Hola troncos! Pojawiła się we mnie potrzeba ekspresji, więc stwierdziłem, że będę prowadził pamiętniczek z podróży #mamajablogier xD
Sprawa jest taka, że w trakcie życiowego kryzysu podjąłem decyzję, żeby p--------ć to wszystko i wyjechać do Hiszpanii (na dłuższe wakacje). Od jakiegoś czasu myślę czasami, żeby tutaj zamieszkać, jednak na dzień dzisiejszy myślę o emerturze tutaj, a nie życiu codziennym. Stwierdziłem, że warto wykorzystać szansę i zamieszkać sobie na miesiąc, zobaczyć co jest pięc, jak się żyje i czy na prawdę mi się podoba czy to tylko halucynacje. I moim planem jest wakacjonować tutaj, ale też prowadzić jakąś rutynę typu siłownia, joga i basen raz w tygodniu #pdk. Porobić coś czego na co dzień nie robię. Nie to, żebym szukał na siłę okazji na pomniejszenie budżetu, ale nie żałuję sobie jak czegoś mi się zachce, głównie jedzenia, żarcie mnie kręci najmocniej.
Z racji tego, że są to moje pierwsze długie wakacje w życiu, pierwszy raz zostaję sam z sobą na tak długo w zupełnie obcym mi świecie, jest pełno stresu, lęku, pracy z wewnętrznym dzieckiem, poznawaniem nowych rzeczy, czasami przełamywanie starych nawyków, masa wewnętrznych przeżyć nawet jeśli są to sprawy z zewnątrz błahe i pospolite.
Od jakichś 5 lat uczę się hiszpańskiego, ale wszystko to jak krew w piach. Taa, sangria od razu xDD Coś tam powiedzieć potrafię, ale bardzo często bywa to coś bardziej jak 'si, si amigo' niż dialog xD Dodatkowo jestem typem piwniczaka, a nie dynamiczniaka, więc ciężko mi wychodzić z inicjatywą, żeby zagadywać ludzi, więc staram się zwykłe sprawy dogadywać po hiszpańsku, a nie po angielsku, w restauracji, kupić bilet, o coś zapytać czasami i takie tam bzdury.
Może komuś się coś spodoba, może wykorzysta coś jako polecajkę, może dla kogoś to będzie inspiracja, a może będzie 0 zainteresowania, nieważne. Będę miał dzienniczek w razie co xD Co dzień lub dwa będę sobie wrzucał listę 'dziesiejszego dnia nauczyłem się / zrobiłem'. Co prawda jestem tutaj od tygodnia i nie chce mi się wszystkiego od zera rozpisać, ale jak będą pytania to podeślę co było wcześniej.
Także, wczorajszego dnia nauczyłem się:
- rejestrować hiszpańską kartę sim (w salonie, po hiszpańsku!), bo okazało się, że ogarnąłem tylko data sim, a przydałoby się z czegoś zadzwonić w razie jakiejś stłuczki czy coś xD
- pływać w wodospadzie
- jeździć samochodem po hiszpańskich, górskich serpentynach oraz autostradach
- słuchać hiszpańskiego rapu, żeby w razie sytuacji gdy lokalne mordinis zapytają mnie 'que tal?' wiedzieć jak im odpowiedzieć, że jest chujnia, brak perspektyw i ciężko o hajs, ale po hiszpańsku
- poznałem nowy owoc níspero
- że czasami warto wyjść z trybu wakacyjnego i myśląc, że 'idę kawałek za róg, zobaczyć czy możne zejść' spakować w plecak powerbanka i butlę z wodą, szczególnie w godzinach 14-16, bo 'kawałek' może zakończyć się 10km spacerem xD
- piwerko + tapa - powoli uczę się delektować tym, zamiast wrzucać w siebie i iść dalej
- oswajać się z lękiem wysokości spacerując po tamie
- planować mniej - mimo, że i tak nie dużo zaplanowałem to nie byłem w stanie wszystkiego zrobić. Trochę przez wszystko powyższe, a troche przez to, że jednak jest czas, trzeba się delektować
To tyle, adios!
#hiszpania #podroze #podruzujzwykopem
Sprawa jest taka, że w trakcie życiowego kryzysu podjąłem decyzję, żeby p--------ć to wszystko i wyjechać do Hiszpanii (na dłuższe wakacje). Od jakiegoś czasu myślę czasami, żeby tutaj zamieszkać, jednak na dzień dzisiejszy myślę o emerturze tutaj, a nie życiu codziennym. Stwierdziłem, że warto wykorzystać szansę i zamieszkać sobie na miesiąc, zobaczyć co jest pięc, jak się żyje i czy na prawdę mi się podoba czy to tylko halucynacje. I moim planem jest wakacjonować tutaj, ale też prowadzić jakąś rutynę typu siłownia, joga i basen raz w tygodniu #pdk. Porobić coś czego na co dzień nie robię. Nie to, żebym szukał na siłę okazji na pomniejszenie budżetu, ale nie żałuję sobie jak czegoś mi się zachce, głównie jedzenia, żarcie mnie kręci najmocniej.
Z racji tego, że są to moje pierwsze długie wakacje w życiu, pierwszy raz zostaję sam z sobą na tak długo w zupełnie obcym mi świecie, jest pełno stresu, lęku, pracy z wewnętrznym dzieckiem, poznawaniem nowych rzeczy, czasami przełamywanie starych nawyków, masa wewnętrznych przeżyć nawet jeśli są to sprawy z zewnątrz błahe i pospolite.
Od jakichś 5 lat uczę się hiszpańskiego, ale wszystko to jak krew w piach. Taa, sangria od razu xDD Coś tam powiedzieć potrafię, ale bardzo często bywa to coś bardziej jak 'si, si amigo' niż dialog xD Dodatkowo jestem typem piwniczaka, a nie dynamiczniaka, więc ciężko mi wychodzić z inicjatywą, żeby zagadywać ludzi, więc staram się zwykłe sprawy dogadywać po hiszpańsku, a nie po angielsku, w restauracji, kupić bilet, o coś zapytać czasami i takie tam bzdury.
Może komuś się coś spodoba, może wykorzysta coś jako polecajkę, może dla kogoś to będzie inspiracja, a może będzie 0 zainteresowania, nieważne. Będę miał dzienniczek w razie co xD Co dzień lub dwa będę sobie wrzucał listę 'dziesiejszego dnia nauczyłem się / zrobiłem'. Co prawda jestem tutaj od tygodnia i nie chce mi się wszystkiego od zera rozpisać, ale jak będą pytania to podeślę co było wcześniej.
Także, wczorajszego dnia nauczyłem się:
- rejestrować hiszpańską kartę sim (w salonie, po hiszpańsku!), bo okazało się, że ogarnąłem tylko data sim, a przydałoby się z czegoś zadzwonić w razie jakiejś stłuczki czy coś xD
- pływać w wodospadzie
- jeździć samochodem po hiszpańskich, górskich serpentynach oraz autostradach
- słuchać hiszpańskiego rapu, żeby w razie sytuacji gdy lokalne mordinis zapytają mnie 'que tal?' wiedzieć jak im odpowiedzieć, że jest chujnia, brak perspektyw i ciężko o hajs, ale po hiszpańsku
- poznałem nowy owoc níspero
- że czasami warto wyjść z trybu wakacyjnego i myśląc, że 'idę kawałek za róg, zobaczyć czy możne zejść' spakować w plecak powerbanka i butlę z wodą, szczególnie w godzinach 14-16, bo 'kawałek' może zakończyć się 10km spacerem xD
- piwerko + tapa - powoli uczę się delektować tym, zamiast wrzucać w siebie i iść dalej
- oswajać się z lękiem wysokości spacerując po tamie
- planować mniej - mimo, że i tak nie dużo zaplanowałem to nie byłem w stanie wszystkiego zrobić. Trochę przez wszystko powyższe, a troche przez to, że jednak jest czas, trzeba się delektować
To tyle, adios!
#hiszpania #podroze #podruzujzwykopem
cugowski
2026-04-24 11:39:53
+0
@cugowski: Guadalest
cugowski
2026-04-24 11:40:29
+0
@cugowski: Embalse de Guadalest


