#przegryw #sodastream #dafi #wodaGdy jeszcze nie wiedziałem, że sodastream to rzymiański wynalazek, kupiłem to dziadostwo. Nie korzystam jakoś dużo, ale czasem się przydaje. No i zaczęło mi się coś z tym szajsem nie zgadzać. Gaz mimo mocno dokręconej nakrtętki butelki jakoś szybko się ulatniał. Zrobiłem więc test. Kupiłem w lidlu wodę marki saguaro, gazowana o smaku pomarańczowym. Odlałem połowę do dzbanka, zakręciłem najmocniej jak umiem i odstawiłem do lodówki. Podobnie z sodastream, nalałem wody do wyznaczonej linii, nagazowałem do podobnego wg mnie stanu (trochę nawet mocniej niż saguaro), wypiłem połowę i połowę zostawiłem zakręcając najmocniej jak umiem i odstawiłem do lodówki. Zrobiłem to wczoraj koło 12. No i teraz jest już po 14, wyjąłem sobie obie wody i nalałem każdą z nich do osobnych szklanek.
1. Woda saguaro - dalej mocno gazowana
2. Woda z sodastream - praktycznie zero gazu, nie da się tego pić, trzeba dogazować.
Wnioski: rzymianie specjalnie tak zaprojektowali butelki by mimo dokręcenia gaz i tak się ulatniał i dzięki temu woda wymaga ponownego gazowania i rośnie zużycie gazu czyli koszty.
Czy ktoś kto ma dafi czy inną firmę może przeprowadzić podobny test?