@craft_number_666
2 obserwujących
craft_number_666 2026-07-27 20:21:10 +2
#remont #majsterkowanie #adamslodowy #hobby
czy wam też wiecznie giną miarki i nożyki (ʘ‿ʘ)
atteint 2026-07-27 20:24:21 +2
@craft_number_666: nie, ja rzeczy pilnuję zawsze.

za wyjątkiem tej jednej żółtej miarki, co ją niedawno p---------m i słuch po niej zaginął.
Jarek_P 2026-07-27 21:11:34 +2
@craft_number_666: ginie mi wszystko regularnie (jestem typem człowieka odkładającym narzędzia gdzie bądź i potem marnującym mnóstwo czasu na ich szukanie i zastanawianie się, gdzie też ja mogłem je posiać), ale niemal zawsze się potem znajdują, choć bywa, że po długich miesiącach i w miejscach przedziwnych.
Z ostatnich moich dokonań mogę wymienić dość drogi wkrętak Wery zgubiony na dobre pół roku i niedawno czystym przypadkiem odnaleziony na strychu, odłożony na piramidce zapasowych dachówek i zapomniany. Zaś z najwybitniejszych - jeszcze z baaardzo dawnych peereleowskich czasów, gdy dla nastoletniego majsterkowicza, nie dysponującego ani kasą ani "dojściami" posiadana chirurgiczna pęseta z wygiętymi końcami była istnym skarbem, w zasadzie niemożliwym do kupienia w normalnym handlu (takie rzeczy się wtedy "załatwiało"). Pęseta mi zaginęła. Bez śladu i bezpowrotnie, nie znalazła się ani po miesiącu, ani po pół roku, an nawet gdy mame robiła copółroczny (święta jajeczne i choinkowe) wjazd do mojego pokoju połączony ze sprzątaniem mi wszystkiego i wszystkich możliwych zakamarków. Podejrzewałem niecnie kolegów, ale dowodów brak, mogłem tylko kląć w duchu.
Minęły lata, pokończyłem szkoły, zacząłem pracować, w domu u rodziców już nie mieszkałem, ale odwiedzając ich regularnie w czasie którejś wizyty postanowiłem wywalić część swojego księgozbioru. Badziew na makulaturę, rzeczy choć trochę chodliwe - oddać, cośtam sprzedać - no wiadomo. Każdą książkę przeglądałem pokrótce. I w którejś kolejnej, jakimś kiepskim poradniku technicznym, który najwyraźniej nigdy się nie przydał znalazłem swoją ukochaną, zagubioną jakieś 10 lat wcześniej pęsetę, wsuniętą w grzbiet książki (twarda oprawa "szyta" - grzbiet odstawał od szycia). Najwyraźniej przeglądając ten poradnik musiałem się bawić równolegle tąże pęsetą, wsunąłem ją bezmyślnie w grzbiet i tak już została... :D

A poziomnicę straciłem jedną na budowie - podwykonawca pakując swoje narzędzia mi ją zgarnął z rozpędu (spoko człowiek był, nie przypuszczam, żeby specjalnie). Miał oddać, niestety, nie zdążył, nie dane mu było (zmarł nagle).