#muzyka #wybory #wyboryusa #usaponoć na każdym wiecu wyborczym Trumpa leciały dwie piosenki na wejściu:
Lee Greenwood - God Bless The U.S.A.
Village People - YMCA
nieoficjalnym hymnem kampanii po zamachu na Trumpa został 50 Cent - Many Men (Wish Death), chociaż raper oficjalnie nie wystąpił na wiecu Trumpa, ale: "Przypomnijmy, że "Many Men (Wish Death)", piosenka z 2003 r., stała się hymnem Trumpa i jego zwolenników po nieudanej próbie zamachu na niego w lipcu tego roku. Znalazła się w pierwszej dziesiątce na iTunes i zyskała popularność na innych platformach streamingowych. 50 Cent udostępnił wtedy również edytowaną wersję okładki albumu "Get Rich Or Die Tryin" z twarzą Trumpa.", poza tym kręci dokument na netflixie przeciwko innemu znanemu w USA Diddiemu dokument, więc raczej wiadomo po której stronie był.
Czy muzyka miała znaczenie w kampanii? Oczywiście, że tak, pamiętajmy, że po 2 stronie byli m. in. Taylor Swift (nie ma chyba obecnie odnośnika do nie w naszym kraju, ta typera trasą koncertową ruszyła pkb USA), Eminem, J Lo i inni
W Polsce raczej nam to nie grozi, nadal słynnym zostanie przebój disco polo kampanii 1995 "Ole Olek" :D
https://www.youtube.com/watch?v=UoR5ApJQU7sCzy w PL będą miały wpływ głosy jakiegoś Podsiadło, Sanah, czy tam kto dziś jest popularny? odpowiedź jest prosta - nie.
https://kultura.onet.pl/muzyka/wiadomosci/50-cent-mial-wystapic-na-wiecu-donalda-trumpa-odrzucil-ogromne-pieniadze/49cvcsv