Pamiętam jak mama mnie zapisała na półkolonie (bo na kolonie w życiu bym nie pojechała), ponieważ nie moglam przecież siedzieć na dupie podczas wakacji i musiałam się socjalizować z ludzmi. Do miejsca spotkań dojeżdżałam autobusem, do świetlicy z najbliższego przystanku autobusowego mialam może z 300 metrów. Wysiadałam 2-3 km wczesniej i szłam najbardziej powolnym krokiem jakim się dało, żeby dojść tam jak najpóźniej i odwlec koszmar. A koszmarem tym dla mnie było przebywanie w towarzystwie młodszych osób, które były wobec mnie całkowicie neutralne.
Taka tam historyjka.
#depresja
Taka tam historyjka.
#depresja
brak komentarzy