Zobaczył przed sobą pejzaż ze skąpą roślinnością, pustkę. W powietrzu unosił się
ostry zapach. Był na pustyni, na której dawno już nie padał deszcz.
Przed nim stał człowiek, w którego zmęczonych, pełnych bólu oczach widniało
współczucie.
— Mercer — powiedział Rick.
— Jestem twoim przyjacielem — oznajmił starzec. — Ale musisz dalej działać tak,
jakbym wcale nie istniał. Czy to rozumiesz? — Rozłożył puste dłonie.
— Nie — odparł Rick. — Nie rozumiem tego. Potrzebuję pomocy.
— W jaki sposób mógłbym cię ocalić — rzekł starzec — skoro nie byłem w stanie
ocalić sam siebie? — Uśmiechnął się. — Nie rozumiesz? Nie ma zbawienia.
— W takim razie po co to wszystko? — zapytał Rick. — Po co przyszedłeś?
— Aby ci pokazać — odparł Wilbur Mercer — że nie jesteś sam. Jestem z tobą i za-
wsze będę. Idź i czyń swą powinność, nawet jeżeli uważasz, że jest niesłuszna.
— Dlaczego? — powiedział Rick. — Dlaczego mam to robić? Porzucę pracę i wy-
emigruję.
— Będą od ciebie żądać czynienia zła — wyjaśnił starzec — bez względu na to, gdzie
się znajdziesz. G---t nad własną osobowością jest podstawowym warunkiem życia.
W jakimś momencie każda żyjąca istota musi to zrobić. To ostateczny mrok, klęska
stworzenia. Oto działanie klątwy, która żywi się wszystkimi formami życia. W każdym
miejscu wszechświata.
#przegryw #czytajzwykopem