Jakby kogoś interesowało jak wygląda ultra bieg 72km w górach i 3300m przewyższenia na mozart 100 UTMB to wrzucam swoją relację ᶘᵒᴥᵒᶅ Jak ktoś ma jakieś pytania to śmiało, to dalszy etap moich przygotowań do #utmb tag do obserowania / czarnolistowania #graniceprzygod
Gw, swietna robota. Tez mam nadzieje w nastepnym roku sie uda dostać do utmb. Mam zamiar swoje pierwsze stumilowce ukonczyc. Snowdonia I UTMB. W tym roku TDL Val D'aran juz za miesiac+ :)
@GrubyKociol: hehe factor kupę kasy płaci "zawodnikom" Ja tam kiedyś kupowałem ze grubą kasę a teraz decathlon mi wystarczy ale czasami kusi kupić coś totalnie bez sensu. Na przykład taki grevil na red.
@qeni: zachód 800, Tour de Silesia - nocna edycja, i normalna szosowa dzienna. Dobrym pomysłem jest bałtyk 600 - nie jechałem szosowej, tylko BBC w maju kilka razy na bardzo zbliżonej trasie
Tym razem gdyby ktoś się zastanawiał jak było na Biegu 7 Dolin 100km w tym roku, to wrzucam krótką wideo relację - widoki i pogoda... NIE DOPISAŁY xD wg Garmina wyszło 101km i 4179m wzniosu. Jak ktoś ma jakieś pytania to śmiało, to był kolejny etap moich przygotowań do #utmb tag do obserowania / czarnolistowania #graniceprzygod
✨️ Moja rowerowa wyprawa nad morze – relacja z ekstremalnej przygodyⒾ Ponieważ aktualnie przebywam na banicji, chciałbym podzielić się z Wami relacją z mojej wyprawy rowerowej #szosa nad morze z Dolnego Śląska. Łącznie ponad 407 km w nieco ponad 18h netto, bez snu.
Już kilka tygodni wcześniej na lokalnej grupie rowerowej napisałem wpis, gdzie szukałem kompanów do od dawna planowanej przeze mnie wyprawy nad morze z okolic Bolesławca. Plan był prosty- wyruszyć w nocy by zdążyć na zachód słońca następnego dnia w Pobierowie. W komentarzach zgłosiło się kilka osób (mała miejscowość), jednak ostatecznie tylko jedna była zdecydowana mi towarzyszyć. Dzień wyjazdu nie był przypadkowy- ponieważ był to 22 czerwca, była to najkrótsza noc w roku, a dodatkowo miał nam pomóc południowy wiatr (jak się później okazało, miało to też negatywne skutki, o czym w dalszej części tekstu).
Start miał miejsce o północy w mojej wiosce. Mój kompan, którego widziałem pierwszy raz w życiu dotarł do mnie krótko wcześniej, po czym oboje wyruszyliśmy w stronę Bolesławca i dalej, w kierunku Zielonej Góry, do której dotarliśmy około godziny szóstej rano. Tam też zrobiliśmy pierwszy dłuższy postój na posiłek i kawę. Pomimo, że było wcześnie rano, temperatura zaczynała już dawać się nam we znaki, jednak po dłuższej chwili ruszyliśmy dalej.
Kolejny przystanek wynikał raczej z atrakcji turystycznej po drodze, niż potrzeby odpoczynku- szybkie zdjęcie z Rio de Świebodzineiro, telefon do domu i ruszamy dalej. Do następnego etapu naszej trasy- Gorzowa Wielkopolskiego dotarliśmy już około czternastej. Tempo naszej jazdy bardzo osłabło, głównie ze względu na ogromny upał, który wynikał właśnie z południowego napływu powietrza. Termometr w moim Garminie pokazywał wówczas 36°C, a mnie dopadł ogromny kryzys senny, ponieważ poprzedniej nocy w ogóle nie spałem. Byłem już niemalże gotów zrezygnować, ponieważ na blacie miałem dopiero 220 kilometrów, a mój organizm odmawiał posłuszeństwa z powodu niewyspania i temperatury, jednak stwierdziłem że jeżeli nie teraz, to nigdy.
Kolejny przystanek na trasie: Stargard. Było mi już bardzo źle. Upał i zmęczenie sprawiały, że nie mogłem już przyjmować jedzenia i płynów, a nie najlepsze drogi województwa lubelskiego w tym nie pomagały. Gdy dotarliśmy wieczorem do McDonalds w Stargardzie, byliśmy już niemal skłonni zrezygnować lub dojechać resztę trasy pociągiem, jednak i teraz nie poddaliśmy się. Szybka kolacja, regeneracja i smutek, że nie uda się nam dotrzeć na zachód słońca. Ruszyliśmy jednak dalej na ostatnie 100 km. Zachodziło już słońce, my po niemal dobie jazdy byliśmy już tak wycieńczeni, że nie mieliśmy nawet ochoty rozmawiać. Mój towarzysz powiedział w pewnym momencie, że odłącza się ode mnie, ponieważ ma zabookowany nocleg w miejscowości oddalonej o około 30 km od Pobierowa. Przyznam, że jazda samemu nocą nie była komfortowa- wyobraźnia robiła swoje, jednak dzielnie jechałem. Nie było już mowy o sile mięśni, jechałem już tak naprawdę siłą woli. Oczy zamykały mi się z przemęczenia, robiłem przystanki co 5-6 km .
Taki właśnie przystanek zrobiłem też na ostatnich 5 km trasy. W ostatniej miejscowości przed metą, zjechałem na przystanek autobusowy, chcąc podeprzeć się nogą... Nie wiem już, czy to but zawiódł, czy mój przemęczony mózg nie wysłał sygnału do nogi, że należy się wypiąć z bloków. Upadłem na twardy bruk, odruchowo podpierając się dłonią. Poczułem okropny ból w nadgarstku, aż zrobiło mi się słabo, dosłownie położyłem się na ulicy, chcąc nie zemdleć. Była już godzina pierwsza w nocy, w pobliżu nie było nikogo. Musiałem dotrzeć do mety chcąc nie chcąc. Z trudem podniosłem rower jedną ręką, i trzymając nią kierownicę doczołgałem się ostatnie kilometry do Pobierowa. Szybkie zdjęcie na pamiątkę, a następnie udałem się resztką sił do mojego zabookowanego wcześniej noclegu. Tam dosłownie padłem na łóżko i momentalnie zasnąłem. Mimo tego byłem naprawdę dumny, że udało mi się przejechać 400 km na raz!
Rano obudził mnie ból nadgarstka, chyba miałem gorączkę. Z trudem wstałem i zobaczyłem że ręka była opuchnięta. Ponieważ najbliższy szpital znajdował się w Kamieniu Pomorskim, do którego taksówka kosztowałaby mnie ponad 350 złotych, postanowiłem wrócić do domu, i dopiero tam udać się na SOR. Jakież miałem szczęście, kiedy spotkałem na ulicy mojego znajomego z sąsiedniej wioski, który akurat wracał tego dnia do domu! Wolałem zapłacić jemu za paliwo niż taksówkarzowi i jeszcze tego samego dnia byłem w domu. Efekt? Złamanie nadgarstka i sześć tygodni w gipsie. Obawiam się, że w tym sezonie nie uda mi się już wrócić do ultramaratonów, może dopiero późną jesienią uda mi się dojechać do czeskiej Pragi.
Była to moja największa kolarska przygoda w moim życiu i mój największy sukces sportowy. Mimo, że przypłaciłem go poważną kontuzją, jestem niesamowicie szczęśliwy i dumny z siebie, nawet jeżeli domownicy stwierdzili że nie ma się czym chwalić i jestem nienormalny że jeżdżę takie dystanse.
Poniżej przesyłam link do Stravy oraz kilka fotografii z tego wypadu.
💚 Dzięki Twojej dotacji możemy utrzymać projekt i wprowadzać nowe funkcje! Wspomóż projekt
📕 Mirko Anonim to miejsce w którym możesz opublikować własne anonimowe wyznanie, swobodnie dzieląc się problemami lub przemyśleniami, bez potrzeby ujawniania tożsamości.
Jest to część projektu mirko.pro, który zawiera więcej przydatnych narzędzi dla wykopowej społeczności.
🙋🏼 Projekt mirko.pro jest całkowicie niezależny i nie ma żadnych powiązań z administracją portalu wykop. Jego założycielem jest digitallord.
Charytatywny bieg 12h po pętli 1,1km na Stadionie Olimpijskim.
Zapraszam wszystkich do udziału w charytatywnym biegu z serii "Przegoń Raka". Dwunastogodzinny bieg po pętli 1,1km na terenie Stadionu Olimpijskiego. Można biegać 12 godzin, można biec 5 minut i również otrzymać medal, poza tym najeść się, napić, wziąć udział w imprezach towarzyszących, animacjach dla dzieci, posłuchać koncertu na żywo itd.
A przy okazji wesprzeć charytatywna inicjatywę. 100% opłaty startowej (75zl) zostanie przeznaczone na zebranie środków finansowych na budowę domu wytchnienia dla rodzin onkologicznych z inicjatywy Fundacji "Dom Wytchnienia".
Brałem udział i serdecznie polecam, nie trzeba być pr0 wariatem, żeby się dobrze bawić. Chcesz zrobić trening, przebiec 5km, a może 25km, chcesz się po prostu najeść, wpadnij i do dzieła. Nie ma żadnych limitów poza biegiem po trasie. Nie chcesz się rejestrować? Na miejscu można wnieść opłatę startową i pobiec. Szatnia, prysznice, punkt medyczny, namiot "wypoczynkowy", posiłki regeneracyjne wszystko to jest zapewnione.
@landu: troche powatpiewam, to jest zabawa o pietruszke i dosc niszowa impreza. Co innego rypac 100km po karkonoszach, a co innego na petli 1km na szutrze. Tu trzeba miec jednak te doze dodatkowego p-------a w p-------u biegania (✌ ゚ ∀ ゚)☞
Rok temu na 500 osob, 20 osob.przekroczylo 100km. To raczej taka rodzinno zabawowa bieganina, najesc sie napic odwalic treningowego longa i do domu na kotleta, czy piwko ( ͡° ͜ʖ ͡°)
No chyba ze, jak pisalem wyzej, ktos ma p-------a.
W nocy z soboty na niedzielę o 0:57 ukończyłem ultra wyścig Wanożka 2024! Moja jazda dała 26 miejsce na 250 startujących, jechałem większość czasu z siostrą, która na koniec pocisneła w korby i wygrała wśród kobiet. Ruszyliśmy o 7:05, przez Kaszuby, TPK przelecieliśmy expresem, potem zjadłem nie tego żela i bolał mnie żołądek 3h, ale nie zdjeło mnie z roweru. Sis pojechała do przodu i złapała b---ę. Spotkaliśmy się w Dębkach przy Żabie. Szybki postój i znów tryb Pendolino do Łeby (gdzie byłem 16 open), tam postój nr trzy na oficjalnym pitstopie. I tu rozdzieliliśmy się znów, ona poleciała po wygraną (FOR THE GLORY!), ja miarowo opadałem z sił, fizycznych, ale głowa się nie poddała. 12 km przed metą złapała mnie ulewa, która mnie nie zatrzymała - doturlałem się ostatkiem sił do mety i tam zdobyłem medal, który widzicie na foto :)))) To była moja najdłuższa jazda longiem na rowerze: https://www.strava.com/activities/11608299029
Pomorskie szutry i wyścigi mam zaliczone, czas w przyszłym roku na Brejdaka, Proziaka i może coś zagramanicznego ( ͡° ͜ʖ ͡°) Next stop: Kaszubski Grave Kartuzy 80km, będzie szybko.
- łączony dystans +2k kilometrów więcej w stosunku do 2022 - rozpocząłem zabawę w #kwadraty, udało się zbudować kwadrat 19x19 - wleciał pomiar pomocy do roweru i jestem w stanie dokładniej kontrolować swój progres
@Krunhy: dzieki, musialem sie przelaczyc na widok komputerowy i wsooczylo mi, cale 5x5 ( ͡° ͜ʖ ͡°). Jest nad czym pracowac. Rozdjrze sie za tym czujnikiem mocy, brzmi sensownie dolozyc do bardziej zlozonego narzedzia. Powodzenia na trasie!
Nie wiem czy wiecie, ale szef wszystkich szefów biegów płaskich ultra Aleksadr Sorokin, bije dzisiaj rekord w biegu 24h, planuje zrobic 322km w 24h ( ͡° ͜ʖ ͡°) #bieganie#ultra
Efekty wczorajszej zabawy biegowej, tudzież jak kto woli charytatywnego biegu 12h.
Biegowo nie jestem zadowolony, "udało się" wyszarpać ponad 100km i to lepiej niż rok temu, ale mogło być lepiej. Nastawiając się psychicznie na zapowiadane temperatury rzędu 30 stopni, pierwsze 6h biegłem bardzo zachowawczo, pilnując tętna i tempa. Okazało się to niestety zgubne, bo temperatura aż tak nie dokuczała, a powyżej 7 godziny biegu, ciężko jest przyśpieszyć na tyle, by nadrobić poprzednie kilka godzin. Do tego na ostatnich kilku okrążeniach, miałem tyle zasobów, że pozwoliłem sobie na tempa rzędu 5min/km+, co też świadczy nie tyle o przygotowaniu, co o s----------u taktycznym całego biegu (-‸ლ)
W tym roku frekwencja spora i ludzi którzy nabiegali powyżej 100km, chyba o wiele więcej niż w poprzednich edycjach.
Pomijając gorzkie żale, organizacja tip top, co pojadłem i popiłem to moje, do tego jeśli za to bieganie jakaś kasa wpadnie na cel charytatywny, to dodatkowa korzyść.
Na zdjęciu widoczne również novablasty, odebrane w środę, mające już ponad 125km przebiegu (✌ ゚ ∀ ゚)☞ Poza jednym dłuższym wybieganiem, zabrałem je w ciemno na to ultra i mogę z całą odpowiedzialnością polecić. Zero odcisków, otarć, problemów na trasie. Biegło się na tyle fajnie, że nie myślałem nawet o zmianie na zapasowe/inne kamasze. Niestety kolor nie przetrwał, mam nadzieje że pralka sobie poradzi jako tako z nimi, bo szkoda tych oczojebnych kolorów (✌ ゚ ∀ ゚)☞
A jeśli ktoś chciałby popróbować takiej zabawy jak ww. na świeżym powietrzu, to zapraszam za rok do Wrocławia, będzie okazja zbić piątkę, czy tam piwa się napić ( ͡° ͜ʖ ͡°)
@sedros: łatwiej tak(ze wzgledow logistycznych) niz bieg z punktu A do punktu B ( ͡° ͜ʖ ͡°) tutaj co 1km masz jedzonko i picie i biegasz bez zadnego balastu na plecach.
Planuje zakup etui, szkła na wyświetlacz i ochrony na aparaty na S23 Ultra. Czy taki zestaw będzie ze sobą kompatybilny? 1. Etui Spigen Tough Armor 2. SPIGEN OPTIK.TR CAMERA LENS - na aparaty 3. SZKŁO HARTOWANE WHITESTONE DOME GLASS
Czy osłonki na aparat oraz szkło hartowane ładnie zgrają się z etui?
@iXono: kiedyś jak kupiłem szkło hartowane na aparat (co prawda też Samsung ale z serii M) to nie dało się zrobić zdjęcia z flashem, więc zalecam ostrożność :P
Chcę sobie kupić buty do biegania po górach, najlepiej najbardziej uniwersalne (typu nie wiem, mogę też polecieć w nich w zimie po płaskim terenie w śniegu).
Mam problem z podkręcaniem stawu skokowego bo kostki wielokrotnie skręcone here xD Czy im większa amortyzacja tym mniej stabilny but na nodze i może mi się noga i kostka wyginać w różne strony np. jak źle stane na jakiś kamień? Wtedy musiałbym (tak to rozumiem) iść w kierunku większego czucia podłoża tak?
Pytam bo rozważam już w zasadzie jedynie te modele:
1. Hoka SpeedGoat 5 2. La Sportiva Bushido II 3. Saucony Peregrine 13
Gdyby cena nie grała roli które byście brali i dlaczego? A może ktoś ma i jest w stanie coś powiedzieć?
Biegane było wczoraj po górach. Najdłuższy dystans jak do tej pory. Impreza DFBG jak co roku super przygotowana. Pogoda również była łaskawa chociaż na Śnieżniku padało a w dzień lampa. Gdyby nie problemy z kolanem, plan na 20h był realny do zrobienia.
@Starozytny_Chrabaszcz_Szablozebny: piąte miejsce i co poszło nie tak :D niesamowite =] powiedz proszę ile robisz tygodniowo km, że tak kondycyjnie ogarniasz? Podzielisz się informacjami ile kalorii przepaliłeś i jak uzupełniałeś kalorie?
Zapraszam do obejrzenia relacji z Wisły1200 na której próbuję wywalczyć podium.
Starałem się ukazać w filmie jak trudna jest trasa tych zawodów. Wielokrotnie doprowadziła mnie do skrajnego wyczerpania i kryzysów, ale jest coś magicznego w tej imprezie.
Nawet sama idea tych zawodów działa na wyobraźnię: 1200km przez całą Polskę wzdłuż ostatniej tak dużej dzikiej rzeki w Europie.
@Starozytny_Chrabaszcz_Szablozebny: w czołówce same konie, najwyższy poziom ze wszystkich edycji, gratuluję wyniku Rama i widelec nie ucierpiały od tej gliny w okolicach 220km?
@Lewybdg: trasy aż tak dobrze nie znam żeby kojarzyć miejscowości. Z oczywistych względów zatrzymywać się nie będę chciał, ale zapraszam do wspólnej jazdy!