Koleżanka z którą kręcę wysłała mi taką wiadomość, eh chyba sobie ją odpuszczę nie do odratowania:
Byłam wczoraj na inkluzywnej potańcówce i do teraz ryczę ze wzruszenia. Wszystko zaczęło się od parady ulicą Mariacką. Szliśmy razem - gotki, gothci, osoby queerowe, furasy, neuroatypowi, transhumaniści i ludzie, których społeczeństwo przez całe życie próbowało zamknąć w ciasnych szufladkach. N------i żule siedzący w ogródkach piwnych przerywali rozmowy i patrzyli prosto na moje harnesy. Widziałam ich zdziwione twarze i po raz pierwszy nie poczułam wstydu. Wyprostowałam plecy. Czułam niewyobrażalną dumę, że swoją innością potrafię przyciągnąć spojrzenie każdego faceta na ulicy. Czułam, że istnieję. Że jestem widziana.
Przed wejściem do klubu dostawaliśmy specjalne opaski:
* osoby autystyczne - żółte,
* osoby z ADHD - czerwone,
* żydzi - niebieską z gwiazdą dawida,
* osoby LGBT - tęczowe,
* gothci i gothki - czarne (czyli ja!!! ale wzięłam też żółtą, bo mam self-diagnozę 😉),
* a furasy dostawały prześliczne, puchate, beżowe opaski.
Taką opaskę dostał mój kolega Michał - czterdziestoletni prezes banku, który wieczorami własnoręcznie szyje swój furrysuit psa. Kiedy zobaczyłam, jak dumnie poprawia sobie uszy, pomyślałam, że właśnie tak wygląda prawdziwa wolność.
Przy barze dostawaliśmy kolorowe drinki. Za każdym razem, kiedy ktoś podawał komuś szklankę, patrzył mu głęboko w oczy i mówił:
„Szanuję cię za twoją inność”.
Po usłyszeniu tego po raz pierwszy zadrżała mi warga. Za trzecim razem miałam już mokry makijaż. Za siódmym płakaliśmy razem z barmanem, obejmując się nad rozlanym Aperolem.
W pewnym momencie DJ-ka wyciszyła muzykę i poprosiła, żebyśmy wszyscy złapali się za ręce. Nagle cały parkiet połączył się w jeden wielki, pulsujący organizm. Gotki trzymały furasy. Furasy trzymały transhumanistów. Osoby z ADHD próbowały trzymać wszystkich naraz. I wtedy poleciało „In Between Days” The Cure. Tańczyłam i płakałam. Czułam pot spływający, łzy rozmazujące eyeliner i dłoń Michała zamkniętą w jego prześlicznej, mięciutkiej łapce furrysuita. Spojrzałam na niego. On spojrzał na mnie wielkimi plastikowymi oczami psa. W tamtej chwili zrozumiałam, że rodzina nie zawsze oznacza ludzi połączonych krwią. Czasami rodziną jest czterdziestoletni prezes banku przebrany za beżowego owczarka.
Po zakończeniu piosenki DJ-ka powiedziała: „A teraz zaprezentujcie swoją inność osobie stojącej po prawej stronie”. Michał odwrócił się do mnie, polizał mnie po policzku przez język fursuita i wyszeptał: „Cieszę się, że akceptujesz prawdziwego mnie”. Nie wytrzymałam. Rozpłakałam się jeszcze bardziej, po czym odwróciłam się do stojącego po mojej prawej stronie Adama - transhumanisty z implantem NFC w dłoni - i zaczęłam wyć mu prosto w twarz moją ulubioną piosenkę Selofan „Billie Was a Vampire”. Wyłam całym sercem, całym gardłem i całym bólem, który nosiłam w sobie od lat.
Kiedy skończyłam, Adam przez chwilę milczał. Następnie zeskanował telefonem własną dłoń, włączył latarkę i zaczął bić mi brawo. Po chwili klaskał już cały klub. Michał szczekał. DJ-ka płakała.
Nawet ochroniarz zdjął okulary, otarł łzę i powiedział:
„Szanuję was za waszą inność”.
Po powrocie do mieszkania położyłam się w łóżku w pełnym makijażu i wyłam (gotycko!) ze szczęścia w poduszkę aż do rana. Pierwszy raz w życiu nie musiałam być normalna, cicha ani łatwa do zrozumienia. Mogłam po prostu istnieć.
Kocham tych wszystkich ludzi.
Kocham ich za to, że są dziwni.
Kocham ich za to, że są dumni.
Kocham ich za to, że pokazali mi, iż inność nie jest ciężarem.
Inność jest opaską. A ja wciąż mam na ręce dwie.
#pasta #heheszki #goth #gotyk #subkultury #furry #lgbt #neuropa #autyzm #adhd #bekazpodludzi #katowice #mariacka #psychiatryk #memy #mem #zalesie #zydkrecikorba #p0lka
Byłam wczoraj na inkluzywnej potańcówce i do teraz ryczę ze wzruszenia. Wszystko zaczęło się od parady ulicą Mariacką. Szliśmy razem - gotki, gothci, osoby queerowe, furasy, neuroatypowi, transhumaniści i ludzie, których społeczeństwo przez całe życie próbowało zamknąć w ciasnych szufladkach. N------i żule siedzący w ogródkach piwnych przerywali rozmowy i patrzyli prosto na moje harnesy. Widziałam ich zdziwione twarze i po raz pierwszy nie poczułam wstydu. Wyprostowałam plecy. Czułam niewyobrażalną dumę, że swoją innością potrafię przyciągnąć spojrzenie każdego faceta na ulicy. Czułam, że istnieję. Że jestem widziana.
Przed wejściem do klubu dostawaliśmy specjalne opaski:
* osoby autystyczne - żółte,
* osoby z ADHD - czerwone,
* żydzi - niebieską z gwiazdą dawida,
* osoby LGBT - tęczowe,
* gothci i gothki - czarne (czyli ja!!! ale wzięłam też żółtą, bo mam self-diagnozę 😉),
* a furasy dostawały prześliczne, puchate, beżowe opaski.
Taką opaskę dostał mój kolega Michał - czterdziestoletni prezes banku, który wieczorami własnoręcznie szyje swój furrysuit psa. Kiedy zobaczyłam, jak dumnie poprawia sobie uszy, pomyślałam, że właśnie tak wygląda prawdziwa wolność.
Przy barze dostawaliśmy kolorowe drinki. Za każdym razem, kiedy ktoś podawał komuś szklankę, patrzył mu głęboko w oczy i mówił:
„Szanuję cię za twoją inność”.
Po usłyszeniu tego po raz pierwszy zadrżała mi warga. Za trzecim razem miałam już mokry makijaż. Za siódmym płakaliśmy razem z barmanem, obejmując się nad rozlanym Aperolem.
W pewnym momencie DJ-ka wyciszyła muzykę i poprosiła, żebyśmy wszyscy złapali się za ręce. Nagle cały parkiet połączył się w jeden wielki, pulsujący organizm. Gotki trzymały furasy. Furasy trzymały transhumanistów. Osoby z ADHD próbowały trzymać wszystkich naraz. I wtedy poleciało „In Between Days” The Cure. Tańczyłam i płakałam. Czułam pot spływający, łzy rozmazujące eyeliner i dłoń Michała zamkniętą w jego prześlicznej, mięciutkiej łapce furrysuita. Spojrzałam na niego. On spojrzał na mnie wielkimi plastikowymi oczami psa. W tamtej chwili zrozumiałam, że rodzina nie zawsze oznacza ludzi połączonych krwią. Czasami rodziną jest czterdziestoletni prezes banku przebrany za beżowego owczarka.
Po zakończeniu piosenki DJ-ka powiedziała: „A teraz zaprezentujcie swoją inność osobie stojącej po prawej stronie”. Michał odwrócił się do mnie, polizał mnie po policzku przez język fursuita i wyszeptał: „Cieszę się, że akceptujesz prawdziwego mnie”. Nie wytrzymałam. Rozpłakałam się jeszcze bardziej, po czym odwróciłam się do stojącego po mojej prawej stronie Adama - transhumanisty z implantem NFC w dłoni - i zaczęłam wyć mu prosto w twarz moją ulubioną piosenkę Selofan „Billie Was a Vampire”. Wyłam całym sercem, całym gardłem i całym bólem, który nosiłam w sobie od lat.
Kiedy skończyłam, Adam przez chwilę milczał. Następnie zeskanował telefonem własną dłoń, włączył latarkę i zaczął bić mi brawo. Po chwili klaskał już cały klub. Michał szczekał. DJ-ka płakała.
Nawet ochroniarz zdjął okulary, otarł łzę i powiedział:
„Szanuję was za waszą inność”.
Po powrocie do mieszkania położyłam się w łóżku w pełnym makijażu i wyłam (gotycko!) ze szczęścia w poduszkę aż do rana. Pierwszy raz w życiu nie musiałam być normalna, cicha ani łatwa do zrozumienia. Mogłam po prostu istnieć.
Kocham tych wszystkich ludzi.
Kocham ich za to, że są dziwni.
Kocham ich za to, że są dumni.
Kocham ich za to, że pokazali mi, iż inność nie jest ciężarem.
Inność jest opaską. A ja wciąż mam na ręce dwie.
#pasta #heheszki #goth #gotyk #subkultury #furry #lgbt #neuropa #autyzm #adhd #bekazpodludzi #katowice #mariacka #psychiatryk #memy #mem #zalesie #zydkrecikorba #p0lka
gorobei
2026-09-08 10:41:48
+12
@Lucjusz6: przy fragmencie o opaskach dla różnych kategorii chciałem się uruchomić ale potem zobaczyłem że #pasta
tomund
2026-09-08 15:46:49
+2
@Lucjusz6: tej nie znałem, nawet dobre ( ͡° ͜ʖ ͡°)









