#pracawzabce Generalnie ucięło mi trochę poprzedni wpis, bo za szybko opublikowałam, a nie chcę go edytować bo pewnie zasięgi spadną albo coś tam.
Przetrapił się nam złodziej, już został zlokalizowany.
Mamy go na nagraniach i będzie rozmowa.
Już go wyhaczyliśmy, mieszka gdzieś w okolicy, teraz tylko czekamy aż znowu się pojawi i będzie wzywa na policja.
Próbujemy też wyhaczyć z dzieciaki które na hasło: odłóżcie produkty na miejsce... Wrzucają je po prostu między napoje mieliśmy z tym problem, bo nie zgadzały nam się batony i żelki na stanie – znaleźliśmy je głęboko w półce za litrowymi napojami.
Teoretycznie moglibyśmy je odnosić na miejsce, ale jako że jesteśmy bardzo blisko szkoły to na gminie zdarza się sytuacja że dzieci nabiorą produktów za 40 zł, a mają 7 zł.
Notorycznie jednej osobie powtarzam, że ma nauczyć się rozpoznawać monety – 50 groszy to połowa złotówki. Nie 50 zł.
Ale nie jestem w stanie wytłumaczyć ułamków komuś kto tych ułamków jeszcze nie miał.
Albo po prostu nie chce tego zrozumieć.
Tak więc rzuca mi dzieciak jakieś grosze i mówi że ma 21 zł i zakupy na 21 zł – tak więc przystępuję do liczenia i mówię mu: masz tutaj kochane dziecko złotych czternaście.
Nie, mam (patrzy na ekran) 21.
Ale tutaj dałeś mi 14 zł.
To na co mi nie starczy?
I co przepraszam, mam wybierać co dziecko ma kupić, bo samo nie wie?
Mówię mu: ale słuchaj, tu masz drogie firmowe rzeczy, spróbuj może kupić coś, co nie jest reklamowane? Będzie tak samo dobre i tańsze.
Ale ja chcę wojanka.
To może odłóż żelki?
Ale ja chcę żelki.
Ech.
I prawie zawsze znajdzie się ktoś z dorosłych co dorzuci dzieciakowi do zakupu.
Rozumiem dorzucenie złotówki czy dwóch.
Ale nie 10 zł czy ile, bo niektóre dzieciaki się już tak wycwaniły i podchodzą do kasy dopiero jak już jest kolejka...
Ale w sumie też zauważyłam że ludzie umieją rozpoznać takie zachowania, bo po dziecku widać że mu brakuje i jest tym zaniepokojone, a po takim cwaniaku to widać że czeka i się uśmiecha.
Ech.
A zresztą sama też kiedyś dołożyłam i potem przyszedł rodzic i powiedział żeby absolutnie tego nie robić, bo to uczy ich dziecka bardzo złych rzeczy, że dostają określoną kwotę i mają nauczyć się nią rozporządzać. Oczywiście rodzic podziękował, ale poprosił żeby tego raczej nie praktykować.Anulowałam paragon i powiedziałam żeby stanęło sobie z boku i się zastanowiło.
I wtedy dzieciak zaczął po jednym groszu zabierać z tacki, i wkładać do portfelika...
A była tego cała góra.
Ale nie ze mną te numery – dałam mu tackę z drobniakami, wzięłam sobie drugą zapasową – tak, mamy na stanie... Zgadnijcie czemu.
I obsługiwałam ludzi dalej. ( ͡° ͜ʖ ͡°)