Gdyby ktoś zastanawiał się, czy iść dziś do kościoła – iść. Fragment z dzisiejszego czytania (z listu do Tesaloniczan):
Ducha nie gaście, proroctwa nie lekceważcie! Wszystko badajcie, a co szlachetne - zachowujcie! Unikajcie wszystkiego, co ma choćby pozór zła.
Wszystko badajcie, sprawdzajcie, jeśli się okaże szlachetne (dosłownie – piękne, ale też dobre) bierzcie. A wszystkiego co prowadzi donikąd, do „złego” (πονηρός) celu – tego nie dopuszczajcie do siebie.
Najlepiej widać sens tej myśli, jeśli prześledzić ją od końca. Jeśli coś jest podejrzane, albo od razu wygląda na coś złego – tego unikaj. Jeśli coś ci służy (jest dla ciebie dobre, a nie tylko np. przyjemne), korzystaj z tego; ale jeśli czegoś nie znasz, to po prostu to z rozwagą sprawdź. Wtedy nie będziesz miał w życiu problemów, będziesz zadowolony z życia.
Ten fragment bardzo mocno uderza w stereotyp (na Wykopie należałoby chyba powiedzieć „masakruje”), że ksiądz dyktuje co ma być dobre, a co złe, do tego jeszcze straszy piekłem. Nie, katolik, chrześcijanin, ma żyć swoim życiem – między innymi nie uciekać od wyzwań i nowych rzeczy. Jedynie przestrogą jest, żeby unikał rzeczy, które zabiorą jego spokój, odciągną od dążenia do celu jakim jest szczęście (a w dalszej perspektywie zbawienie).
O interpretacji można podyskutować (a
`na przykład
` tu sprawdzić słówka)
#kosciol #religia #chrzescijanstwo #eidos