na zielone światło, ustawiający się na skrzyżowaniu “pod prąd”. Kulminacją akcji jest ich wielkie zdziwienie jak się nagle okazuje, że nie ma gdzie zjechać i jadą “na czołówkę” z tymi z naprzeciwka. Dziwnym trafem są to najczęściej użytkownicy Veturilo albo właściciele wielkich, niesamowicie ciężkich i topornych rowerów miejskich, które startują z miejsca z impetem wozu drabiniastego. Ale za to mają uchwyt na sojowe latte…

Było też poranne zbieranie kwadratów w Wielkiej Wsi Warszawa w stylu “Ja tędy nie przejadę?!”

Za to na niedzielę zaplanowaliśmy z @mles patoporanek z kwadratobraniem na trasie z Grodziska w kierunku stolicy. Otworzyłem oczy o 5 rano, i sięgnąłem po telefon:
- Wstałeś? - napisałem drżącą ręką mając nadzieję, że udało mi się w to JEDNO SŁOWO wlać odpowiednią ilość nadziei na odpowiedź “nie”
- Oczywiście! - oczywiście @mles nie dostrzegł tej wyraźnej aluzji
- Shit… - pomyślałem z nienachalnym entuzjazmem i powlokłem się do kuchni
Po tak zachęcającej pobudce mogło być już tylko lepiej. I faktycznie trudy poranka wynagrodzone zostały pustymi asfaltami (nikt normalny w niedzielę o świcie z domu nie wychodzi) i budzącym się do życia miastem. I nawet stawiające opór Wahoo i odcinkowy wmordewind nie był w stanie zepsuć nam frajdy. Wycieczkę zakończyliśmy “kruszantem” z kawą w samym centrum Warszawy.

Na koniec jeszcze mała rundka między mostami z córką, na lepszy sen i w celu odprowadzenia nakarmionych grillem (w sensie, że daniami z grilla) gości.

Zdjęć jak zwykle co nie miara - i tak nikt tego nie ogląda…

#rowerowyrownik #gravel #rower #ruszwarszawa #wykopgiantclub

Skrypt | Statystyki
fonfi 2022-05-16 22:17:28 +4
najpierw spacerowe tempo z żoną, którą udało się namówić na jazdę rowerem do pracy, aż na samą Pragę
fonfi 2022-05-16 22:18:29 +5
Tak w ogóle to zaczął się już sezon na korki na DDRach. Zimo wróć!
fonfi 2022-05-10 00:28:27 +77
247 791 + 22 + 21 + 35 + 9 + 114 + 32 + 23 + 29 + 58 + 19 + 22 + 29 + 22 + 21 = 248 247

Ostatnie dwa tygodnie to się dopiero działo… Ale po kolei:

“Zaktualizuj bazę danych na produkcji mówili, fajnie będzie mówili” - czyli zamiast luźnego kręcenia z panami @AbaddonLincoln i @Talarkowy, ostatnie dni kwietnia stały pod znakiem klikania po nocach w kąkuter w akompaniamencie szybkich przelotów z i do fabryki. Na szczęście udało się jakoś doklikać do majówki.

Żona, dzieci i rowery spakowane (niekoniecznie w tej kolejności) - więc ruszamy na spotkanie z przygodą. Kierunek Jeziorak i agroturystyka o wdzięcznej nazwie Między Polami. Na miejscu okazuje się, że przez zupełny przypadek znaleźliśmy raj na ziemi. Tak pięknego miejsca, z tak sympatycznymi, serdecznymi i ciepłymi gospodarzami w życiu jeszcze nie widziałem. Pierwszego dnia, jako że dotarliśmy późnym popołudniem, czasu starczyło tylko na krótkie zwiedzanie najbliższej okolicy i wtargnięcie na posesję Czarka Pazury po uprzednim, konsekwentnym zignorowaniu dwóch znaków “teren prywatny”. Nazajutrz, zaraz po śniadaniu, wyruszyliśmy w dłuższą trasę, której celem było odwiedzenie miejscowości Jerzwałd gdzie żył, tworzył i spoczywa Zbigniew Nienacki - ten którego dzieci znają z “Pana Samochodzika”, a my (boomerzy) z “Raz w roku w Skiroławkach” #pdk ( ͡º ͜ʖ͡º). Po drodze podziwialiśmy nieprzyzwoicie (jak mniej znane książki Nienackiego) soczystą przyrodę i różnego rodzaju ciekawostki - jak chociażby stojącą w środku pola starą cegielnię. Trzeciego dnia sił starczyło już tylko córce, więc skierowaliśmy się w stronę Karnitków, obejrzeć zamek, mini zoo i zjeść obiecane lody.

Niestety wszystko co dobre szybko się kończy i z bólem trzeba było wrócić do szarej stolicy. “Pomajówkowa” droga w kierat cieszyła mnie na równi z rosnącą ratą kredytu hipotecznego.

W tym momencie, na poprawę humoru wkracza on - @AbaddonLincoln - i nieznoszącym sprzeciwu głosem (właściwie to tekstem) oznajmia, że w weekend jedziemy na Warkę (w sensie kierunek taki, a nie, że na p--o). Jak łatwo policzyć z Warszawy do Warki jest jakieś 60km, więc jedziemy skrótem i zamykamy się w 115km. Przez pierwszą połowę trasy @mles i jeszcze jeden kolega pilnują, żebyśmy za szybko nie dotarli na pociąg. Wspaniale to była zaplanowana wyprawa - zwłaszcza rajd przez sady, po piachu po same obręcze, dokładnie na setnym kilometrze kiedy człowiek jeszcze rześki i pełen energii ¯(ツ)/¯ Dzień domykam rodzinną wycieczką regeneracyjną po Warszawie.

No i oczywiście spam zdjęciowy…

#rowerowyrownik #gravel #rower #ruszwarszawa #wykopgiantclub

Skrypt | Statystyki
fonfi 2022-05-10 00:32:57 +10
skierowaliśmy się w stronę Karnitków, obejrzeć zamek, mini zoo i zjeść obiecane lody

śmieszny piesek specjalnie dla @krabozwierz
fonfi 2022-05-10 00:34:26 +8
W tym momencie, na poprawę humoru wkracza on - @AbaddonLincoln - i nieznoszącym sprzeciwu głosem (właściwie to tekstem) oznajmia, że w weekend jedziemy na Warkę
fonfi 2022-04-25 22:02:58 +48
174 662 + 33 + 32 + 68 + 23 + 24 + 29 + 21 + 34 + 22 + 33 + 23 + 21 + 23 + 27 = 175 075

Zrzut z ostatnich dwóch tygodni.

W przeważającej większości to prac-domy, w ramach walki z rutyną urozmaicone wędrówkami po Warszawie w poszukiwaniu ciekawych miejsc. Mówili, że jak zrobią metro to będzie bliżej i szybciej a mnie się droga do pracy ciągle wydłuża ¯(ツ)/¯

Tak czy siak tekstu dzisiaj niewiele, ale chociaż pospamuję zdjęciami.

#rowerowyrownik #gravel #rower #ruszwarszawa #wykopgiantclub

Skrypt | Statystyki
fonfi 2022-04-25 22:04:47 +6
fonfi 2022-04-25 22:06:52 +10
Jeden wypad po kwadraty na wschód od Warszawy. Na zdjęciu przeprawa w rezerwacie Mosty Kalińskie
fonfi 2022-04-10 23:35:54 +41
131 967 + 23 + 21 + 22 + 21 + 29 + 21 = 132 104

A taką fajną wiosnę mieliśmy pod koniec marca, to musiał przyjść on: kwiecień-plecień w mordę kopany… Człowiek spokojnie zaczyna sobie tydzień kawą w ulubionej kawiarni, by chwilę potem wjechać w śnieżycę… Ja się pytam gdzie był ten śnieg jak ja rano prognozę sprawdzałem. Ale patrząc po ubiorach rowerzystów, to nie tylko ja byłem zaskoczony tym fikołkiem pogody, niektórzy zdecydowanie bardziej.

Tak w ogóle to dzisiaj robię taki mały coming out. Nieliczni, którzy śledzą mnie na Stravie wiedzą, że mniej lub bardziej regularnie zdarza mi się popełniać jakieś grafomańskie, rymowane popisy. Jako że w zdecydowanej większości powstają pod wpływem wydzielanych endorfin (od których chyba jestem uzależniony) - nazwane zostały “endorfikami”. Ponieważ nazbierało się już tego dość dużo, postanowiłem zebrać wszystko w jednym miejscu, pod adresem: endorfiki.pl. Serdecznie zapraszam do lektury, a na zachętę (albo zniechętę) poniżej najnowszy wytwór prosto z mojej chorej bańki.

Antrakt świadomości

Od czasu do czasu, w poranki niektóre,
Gdy w głowie mej plączą się myśli ponure,
To w miasto rowerem uciekam w pośpiechu,
By w zgiełku poszukać od życia oddechu…

Z kawą w ręku siadam i wyłączam głowę,
Słucham jak Warszawa tka z dźwięków osnowę,
Obserwuję ludzi, którzy szybkim krokiem
Mijają się w ciszy, uciekają wzrokiem…

Obrazy i dźwięki chłonę mimo woli,
Myśli strumień wartki zanika powoli,
I tkwiąc w tym intymnym zakątku nicości,
Pauzą wybrzmiewa mój antrakt świadomości.

#rowerowyrownik #gravel #rower #ruszwarszawa #endorfiki

Skrypt | Statystyki
fonfi 2022-04-10 23:37:11 +7
by chwilę potem wjechać w śnieżycę… Ja się pytam gdzie był ten śnieg jak ja rano prognozę sprawdzałem.
fonfi 2022-04-10 23:37:37 +7
fonfi 2022-03-28 23:33:39 +109
110 644 + 22 + 22 + 22 + 21 + 44 + 22 + 22 + 21 + 26 + 22 + 16 + 15 + 21 = 110 940

Specjalnie czekam do poniedziałku z relacją za poprzedni tydzień, żeby weekendowy ruch na tagach się przewalił ;)

Po całym tygodniu pracdomów, których nazbierało się coś koło 200km należało w weekend trochę odpocząć, więc - znowu wsiadłem na rower. Tym razem jednak rodzinne wietrzenie żony i córki po zimie. Muszę jeszcze tylko córce budy SPD nabyć…

W weekend dotarła też do mnie nowa lampka Prox Zeta COB. W poprzedniej - Knog PLus - włącznik postanowił odmówić posłuszeństwa. Pełen nadziei przystąpiłem do testowania. Z pozytywów - świeci, nawet całkiem jasno ( ͡º ͜ʖ͡º) Sama lampka, wykonanie, ogólny feel - całkiem ok. Ale mocowanie (poza klipsem) to jakaś porażka - wielkie, niewygodne a do tego pasuje właściwie tylko do profili o jedynym słusznym kształcie: okrągłym. No i bateria. Na opakowaniu stoi, że w trybie eco świeci 6 godzin. Mnie wyłączyła się po jakiś 4, może 4.5… W trybie eco… Tak, że mam kolejny gadżet do codziennego ładowania ¯(ツ)/¯

We wtorek zjadłem nad Wisłą pierwszą w tym sezonie muchę. Wczesnowiosenna, nowalijka…

W środę okazało się, że maszyna losująca @AbaddonLincoln dostała aktualizację i teraz wypluwa z siebie po dwóch wykopków. Tym sposobem razem z kolegą @puchacz22 odbyliśmy zwiedzanie stolicy z przewodnikiem. A przy tym moc atrakcji: stołeczne Paris-Roubaix czyli przelot bo bruku (tzn. ja z @puchacz22 cichaczem skradaliśmy się chodnikiem), aromaterapia wzdłuż Czajki i gravelowy Szlak Golędzinowski na oponkach 28C. Czegóż chcieć więcej (✌ ゚ ∀ ゚)☞

Ciekawie jeździło się też w piątek. Cała stolica mrugała światełkami radiowozów niczym świąteczne ozdoby choinkowe. Do tego multum patroli pieszych - podobno chodzili za jakimś Bidonem…

A na dodatek dobra pogoda spowodowała, że zrobiło się tłoczno na ścieżkach. Niestety nie tylko przez rowerzystów…

#rowerowyrownik #gravel #rower #ruszwarszawa

Skrypt | Statystyki
fonfi 2022-03-28 23:36:38 +12
Tym razem jednak rodzinne wietrzenie żony i córki po zimie. Muszę jeszcze tylko córce budy SPD nabyć…
fonfi 2022-03-28 23:40:08 +11
Cała stolica mrugała światełkami radiowozów niczym świąteczne ozdoby choinkowe. Do tego multum patroli pieszych - podobno chodzili za jakimś Bidonem…
fonfi 2022-03-18 21:42:51 +49
78 053 + 25 + 22 + 22 + 21 + 37 + 22 + 22 + 21 + 22 + 21 + 48 + 8 + 24 + 21 = 78 389

Tydzień temu darowałem sobie zasilanie #rowerowyrownik bo w sumie niewiele się zadziało. Zebrałem zatem kilometry z dwóch ostatnich tygodni i niniejszym dorzucam do ogólnej sterty.

Jeden, jedyny dzień w poprzednim tygodniu, kiedy wygrałem ze swoim leniem i pojechałem do fabryki na rowerze, postanowił w drodze powrotnej nagrodzić mi ten nadludzki wysiłek mżawką, zimnym wiatrem prosto w twarz i temperaturą 2 stopnie celsjusza. Radości mojej nie było końca (╯°□°)╯︵ ┻━┻ W związku z powyższym do weekendu strzeliłem focha i dopiero słoneczna sobota ponownie wyciągnęła mnie z gawry.

Szybki przegląd zaplanowanych “nakiedyśtam” tras i wybór padł na wycieczkę z Otwocka w kierunku Warszawy. Trasa zaplanowana po gorącym do czerwoności śladzie heatmapy - znaczy się multum ludzi jeździ. Co może pójść nie tak?! Wysiadłem z pociągu w miejscowości Świder, pokonałem kilka lokalnych uliczek po czym wjechałem w las… i już po 30km walki z płaskim piachem, piachem na podjazdach, piachem na zjazdach, piachem urozmaiconym korzeniami i korzeniami urozmaiconymi piachem wyjechałem z lasu w Warszawie. Czyli to dlatego RWGPS nie chciał mi pokazać rodzaju nawierzchni.

Kolejny (w sumie to jeszcze bieżący) tydzień to pierwszy w tym roku “perfect bike2work week” czyli trzepanie prac-domów przez kolejnych pięć dni z rzędu. Jednak najlepsza z tych dni świstaka była środa. Nie, nie z powodu powiedzenia dotyczącego mrożonych deserów otrzymanych z produktów mlecznych, które rymują się ze "środa"... ( ͡º ͜ʖ͡º) Po pierwsze, primo: w środę stuknął mi pierwszy tysiąc kilometrów w tym roku, a po drugie, secundo: kolega @AbaddonLincoln postanowił wylosować mnie swoją maszyną losującą do popołudniowej wycieczki, a ja postanowiłem pokazać mu jak można wracać do domu “skrótem”. Ustawka z Abaddonem to czysta przyjemność i wygląda mniej więcej tak:
A: - Tak?
F: - Tak!
A: - To 1630 koło Syrenki!
F: - Brzmi jak plan!
Na miejscu jednogłośnie podejmujemy decyzję, że jedziemy “tam!”, a potem to już tylko przyjemne połykanie kilometrów w zacnym towarzystwie, z jedną tylko przerwą na siku…

#rowerowyrownik #gravel #rower #ruszwarszawa

Skrypt | Statystyki
fonfi 2022-03-18 21:44:16 +5
i już po 30km walki z płaskim piachem, piachem na podjazdach, piachem na zjazdach, piachem urozmaiconym korzeniami i korzeniami urozmaiconymi piachem wyjechałem z lasu w Warszawie
fonfi 2022-03-18 21:45:27 +4
z jedną tylko przerwą na siku…
fonfi 2022-03-06 22:45:53 +47
58 873 + 66 + 16 + 21 + 22 + 21 = 59 019

Moje podsumowanie minionego tygodnia.

Upały niestety zelżały co (wbrew opinii mojej żony) oczywiście nie jest żadnym powodem, żeby nie jeździć na rowerze. Tak więc w tygodniu nabijałem licznik “pracdomami”, które zaczynają przypominać dzień świstaka - nawet fotki takie same. Chyba muszę znowu zacząć urozmaicać trasy zbieractwem małych kwadratów, tylko coraz mniej ich “po drodze” już jest…

W środę niewiele brakowało żebym wybrał się z naszym naczelnym stołecznym kwadratowym prowokatorem @AbaddonLincoln na eksplorację Odolan jednak, jak na złość, mechanik postanowił skończyć naprawę samochodu i cały plan wziął w łeb - koledzy musieli radzić sobie sami…

W weekend postanowiłem uzupełnić część braków w Kampinoskich kwadratach. Kilkadziesiąt kilometrów przez las wymagało roweru do zadań specjalnych. Na szczęście poza kilkoma powalonymi drzewami i przerzucaniem roweru przez grząskie błoto, przez które nie miałem odwagi przejechać, cała wycieczka była bardzo udana. No może jeszcze poza faktem, że nie wziąłem żadnego prowiantu a przez temperaturę po 2 godzinach przestałem czuć stopy. Serio - nie wiem o co chodzi z tą temperaturą - jeździłem przy -7 stopniach i było ok, a dzisiaj niby +1 a zmarzłem na kość.

Przy okazji tematu rowerów do zadań specjalnych (zwłaszcza do eksploracji i kwadratobrania), trafiłem na ciekawy artykuł. Jeszcze dobrze nie minął hype na kategorię “gravel” a tu już nowe trendy kiełkują…

#rowerowyrownik #gravel #rower #ruszwarszawa

Skrypt | Statystyki
fonfi 2022-03-06 22:47:39 +4
Tak więc w tygodniu nabijałem licznik “pracdomami”, które zaczynają przypominać dzień świstaka - nawet fotki takie same.
fonfi 2022-03-06 22:48:11 +9
Kilkadziesiąt kilometrów przez las wymagało roweru do zadań specjalnych.
fonfi 2022-02-25 21:57:11 +44
44 989 + 30 + 21 + 24 + 22 + 22 + 16 + 36 + 22 + 26 + 22 + 21 = 45 251

Po chwilowej przerwie z okazji ferii, kiedy to narty - zupełnie nieudolnie - próbowały zastąpić mi kręcenie na rowerze, wróciłem do szarej rzeczywistości. W związku z tym wrzucam ostatnie dwa tygodnie na raz.

Tym razem dość nudne prac-domy, plus jedna niedzielna przejażdżka żeby maksymalnie wykorzystać okienko pogodowe, która była jedynym (poza sztormową pogodą) ciekawym akcentem w tych dniach.

Jako, że cały poprzedni tydzień firmował deszcz z wiatrem, to w pierwsze okienko w niedzielny poranek nastawiłem się na solo spacerek w kierunku Nieporętu. Jak tylko minąłem rogatki Warszawy, nagłe “Pssst - hej, mogę posiedzieć Ci na kole?” zmaterializowało mi kompana do jazdy. Po krótkiej (przerywanej szarpanym oddechem) wymianie uprzejmości pojechaliśmy tak sobie kawałek. Na pierwszym skrzyżowaniu kompan stwierdził, że chyba jednak za wolno jadę i przez następne 10km to ja usilnie próbowałem go dogonić. Nie wiem co kolega zjadł na śniadanie, że miał takiego powera, ale niewiele brakowało, żeby on zobaczył co ja zjadłem… Powrót na szczęście był już bardziej normalnym tempem. Zresztą, nawet jak bym chciał szybciej, to zielony dywan z połamanych gałęzi na ścieżce wzdłuż Kanału Żerańskiego skutecznie przypominał, że całe szprychy to jednak fajna rzecz w rowerze. Generalnie dzięki motywacji pod tytułem “że niby ja cię nie dogonię?!!” wpadło stado PRów a wycieczkę zaliczam do tych bardziej udanych.

#rowerowyrownik #gravel #rower #ruszwarszawa

Skrypt | Statystyki
fonfi 2022-02-25 21:58:59 +4
fonfi 2022-02-25 22:40:29 +1
@Shinyz0: Giant Defy Advanced 2 2021
fonfi 2022-01-24 23:36:51 +40
20 244 + 23 + 23 = 20 290

Bieda-tydzień tym razem.

Natłok różnych zajęć oraz totalny brak weny i chęci spowodował, że dopiero w piątkowy wieczór udało mi się zebrać pierwszy raz w tygodniu na rower. Jak na nocnego marka przystało wybrałem się na zwiedzanie Marek - nocą. Cel, połatanie lokalnych kwadraciątek, wykonany w 100%. Przy okazji zaliczona, druga już w tym roku, gleba. Tym razem na zamarzniętych błotnych koleinach…

W niedzielę wyszło trochę słońca, które zachęciło do kolejnej wycieczki. Idąc za ciosem i nie mając pomysłu na dłuższe kręcenie, kontynuowałem lepienie małych kwadratów. Szybko okazało się, że zamiast jeżdżenia to więcej przy tym było chodzenia - a konkretnie przedzierania się przez krzaczory. Wysiłek został jednak nagrodzony widokiem różnego rodzaju zwierzyny - w samym sercu mieszkalnej Białołęki. Sarenki, kaczki, lisek - to w sumie częste widoki. Ale czaplę widziałem tutaj po raz pierwszy. Niestety ptaszysko zdążyło się spłoszyć zanim wygrałem walkę z rękawiczkami i aparatem.

#rowerowyrownik #gravel #rower #ruszwarszawa

Skrypt | Statystyki
fonfi 2022-01-24 23:37:36 +5
Jak na nocnego marka przystało wybrałem się na zwiedzanie Marek - nocą.
fonfi 2022-01-24 23:41:51 +6
Ale czaplę widziałem tutaj po raz pierwszy. Niestety ptaszysko zdążyło się spłoszyć zanim wygrałem walkę z rękawiczkami i aparatem.
fonfi 2022-01-16 17:21:17 +40
13 523 + 42 + 6 + 22 + 22 = 13 615

Aktualizacja ostatniego tygodnia.

Po jakże ciekawych przygodach z 10 dnia miesiąca związanych z pewnym zgromadzeniem religijnym, wtorek obudził Warszawę temperaturą dochodzącą do -8 stopni Celsjusza. Ale jak mawiają południowo-afrykańscy szamani: „Isuphu yenkukhu” - czyli nie ma złej pogody na rower. No dobra, sprawdziłem i „Isuphu yenkukhu” tak naprawdę znaczy „rosół z kury”, co nie zmienia faktu, że w kwestii rowerów szamani mają 100% racji. W związku z tym nie przejmując się zupełnie aurą, założyłem na siebie kilka warstw odzieży i udało mi się uzyskać całkiem przyzwoity komfort termiczny. Na pierwsze 10 minut jazdy… ¯\\(ツ)\/¯ Niestety w ciągu dnia przyplątało się jakieś choróbsko, objawiające się atakami kichania, gilem po pas i generalnie samopoczuciem ofiary kolizji z TIRem. Dlatego też popołudniowy powrót z fabryki odbył się tempem wiejskiej baby z zakupami - ale przynajmniej dojechałem. Niestety przez tę zarazę resztę tygodnia nie czułem się na siłach, żeby wsiąść na rower - z nerwicy natręctw zostało tylko bieganie.

Sobota zaskoczyła okienkiem pogodowym. Tzn w kwestii słońca, bo temperaturą dalej nie rozpieszczała. Jako, że posiadam jednak życie rodzinne postanowiłem wybrać się skoro świt na #patoporanek, żeby wrócić do domu na śniadanie. O 6:37 wskoczyłem w ciepły pociąg, kierunek północny-wschód, tam gdzie musi być cywilizacja i wyskoczyłem z niego już po 30 minutach w Tłuszczu. Przez pierwsze kilka kilometrów mroźny wiatr, który jak zawsze wiał w twarz, powodował niemiłosierny dyskomfort. A potem przypomniałem sobie, żeby zapiąć kurtkę. Kolejne kilkadziesiąt kilometrów nie działo się nic specjalnego poza urokliwym wschodem słońca, ćwierkaniem ptaków i delektowaniem się prawie pustymi asfaltami i zmrożonymi u-----i. Przy okazji przejażdżki test bojowy przeszedł najnowszy nabytek - zimowe buty Fizik Artica X5. Tak, są całkiem wodoszczelne, co udało mi się zweryfikować wpadając prawie po kostki w kałużę, na której załamał się pode mną lód. Jednak w kwestii komfortu termicznego mocno się zawiodłem. W sumie nic ciekawego więcej by się nie wydarzyło, ale już prawie pod samym domem, postanowiłem zaliczyć pierwszą w tym roku glebę. Nie wiem jak to się stało, pamiętam tylko że dotknąłem manetki hamulca przed przejściem dla pieszych, a w następnej sekundzie padłem ofiarą grawitacji i podziwiałem horyzontalnie błękit nieba. Czyli faktycznie mróz powoduje, że potrafi być ślisko. Na sam koniec nabyłem drogą kupna „kruszanty”, które doskonale pasowały do kawy z żoną, która była gorąca. Kawa znaczy się, nie żona…

#rowerowyrownik #gravel #rower #ruszwarszawa

Skrypt | Statystyki
fonfi 2022-01-16 17:24:28 +3
Kolejne kilkadziesiąt kilometrów nie działo się nic specjalnego poza urokliwym wschodem słońca, ćwierkaniem ptaków i delektowaniem się prawie pustymi asfaltami i zmrożonymi u-----i
fonfi 2022-01-16 17:25:02 +3
Przy okazji przejażdżki test bojowy przeszedł najnowszy nabytek - zimowe buty Fizik Artica X5
fonfi 2022-01-11 00:12:44 +54
8 783 + 22 + 22 + 55 + 22 + 21 = 8 925

W zeszłym roku jakoś zaniedbałem się z regularnym wrzucaniem km na #rowerowyrownik, ale nowy rok = nowe rozdanie. Dlatego proszę bardzo - mój wkład na początek tego roku.

Rowerowanie anno Domini 2022 rozpocząłem od płynnego wjazdu w Nowy Wał, czyli dwa pracdomy (21 + 22 - w tę i nazad). Obydwie jazdy zdecydowanie płynne zarówno pod kołami jak i z nieba. Dobrze, że temperatura chociaż wiosenna bo całe 4 stopnie Celsjusza.

Niedziela przyniosła piękne słoneczko, więc żal było w domu siedzieć. Wybrałem się skoro świt, o 11:00, na idealne 55km, charakteryzujące się perfekcyjnym stosunkiem asfaltów do leśnych szutrów, przyprawionych szczyptą ujebów i nowymi kwadratami jako „side dish” - palce lizać. Po drodze postanowiłem przejechać pod oknami @AbaddonLincoln, ale nie raczył mi odmachać - pewnie go w domu nie było. Przez chwilę rozważałem darcie się pod oknem: „Abaaaaddddooon” ale raz, że to demoniczne krzyki, a dwa uznałem, że to mało stosowne w moim wieku… ¯\(ツ)/¯

Początek tygodnia, tradycyjnie już zaskoczył mnie blokadą Krakowskiego Przedmieścia z okazji 10 dnia miesiąca. Ale dzięki temu spokojnie pojechałem sobie na skróty (+2km) przez Park Saski, gdzie mogłem sfotografować grupki mundurowych zebranych w kilka „kółek różańcowych” zamykających po jednym członku Lotnej Brygady Opozycji. Generalnie szczerze polecam widok policji ganiającej po parku minionka. Impreza w tym miesiącu była na bogato, bo przyjechała nawet kawaleria konna. Powrót do domu nie był już tak ciekawy, poza tym, że zaraz po przekroczeniu Wisły, na jej prawym brzegu upał zelżał z -1 do -5 stopni - wiadomo, na wschodzie klimat musi być surowy.

Poniżej załączam zdjęcia poglądowe.

#rowerowyrownik #gravel #rower #ruszwarszawa

Skrypt | Statystyki
fonfi 2022-01-11 00:13:52 +4
idealne 55km, charakteryzujące się perfekcyjnym stosunkiem asfaltów do leśnych szutrów, przyprawionych szczyptą ujebów i nowymi kwadratami jako „side dish”
fonfi 2022-01-11 00:16:52 +3
Impreza w tym miesiącu była na bogato, bo przyjechała nawet konna kawaleria
fonfi 2021-06-22 22:02:16 +37
370 362 + 20 + 22 + 24 + 25 + 22 + 38 + 27 + 26 + 23 + 28 + 18 + 32 + 103 + 24 + 23 = 370 817

Nazbierało się trochę przez ostatnie dwa tygodnie. Głównie pracdomy i jedna setka o 3 nad ranem żeby obejrzeć wschód słońca :)

#rowerowyrownik #wykopgiantclub #szosa

Skrypt | Statystyki
g.....o 2021-06-22 22:41:35 +3
@UszneStopery: jak jakieś działko laserowe
fonfi 2021-06-23 08:29:03 +1
@UszneStopery: @glissando: Tak to jest jak drukarka 3D wejdzie za mocno ;)
fonfi 2021-06-07 20:31:20 +29
311 094 + 25 + 21 + 100 + 15 + 3 + 2 + 6 + 11 + 15 = 311 292

Z okazji miesiąca LGBT+ pojechaliśmy (we dwóch chłopa, a jakże) pooglądać facetów z ogolonymi nogami do Góry Kawiarni - czyli mekki wszelkiej maści warszawskich kolarzy - tych mniej i bardziej pro. Podziwiając widoki popijaliśmy ciacho i przegryzaliśmy mrożoną kawę. Całkiem przez przypadek spod domu i z powrotem wyszła równiuteńka setka - dobrze wiedzieć, bo ciacho i kawa zacne. Ogolone męskie nogi niekoniecznie... Aha no i spotkaliśmy na drodze groźnego, jadowitego węża - zdjęcie jako dowód rzeczowy nr 1.
Reszta to głównie pracdomy i spacerowe wycieczki z żoną, czyli zbieranie kwadraciątek pod pretekstem romantycznych przejażdżek i zwiedzania najbliższej okolicy ( ͡~ ͜ʖ ͡°)
A dzisiaj w drodze z pracy pierwsza w tym roku guma, jak na ironię przy samej ulicy Śmiesznej. Mnie nie bawi...

#rowerowyrownik #wykopgiantclub #szosa

Skrypt | Statystyki
fonfi 2021-06-07 20:32:30 +4
r.....m 2021-06-07 20:33:16 +3
@fonfi: dlaczego Ci obróciło rower?
fonfi 2021-06-02 09:29:01 +43
271 437 + 14 + 11 + 27 + 22 + 82 + 26 + 23 + 26 = 271 668

Pierwszy raz zaatakował mnie pies na rowerze. To znaczy ja byłem na rowerze, nie on. I to w centrum miasta (no prawie bo na Ursynowie). I nie to, że jakiś kieszonkowy jajnik czy chociaż "mały, biały dupelek" - bydle jakieś niczym Śliniak z "Rodziny Zastępczej". Tak zacięty, że nawet przy 40km/h nie chciał odpuścić (za to moje płuca zdecydowanie) i dopiero polany wodą z bidonu dał spokój. Muszę gaz sobie kupić... Albo Glocka...

#rowerowyrownik #wykopgiantclub

Skrypt | Statystyki
Megawonsz_dziewienc 2021-06-02 09:37:34 +6
@fonfi: to normalnie na SM, mówisz że pies bez smyczy i kaganca cie zaatakował, baba dostaje karę, a ty masz zaliczony dobry uczynek na resztę dnia. Nie ma nic gorszego niż psiarze którzy nie trzymają swoich puszkow na smyczy.
B.....l 2021-06-02 09:48:08 +8
fonfi 2021-05-26 21:58:45 +32
248 121 + 36 + 44 + 21 + 47 = 248 269

Jakieś wycieczki, pracdomy i przede wszystkim pierwsza wycieczka córy na szosie, na razie wypożyczonej na próbę. Małpa tak się teraz napaliła na taki rower, że teraz mi non stop głowę suszy i ciągnie do sklepu - co ja najlepszego uczyniłem... ( ಠ ͜ʖಠ) Tak, że taki mini #wykoptribanclub

#rowerowyrownik #wykopgiantclub

Skrypt | Statystyki
fonfi 2021-05-26 22:07:55 +2
@MaxVerstapen: dokładnie. W samej Kobyłce trzeba ze 100-200m dojechać jeszcze szutrem, bo ścieżka zaczyna się równo z tablicą "gmina Nieporęt wita" ale powiedzmy, że to pomijalne jest...
AbaddonLincoln 2021-05-26 22:12:36 +3
@fonfi: @MaxVerstapen: KOBIAŁKA :D Kobyłka to miasteczko przed Wołominem :D
fonfi 2021-05-07 23:08:33 +32
171 883 + 28 = 171 911

Pojechałem sprawdzić czy czip-tjuning by Moderna dodaje mocy. Niestety moc nie wzrosła, a jeszcze układ GPS się chyba uszkodził bo mnie przez krzaki i chaszcze przeturlało. Może jak dostanę patch v.2.0 w czerwcu to się naprawi...

#rowerowyrownik #gravel

Skrypt | Statystyki
noerror 2021-05-08 09:18:47 +0
@fonfi: ło jacie, jakie grubaśne oponki. To góral przerobiony na szosę?
fonfi 2021-05-08 16:24:59 +1
@Mr_Bungle: tak, dokładnie Ritchey Gravel Comp Beacon 40cm
fonfi 2021-04-30 17:44:21 +38
153 662 + 53 = 153 715

I nastała błoga cisza. W końcu namierzyłem problem trzasków w moim Giancie. Sprawcą była sztyca siodła. A dałbym sobie rękę uciąć, że to coś z przodu roweru - i cytując klasyka: „byłbym teraz co najmniej asymetryczny”. Ale, że nikomu w „firmowych” serwisach to nawet do głowy nie przyszło wystawia już odpowiednie świadectwo. Tak więc teraz jedyne trzaski podczaj jazdy na rowerze to moje stare kości.

Dzisiaj wyjazd w samo południe, żeby powkurzać trochę tych co musieli przed samą majówką w pracy siedzieć. (✌ ゚ ∀ ゚)☞ Pogoda super: słoneczko, ciepło - tylko huragan taki, że na wiadukcie na Żeraniu myślałem, że będę rower pod wiatr prowadził. Ścieżka wałem na prawym brzegu Wisły w stronę Nowego Dworu Mazowieckiego genialna. Ludzi brak, cisza i spokój, tylko ptaki śpiewają - idealna na rodzinną wycieczkę.

To był ze wszech miar dobry dzień…

#rowerowyrownik #wykopgiantclub #szosa

Skrypt | Statystyki
fonfi 2021-04-29 19:38:21 +34
152 026 + 21 + 21 = 152 068

Pracdomy. Cztery razy w trzech różnych serwisach a Giant jak trzeszczał tak trzeszczy dalej i mnie do białej gorączki doprowadza... Ale nie poddam się. Znajdę co to jest.

#rowerowyrownik #wykopgiantclub #szosa

Skrypt | Statystyki
H.....s 2021-04-29 19:46:31 +1
@fonfi: może banały i pewnie sprawdzane ale nie zaszkodzi, sprawdzaleś, sztyce, jarzemko, osi kół, support, mocowanie kiery do mostka, uchwyty na bidon i probowales bez sakwy?
U mnie kiedyś cos przy korbie stukalo cyklicznie co obrót swiezo po zakupie roweru. Serwis nic nie znalazl ale dla pewnosci gearancyjnie dali nowy suport. Dalej stukalo po kilku km. sam poszukałem :) ramien korby uderzało o metalowy węzyk pompki przymocowanej do ramy.
van_der_bike 2021-04-29 20:37:58 +1
@fonfi: U mnie w aluminium była właśnie sztyca, a podejrzewałem już wszystko.